Jestem mamą dziewczynki i widzę, że różnię się trochę od mam wychowujących chłopców. Może nie pod każdym względem, ale jednak. Czy to dobrze? Czy nie powinno być tak, że dziewczynki i chłopcy wychowywani są na równych prawach, przywilejach i obowiązkach? Hmmm…

Generalnie dzieci (ludzie) mają takie same prawa i tak powinno być. Jednak chłopcy i dziewczynki mają różne potrzeby. Ludzie od lat zastanawiają się, na ile nasze zachowania są uwarunkowane wychowaniem, środowiskiem, stereotypami i najróżniejszymi czynnikami kulturowymi, a na ile do głosu dochodzi tzw. natura?

Oczywiście ile ludzi, tyle różnych postaw i spojrzeń na świat. Zwłaszcza na wychowanie i dzieci, które rzadko bywają książkowe. Zanim przejdę dalej, chciałabym jasno powiedzieć, że dostrzeganie różnic, nie jest jednoznaczne z postrzeganiem wszystkich według jednego szablonu, czyli dziewczynka różowe, a chłopiec niebieskie i koniec.

Gdybym miała przykładać własne dziecko do poniższego szablonu, to z pewnością wyszłoby mi, że trochę jest chłopcem. Mózg człowieka w połączeniu z naturą i środowiskiem rodzinnym, nigdy nie będzie tylko czarną lub tylko białą kartą do zapisania. Mam nadzieję, że to jest jasne i niepopełniam wielkiego faux pas, kiedy nie do końca zgadzam się ze wszystkim, co mówą o tych róznicach A. Moir i D. Jessel, autorzy „Płci mózgu”. Niektóre ich spostrzeżenia są jednak naprawdę interesujące.

Interesuje cię ten temat? Zapisz się na newsletter i nie przegap kolejnego wpisu »

1. Komunikacja

Mali chłopcy później niż dziewczynki zaczynają zauważać, że na świecie funkcjonuje coś takiego, co się nazywa komunikacja werbalna. Trochę później zaczynają rozumieć i kojarzyć słowa, tym samym polecenia. I zazwyczaj później zaczynają się nimi posługiwać. Rodzicom może się wydawać, że z chłopcami trudniej się porozumieć. I to jest prawda, ale taka zupełnie naturalna. Trzeba dostosować komunikację do potrzeb dziecka.

Dziewczynki są już od urodzenia bardziej nastawione na kontakt (werbalny i niewerbalny). Małe babeczki potrafią nawiązać kontakt wzrokowy z dorosłym, co chłopcom sprawia ogromną trudność. Dorosłemu może się wydawać, że chłopiec nie jest zainteresowany otoczeniem. A to też zmyłka. Jest, tylko po swojemu. Jesteśmy przyzwyczajeni do patrzenia sobie w oczy więc naturalne wydaje się i normalne, kiedy niemowlak też to robi.

2. Zabawa

Chłopcy napędzani męskimi hormonami są bardziej ruchliwi i jakby chaotyczni, może nawet agresywni. Lubią w coś uderzyć, kopnąć, szturchnąć, rozłożyć na kawałki. Wtedy mówi się, że chłopcy są niegrzeczni. Zwłaszcza w grupach przedszkolnych pokutuje często podział na tych niegrzecznych chłopców i grzeczne dziewczynki. A to wcale nie jest prawda, że są niegrzeczni. Oni inaczej poznają świat.

Weźmy choćby zabawki, które w rękach kilkuletnich chłopców zazwyczaj ulegają natychmiastowej dekonstrukcji. Lalka, samochód, telefon, nieważne co, ważne, że da się rozłożyć na części. Mózg chłopców jest zainteresowany tym, co znajduje się w środku. Taka potrzeba, która nie wynika ze złej woli czy nieszanowania, tylko z ciekawości i chęci poznawania.

Potrzeby dziewczynek skierowane są w stronę rzeczy ładnych, stąd te wszystkie kokardki, spineczki, wstążeczki, falbanki i kręcące się sukienki. Każdy wie, że „ładność” to dość subiektywne wyobrażenie, ale chyba wiadomo, o co mi chodzi.

