Kiedy człowiek pierwszy raz jedzie na konferencję blogerską (jakąkolwiek inną też) to trochę opłaca się zainwestować w nieśmiałość. Choć z każdej strony słyszałam: „Dawaj, do przodu!”, „Poznawaj!”, „Musisz się networkingować”, nie dałam się do końca wkręcić w to całe „heja, do przodu” i nie żałuję.

Kiedy człowiek się trochę wycofa, stąpając po nieznanym gruncie, to więcej widzi. Obserwuje i uczy się, jak poruszać się w tłumie, który zapewne w znakomitej większości jest tu po raz któryś (Ooo, jesteś! Cmok, cmok, cmok). Udało mi się usłyszeć i zobaczyć całkiem sporo. Jasne, poznałam też fajnych ludzi. Nie dało się nie poznać, choć właściwie nie (tylko) po to tam jechałam. To efekt uboczny.

IMG_3680

Na tronie się pisze

Jestem nowa w świecie blogerów, ale szybko zorientowałam się, że obowiązuje pewna hierarchia. Oni, czyli tzw. top blogerzy i cała reszta. Ja, z moim półrocznym blogiem, zdecydowanie należę do całej reszty. Nie bardzo znam ten top, choć po konferencji chcę lepiej poznać kilka nazwisk. Nie będę oryginalna.

Michał Szafrański, z którym akurat jako jedynym miałam jakiś szczątkowy kontakt przed konferencją. Gdzieś przeczytałam, że dusza człowiek, na takiego mi właśnie wygląda. Rewelacyjny wykład, blog, kreatywność i otwarcie na ludzi. Wykład miałam okazję oglądać na dzięki transmisji na żywo, w biegu na pociąg. Dzięki za tę możliwość Sprawny Marketing.

A tymczasem poniżej szczytu…
– Nie widziałam go nigdzie, chyba go nie ma, pewnie na wykład tylko przyjedzie?
– Jak to nie ma? Mówił, że będzie cały weekend.
– To ten w niebieskiej koszulce? Jezu, myślałam że to jakiś techniczny. Dobra, przywitam się.

Monika Czaplicka. Widać od razu, że nie lubi blogosfery podszytej brakiem profesjonalizmu. Konkret. No dobra, chyba nie lubi głupich ludzi i marnowania czasu. Jej wykład był dla mnie małą encyklopedią wiedzy o blogosferze i relacjach we współpracy. Nawet miałam ochotę podejść i się przedstawić, ale potem pomyślałam, że jak wejdzie na mojego bloga to za rok na prezentacji zobaczę na slajdach swoje „kwiatki’. Nie ma się co wygłupiać 😉

Konrad Kruczkowski – inspirujący człowiek o wielkim sercu i zaangażowaniu w sprawę. Natchnął mnie do działania i wyjaśnił jak to zrobić żeby się udało. Gratulacje z okazji wydania książki. (Zauważyłam, że wydanie książki dla top blogerów jest bardzo ważnym elementem kariery. Trzymam kciuki!).

IMG_3681

Magia znikających sików

Udało mi się też wejść na warsztaty. I to pierwszego dnia rano. Pampers, bo ja parenting oczywiście jestem. Swoją drogą, nie znam się za bardzo, ale parenting chyba nie cieszy się zbyt dobrą opinią, co? „Co? Napisałaś 10 książek dla rodziców? Myślałam, że tylko smoczki reklamujesz i takie tam”. Hmmm… to mam do przemyślenia na później.

W każdym razie jestem na warsztatach. Wiadomo, że jak producent pieluch to będzie o najnowszych propozycjach, to jasne. Jednak z całym szacunkiem dla sponsora, to chyba kpina lekka jeśli na warsztacie:

  • 10 minut trwa wystąpienie pani doktor, która opowiedziała jakie są fazy snu i co może obudzić dziecko (np. mokra pielucha),
  • kolejne 10 minut trwa prezentacja nowego produktu firmy,
  • reszta (jakieś 25 minut) to… wystąpienie magika.

Magik był najlepszy.

Rozumiem, że to było zamierzone działanie ze strony organizatorów Blog Conference Poznań. Kreatywny sposób, żeby nauczyć mnie, że jeśli chcę zarabiać na blogu (jedna z idei przewodnich tegorocznych tematów konferencyjnych w Poznaniu) to nie powinnam łazić tam, gdzie marnotrawią mój czas 😉

IMG_3682

W drodze na szczyt

Wrocław-Poznań

Pociąg pełen blogerów wyruszył o świcie. Za mną siedziała jakaś dziewczyna prowadząca bloga podróżniczego i rozmawiała ze znajomymi. Po kilku minutach starszy pan w niewybrednych słowach poinformował ją, że nie ma zamiaru słuchać jej głosu przez całą podróż. Jak jedzie senior to ma być cisza.

Poznań-Wrocław

W drugą stronę (przyzwyczajona już do braku klimy, powietrza i ogólnie tropikalnego klimatu) opadłam na fotel w przedziale wypełnionym po brzegi. Trójka seniorów, reszta tzw. młodzi. Młodzi natychmiast wyciągnęli książki i zaczęli czytać. Jeden miał nawet książkę Konrada Kruczkowskiego (a linkując ją właśnie zauważyłam, że wydałeś w tym samym wydawnictwie, w którym ja wydałam swoją ulubioną książkę Trudne tematy dla mamy i taty. Przypadek? Nie sądzę 😉 ) Seniorzy zaczęli gadać, narzekać, wspominać, dzielić się przemyśleniami na temat polityki i upału. Wiadomo. Nie dało się czytać w tym hałasie.

IMG_3675

Wnioski i refleksje

  • Spocony bloger nie wygląda jak bloger ze zdjęcia na swoim blogu. To utrudnia networkingowanie.
  • Kawa ratuje życie after after.
  • Jak się lubi suchary, to można więcej wybaczyć.
  • Ludzie, ludzie, ludzie fajni ludzie.
  • Koszulka superbohatera na wykładzie dla blogerów zawsze się sprawdza.
  • Młodzież nie czyta, bo się nie da.
  • Wydanie własnej książki to cel szanującego się blogera, ale potem i tak młodzi jej nie przeczytają, bo się nie da.
  • Słowo, które utkwiło mi w pamięci: miłosierdzie.
  • Poznań potrafi zaskoczyć.
  • Wezwijcie magika!

Zainteresował cię ten temat? Zapisz się na newsletter i nie przegap kolejnego wpisu »

Data recenzji
Nazwa produktu
Blog Conference Poznań 2016
Ocena
5

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This