Wiem, że to bardzo drażliwy temat. Nie będę się wdawać w dyskusję o tym, że karmienie mlekiem matki to najlepsze co możesz dać dziecku. Tak jest i to jest jasne. Zakładam, że to robisz, bo masz świadomość, jak ważne to jest dla rozwoju pociechy. Zakładam też, że świadomie podejmujesz decyzje związane z macierzyństwem.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca wyłączne karmienie piersią przez 6 miesięcy. Po szóstym miesiącu życia zaleca się wprowadzenie nowych produktów. Kontynuowanie karmienia piersią zalecane jest do 2 roku życia dziecka (lub dłużej).

Amerykańska Akademia Pediatrii (AAP) zaleca karmienie piersią przez 12 miesięcy (lub dłużej). Pierwsze 6 miesięcy – wyłączne karmienie mlekiem mamy. Dopiero potem powinno się wprowadzać inne pokarmy.

Jednak dla każdej mamy przychodzi taki moment kiedy postanawia odstawić dziecko do piersi. Mam wrażenie, że robi się z tego ogromne „halo”. Zwłaszcza tzw. laktoterrorystki nie przyjmują do wiadomości, że kobiety obserwujące bacznie kolejne etapy życia swojego dziecka, mogą być zainteresowane odstawieniem go od piersi. Czasem jest to po pół roku, innym razem między pierwszym a drugim rokiem życia. Czasem o wiele, wiele później. Szanuję każdy czas i każdą decyzję matki.

Jedna z teorii mówi o tym, żeby pozwolić dziecku na podjęcie tej decyzji samodzielnie. Mamy często podążają właśnie za tą potrzebą swojej pociechy. Jeśli tylko masz taką możliwość i czujesz że to jest właśnie wasza droga (twoja i dziecka) to śmiało, bo jasne, że mleko matki jest najlepszym pokarmem.

Tekst kieruję do mam, które z różnych (ważnych powodów) jednak postanowiły podjąć tę decyzję samodzielnie, nie czekając na decyzję dziecka. Jestem jedną z takich mam i nie widzę niczego złego w tym, że na pewnym etapie po prostu to my – dorosłe kobiety – o tym decydujemy. Oczywiście pod warunkiem, że dziecko na tym nie cierpi.

Przygotuj się na te emocje

Odstawienie dziecka od piersi (czy to z chęci, czy konieczności) może być bardzo emocjonalnym przeżyciem. Dlaczego? Ponieważ samo karmienie jest taką zupełnie wyjątkową sprawą, która należy wyłącznie do mamy i malucha. Mleko matki to jest swego rodzaju cud, pełen ciepła i przede wszystkim zapewniający wszystko to, czego niemowlę potrzebuje do życia: jedzenie i bliskość ukochanej osoby. Nic dziwnego, że decyzja o „przerwaniu” tej więzi ma wpływ na samopoczucie i psychikę mamy.

Upewnij się więc, że tego właśnie chcesz, a przede wszystkim, że jesteś na to gotowa. Odpowiedz sobie na kilka ważnych pytań:

  • Dlaczego to robię właśnie w tym momencie?
  • Muszę czy chcę? (twoje nastawienie jest bardzo ważne w dalszych działaniach)
  • Czy mam wsparcie w najbliższych?
  • Czy czuję się zmuszona do odstawienia dziecka od piersi, bo sugerują mi to znajomi i rodzina?
  • Czy czuję się zmuszana do karmienia piersią, a nie chcę już tego dłużej robić?
  • Czy dziecko ma zapewnione spokojne warunki rozwoju: rodzinne, bytowe, zdrowotne itd.?
  • Czy moja decyzja jest dogłębnie przemyślana, czy raczej spontaniczna, bo „inni tak robią”?

Z jednej strony możesz czuć smutek, bo kończy się pewien etap, do którego już nie powrócicie. Z drugiej jednak możesz też czuć radość, bo karmienie piersią – jakkolwiek wspaniałe – jest też dla wielu kobiet męczące. Nie mówimy o tym głośno. Nie wypada… Zakończenie karmienia piersią oznacza więc odzyskanie części siebie, części wolności, o której może już nawet zdążyłaś zapomnieć.

Nie musisz się z tego cieszyć jeśli decyzja o zakończeniu karmienia nie wypłynęła od ciebie, tylko została wymuszona warunkami zewnętrznymi np. powrotem do pracy, chorobą. Ale też możesz jeśli wypłynęła ona z twojej potrzeby. Emocji jest tyle ile matek i dzieci. W tym (moim) kawałku internetowej przestrzeni każdy ma prawo do własnych.