Ładne dla małych dziewczynek są kotki, pieski, serduszka, kwiaty, koraliki, lalki. Ładne czyli niezniszczone, nie rozłożone na części pierwsze. Dziewczynce zależy na posiadaniu schludnej zabawki, przebywaniu w miłym dla niej otoczeniu. Chłopcu niekoniecznie. „Ładność” otoczenia ma zupełnie drugorzędne znaczenie.

chłopiec

3. Aktywność

Zdecydowanie częściej chłopcy szukają aktywności fizycznej, która wręcz wiąże się z ryzykiem. Dlaczego? W ich mózgu jest to powiązane z ośrodkiem przyjemności. Czyli raczej niebezpieczne zabawy gwarantują przyjemność. I coś w tym jest, że ci nasi mali faceci wciąż potrzebują kolejnych dawek adrenaliny.

Pokonując jedną granicę już wyznaczają sobie kolejną. Więc zabawy związane z rywalizacją w końcu też zaczynają sprawiać przyjemność. Może niekoniecznie już w przedszkolu, ale z początkiem szkoły, owszem. Dobrze więc kierować energię chłopców na sport, gdzie powinna królować zdrowa rywalizacja i nauka samodyscypliny.

Chłopcy mają też lepiej rozwiniętą koordynację oko-ręka, co w praktyce oznacza, że lepiej grają w piłkę i są lepsi w sportach i zajęciach ruchowych, choćby budowaniu z klocków.

Dziewczynki niekoniecznie potrzebują aktywności sportowych do szczęścia. Jasne, że wiele dziewczynek chętnie uprawia sport, ale nie kręcą ich aż tak działania drużynowe np. piłka nożna. Aktywności dziewczynek często też idą w kierunku form artystycznych, plastycznych. Zwłaszcza, że od pierwszych tygodni życia mają lepiej wykształcone słuch i wrażliwość dotykową.

Lepiej potrafią skupiać się na zeszytach, szlaczkach, projektowaniu, kolorowaniu, lepieniu z plasteliny. Chętniej śpiewają i tańczą. A większość chłopców często trudno zagonić do stolika z kredkami. Jeśli już się uda to na chwilę i najczęściej „na odwal się”.

4. Problemy

Każdy przeżywa radości, smutki, sukcesy, porażki, kłótnie z przyjaciółmi i wszystkie dziecięce problemy, których po prostu trzeba doświadczyć. Jednak rozmawianie o nich i szukanie rozwiązań, to już zupełnie inna sprawa.

Dziewczynki lubią rozmawiać i to jest fakt. Mają potrzebę komunikowania się werbalnie. Często się mówi o paplaniu dziewczynek. Ale przecież te rozmowy to coś zupełnie naturalnego, taka potrzeba. Dzięki tej umiejętności łatwiej im potem nazywać dobre i złe emocje. Są po prostu podszkolone w tym zakresie.

Jeśli więc chcesz poważnie porozmawiać ze swoją córką to zadbaj o atmosferę sprzyjającą konwersacji. Dziewczynki lubią w takich momentach czuć się bezpiecznie np. we własnym pokoju. Warto wyciszyć hałasy i rozpraszacze. Patrzeć w oczy, pogłaskać po ramieniu. Dziewczynce w takich warunkach łatwiej się otworzyć. Kiedy okazujesz, że słuchasz.

Chłopcy nie lubią rozmawiać i trzeba przyznać, że trudno się z nimi gada o uczuciach. I to w każdym wieku. To jednak nie powód, by odpuszczać ważne rozmowy. Trzeba się do nich jednak inaczej przygotować. Chłopcu łatwiej będzie opowiadać o problemie np. podczas spaceru, w ruchu. Nawet jeśli sprawa jest poważna, pozwól dziecku podskakiwać, rozglądać się, nie zmuszaj do patrzenia wciąż w oczy i siedzenia nieruchomo. To tylko zestresuje, a żadnych pozytywnych efektów nie przyniesie.

