Każda mama (może nie każda, ale większość) wie, jak kluczowe znacznie w piramidzie żywieniowej matki małego dziecka ma poranna kawa. To najważniejszy posiłek dnia. Bez niej, bez tej jednej cegiełki, cała reszta się po prostu zawali.

Jesteś miłośniczką kawy, jak ja? Ciśnie ci się na usta pytanie, co ma poranna kawa do dzielenia się? Ano ma. I to wiele. Wyobraź sobie, że kupiłaś nowy, superpiękny ekspres do kawy. Z mieleniem, spienianiem i wszystkimi bajerami. Prosty w obsłudze, prosty w czyszczeniu. Ferrari wśród ekspresów. Schodzisz więc rano żeby sobie nalać najsmaczniejszą kawę na świecie i co? Dzwonek do drzwi. Sąsiadka. Chce żebyś jej pożyczyła ten ekspres. Teraz. Nie wie kiedy ci go odda. Co robisz? Zaznacz prawidłową odpowiedź.

  • Oczywiście pożyczam, bo przecież wiem, że dzielenie się jest ważną umiejętnością. Zresztą ona będzie taka szczęśliwa mogąc się co rano napić gorącej kawy.
  • Zatrzaskujesz sąsiadce drzwi przed nosem, zastanawiając się, czy ta kobieta ma dobrze pod sufitem.

Ja zaznaczam drugą odpowiedź, a ty?

Po co ta przypowiastka? Żeby uświadomić osobie dorosłej, jak hasło: Ależ podziel się!, działa na twoje dziecko. Wiem, że dzieci powinny umieć się dzielić. Jednak to jest proces, który trzeba wdrażać stopniowo i w odpowiednim wieku. Używając odpowiednich argumentów i przede wszystkim szanując chęci i gotowość dziecka do tego rodzaju współpracy. Jedno hasło i wygórowane oczekiwania w stosunku do niespełna trzylatka, to za mało.

Oddaj mu łopatkę

Najczęściej przytaczany przykład to oczywiście piaskownica, gdzie zbiera się kilkoro maluchów i zaczynają się wojny o łopatki i wiaderka. Żadna mama nie chce pokazać, że jej pociecha jest zapatrzonym w siebie egoistą więc co chwilę słyszysz nawoływania: Ale podziel się łopatką z Jackiem, ty się pobawisz za chwilę albo Nie wyrywaj jej tego, przecież zaraz ci odda.

Prawda jest taka, że małe, nieprzygotowane do tego dziecko, kompletnie nie rozumie o co chodzi z tym pożyczaniem, a właściwie dzieleniem się. Dopiero 3-4 latki są w stanie świadomie podzielić się własną zabawką. I to też z wielkim bólem. Dla młodszego dziecka (starszego w dużej mierze też) taka łopatka, hulajnoga czy piłka to nic innego jak ten wymarzony ekspres do kawy dla mnie. Nie wymagam od siebie (czy innego dorosłego) tego rodzaju poświęceń, ale od niedojrzałego emocjonalnie dziecka powinnam?

Gdzie tu sens? W dodatku maluchy nie rozumieją ile to jest (co to znaczy) za chwilę albo później. Nie mają poczucia czasu, nie wiedzą ile trwa chwila. Zwłaszcza, że chwila najczęściej trwa różnie, w zależności od tego jak się rodzcowi uda wymierzyć, prawda? Czasem jest to dokończenie jednego zdania przez telefon, innym razem wyjęcie prania z pralki, jeszcze innym doczytanie rozdziału w książce. Dla dziecka oznacza to jednak za każdym razem wieczność. Czyli, że nigdy ta łopatka do mnie nie wróci. Trzeba o nią walczyć. I zaczyna się histeria lub bójka w piaskownicy.

Mały człowiek nie ma pojęcia co to są zasady socjalizacji. Czy chcesz tego czy nie, jest skoncentrowanym na sobie egoistą. Te dwa składniki sprawiają, że tak trudno mu pojąć, dlaczego ma oddawać coś obcej osobie. Coś, co należy do niego. Co mu wcześniej podarowałaś. Coś, czego na pewno już nigdy nie zobaczy.

Interesuje cię ten temat? Zapisz się na newsletter i nie przegap kolejnego wpisu »

Zmuszać więc czy nie zmuszać?