Dobro dziecka

Rozumiem, że kiedy podejmujesz taką poważną decyzję, to chciałabyś się uporać ze wszystkim w miarę łagodnie. Tak, żeby nie przysparzać maluchowi niepotrzebnych stresów. I nie wrzucać na głęboką wodę bez wcześniejszego przygotowania, prawda?

Zwłaszcza, że karmienie piersią nie jest dla dziecka jedynie jedzeniem. Taka bliskość z mamą buduje poczucie bezpieczeństwa, poczucie bycia akceptowanym i kochanym. Jest po prostu przyjemna. Oczywiście, że maluch nie potrafi tego wypowiedzieć, ale pewnie czujesz, że tak właśnie jest.

Zatem kiedy postanawiasz przestać karmić, zadbaj o to żeby dziecko czuło się tak samo komfortowo i bezpiecznie po zmianie, jak czuło się przed nią. Czy to możliwe? Nie zamartwiaj się. Ta decyzja nie oznacza automatycznie, że zniknie zbudowana między wami wyjątkowa więź. Zawsze będziesz mamą, najbliższą istotą. Teraz zaczniecie funkcjonować na innych warunkach. Otwierają się nowe drzwi. Wejdźcie przez nie powoli. Krok za krokiem.

Nic nie zastąpi piersi mamy. A już na pewno nie kiepski smoczek. Kawałek silikonu zamiast miękkiego, maminego sutka. Kubeczek, rurka? Coś jednak trzeba będzie zaproponować. Część mam uważa, że nie ma sensu uczyć dziecka picia z butli, bo po pierwsze to zazwyczaj wymaga sporo zachodu. A po drugie, niedługo potem przyjdzie pora na naukę picia z kubeczka, a konkretniej oduczanie od butli. I jest w tym sporo racji. Jeśli twoja pociecha jest na tyle duża, że właściwie możesz ją nauczyć pić z kubeczka (są nawet takie specjalne, których można używać już od szóstego miesiąca życia, ja polecam Doidy Cup) to warto spróbować. Wszystko jest kwestią twojego indywidualnego podejścia do tematu.

Jeśli jednak butelka

Jeśli wybrałaś butelkę, to pora na lekcję picia. Nie dziw się, że dziecko nie od razu będzie się na nią rzucało. To jednak nie jest mamina pierś. Jeśli jest to kilkumiesięcznych maluszek, to zakładam, że będzie pił odpowiednio dobrane mleko następne oraz przyjmował wprowadzane stopniowo pokarmy stałe. Najpierw jednak trzeba dziecko przekonać do picia mleka smakującego inaczej niż to twoje. I nauczyć pić z butelki.

Wiele teorii mówi o tym, że nawet jeśli karmisz piersią, to powinno się dość wcześnie podawać dziecku (co jakiś czas) twoje mleko z butli. Dlaczego? Żeby potem nie było kłopotów z odrzucaniem butelki. Zatem jeśli jesteś jeszcze na tym bardzo wczesnym etapie karmienia i nie myślisz nawet o odstawieniu od piersi, to już po kilku tygodniach – zakładając, że nie ma żadnych problemów z laktacją i przystawianiem dziecka do piersi – możesz śmiało od czasu do czasu zaproponować butlę.

Jak ją wybrać? Najlepiej sprawdza się metoda prób i błędów. Oczywiście każdy w pierwszej kolejności celuje w anatomicznie zaprojektowane, wypasione smoczki i butelki, ale prawda jest taka, że z tym bardzo różnie bywa. Ja bardzo długo szukałam odpowiedniej butelki. Najpierw korzystałam z wygrzebanych w internecie informacji i firm. Fiasko. Potem zaczęłam pytać o radę znajome mamy i one podpowiedziały mi kilka swoich doświadczeń. Przy którejś próbie w końcu się udało i znalazłam butelkę odpowiadającą upodobaniom Karoliny. Dodam tylko, że zaczęłam ją uczyć pić z butelki kiedy skończyła 6 miesięcy. To (już teraz wiem) było dość późno. Można zacząć o wiele wcześniej.

Co ważne, trzeba uważać, żeby podawanie butli nie zakłóciło nauki ssania z piersi. Jeśli twoja pociecha od pierwszych dni życia ma z tym wyraźny problem i walczycie o prawidłowe karmienie, to spokojnie poczekaj z butlą. Najważniejsze, żeby dziecko potrafiło pić mleko z twojej piersi. Kiedy ogarnie tę lekcję, dopiero przystępujcie do kolejnej.