Im więcej uczysz jak mówić o emocjach, tym lepiej dla dziecka. Niezależnie od płci, warto pokazać dziecku, jak komunikować żeby nie krzywdzić innych słowami (a tym bardziej czynami). Dużo o tym mówię we wpisie Jak zachęcić trzylatka i czterolatka do współpracy.

5. Nauka

Już od początku widać różnicę między płciami. Dziewczynki potrafią lepiej skupić się na prostych obrazkach czy kolorach w książce. Wykazują nieco większe zainteresowanie rysunkiem lub treścią, dźwiękami, słowami. Wydaje się, że wiemy o co im chodzi, nawet kiedy jeszcze nie mówią.

Mali chłopcy nie koncentrują uwagi na obrazie czy treści. Bywa, że widząc książkę, chcą ją najpierw obejrzeć po swojemu: rzucić, podrzeć, posmakować. Czyli po prostu sprawdzić, co jest w środku, z czego się składa. Dorośli mają wrażenie, że z chłopcami trudniej się od początku dogadać w sprawie domowych rytuałów i reguł. I to prawda, bo już wiesz, że z komunikacją werbalną startują z innego poziomu niż dziewczynki.

Dziewczynki ze swoim naturalnym potencjałem, świetnie radzą sobie w szkolnych ławkach, bo potrafią się dłużej skoncentrować na zadaniu. Żmudne rysowanie detali, powtarzanie wzorów to dla nich właściwie przyjemność. To samo zazwyczaj jest z czytaniem.

Ale wszystko ma swoje dobre i złe strony, bo początkowy świetny start, zazwyczaj kończy się słabszym finiszem w gimnazjum czy liceum. Różnice się wtedy wyrównują, ale dziewczynki mają tendencję do obarczania siebie winą za niepowodzenia. Bo od początku były przyzwyczajone, że dobrze szło.

dziewczynka

Chłopcy tego nie odbierali w ten sposób od początku, więc czasem się mówi, że „spływa jak po kaczce”, „zdolny, ale leniwy”. A on po prostu nie wymaga od siebie więcej niż musi (lub oczekują inni) i nie widzi problemu, kiedy coś się wali. Chłopiec łatwiej wytłumaczy sobie, że takie są warunki obiektywne, nie jego wina, że się nie mógł nauczyć i pies zjadł pracę domową. Znasz to?

Chłopakom trudno wysiedzieć im w ławce przez 45 minut. Nie potrafią się koncentrować na tak długo jak dziewczynki. Jest nawet taki trend w edukacji, który mówi o tym, żeby dzieciom, zwłaszcza chłopcom, pozwolić się uczyć w ruchu. Nie mam na myśli tylko nauki przez doświadczanie (bo to oczywiste niezależnie od płci), ale np. zakuwanie dłuższych partii materiału w ruchu. I odpowiadanie też w ruchu.

Udowodniono, że dzieciom jeżdżącym na hulajnodze, podskakującym czy choćby pstrykającym długopisem podczas odpowiedzi, łatwiej powiedzieć, czego się nauczyły w domu niż tym stojącym na tzw. odpytywanece przy tablicy. Trudno zaprzeczyć, że coś w tym jest. Ruch rozładowuje napięcie, sprawia, że człowiek inaczej oddycha i tym samym myśli.

Jeśli zależy ci na wsparciu dziecka w nauce i miewacie problemy z motywacją, zerknij na wpis Jak pomóc dziecku przygotować się do sprawdzianu bez ględzenia i prawienia morałów.

6. Emocje

Oczywiście emocje obu płci są podobne. Jednak w naszym społeczeństwie mamy utarte (choć z tym walczymy), że chłopcy rzadziej powinni płakać. Nie daje im się do tego społecznego przyzwolenia. Czasem świadomie, a czasami nie. Wciąż jeszcze widuję sytuacje, w których kiedy dziecko upadnie i płacze, rodzice stronią od nadmiernego pocieszania, bo to może z niego zrobić mięczaka.

