Nie śpi dzidzia?
Ojej! Płacze, a ty nie wiesz dlaczego?
Czujesz się jak nowoczesny mlekomat?
Kiedyś patrzyli jak na kobietę, a teraz jak na matkę patrzą?
Chciałabyś przespać całą noc?
Tak, tak, wyrośnie z tego.

Jaaaasne. Nie łudź się.

Kiedy zostajesz mamą, to oczywiście twój świat przewraca się do góry nogami. Właściwie to przewraca się już kiedy jesteś w ciąży (sposo napisałam o tym w książce Tylko dla Mam). Są mamy, które w trzecim trymestrze udają, że nic się nie stało. Znam takie, które praktycznie całą ciążę nie zmieniały nawyków i stylu życia. Widać taka potrzeba. Rozumiem, szanuję, pytam tylko, dlaczego? Udawanie, że „nic się nie stało” pomaga ogarnąć nową sytuację?

Dlaczego udawać, że dziecko niczego nie zmieni? Owszem zmieni i to bardzo. Nawet jeśli wracasz do pracy po dwóch tygodniach od porodu. Nawet jeśli zatrudniasz nianię i masz zawsze pod ręką babcie gotowe do pomocy. Zmieni się bardzo wiele. Tym bardziej jeśli nie masz tego całego zaplecza. Po blaskach ciąży, trudach porodu, zachwytach nad nowym życiem i powrotem do domu ze szpitala, przychodzi taki dzień kiedy zostajesz z dzieckiem SAMA.

Radzisz sobie?

Takie pytania zaczynają padać ze strony męża, babci, cioci, sąsiada, koleżanek, którzy siedzą sobie wygodnie w pracy, przespali większość nocy. Mąż to już najbardziej ci współczuje wychodząc pospiesznie do roboty zanim zdążyłaś wziąć poranny prysznic. Bo przecież siedzisz w domu z maluchem, to się ogarniesz i ze wszystkim zdążysz, prawda? Na pewno sobie poradzisz.

I ogólnie na pewno tak jest (lub będzie). Tylko właśnie wtedy zaczyna do ciebie docierać, że pod całą tą otoczką radosnego macierzyństwa, zdobywania nowej pozycji społecznej (matka), poznawania nowego człowieka i własnego związku od początku, jest też coś, o czym nikt ci nie powiedział. Kilka niespodzianek, które sprawią, że – jak to się mówi – poczujesz smak macierzyństwa. Ja przynajmniej poczułam 😉

Interesuje cię ten temat? Zapisz się na newsletter i nie przegap kolejnego wpisu »

Oczekiwanie na wyspanie

Jeśli masz pociechę, która nie daje ci pospać przez całą noc, to masz pecha. Ja też taką mam. Słyszałam, że istnieją na świecie dzieci, które pięknie przesypiają kilka godzin tzw. longiem. I nie budzą człowieka o 5 nad ranem, rześkie i gotowe do brykania. Wierzę, że istnieją. Po prostu takich nie spotkałam na swojej drodze. I kiedy okazuje się, że masz właśnie takie rześkie dziecko, każdy poklepuje cię po ramieniu i mówi, że z tego wyrośnie. Że w końcu zacznie przesypiać noce. Tylko jakoś nikt nie precyzuje ile to potrwa, kiedy nastąpi „w końcu”? Po kilku tygodniach od porodu zapytałam bratową wprost: „Ile, gadaj prawdę jak na spowiedzi?!” I co usłyszałam? „Nooo, może ze dwa lata.” Dwa lata?! Wtedy wydawało mi się to wiecznością. Prawda jest taka, że tych lat musiało minąć niemal siedem. A to niespodzianka.

Budzi się instynkt

Ehe, jasne. Załóżmy, że jesteś wielką szczęściarą i twoje dziecko szybciej niż moje zacznie przesypiać całe noce. Ale weź pod uwagę, że ty prawdopodobnie już nie. Niestety, jakiś instynkt budzi się w matce w dniu narodzin dziecka, który budzi też ją każdej nocy (bywa, że kilka razy) i każe sprawdzać co tam u pociechy słychać. A pociecha oczywiście śpi w najlepsze.