Zainteresował cię ten temat? Zapisz się na newsletter i nie przegap kolejnego wpisu »

Sięgaj po butelkę w odpowiednim momencie. To oznacza baczną obserwację pociechy. Najlepiej podać ją dziecku kiedy jest głodne, ale jeszcze nie tragicznie głodne. Sama wiesz, że jak maluch rozhisteryzowany, to nie masz siły i chęci na wprowadzanie nowości. Tym bardziej on. Ani to czas ani miejsce.

Innym sposobem jest podkarmienie pociechy przez chwilę z piersi. Tak, żeby nie czuła już głodu i dopiero wtedy zaproponowanie butli (na razie z twoim mlekiem). Dziecko nieco najedzone powinno być spokojne i zrelaksowane. A nuż da się namówić na spróbowanie tej nowości smoczkowej.

Spróbuj też posmarować smoczek od butelki własnym mlekiem i podać dziecku. Możliwe że zapach zachęci pociechę do picia i jak już spróbuje, to jakoś się wciągnie.

Kilkumiesięczne dzieci można namówić na zabawę butelką. W końcu to taki sam przedmiot jak każdy inny. Nadaje się do rzucania i smakowania. Być może będziesz miała szczęście i pociecha zacznie ssać ten butelkowy smoczek. To już jest wstęp do oswojenia z butelką pełną mleka.

Można też spróbować zaproponować po prostu nowość, czyli zamiast (a właściwie oprócz) piersi z mlekiem, daj dziecku butelkę z wodą czy odpowiednią herbatką. Zdarza się, że dziecko zaintrygowane całkowicie innym smakiem, zacznie współpracować, czyli pić z butelki. Nie musi to być dużo. Na początek naprawdę jeden łyk w zupełności wystarczy.

Luzik. To też jest metoda choć brzmi mało poważnie. Tak, wiem że łatwiej powiedzieć niż zrobić. Pamiętam jak sama spinałam się i wkurzałam. Na kolejne butelki wydałam majątek, a dziecko jak nie chciało pić tak nie chciało. Dziś wiem, że po prostu wyczuwało moje napięcie. Podchodziłam z butelką jak do jeża: odpowiednio sadzałam, namawiałam, zagadywałam. Czego przy zwykłym karmieniu piersią przecież nie robiłam. Więc wiedziała, że coś kombinuję i długo nie dawała się nabrać.

Jakiś czas podawałam też Karolinie butlę przez sen. W dzień nie bardzo była nią zainteresowana, ale w nocy, zaspanemu dziecku, było wszystko jedno. Potem zaczęłam jej podawać butlę także po dziennej drzemce, kiedy jeszcze troszkę była zaspana. I tak małymi kroczkami butla została zaakceptowana.

Jeśli masz taką możliwość, to do karmienia butlą wyślij kogoś innego np. tatę. Już nawet kilkutygodniowy maluch kojarzy cię automatycznie z piersią i karmieniem. Innej osoby wcale nie będzie z tym kojarzyć i może szybciej przyjmie od niej ciekawostkę w postaci butelki z mlekiem. Może w ten sposób pociecha da się przekonać.

Nie przeginaj. Przy takim wdrażaniu do picia z butli bardzo ważne jest obserwowanie dziecka. Jeśli stanowczo i za każdym razem odmawia współpracy, to odczekaj kilka dni. Nic na siłę. Ja właśnie to robiłam, bo chociaż mi bardzo na tej butli zależało, to też nie chciałam do niej dziecka zniechęcić. Kiedy zdarzało się, że musiałam wyjść z domu, to dostawała mleko po prostu z łyżeczki. I kiedy już myślałam, że do końca mlecznego karmienia tak to właśnie będzie wyglądało, nagle jakoś tak załapała o co chodzi.

Na początku to były pojedyncze posiłki, kilka łyków. Ale radość w domu ogromna, bo widziałam, że się uczy. Konsekwentnie więc proponowałam butlę raz w ciągu dnia, kiedy oczywiście dziecko było w znakomitym nastroju. Z dnia na dzień jakoś tak się zaczęła przyzwyczajać i już potem poszło z górki.

Zdarzają się i takie dzieci, które po prostu w życiu nie przekonają się do butli i koniec. Pozostaje wtedy dokarmianie łyżeczką, stosowanie kubeczków niekapków, a u starszych pociech np. picie przez słomkę. Sposobów jest naprawdę wiele. Zawsze znajdzie się jakieś wyjście z sytuacji.