Dziewczynek z kolei nadmiernie żałujemy, drżymy nad nimi i uczymy bycia emocjonalną (żeby nie powiedzieć histeryczną) istotą, która częściej niż chłopiec załatwia sprawy płaczem. Za to mniej pozwalamy ogólnie, mniej przystoi dziewczynce. I to w każdym wieku, choć oczywiście w wieku dorastania objawia się to najbardziej.

Przyłapany na paleniu syn oczywiście dostanie reprymendę, ale gdzieś tam mu się wybacza, bo chciał spróbować. Paląca dziewczynka to już niemal patologia. Trochę odbiera się dziewczynkom prawo do doświadczania, przez co muszą bardziej kombinować, ukrywać potrzeby, zainteresowania, chęć doświadczania. Im starsze dzieci tym większe widoczne różnice w podejściu do świata i zachowaniach.

Choć – na szczęście – i to się zmienia, bo o ile zdolność komunikacji czy koncentracji mogą mieć wiele wspólnego z naturalnym rozwojem mózgu, tak już przyzwolenia na konkretne zachowania, to sprawy wyłącznie wychowawcze, kulturowe i społeczne.

Z naturą nie wygrasz?

Kobiety nastawione są raczej na dawanie, poznawanie drugiego człowieka, wysłuchanie jego historii. Chłopcy natomiast myślą o rywalizacji, prestiżu i rzeczach. Są skupieni na sprawach materialnych i nie ma w tym nic złego. Taka jest męska natura. Teraz jednak rodzi się pytanie, co z tym fantem zrobić?

Pokazywać sobie nawzajem te dwa światy. Tłumaczyć różnice, akceptować, ale też uczyć (może nawet bardziej siebie niż dziecko) rozumienia, że te niuanse wynikające z natury, nie determinują działań człowieka już na zawsze. To ogólniki, do których nie powinno się przykładać szablonowo wszystkich, jak leci. Dlaczego czasem tak trudno to zrobić?

Weźmy choćby szkołę, która jest zdecydowanie nastawiona na wychowanie „prodziewczynkowe”, czyli sumienność, rzetelność, dokładność i pilność. Dekonstrukcja podręcznika, ławki, mapy czy piłki nie wchodzi w grę. Zupełnie niesłusznie. Szkoła, to jednak nie jest całe życie.

Jest też dom, są rodzice, relacje międzyludzkie i świadomość rodzicielska. Mając świadomych rodziców dziecko zapewne może liczyć na zrozumienie potrzeb i konkretnych zachowań oraz takie pokazywanie świata, które sprawi, że będzie się rozwijać i odkrywać na miarę swoich możliwości. Jeśli chcesz wesprzeć dziecko w poszukiwaniu i akceptowaniu siebie, posłuchaj podcastu TDM 007: Jak pomóc dziecku zaakceptować swoją odmienność?

Czym zatem jest ta „płeć mózgu”?

To założenia teoretyczne, które warto znać i mieć z tyłu głowy, żeby poszerzać możliwości wychowawcze. Mnie bardzo pomaga w pracy świadomość, że inaczej rozmawia się o ważnych sprawach z chłopcami i dziewczynkami. Stosuję to i sprawdza się. Czy w każdym wypadku? Nie, oczywiście że nie. Przecież oprócz teorii i natury, mamy jeszcze kulturę i tzw. środowisko rodzinne. Ich wpływ na zachowanie i wychwanie jest właściwie kluczowy.

Wszystko sprowadza się do aktywnego rodzicielstwa i obserwacji. A każda teoria jest tylko teorią i natura nie raz to ludziom udowodniła. Patrząc jak Karolina wspina się po skałkach na wyścigi ze starszymi kolegami i na jej kolegów bawiących się u niej w pokoju lalkami Barbie, to wydaje mi się, że każdy znajdzie swoją drogę. I to jest w wychowaniu najpiękniejsze.

Zainteresował cię ten temat? Zapisz się na newsletter i nie przegap kolejnego wpisu »

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This