Jakoś trzeba przecież wdrożyć dziecko do rozumienia zasad życia w społeczeństwie. Ja twierdzę, że nigdy nie zmuszać do niczego. Sama nie lubisz być zmuszana, dziecko też nie lubi. Dokładnie tak samo jak ty. Można jednak małymi kroczkami uświadomić mu, że dzielenie się może być miłym przeżyciem. I taki sposób nauki dzielenia się możesz pokazywać już u kilkunastomiesięcznemu dziecku.

  • Pytaj czy możesz się pobawić zabawką dziecka i czekaj na odpowiedź. Jeśli jest odmowna to nie udawaj, że płaczesz tylko zajmij się czymś innym.
  • Dziel się swoimi przekąskami np. pomarańczą, z dzieckiem. Informuj przy tym, że dajesz mu kawałek twojego owocu. Chętnie się z nim dzielisz.
  • Jeśli masz w domu zwierzątko, które zjada resztki ze stołu, wykorzystaj to do rozmów o dzieleniu się. Jeśli jest to smakowity kąsek dla psa czy kota, to dziecko zauważy radość zwierzaka i samo ucieszy się z dzielenia swoją potrawą.
  • Idąc na spacer po wsi (w mieście raczej nie ma takiej możliwości) weź trochę okruchów dla kur. Będą zadowolone z takiej lekcji dzielenia się. Chciałabym napisać, że można to też w mieście poćwiczyć na kaczkach w parkowych stawach i gołębiach, ale chyba karmienie ich chlebem przynosi więcej szkody niż pożytku. W grę jakieś odpowiednio dobrane ziarna. Jeśli masz taką możliwość, to koniecznie skorzystaj.
  • Uświadamiaj dziecku, że nie wszystko jest dla niego. Przynajmniej nie w całości. Jeśli kupujesz paczkę paluszków, to poproś malucha żeby poczęstował domowników lub dzieci na placu zabaw. Paluszków jest dużo w paczce, to zawsze ułatwia decyzję o rozdaniu pewnej ilości.
  • Jeśli ktoś (za twoją zgodą oczywiście, nie ma częstowania dzieci bez zgody rodziców) poczęstuje dziecko jakąś przekąską (to często się zdarza na placu zabaw/plaży), to przypominaj o podziękowaniu za podzielenie się. I nie zapomnij zapytać dziecko, czy miło jest dostać coś od kogoś? Jeśli tak, to ustalcie, że następnym razem wy przyniesiecie jakąś przekąskę do podzielenia się z innymi, żeby też im było miło.
  • Kiedy dziecko zgodzi się pożyczyć komuś swoją zabawkę, chwal i mów głośno o tym, że miło jest się dzielić. Wiem, że niektórzy mają alergię na pochwały, obawiając się tego, że dziecko będzie coś robić „dla rodzica” albo „za pochwałę”. Jednak takie wzmocnienia, zwłaszcza dla najmłodszych, są bardzo ważne. Ja chwalę swoje dziecko, a właściwie konkretne zachowania swojego dziecka. I widzę, że przynosi to pozytywne rezultaty.
  • Staraj się też żeby zawsze pożyczając innemu dziecku coś swojego, twoja pociecha dostała coś w zamian. Taka wymiana – ja ci dam łopatkę, ty mi daj foremkę.

dziecko-piaskownica

Dzielić się emocjami

Skąd wiem, że to zadziała? Przede wszystkim stąd, że nawet kilkunastomiesięczne dziecko potrafi współodczuwać. Tak, jest skupionym na sobie egocentrykiem i jeszcze długo nim pozostanie. Ale to nie znaczy, że nie zrobi ci cacy kiedy powiesz, że się uderzyłaś, że cię tu boli, prawda? Takimi właśnie małymi kroczkami można pociechę nauczyć dzielenia się.

Wiesz już, że jest wrażliwa na potrzeby innych. Pokazuj więc przy każdej nadarzającej się okazji pozytywne emocje dookoła. Kiedy np. bawi się z innym dzieckiem siedząc w piaskownicy i grzebiąc w piasku. Zwróć uwagę pociechy, jak fajnie jest być razem i wspólnie się bawić. Używaj przy tym konkretów: Zobacz, Emilka się uśmiecha, bo lubi się z tobą bawić w piaskownicy. Na tym etapie nie wymagaj o dziecka oddawania czegokolwiek (zresztą nigdy tego nie wymagaj). Po prostu kieruj od czasu do czasu jego uwagę na potrzeby i nastroje drugiego człowieka.