Jeśli zastanawiasz się nad rodzajem butelki, to zebrałam tu kilka propozycji, które najczęściej polecają mamy. Porozmawiałam też z kilkoma producentami. Pierwsza na liście sprawdziła się u nas, ale zdania mam są naprawdę bardzo podzielone.

Powoli do celu

Kiedy już ten butelkowy etap masz za sobą, przychodzi moment wprowadzenia dziecku mleka następnego. Bo przecież po coś ta cała nauka picia z butelki była, prawda? Jakie to powinno być mleko też już jest bardzo indywidualna decyzją każdej matki. Pisałam kiedyś, jakie sprawdziło się w naszym przypadku (zerknij na wpis Jak skutecznie i łagodnie wprowadzać zmiany w życiu dziecka i mamy), ale tak naprawdę decyzja należy do ciebie. Często też do dziecka, bo kilkumiesięczne maluchy mają już swoje upodobania smakowe i dokładnie tak jak z butelką, trzeba pewnie będzie spróbować kilku marek, zanim dziecko na jakiś się zdecyduje.

Zdarza się jednak, że nawet jeśli już pije z butelki, to domaga się twojego mleka a nie sztucznego zamiennika. To zrozumiałe, bo to smak i zapach, do którego pociecha jest przyzwyczajona i z którym ma cudowne skojarzenia, są już na zawsze zapisane w podświadomości. Jednak rzeczywistość rzeczywistością i decyzja o odstawieniu zapadła. Trzeba więc dziecko jakoś przekonać.

Rób to stopniowo. Przede wszystkim dlatego, że dziecko nie lubi gwałtownych zmian. O ile ono samo postawiło twój świat do góry nogami, to ty musisz wciąż ogarniać rzeczywistość tak, by była jak najbardziej ustabilizowana. Tylko wtedy jest szansa na to, że dziecko bez większych problemów przyjmie proponowane nowości/smaki.

To zwolnione tempo działania ma też związek z laktacją. Przecież nie da się jej tak po prostu zatrzymać z dnia na dzień bez odpowiednich leków. A odstawianie dziecka od piersi wcale nie musi oznaczać (wręcz nie powinno) przyjmowania chemii. Skoro uznałaś to za najbliższy cel w waszej wspólnej matczyno-dziecięcej podróży, to tak właśnie należy do niego podchodzić. Powoli do celu. Krok po kroku zmniejszaj dawki. Organizm na pewno zrozumie przesłanie i zacznie produkować mniejsze ilości mleka. W końcu przestanie produkować je całkowicie.

Jest jeszcze jeden bardzo ważny argument przemawiający za stopniowym działaniem w tym temacie. Skład twojego mleka zmienia się wraz ze zmniejszającymi się dawkami. Organizm czuje nadchodzące zmiany i szykuje do nich dziecko, produkując w twoim mleku więcej przeciwciał. One dają odporność dziecku. Stopniowo zwiększone zostaje stężenie białka (w tym właśnie przeciwciał). Czyli dając maluchowi czas na oswojenie nowej sytuacji, dajesz też taki „pożegnalny prezent” w postaci zwiększenia odporności.

Fot. Micah Sittig (CC BY 2.0)

Przygotuj się

Zadbaj o sprawy i drobiazgi, które potem ułatwią cały proces… bo to jest proces. Nic nie dzieje się z dnia na dzień. I dobrze.

