– Mamo, ale na pewno nie będziesz wyrywać w tym roku chwastów z naszego trawnika?

To taki szczególny rok, w którym z czystym sumieniem mogę obiecać, że nie będę. A skąd w ogóle pytanie? Odpowiedź jest bardzo prosta. Czytamy ostatnio książkę o wyjątkowym rodzaju wróżek i elfów. Kim są, tak ogólnie, to każde dziecko wie. Te konkretne, z naszej książki, to wróżki i elfy kwiatowe. Zawodowcy. Nie trudno zgadnąć, że mieszkają na kwiatach, a może powinnam powiedzieć, że mieszkają w kwiatach, bo większość tak właśnie robi.

Pewnie nie wiecie, to wam powiem, że każdy kwiatek ma przyporządkowaną opiekunkę lub opiekuna. I to całkiem na serio, bo mówimy o prawdziwych kwiatach, których nazw nawet nie potrafię w większości wymienić z pamięci. Każdy kwiatek (podobnie przecież jak ludzie) ma swoje charakterystyczne cechy, pewne właściwości i oczywiście wygląd. Można je dzieciom pokazywać na żywo, można na zdjęciach, na filmach, ale można też opowiedzieć historię. Ważne, żeby rozmawiać i pobudzać wyobraźnię. Wszystko jest lepsze od spędzania czasu wyłącznie przed telewiorem. Zima czy słota nie są żdnym usprawiedliwieniem (jeśli też tak uważasz, zerknij na wpis o wpływie reklam i telwizji na życie dziecka i rodzica).

Ta książka opowiada o zmaganiach elfów i wróżek: z przyrodą, emocjami, przyjaźniami. Przy okazji można się bardzo wiele dowiedzieć na temat konkretnych roślin. Wszystkie te informacje pięknie wplatają się w losy małych postaci więc jest to niezwykła lekcja przyrody połączona z wyobraźnią i uczuciami.

Widać, że książka jest dokładnie przemyślana. Nikt nie nazywa jej atlasem, ale trochę go przypomina. Na każdej stronie jest wielki obrazek i krótka historia. A tych historii jest naprawdę bardzo wiele, bo księga jest dosyć gruba. My akurat mamy niebieską, ale jest też część różowa.

Najfajniej czyta się opowieści o wróżkach i elfach kwiatowych tuż przed snem, przy zapachu prawdziwych kwiatów. Oczywiście wszystko zależy od pory roku. Czasem jest to bez, innym razem pachną nam przez okno konwalie ogrodowe, groszek, fiołki. Wiemy jak wiele może być kolorów bratków i dlaczego nie powinniśmy zagrabiać na zimę wszystkich liści, które opadły jesienią na ziemię. Bywa, że zabieramy naszą książkę do lasu lub na łąkę, wtedy tropimy ślady wróżek i odgadujemy, kto gdzie mieszka.

Ale i tak najbardziej ze wszystkich czekamy na spotkanie z nieśmiałą Poziomeczką. Chyba nie muszę mówić, dlaczego 😉

Autor Christl Vogl
Wydawnictwo Debit

Spodobała ci się recenzja? Kup tę książkę!

Przejdź do księgarni
Data recenzji
Nazwa produktu
kraina elfów i wróżek
Ocena
4

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This