– Maaaamooo! Nudzi mi się!
Zdarza ci się czasami coś takiego usłyszeć? Przyznam, że mi rzadko, ale bywa. Wtedy jest kilka opcji do zaproponowania: stara dobra bajka w telewizji, wspólna gra, jakaś zabawka, spacer abo wyjście, po które ja sięgam zawsze w pierwszej kolejności, czyli niezwykła książka.

Mam taką książkę z pomysłem, która zachęca do figlowania. Nie do siedzenia spokojnie, o nie! To jedna z modnych ostatnio (i bardzo dobrze) tzw. publikacji interaktywnych. Ale jest to inna interaktywność niż ta kojarzona z grami komputerowymi. Tutaj chodzi o wyobraźnię dziecka i pomysły na zabawy.

Mamy więc białą kartkę, czarną kreskę i żółtą kropkę. Taki jest początek. Jakże niewiele, ale właśnie na tym polega jej tajemnicza moc. Nie trzeba wiele. Żaden superbohater nie musi tu wybuchać, wyskakiwać i wygrywać. Tutaj jest spokojnie, można się skoncentrować na zadaniach.

figle-migle-2

Książeczka ma dla dziecka kilka prostych wyzwań. Dla małych rączek, które mogą sobie spacerować po czarnej kresce. Dla uszu, które muszą uważnie słuchać poleceń. Dla oczu, bo od ich bystrości zleży poprawność wykonania zadania. I dla buzi, która musi powtarzać słowa lub wydawać dźwięki.

I kilka magicznych sztuczek też tu się znajdzie. Czy ta żółta kropka potrafi czytać w myślach? Bo niby narysowana, a „klika się” tam, gdzie dziecko dotyka. Zgodnie oczywiście z instrukcją w książce. Dzięki temu jest wiele frajdy, bo kropek robi się więcej i więcej, i więcej. I kolorów więcej, i zabawy też oczywiście więcej. Najpierw są pojedyncze „kliki”, ale potem czarna linia zaczyna się wić niczym poplątany kłębek wełny. A kropeczki wciąż domagają się nowych figli migli. Żeby za nimi nadążyć, paluszki muszą sporo się napracować, nakołować, naobracać.

Na tym nie koniec, bo przy zabawie w chowanego znowu wytężyć się musi wzrok. Nie tylko czytać (a uszy słuchać), ale też szukać ukrytych kropeczek. Nie tak wcale łatwo nudzić się z tą książką. I przygód tu jest naprawdę bez liku choć to nadal tylko jedna czarna linia na białej kartce i kilka kropek.

figle-migle-3

Uważam, że to książka, którą powinny bawić się przedszkolaki albo nawet dzieci, które dopiero mają zamiar rozpocząć swoją przygodę z przedszkolem. Ona znakomicie nadaje się do adaptacji. Wiadomo, takie maluchy jeszcze same nie czytają, ale dzięki uważnemu słuchaniu poleceń kropki, uczą się skupienia uwagi i współpracy z dorosłym. Wykonywania konkretnych poleceń też, a to bardzo przydatna przedszkolna umiejętność. (Jeśi chcesz poczytać więcej o adaptacji przedszkolnej, zapraszam tutaj: Przygotowanie dziecka do przedszkola. Zacznij od siebie, mamo!).

Dokładnie zresztą tak samo jak wszystkie figle migle „po kresce”, do których zachęca dziecko książka. To ćwiczenie małych paluszków i pierwsze szlaczki. Jeszcze nie kredką, ale już paluszkami po zwariowanej kresce i zabawnych zawijasach.

Chyba nie trzeba więcej nic dodawać. Nooo, może jeszcze tylko nazwisko autora, które samo za siebie opowie resztę – Herve Tullet.

Autor Herve Tullet
Wydawnictwo Babaryba

Spodobała ci się recenzja? Kup tę książkę!

Przejdź do księgarni
Data recenzji
Nazwa produktu
Figle migle
Ocena
5

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This