  • Wizyta u pediatry – lekarz pomoże dobrać ci kolejne mleko, zwróci uwagę na ewentualne specyficzne potrzeby dziecka, przebada, czy jest zdrowe. Będziesz wtedy spokojniejsza. Mnie to bardzo pomogło, choć wiem, że ze strony lekarzy zdarzają się najróżniejsze komentarze. Dobry pediatra to skarb. I tu przydają się mamusiowe fora, na krórych dowiesz się kto kogo poleca.
  • Twoje zdrowie – dziecko musi być całkowicie zdrowe, żeby dobrze znieść rewolucję w życiu, ale ty też powinnaś zadbać o siebie. Komfort fizyczny i psychiczny to podstawa. Zwłaszcza, że przy odstawieniu od piersi twój nastrój (w związku ze zmianami hormonalnymi) może się pogorszyć. Nie potrzebujesz do tego jeszcze kataru czy innej choroby.
  • Kup kilka rodzajów mleka kolejnego (2-3), bo każde ma nieco inny skład i smak. Dziecko pewnie samo da ci znać, które mu najbardziej odpowiada.
  • Dobierz rozmiar smoczka od butelki. Pewnie wiesz, że mają swoje rozmiary dostosowane do wieku dziecka. Jak mam jakieś pytanie, to uderzam prosto do sklepu i oczekuję fachowej porady. Jeśli kupuję w internecie, to też mailowo domagam się szczegółów. Pewnie jestem upierdliwą klientką, ale co tam 😉
  • Zadbaj o spokój – nie może to być czas choroby (nawet małe przeziębienie nie wchodzi w grę w twoim i dziecka przypadku), ząbkowanie (dziecko i tak cierpi), przeprowadzka czy choćby dłuższa wizyta gości. Spokój, nuda, codzienna rutyna są największymi sprzymierzeńcami w tej sprawie.
  • Miej czas – dziecko będzie potrzebowała więcej twojej uwagi i czułości, a to wymaga odłożenia reszty spraw na potem. Już wiesz, że to może być trudny moment. Lepiej przez to przejdziecie, jeśli całą uwagę skupisz na dziecku, sobie (i zadaniu). Czy będzie nerwowo? Może być (choć wcale nie musi). Tym bardziej postaraj się zrzucić inne, ważne sprawy, na resztę domowników.
  • Laktator – miej pod ręką lub pożycz na chwilę, jeśli nie używasz własnego, żeby odciągać nadmiar mleka. Rezygnując z jednego, a potem kolejnych karmień piersią, może się zdarzyć, że będą nabrzmiałe więc trzeba będzie trochę mleka odciągnąć. Nigdy do końca, zawsze powinno coś zostać w piersiach, bo całkowite ich opróżnianie jest „sygnałem” do produkowania mleka. A chodzi o coś zupełnie odwrotnego.
  • Większość mam nie chce stosować tabletek na zakończenie laktacji, ale możesz pić/używać naturalne zioła hamujące ją np. melisa, oregano, mięta pieprzowa, ziele barwinka, szałwia, tymianek. Różne źródła podają różne dawki. Ja upieram się przy tym, żeby je skonsultować z dietetykiem lub lekarzem. Przecież każdy organizm jest inny, a wiele zależy od twojej: wagi, wzrostu, tkanki tłuszczowej, ogólnej diety i stanu zdrowia. Zmniejszyć laktację możesz też stosując okłady z porwanych kwiatów jaśminu wielkolistnego.
  • Zaopatrz się w bardzo dobrze dopasowany, podnoszący piersi stanik, żeby mleko nie napływało do opadających piersi.
  • Dobierz garderobę na ten czas. Niby błahostka, ale może się okazać kluczowa, kiedy dziecko widząc cię w bluzkach z dużym dekoltem, zupełnie naturalnie skojarzy (choćby podczas przytulania i codziennych zabaw) ten widok z jedzeniem. Sprawdzi się zakładanie bardziej zakrywających bluzek lub noszenie apaszek.
  • Wprowadź delikatne zmiany w codzinnej rutynie, ale naprawdę delikatne np. zaproponuj dziecku drobny posiłek w godzinach, których do tej pory tego nie robiłaś. Coś na zasadzie przekąski, którą pociecha lubi. Szykując się do sporych zmian pokażesz dziecku, że takie zmiany mogą się miło kojarzyć.
  • Kup kolorowe, ciekawe dla dziecka, zajmujące talerzyki, łyżki dla najmłodszych, które urozmaicą proponowane posiłki i odwrócą uwagę od twoich piersi. Pilnuj się jednak, żeby jedzenie posiłków innych niż mleko z butelki, nie stało się zabawą, cyrkiem. Nie chodzi o naładowanie do buzi dziecka jak największej ilości jedzenia zanim poprosi o pierś, tylko o pokazanie, że posiłek inny niż ten z piersi mamy, może być przyjemnością.

Jak to zrobić dobrze?

Od razu powiem, że nie ma jednej sprawdzonej metody odstawiania dziecka od piersi. Każdy musi wybrać to co mu najbardziej odpowiada. Zebrałam tutaj podpowiedzi mam i specjalistów, które (mam nadzieję) będą pomocne w tym, zawsze emocjonalnie trudnym procesie.

Podstawą jest ograniczenie karmienia piersią, czyli rezygnacja najpierw z jednego, potem z kolejnego posiłku. Aż do momentu, kiedy całkowicie przerzucacie się na karmienie butelką i mlekiem następnym.

Najpierw rezygnuj z karmienia w środku dnia. Dziecko zainteresowane innymi bodźcami, wypoczęte, nie wybudzone głodem w środku nocy i nie zmęczone po całym dniu, zapewne zniesie to lepiej. Najtrudniej zrezygnować z karmienia wieczornego więc z pewnością nie warto od niego zaczynać procesu odstawiania dziecka od piersi.