Najlepiej te ćwiczenia uda się zrobić wśród najbliższych dziecku osób. Może to być tata, babcia, ciocia, dziadek, możesz być ty lub rodzeństwo. Jest jeszcze kilka innych sposobów nauki dzielenia się, które nie mają nic wspólnego ze zmuszaniem dziecka do uległości przy wykonywaniu polecenia Podziel się! Tak, bo kiedy zmuszasz do oddania zabawki, to tak naprawdę dziecko nie ma nic do powiedzenia. Może się złościć, płakać, krzyczeć, ale przecież ty – oczywiście dla jego dobra— nie możesz ustąpić i powiedzieć, że nie musi się dzielić. Bo wyrośnie na zapatrzonego w siebie samoluba. Czyżby?

Dzielenie się jest opłacalne

W tej całej nauce dzielenia się przecież nie chodzi tylko o to żeby przedmiot przeszedł z jednych wrzeszczących rąk do drugich. Chodzi o to, żeby dziecko w pewnym momencie chciało się dzielić. Albo jeśli nie za każdym razem, to chociaż żeby nie miało z tym problemu jeśli ktoś poprosi od czasu do czasu. A nie będzie go miało widząc dla siebie pewne korzyści. Bo przecież z dzielenia się zabawkami płyną oczywiste dla dorosłego, ale zupełnie niespodziewane dla dziecka, korzyści:

  • wspólna zabawa daje więcej radości niż ta w pojedynkę (nie zawsze, ale często tak jest),
  • oddając na chwilę własną zabawkę dostajesz w zamian zabawkę innego dziecka, która jest nowa i ciekawa,
  • dzieląc się widzisz wyraźnie, że sprawiłeś tym przyjemność drugiej osobie.

Im starsze tym więcej rozumie

Wykorzystuj okazje do radowania się ze wspólnej zabawy. Jeśli masz jedynaka, to umawiaj się na spacery ze znajomymi mamami. Żeby twoja pociecha miała szansę pobawić się z innymi dziećmi, które już trochę zna. Zadbaj przy tym żeby te wspólne zabawy nie kończyły się walką o łopatkę. Wystarczy zabrać ze sobą dwie łopatki z domu. Tak na wszelki wypadek. Tak samo jak piłkę, misia, samochód itd. Wiem, trochę więcej noszenia, ale jeśli tak lekcja ma przynieść zamierzony rezultat, to warto.

Dawaj dziecku wybór i nie zmuszaj. Nawet tego starszego. Jeśli raz i drugi zmusisz, to pociecha w końcu ulegnie. Nie ma za bardzo wyboru. Będziesz miała dziecko dzielące się zabawkami, ale też nie potrafiące zawalczyć o swoje potrzeby i swoje zdanie. Niby zwykła łopatka w piaskownicy, a jednak rzutuje na przyszłe kontakty z ludźmi. Więc nie zmuszaj, a dyskutuj.

Rozmawiaj z dzieckiem negocjując i używając najróżniejszych argumentów. Ono też w końcu zacznie ich używać np. Jak pożyczysz Tosi wiaderko, to ona pożyczy ci foremkę w kształcie smoka. Czyli decyzja należy do ciebie, ale sam widzisz, że to może być opłacalna zamiana.

Powoli też wprowadzaj pożyczanie na określony czas. Wiem, że dziecko nie wie ile to jest 5 minut, ale możesz mu to unaocznić pokazując zegarek z sekundnikiem. Albo włączyć w telefonie alarm, który po pięciu minutach da sygnał, że czas na zamianę. Do takiego zegarka w telefonie (ja używam czasem stopera) dziecko może podejść i sprawdzić, ile jeszcze odliczania zostało. To bardzo pomaga.

Bez zegarka też da się dziecku uświadomić jakiś odcinek czasowy np. Umawiamy się, że teraz Ala zrobi 3 okrążenia wokół boiska na twojej hulajnodze, a potem ty zrobisz tyle samo. I tak na zmianę. Zachęć pociechę do samodzielnego ustalenia ile kto ma robić okrążeń w jednej kolejce. Poczuje się ważna podejmując taką decyzję i nie będzie miała pretensji, że coś trwa za długo lub za krótko.

