Szkoła, przedszkole lub jeszcze w domu. Decyzje zapadły, papiery złożone. Teraz trzeba trzymać kciuki za to, żeby dziecku się spodobało i udało. Nie od dziś wiadomo, że szczęściu trzeba pomagać. Mama zdecydowanie ma wiele możliwości, żeby to robić z głową i podczas zabawy. A zabawa z literami, przygotowanie do czytania i wspomaganie dziecka w nauce, to czysta przyjemność.

Chcesz ułatwić dziecku naukę czytania? Pobierz darmową grę planszową „Sylabowe kałuże” »

Od pierwszych miesięcy życia

Nie wszystkie dzieci interesują się czytaniem. Każdy ma swój czas, swój wiek i swoje tempo rozwoju. To zrozumiałe. Jednak nie da się nie zauważyć, że dzieci – już od mniej więcej drugiego, trzeciego roku życia – interesują się literami. Nie musi to być od razu czytanie (choć oczywiście może np. globalne). Znam dwulatki czytające globalnie pojedyncze wyrazy i całe zdania. A może powinnam powiedzieć, kojarzące wygląd, bo z czytaniem rozumianym przez dorosłego, ma to niewiele wspólnego.

Czytanie,  czy może na początku bardziej poznawanie liter, to nic innego jak kojarzenie konkretnych znaków, symboli. Dziecko ćwiczy skojarzenia już od najmłodszych lat. Przecież widząc kotka – miauczy, a widząc psa – szczeka. Nieważne czy widzi na żywo, czy na obrazku. Kojarzy konkretny wygląd zwierzęcia z konkretnym sygnałem dźwiękowym. Tylko tyle i aż tyle zarazem. To jest pierwszy krok do nauki mówienia i potem czytania.

Zabawy z literami

Kolejny to poznawanie liter. Tak samo jak dzieci odróżniają wygląd rzeczywisty czy obrazek przedstawiający psa i kota, tak mogą nauczyć się odróżniania wyglądu liter: P od B, G od O i kojarzą nazwy. Czy to już jest podstawa do czytania? Trochę tak, zależy od wieku. Jest to z pewnością podstawa do zabawy (zobacz wpis Nauczyłam trzylatka liter i mam z głowy).

Dzięki zabawom, w którym pojawiają się symbole zwane literami, dzieci je po prostu zapamiętują. Najlepsze i najbardziej popularne są gry z napisem i obrazkiem np. D jak DOM. Koniecznie obrazek. Wszystkie zabawy przybliżające dziecku rozumienie znaczenia symbolu litery są na wagę złota. Wystarczy od czasu do czasu wspomnieć w codziennych rozmowach, że na głoskę K zaczyna się imię Karolinka, czyli twoje córeczko. Już trzylatki są bardzo ciekawe, na jaką głoskę co się zaczyna, gdzie się te litery kryją w wyrazach i jak to wszystko działa.

Zazwyczaj jeszcze nie są gotowe na samodzielne czytanie (bywają wyjątki), ale kojarzą, bo znają te wszystkie symbole. Nikt nie wymaga od nich, żeby nagle zapamiętały alfabet. Tak samo, jak nikt nie wymaga od dziecka, żeby od razu znało wszystkie kolory, umiało policzyć do dziesięciu itd. A jakimś cudem, bez szczególnego uczenia się, skądś to wszystko wie.

Naturalnie i bez presji

Wie, bo jest tymi elementami otoczone każdego dnia: na spacerze, w książce, oglądając bajkę, wyglądając przez okno itd. Maluch naturalnie chłonie i zapamiętuje wygląd, kształt, zapach, smak, dźwięk. Jeśli patrząc przez okno słyszy od rodzica, że „Dziś mamy piękny dzień. Świeci słońce, a słońce jest na S” to w zupełności wystarczy. Nie każde zdanie musi tak brzmieć, nie codziennie nawet. Ale od czasu do czasu, trzeba dziecko wesprzeć, właśnie podrzucając informacje związane z literami. To nie jest wiedza tajemna, zarezerwowana wyłącznie dla uczniów.

Prędzej czy później zaczniecie rozmawiać o wyglądzie liter. Wtedy przyda się zestaw magnesów na lodówkę. Ileż czasu można spędzić przy lodówce wymyślając zabaw np. w wyszukiwanie konkretnej litery, która ma dwa brzuszki lub takiej, która wygląda jak igła, albo takiej, która syczy jak wyginający się wąż? A że lodówka najczęściej jest w kuchni, to jeszcze przy okazji można smaczny obiad machnąć podczas takiej zabawy albo ciasteczka w kształcie literek 😉

Przy literowych zabawach rodzic musi się pilnować. Zakładam, że wprowadzasz je w wasze codzienne życie świadomie, żeby w przyszłości pociecha miała łatwiej. Dlatego pilnuj się, żeby utrwalać w pamięci dziecka prawidłowe brzmienie. Słońce jest na S, a nie na SY czy na ES.