Jednym ze sposobów przyzwyczajenia dziecka do picia z butelki a nie piersi mamy, jest napełnianie jej twoim mlekiem. Smak znajomy, mama jest blisko, może pociecha da się przekonać, że butelka też jest „do zniesienia”. Zwłaszcza kiedy czuje się przy tobie bezpiecznie. Najpierw jeden posiłek oczywiście. Potem kolejne i kolejne. Część mam stosujących tę metodę, miesza mleko następne ze swoim mlekiem i taką mieszankę podaje na początku dziecku. Oczywiście jeśli pociecha to zaakceptuje, to z czasem proporcje tej mieszanki ulegają zmianie, aż w końcu zostaje samo mleko następne.

Można też przystawiać dziecko na chwilę do piersi, a kiedy już zaspokoi pierwszy głód, podawać butelkę. Nic na siłę. Jeśli konsekwentnie odmawia, to trudno. Możesz wtedy spróbować zamiast butli podać kilka łyków mleka z łyżeczki. Małe kroki, nawet odrzucane na początku jako dziwne nowości, z pewnością sprawdzą się z czasem. Dziecko musi się oswoić z twoimi nowymi propozycjami.

Na koniec zostaw sobie najtrudniejsze do rozstania, czyli karmienie przed zaśnięciem. Wieczorem. Oczywiście tu też trzeba stopniowo. Jeśli już dziecko jest przyzwyczajone do butelki, to możesz na chwilę podać pierś, potem na za chwilę butelkę.

Niektóre mamy właśnie na to wieczorne karmienie delegują tatusia. Kiedy dziecko nie widzi mamy, a nie jest stęsknione, bo przecież miało ją dla siebie cały dzień, być może zechce zjeść posiłek z butelki nie domagając się piersi. Bo przecież widząc ciebie od razu skojarzy z karmieniem piersią. Spróbuj więc wyjść na chwilę, a po posiłku wrócić i obdarować pociechę należną porcją pieszczot i przytulasków. Karmienie butelką to nie to samo co bliskość przy karmieniu piersią, ale przecież inny rodzaj bliskości, poczucia bezpieczeństwa i spokoju dziecka też da się zbudować. I będziecie to robić już do końca życia.

Masz wytyczoną granicę, konkretny termin na odstawienie dziecka od piersi? To dobry pomysł, bo motywuje i determinuje jednocześnie. Trudno podać jakieś przybliżone nawet daty. Dla jednych to będą dwa tygodnie (to powinno być minimum potrzebne dziecku i twojemu organizmowi do oswojenia nowej sytuacji), dla innych dwa miesiące. Wszystko zależy od tego, jak na odstawienie od piersi i twoje nowe propozycje, reaguje dziecko. Ostateczna data jest o tyle pomocna, że jesteś bardziej wyczulona na postępy i obserwację najmniejszych nawet przejawów współpracy ze strony dziecka. Moblilizuje do działania. Przy tym data też ukierunkowuje myślenie w taki sposób, że jesteś mniej skłonna do rezygnacji z całej akcji, nawet jeśli bywają chwile zwątpienia i zmęczenia.

Kolejną maminą, całkiem dobrą radą jest karmienie dziecka pierisą tylko na wyraźne życzenie. Nie narzucaj się. Nie zachęcaj pociechy, tylko czekaj aż sama się upomni o pierś. Ma to najwięcej sensu przy nieco starszych dzieciach, kiedy już jedzą inne posiłki, które w pełni zaspokajają potrzeby żywieniowe.

Wtedy też często okazuje się, że starszak domaga się bardziej piersi niż mleka. Inne jedzenie w zasadzie bardzo mu smakuje. Wracamy więc do tej przyjemności obcowania z mamą, bycia przy mamie, poczucia bezpieczeństwa. Kiedy dziecko nie pije mleka z głodu tylko z przyzwyczajenia i nawyku, który niewątpliwie jest bardzo miłym doświadczeniem.

Co zrobić jednak z dzieckiem, które stanowczo domaga się piersi? Można spróbować przekierować jego uwagę na coś innego. Z kilkumiesięcznym dzieckiem będzie to dość proste, bo przecież świat zaczyna być jednym wielkim placem zabaw. Oczywiście to odmawianie przez odciąganie uwagi powinno być stosowane kiedy dziecko nie jest przeraźliwie głodne.

