Lekko upraszczając, pozytywna komunikacja zakłada używanie wielu słów. Oprócz Nie. Nasz mózg jakby „pomija” brzmienie tego słowa. Kiedy więc mówię: Nie myśl o niebieskim słoniu, to jest jasne, że w głowie pojawia ci się niebieski słoń. Mam właśnie przed sobą książkę pod tytułem Nie! Paradoks polega na tym, że patrząc na ten tytuł, myślę sobie Tak!

Nie!, to jest opowieść o psie, który myśli, że wabi się Nie. Jaki jest powód takiego myślenia? Cokolwiek robi, gdziekolwiek się ruszy, jakkolwiek zadziała, zawsze słyszy Nie! Nikt mu nigdy nie mówi, że coś powinien robić inaczej. Że inaczej ma na imię. Każdy tylko woła Nie!

Do czasu…

Pies wciąż robi wszystko po swojemu. Właściwie to jest bardzo zadowolony z siebie pies. Nie wie, że ludziom z którymi mieszka, jego zachowanie nie zawsze odpowiada. Czy to wina psa? Nie, to jest wina ludzi.

img_4160

Liczy się konkret

Pozytywna komunikacja zakłada pozytywne informacje. To znaczy, że jeśli nie podoba ci się jakieś zachowanie, chcesz je zmienić, samo Nie!, to za mało. Właściwie nie jest potrzebne.

Weźmy na przykład dzieci i rodziców. Kiedy mówisz: Nie wchodź tam!, to jest duża szansa, że dziecko nie będzie wiedziało, że mówisz do niego. A jeśli zrozumie, że do niego, to właściwie o jakie tam chodzi? A już na pewno nie będzie wiedziało, dlaczego ma tam nie wchodzić?

Jeśli taki dwulatek nie wie, dlaczego ma gdzieś nie wchodzić, to wejdzie, żeby się dowiedzieć. Bardzo dużo pisałam o zachowaniach i potrzebach dwulatków. Przeczytaj Całą prawdę o dwulatku.

Dlaczego przychodzi mi na myśl akurat dwulatek, kiedy czytam książkę o Nie? Dlatego, że dwulatek posługuje się głównie dwoma słowami: JaNie. Ta książka jest dokładnie o Ja (tu przecież jest właściwie tylko jeden bohater) i Nie (to słowo powtarza się jak refren na każdej stronie).

img_4161

Czy to jest książka dla dzieci?

Jak najbardziej. W sumie wydźwięk tej opowiastki jest bardzo zabawny. Na końcu okazuje się, że pies wcale nie wabi się Nie. Ma na imię Azor. Tylko nie miał o tym pojęcia. Można się pośmiać z takiego zakończenia. Cenie w bajkach kierowanych dla dzieci poczucie humoru podparte sensowną refleksją.

Ale zdecydowanie jest to też książka dla rodziców. Powinna dać do myślenia o tym, jak rozmawiamy z dziećmi. Jasne, że łatwiej rzucić Nie!, Nie rób!, Nie dotykaj! Pewnie dziecko (jeśli nie za pierwszym, to za którymś kolejnym razem) posłucha. Jednak na dłuższą metę to utrudnienie.

Im więcej enigmatycznych Nie!, tym więcej dziwnych zachowań dziecka. Tak jak niezrozumiałe (zapewne) dla właścicieli Azora było jego wieczne psocenie. Nie dostał konkretnego komunikatu – co, jak i dlaczego powinien robić tak a nie inaczej. Więc robił tak, jak uważał za słuszne.

Po swojemu.

Dwulatki uwielbiają robić rzeczy po swojemu. Mają taką potrzebę i oczywiście warto im na wiele pozwalać. Jednak kiedy robią coś „do przesady”, co może nie być bezpieczne, czego akurat byśmy nie chcieli, to przecież można dziecku wyjaśnić. Używając wszystkich innych słów, oprócz Nie.

Pozytywne komunikaty

Taka scenka. Postawiłaś tort urodzinowy na stole i czekasz na gości. Widzisz, że dziecko zabrało się do wygrzebywania dekoracji i psuje efekt wizualny. Ciśnie się na usta: Nie wolno! Jak zadziałać pozytywnie?

Postaraj się zrozumieć, dlaczego dziecko to zrobiło? Możesz zapytać. Pewnie usłyszysz, że chciało obejrzeć i posmakować, bo to takie śliczne dekoracje. Jest niemal pewne, że pociecha nie chciała ci zrobić na złość i specjalnie zepsuć tortu. Ale stało się.

Zamiast z krzykiem rzucać się do ratowania resztek, możesz spokojnie powiedzieć: Ależ ci się sprytnie udało wydobyć te małe kuleczki z tortu. Możesz się jedną poczęstować. Smakuje ci? Jeśli tak, to będziesz mógł się jeszcze raz poczęstować, jak przyjdą goście.

Jeśli tylko możesz, to zrób krok do tyłu. Weź głęboki oddech przed każdym Nie! i próbuj tłumaczyć co i jak, używając pozytywnych tricków:

  • Zadziwienie (nie mylić z zachwytem): Ależ masz sprytne paluszki!
  • Dobre słowo: Cieszę się, że tort ci się tak podoba. Cieszę się, że tort ci tak smakuje, ale…
  • Nazwanie działania: Wydłubałeś dekorację. Po prostu. To nie jest ani dobre (psuje efekt), ani złe (złośliwe) działanie. Zresztą, nie warto oceniać działania. Lepiej nazywać czynność i na tej podstawie dalej tłumaczyć: Potrzebuję tej dekoracji w całości. Jak świeczki zostaną zdmuchnięte będziesz mógł ją jeszcze wydłubywać ze swojego kawałka tortu.

img_4162

Tak, z pozytywną komunikacją jest o wiele więcej roboty niż z rzuceniem w eter zwykłego Nie!. Ale tylko na pozór… Teraz już wiesz, prawda?

Ostatnio jest to jedna z moich ulubionych książek. I narzędzie pracy z maluchami. A jak ją wykorzystać ze starszymi dziećmi? Opowiadam o tym na moim kanale You Tube. Subskrybuj, bo wciąż dorzucam nowe rzeczy. Udostępnij!

img_6116

Autorka Marta Altes
Wydawnictwo Adamada

Zainteresował cię ten temat? Zapisz się na newsletter i nie przegap kolejnego wpisu »

Spodobała ci się recenzja? Kup tę książkę!

Przejdź do sklepu
Data recenzji
Nazwa produktu
Nie!
Ocena
5

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This