Staraj się zapewnić jakąś rozrywkę dziecku czekającemu na swoją kolej. Bo samo czekanie i patrzenie jak ktoś inny jeździ na mojej hulajnodze może być frustrujące. Na ten czas możesz zaproponować np. rysowanie patykiem po piasku, zabawy w odliczanie czasu jednego okrążenia itd. Koniecznie przy tym pilnuj, by ta wymiana odbywała się sprawiedliwie. Żeby potem dziecko nie czuło się rozczarowane swoją decyzją o podzieleniu się hulajnogą czy inną zabawką.

Jeśli pociecha nie da się przekonać, to nie naciskaj aż do skutku. Argumentowanie łatwo zamienić w szantaż emocjonalny: No dobra, nie chcesz to nie, ale to brzydko i nikt nie będzie się z tobą chciał już nigdy bawić. Sprawiasz tym dziecku oczywistą przykrość. Kłamiesz, bo to nie jest tak, że nikt nigdy nie będzie chciał się z twoim dzieckiem bawić. Pod takim naciskiem pewnie maluch podzieli się zabawką, ale nie uczysz w ten sposób dzielenia się. Jeśli już, to uczysz jedynie ulegania szantażowi.

Kiedy jednak uda się przekonać do dzielenia, zawsze podkreślaj, że jest to wyczyn. Powód do dumy: Wspaniale, że się podzieliłaś z Krysią swoimi lalkami. Możesz być z siebie dumna. Taka informacja jest też wskazówką, że dziecko nie robi tego dla ciebie, na niczyją prośbę czy polecenie np. po to żeby rodzic był dumny. Robi to z własnej woli i dlatego, że tak zdecydowało. To był dobry wybór, z którego ma pełne prawo być dumne. A że ty przy okazji też jesteś dumna, to już inna sprawa (też masz do tego pełne prawo, bo sama wiesz ile roboty kosztuje nauka dzielenia się).

Po co te ceregiele?

Wszystkie te małe, czasem uciążliwe kroki, których uczysz dziecko są po to, żeby w przyszłości coraz lepiej radziło sobie w kontaktach ze światem. Wpadanie w histerię z powodu innego koloru kubeczka niż dziecko chciało czy konieczności poczekania na swoją kolej w zabawie, staną się coraz rzadszym zjawiskiem w waszym domu (jakiś czas temu pisałam o Pięciu metodach radzenia sobie z histerią). Wyjścia na plac zabaw będą przyjemniejsze. To też ma znaczenie dla twoich nerwów.

Ale przede wszystkim – nauczysz dziecko jak współpracować z rówieśnikami. Dogadywać się. Pozwalając na dokonywanie samodzielnych wyborów i podejmowanie decyzji budujesz także poczucie bezpieczeństwa. Dziecko wie, że jego zdanie jest ważne. Liczy się.

To wcale nie znaczy, że nie masz nad tymi decyzjami żadnej kontroli. Kontrola to może złe słowo. Bardziej pasuje odpowiedzialność. Przecież w dużym stopniu pociecha jest odzwierciedleniem zachowań widzianych w domu i tego, jak traktuje się nawzajem cała rodzina. Jeśli więc nie macie problemów z dzieleniem się, komunikowaniem o swoich potrzebach i szanowaniem wzajemnych decyzji, to dziecko też nie powinno mieć z tym większych problemów.

Czy trzylatek sam do tych spraw dorośnie? Raczej nie ma takiej możliwości. Dlatego tak ważne jest pokierowanie zachowaniem dziecka. Nikt nie chce mieć w domu małego egoisty terroryzującego pobliskie piaskownice i place zabaw. Bo prawda jest taka, że jeśli nie nauczysz dziecka dzielić się zabawkami, to może nie od razu, ale prędzej czy później, zostanie ono zupełnie samo w tej wielkiej piaskownicy, pośród sterty swoich zabawek. I to dopiero jest smutny widok.

Możesz zerknąć na listę książek, które pomagają rozwiązywać problemy wychowawcze. Jest tam też kilka dotyczących nauki dzielenia się.

Podzieliłam się z tobą poradami, bo lubię się dzielić i taki mam zawód. Teraz twoja kolej – podziel się proszę z resztą świata tym wpisem. Dziękuję 😉

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This