Nie ma oczywiście wieku, w którym najlepiej żegnać się z karmieniem. Możesz jednak wziąć pod uwagę, że około 9 miesiąca życia dziecko jest na etapie żegnania się z niektórymi rzeczami i przychodzi mu to łatwiej niż w innych miesiącach pierwszego roku życia. Wtedy żegna się np. z gładkimi papkami do jedzenia i można już podawać do rączki miękkie, ugotowane warzywa. To też czas ogromnych zmian w zachowaniu, bo dziecko zaczyna raczkować i wstawać. Ta inna perspektywa jest tak zajmująca i otwierająca na nowości, że może także przyjęcie butelki zamiast piersi uda się przeprowadzić gładko. To otwarcie na nowości nie musi mieć oczywiście nic współnego z pożegnaniem z piersią. Pamiętaj tylko, że jest taki moment.

Rozmawiaj i wyjaśniaj. Im większe dziecko tym więcej rozumie, ale przecież nawet niespełna rocznemu dziecku można spróbować powiedzieć, dlaczego „koniec z cycusiem”. Teatrzyk z butelką w tle i dużą dozą śmiechu sprawdził się u wielu mam odstawiających dziecko od piersi. Butelka z oczami i uśmiechem może także sporo wyjaśnić, zachęcić, zaintrygować. To też rodzaj wyjaśniania. Może nawet bardziej skuteczny niż poważne rozmowy.

Zawsze na żądanie piersi można spróbować zaproponować inny posiłek. Tylko wtedy również ważne jest wyjaśnienie. Najlepiej sprawdza się rozmowa o tym, że pociecha jest już na tyle duża, że może jeść posiłki „jak dorosły”. Albo zwyczajne wyjaśnienie, że mama nie będzie już karmić piersią. Powoli nauczycie się jeść inaczej. Pokazuj jak jedzą dorośli. Dorośli przecież nie piją mleczka z piersi mamy.

Trzeba też koniecznie wyjaśnić dziecku podczas takiej rozmowy, że piersi to jedna sprawa, a mama to inna sprawa. Bliskość, radość bycia razem i codzienna dawka czułości pozostaną bez zmian. Może nawet będzie ich więcej. Jasne, że maluchowi może się zrobić przykro, bo to domaganie się piersi to często potrzeba bliskości. Więc zapewnij dziecko, że bliskość można poczuć i budować na różne inne sposoby: przytulanie, czułe gesty, łaskotanie, wspólne zabawy i wygłupy itd. Nie trzeba chyba żadnej mamie tłumaczyć, jak budować tego rodzaju relację.

Z nieco starszymi dziećmi jest o tyle trudniej, że mogą się po prostu domagać piersi (nie tyle do jedzenia co do uspokojenia i zabawy). Zwłaszcza wieczorem dziecko może o nią wprost poprosić. I to chyba najtrudniejszy moment dla mamy, kiedy zmęczonemu, wtulonemu maluchowi trzeba odmówić. Jeśli już podjęłaś tę decyzję, to bądź konsekwentna. Maluchy potrafią cudownie i długo prosić. Zamiast w kółko powtarzać tę samą rozmowę i odmawiać (co jest bolesne dla obu stron), zaproponuj dziecku jakąś inną wieczorną aktywność np. czytanie książki, usypianie misia. Powiedz jasno: To jest zamiast mleka z piersi na dobranoc. Będziecie musieli wypracować sobie inny (niż ssanie piersi) rytuały na ukojenie i usypianie.

Czasami mamy mówią dziecku po prostu, że mleko w piersiach się skończyło. Jest to wybieg, ale na niektóre dzieci działa i przestają się go domagać. Brzmi logicznie. Tak jak kończy się woda w kubeczku czy znika obiad z talerza, mleko z piersi też może zostać „wypite” i koniec. Zawsze jednak, niezależnie od tego, czy rozstanie z piersią przebiegło szybko, gładko i pomyślnie, warto pamietać o dodatkowej dawce czułości. Może pociecha tego nie powie wprost, ale z pewnością będzie jej potrzebowała.

Co do następnego pomysłu mam obiekcje, choć wiem, że jest to dość często jeszcze stosowana praktyka „z babcinej szuflady” – smarowanie brodawek czymś niesmacznym. Owszem, czasem zadziała. Zniechęci malucha, ale też w pewien sposób odbierze cudowne wspomnienie związane z jedzeniem z piersi mamy. Niech to wspomnienie będzie ciepłe, smaczne, bezpieczne. A nie przeszyte nagle zdziwieniem czy szokiem związanym z okropnym smakiem lub zapachem.

