Nie napisałabym o dzieciach, które kochały książki w ten sposób. Nie umiałabym ubrać tej miłości w kilka prostych zdań i kilka wzruszających obrazków. Nie umiałbym napisać. Ale mogę opowiedzieć.

Gdzieś, kiedyś, na jakiejś białej kartce, ktoś narysował mnóstwo książek i szczęśliwą rodzinę. Mieli siebie, książki, uśmiech i właściwie nic więcej. Nikt na tej białej kartce nie narysował wypchanego portfela, samochodu, pięknego domu i markowych ubrań.

Ktoś patrząc z boku mógłby powiedzieć, że niewiele mieli. Oni uważali inaczej. Mieli tak wiele, że pewnego dnia się nie zmieściło. Wysypały się książki pełne kolorowych opowieści i trzeba je było oddać żeby wygospodarować sobie trochę przestrzeni do życia. W małym, ciasnym, biednym domu.

Biała kartka bez stosów książek jest naprawdę bardzo pusta. Tylko dzieci, które kochały książki i pustka. Wygospodarowali sobie miejsce do życia, ale życie przestało ich cieszyć. Tak dużo miejsca i tak niewiele do zrobienia. Tyle przestrzeni i tak mało pomysłów na to, co z nią zrobić. Tylko wielka, smutna, pusta, biała kartka…

img_4166

Kto ma gorzej?

Tak się czasem zastanawiam, które dziecko jest bardziej nieszczęśliwe. Czy to, które lubi książki, a nie ma do nich dostępu? Czy może to, które nie zna książek i nie przepada za czytaniem? Obie wersje są bardzo przygnębiające.

Nie wiem czy jest sens po raz kolejny pisać o tym, jak wiele korzyści płynie dla dziecka (każdego człowieka) z czytania książek. Jeśli jeszcze się zastanawiasz, to przeczytaj wpis Czy rzeczywiście da się czytać dziecku 15 minut dziennie? Moja córka niemal codziennie mi powtarza, że gdybym jej nie czytała bajek, to by nie miała pięknych wspomnień przygotowanych „na starość”. Tak to sobie wymyśliła. Każdy argument jest dobry 🙂

img_4169

Same zalety

Tym razem spróbuję jednak inaczej. Nie czytaj, bo dziecko prosi. Czytaj, żeby coś sobie ułatwić w życiu. Jeśli nie dla dziecka, to zrób to dla siebie. Dlaczego?

Lepsza komunikacja. Czytając dziecku książki poszerzasz jego słownik. Zna więcej wyrazów. O wielu sprawach rozmawiacie np. podróże, dawne dzieje, religia, emocje. Tym lepiej mówi, precyzuje swoje myśli, nazywa uczucia i po prostu łatwiej wam się dogadać. Więc tak naprawdę czytając dziecku, robisz sobie przysługę.

Szybciej odrobi lekcje i z głowy. Zawaleni codziennymi sprawami pewnie nie mielibyście czasu na zadawanie pewnych pytań. Książki w jakiś sposób do nich zmuszają. A już na pewno zmuszają do szukania odpowiedzi. Im więcej odpowiedzi, tym większa wiedza twojego dziecka. Im więcej wie, tym łatwiej ogarnia wyzwania szkolne.

Masz wolne. Skupiając się na czytaniu nie możesz przecież jednocześnie prasować, sprzątać czy gotować obiadu. Siedzisz i właściwie się relaksujesz. Dziecko też. I to nawet bardziej niż ty. Oboje odpoczywacie.

Czas dla siebie. Żeby zyskać kilka minut (dla siebie lub na obowiązki domowe – jak wolisz) naucz dziecko czytać. Zobaczysz, jak można być dumnym z takiego osiągnięcia. Dla dziecka czytanie jest wyczynem. Daj się więc wyręczyć w tej czynności. Będziesz miała w domu dumną z siebie pociechę i sprytnie uzyskany kwadrans (z czasem dłużej) na swoje sprawy. Każdego dnia.

Mniej powodów do awantur. Czytając, odciągacz dziecko od ekranu (wszystko jedno jakiego). Przecież denerwuje cię, że spędza przy telewizorze i komputerze za dużo czasu, prawda? Masz tajną broń i dobry sposób na wspólne spędzanie czasu. Czytaj i sprawiaj, że uwaga dziecka skoncentrowana będzie na treściach, które sama mądrze wybierzesz, a nie na dziwnych grach czy papce serwowanej w telewizji.

Zarządzaj emocjami. Trudno wam się czasem dogadać? Szukaj książek, które wydobędą na światło dzienne emocje, o których dziecko nie potrafi opowiedzieć samodzielnie. Utożsamienie z bohaterem jest bardzo wyzwalającym doświadczeniem. Jemu też się to przytrafiło. Nie jestem z tym sam. Pewnie zauważyłaś, że tłumione emocje często generują nerwowe wybuchy, nieprzyjemne odzywki. Im więcej o nich poczytacie (i porozmawiacie), tym lepiej dziecko je zrozumie.

Czasem jest za dużo

Książka może być początkiem wielu spraw: rozmów, przyjaźni, pasji, miłości, poszukiwań, podróży… Tak, zagraca przestrzeń. Bez niej faktycznie byłoby jej więcej. Tylko, że bez niej, twoje dziecko nie będzie potrafiło tej przestrzeni sensownie zagospodarować. Wolę potykać się o książki niż mieć za dużo pustej przestrzeni. A ty?

Dobór książki do wieku to bardzo indywidualna sprawa. Myślę, że w tym wypadku to powinien być wiek przynajmniej 4+.
Autor Peter Carnavas
Wydawnictwo Adamada

Trochę jeszcze opowiedziałam o tej książce na moim kanale You Tube. Obejrzyj, subskrybuj i podaj dalej!

img_4164

Zainteresował cię ten temat? Zapisz się na newsletter i nie przegap kolejnego wpisu »

Spodobała ci się recenzja? Kup tę książkę!

Przejdź do sklepu
Data recenzji
Nazwa produktu
O dzieciach, które kochają książki
Ocena
5

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This