Sprawdzony domowy przepis na kapuśniak z suszonymi pomidorami. Czas przygotowania: 90 minut, porcja na 6 osób.

Składniki

2 litry bulionu na kościach wołowych
pół kg kwaszonej kapusty
2 marchewki
1 pietruszka
1 cebula
2 pomidory
pół selera
200 g wędzonego boczku
łyżeczka kminku mielonego
2 łyżeczki majeranku
pół łyżeczki suszonego imbiru
pół łyżeczki kurkumy
pół łyżeczki słodkiej papryki mielonej
pół łyżeczki pieprzu mielonego
3 małe ziemniaki
3 ziarenka ziela angielskiego
2 liście laurowe
sól tylko do smaku
1 łyżka musztardy francuskiej
3 pomidory suszone
łyżeczka tartego oregano
świeży koperek

osób

Wykonanie

  1. Do gotującego się lekko wywaru dodaj liście laurowe, kminek, majeranek, ziele angielskie, imbir, paprykę – wszystkie przyprawy oprócz pieprzu mielonego i zostaw na małym ogniu na jakieś 40 minut.
  2. Dodaj pokrojone drobno lub starte na grubych oczkach marchewki, pietruszkę i seler.
  3. Po 10 minutach dodaj posiekaną drobno kapustę. Jeśli zupa ma być bardziej kwaśna, nie opłukuj wcześniej kapusty w zimnej wodzie. Kwaśna jest najlepsza 🙂
  4. Następnie dorzuć pokrojone w drobną kostkę, oczywiście obrane wcześniej ziemniaki. Niech się gotują długo, nawet do rozpadnięcia, wtedy nie trzeba będzie zagęszczać zupy mąką.
  5. Boczek kroisz w drobne kostki i wytapiasz na patelni na skwarki. Na małym ogniu jakieś 10-15 minut. Wrzucasz do zupy, a na pozostałym tłuszczu podsmażysz skrojoną drobno cebulę. Dodajesz do zupy po ok. 8-10 minutach smażenia.
  6. Pomidory myjesz, kroisz na pół, posypujesz lekko solą i pieprzem oraz tartym oregano i zapiekasz w nagrzanym do 180 stopni piekarniku, przez ok. 10 minut.
  7. Suszone pomidory kroisz na cienkie paseczki i wrzucasz do zupy na 5 ostatnich minut gotowania. To samo robisz z upieczonymi pomidorami.
  8. Gotową zupę doprawiasz do smaku (powinna być dość słona) solą i pieprzem oraz musztardą francuską. Jeśli masz pod ręką świeży koperek, to posyp kapuśniak tuż przez podaniem.

I jeszcze mój ulubiony trick. Jak zupa nieco ostygnie, to blenduję ją lekko. Nie na papkę, ani nawet na miazgę. Tak tylko, żeby się lekko zagęściła i łatwo było nabrać na łyżkę. Smacznego.

 

Nie przegap żadnego wpisu

Nawet jeżeli podoba ci się to, co czytasz na moim blogu, szansa że tu wrócisz jest prawie żadna. W internecie co chwilę coś odwraca naszą uwagę. Chyba że zapiszesz się na mój newsletter – wtedy wyślę ci maila, kiedy tylko pojawi się tu coś ciekawego.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This