Sycz porządnie, wtedy maluch będzie wiedział, o co chodzi. Balonik jest na B a nie na BE czy BY. Tak, tego trzeba naprawdę pilnować, bo kiedy przychodzi do czytania, porządnie wyedukowane dziecko przeczyta (i słusznie z pewnej perspektywy) WYRyOeNA. A ty będziesz się głowić, jakim cudem pociecha nie czyta wyrazu WRONA, tylko kombinuje, jak koń pod górę.

nauka-czytania-3

W rytmie sylab

Kiedy już masz pewność, że dziecko kojarzy i rozpoznaje litery, to bawcie się nimi jak klockami i łączcie w sylaby. Sylabizowanie to umiejętność, która pomaga w czytaniu, potem też w pisaniu. Jak? Mózg dziecka uczącego się pisać wykonuje ogromną pracę. Ty mówisz: „Napisz słowo DOM”, a dziecko musi: odpowiednio usiąść, skojarzyć wygląd litery, skoordynować rękę, oko, ucho i całe ciało, i dopiero zacząć pisać to, co widzi w swojej głowie, symbol przenieść na papier.

To jest bardzo trudny proces. Maluch pisze litera po literze, bardzo mocno zastanawiając się, jak każda z nich wygląda. Zdarza się, że zapomni. Zwłaszcza przy trudniejszych wyrazach. Wtedy przerywa proces zapisywania, pobiera odpowiednie informacje np. zerkając na literę w książce i kończy pisanie. Jeśli jest w połowie wyrazu, łatwiej będzie mu wpaść w rytm i nie zaczynać procesu od nowa, tylko od konkretnej sylaby. Bo to nic innego jak rytm, a w rytmie wiele rzeczy łatwiej robić.

Zresztą zanim pisanie to jeszcze czytanie. Wiele jest szkół nauki czytania. Ja jestem wielką zwolenniczką nauki czytania metodą sylabową. Dlaczego? Dlatego…

  • Wyobraź sobie, że masz przed sobą domek ułożony z klocków. Rozbierasz go na części pierwsze i potem musisz złożyć z powrotem w całość. Jeśli składał się powiedzmy z 12 klocków, to musisz każdy z nich odpowiednio dopasować. To zajmuje czas.
  • A teraz wyobraź sobie, że wykonujesz tę samą czynność, tylko klocki są już złożone po dwa lub trzy. Prosty rachunek, ze złożeniem całości masz dwa razy (lub więcej) mniej roboty, wystarczy dopasować 6 a nie 12 elementów. Tam musiałaś wykonać 12 ruchów (bo tyle jest klocków) a tu tylko 6 (lub mniej). Łatwiej i szybciej, prawda?
  • Te klocki to litery. Kiedy dziecko ma do rozebrania litera po literze wyraz, a potem składa go w całość i mówi co przeczytało, to ma sporo roboty. Jeśli natomiast potrafi kojarzyć i czytać sylaby, to już o połowę skraca się czas pracy mózgu i wysiłek też.

Otocz literami, sylabami i słowami

To plastyczne przedstawienie zalet sylabizowania w bardzo wielkim uproszczeniu (naprawdę wielkim), ale przecież nie o to chodzi, żeby teraz zagłębiać się szczegóły. Chodzi o to, żeby w każdy możliwy sposób ułatwić dziecku naukę czytania. znajomość liter i sylabizowanie ułatwiają ją zdecydowanie.

Sylabizowanie wymagane jest (i oczywiście nauczane) już od początku przedszkola. Wstępem do tego są wszystkie rytmiczne, rymowane piosenki. Dzięki nim dziecko łatwiej oswaja sylabizowanie, czytanie i w końcu pisanie. A rodzice są od tego, żeby otoczyć opieką, wesprzeć. Żeby to zrobić z głową, nie trzeba wiele wysiłku. Tak jak otaczasz codzienną troską, otocz też literami, potem sylabami i wyrazami. Tyle możesz zrobić sama i to w formie znakomitej zabawy.

Doczytałaś do końca, dziękuję 🙂 Teraz pobierz darmową grę planszową „Sylabowe kałuże” »

nauka-czytania-1

Sylabowe kałuże – gra planszowa do wydrukowania

gra-kaluzeŁąka jest cała w kałużach. Trzeba pomóc króliczkowi dotrzeć do parasola. Skaczecie po kałużach. Potrzebne będą pionki i kostka. Na wydrukowanych i ułożonych obok siebie dwóch planszach widzisz mokre kałuże, po których skaczesz. Są ponumerowane, żeby nikt się nie zgubił w drodze do parasola. Jest kilka wersji tej gry – dla starszych i młodszych uczestników.

  1. Stając na wskazanej przez kostkę kałuży, gracz odczytuje sylabę i wymyśla słowo zaczynające się na tę sylabę. Kto pierwszy dotrze do parasola ten wygrywa grę. Oczywiście, żeby móc iść dalej, trzeba prawidłowo podać słowo na konkretną sylabę. I nie można powtarzać słów wypowiedzianych przez innych graczy np. sylaba KO. Wyraz zaczynający się na nią to KO-GUT.
  2. Ze starszymi dziećmi możesz grać na podobnych zasadach, z tą różnicą, że wskazana sylaba nie musi być początkiem wyrazu. Może się znajdować w środku albo na końcu wyrazu np. sylaba KO. Wyraz zawierający ją to MA-KO-WIEC.
  3. Możesz też zagrać w zbieranie dodatkowych punktów. Żeby ich zdobyć jak najwięcej trzeba wymyślać jak najdłuższe wyrazy (oczywiście zawierające wskazaną przez kostkę sylabę). Każda sylaba w wyrazie to jeden punkt np.: sylaba KO użyta w wyrazie KO-TEK daje 2 punkty, ale już w wyrazie KO-RA-LE daje 3 punkty. Na końcu będzie dwóch zwycięzców: ten, który doszedł do mety jako pierwszy i ten, kto zdobył największą liczbę sylabowych punktów.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This