Płaczologia nowożytna

Płacze, a ty nie wiesz dlaczego? Nie martw się, nauczysz się odróżniać różne rodzaje płaczu to będzie łatwiej. To jest prawda. Nauczysz się i to szybko, bo będziesz ich słuchała niemal każdego dnia. Samo nauczenie się odróżniania nie sprawia jednak, że dziecko przestaje płakać. Taka forma komunikacji i już. No ale oczywiście jest o wiele lżej kiedy wiesz, że płacze z głodu a nie np. z powodu brudnej pieluchy, prawda? Gdybym miała doprecyzować poradę o płaczu powiedziałabym: nauczysz się odróżniać różne rodzaje, ale płacz jako taki dzięki temu nie ustaje. Zresztą nie myśl, że to raz na zawsze. Co chwilę powody do płaczu się zmieniają. Przecież trzylatek nie płacze z powodu brudnej pieluchy, a niemowlak nie płacze z powodu kłótni z przyjacielem. „Płaczologia” zatem jest bardzo rozwojową dziedziną nauki dla młodej matki.

Push i up

Jesteś już zmęczona karmieniem piersią? Chciałabyś odzyskać cycki dla siebie? Jasne, przecież nikt nie planuje karmić wiecznie. Nie wiem jakie są twoje założenia czasowe, ale kiedyś wreszcie przestaniesz. I odzyskasz je, zgodnie z tym, co powiedzieli tzw. ludzie. A czy ktoś opowiedział ci, w jakim stanie będą twoje piersi? Mniej lub bardziej obwisłe worki, które przez sporą część czasu trzeba będzie upychać w push-upach i innych wynalazkach. Ale masz odzyskane, to prawda.

Magisterka z prania

Pewnie słyszałaś też, że jak już podrośnie, to zajmiesz się czymś innym niż tylko przebieranie, pranie, prasowanie każdego dnia. Nie ulewa, potrafi utrzymać łyżkę i trafić nią do buzi. Cudo! Ale, ale, nie ciesz się przedwcześnie na to pożegnanie z codziennym praniem. Nie ulewa, ale zaczyna biegać, tarzać się po trawie, turlać, przewracać, skakać w kałużach, wspinać po drzewach. Nie dość, że pożegnania z pralką nie będzie, to jeszcze dodatkowo zaprzyjaźnij się z igłą i nitką do cerowania dziur po każdym spacerze i różnymi odplamiaczami.

Nie

Nie będziesz już musiała zgadywać, w końcu ci powie czego chce. Odliczałam dni do momentu kiedy dziecko zacznie komunikować. Bo to przecież wielka frajda pogadać z maluchem. I zaczęło. Jakoś dziwnie to rozpoczęcie mówienia zbiega się z buntem dwulatka, przypadek? Czy natura lubi sobie pożartować z rodziców, czy o co tu chodzi?

Ban na foch

Narzekasz? Jak to, przecież masz dziecko. Powinnaś być szczęśliwa. Zanim zaszłaś w ciążę jakoś tak dało się ponarzekać „bezkarnie”. Odkąd jesteś matką masz całkowity zakaz narzekania, marudzenia, a już o strzelaniu fochów nie ma mowy. Bo jesteś matką cudownego dziecka, to nie powinnaś narzekać. Zmęczenie? Rozdrażnienie? Worki po oczami? Dlaczego zaprzątasz sobie głowę takimi głupstwami kiedy możesz po prostu czekać, aż pociecha się do ciebie uśmiechnie i cieszyć się macierzyństwem? Naprawdę nikt ci nie powiedział, że matce nie wypada narzekać? Dziwne… 😉

Taka praca

No dobrze, trochę z przymrużeniem oka, a trochę z ziarnem prawdy mogę z ręką na sercu powiedzieć, że bycie mamą jest wyzwaniem. Nie będzie łatwiejsze z każdym dniem, choć oczywiście jak do wszystkich nowych sytuacji i do tych „dzieciowych” można się przyzwyczaić. I z tym przyzwyczajeniem naprawdę łatwiej iść przez życie.

Nie rozpatrywałabym tego w kategoriach łatwiejtrudniej. Z każdym miesiącem jest przecież inaczej. To zdecydowanie robota, w której się człowiek nie nudzi. Ciekawa jestem jakie niespodzianki ciebie spotkały i zaskoczyły?

Na wszelki wypadek zebrałam w jednym miejscu kilka poradników, które pokazują co i jak bez niespodzianek i lukrowanych obietnic.

Zainteresował cię ten temat? Zapisz się na newsletter i nie przegap kolejnego wpisu »

FullSizeRender

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This