Jednym z dość radykalnych (dyskusyjnych, ale też stosowanych, bo usłyszałam o tym od kilku osób) sposobów na definitywne zakończenie karmienia jest wyjazd na jeden lub dwa dni. Nie może się to oczywiście odbyć bez przygotowania. Jednak niektóre mamy już pod sam koniec odstawiania od piersi, czyli kiedy mleko mamy jest właściwie jednym posiłkiem dla dziecka, wyjeżdżają na chwilę zostawiając malucha pod czułą opieką taty lub babci. Oczywiście nie może to być pierwszy raz kiedy dziecko zostaje na noc pod czyjąś opieką. Jednak jeśli jest do tego przyzwyczajone, to prawdopodobnie nie widząc ciebie nie będzie się stanowczo domagało piersi przed zaśnięciem.

Ty też możesz to przeżyć łagodniej, pod warunkiem że będziesz się z tą decyzją (wyjazd na kilka dni) czuła komfortowo. Taki sposób warto jednak przemyśleć dwa razy, bo wyjazd czy chowanie się przed dzieckiem w porze karmienia, może zostać odebrane jako odrzucenie. Mówię o tej metodzie, bo wiem, że jest stosowana, choć osobiście bym jej nie polecała.

Odpowiedzialna konsekwencja

Tu, jak w całym procesie wychowania, potrzebne są: silna wola i konsekwencja. Jeśli podjęłaś już decyzję, to nie wracaj do karmienia piersią po kilku dniach. Jeśli maluchowi nie dzieje się krzywda, po prostu przeczekaj te trudniejsze, płaczliwe chwile, dając jak najwięcej innych oznak czułości. Wiadomo, że to trudne, ale wiele mam podkreśla tę konsekwencję w postępowaniu. Im częściej próbujesz odstawić dziecko i ulegasz przy pierwszym płaczu, tym bardziej się z tą całą sytuacją męczysz.

Poza tym, mieszasz dziecku w głowie. Jeśli już wysiliłaś się i przygotowałaś, wytłumaczyłaś i zrezygnowałaś z karmienia, to nie wracaj do tego pod wpływem chwili czy dla świetego spokoju. Twoja pewność co do decyzji ma też wpływ na samopoczucie dziecka. Ono chce mieć konsekwentną mamę, choć oczywiście w danym momencie może mu się twoja decyzja nie podobać. Nie wspominając o przedłużaniu całego procesu. Nie baw się z dzieckiem w kotka i myszkę.

Konsekwencja jednak nie oznacza zaślepienia w dążeniu do celu. Konsekwencja to też odpowiedzialne postępowanie i reagowanie na co co przynosi każdy dzień. Kiedy więc zauważysz na własne oczy (nie mówię o tym co widzą i radzą babcie, ciocie, sąsiadki, koleżanki czy nawet tata dziecka), że to była zbyt wczesna decyzja, to ją zmień. Przecież w tym wszystkim chodzi nie tylko o wygodę czy konieczność, ale też o dobro dziecka. Nie namawiam do zmiany zdania pod wpływem chwili czy zmęczenia marudzeniem. Zrezygnuj jednak jeśli widzisz, że dziecko nie jest po prostu gotowe na taką zmianę i za bardzo przeżywa to rozstanie. Jak to poznać? Pociecha może być:

  • marudna,
  • bardzo niespokojna,
  • nie może spać w nocy, co wcześniej się nie zdarzało,
  • zaczęła ssać swoje palce (kciuk),
  • histeryzuje bardziej niż kiedyś.

Rozmawiaj o tym

Podejmowanie trudnych macierzyńskich decyzji to jest proces. I to bardzo długi. Wiem, że rozmawianie o tym bardzo pomaga. Wiele zależy od środowiska, w którym funkcjonujesz i bliskich osób. Choć ostatecznie, to zawsze od początku do końca powinna być twoja decyzja.

Rozmowa rozmową, a nauka nauką. Babcine metody (przekazywane z pokolenia na pokolenie) często są wspaniałe, ale też bywa, że przynoszą więcej szkody niż pożytku (np. wciąż żywe ciasne obwiązywanie piersi bandażem w celu zmniejszenia laktacji). Poszerzanie aktualnej wiedzy z zakresu macierzyńskich wyzwań to nie jest opcja dla rodzica – moim zdaniem to konieczność. Książki, z których korzystałam przygotowując wpis:

Rozmowa to nic innego jak wymiana doświadczeń. Napisz w komentarzu, jak przebiegało twoje odstawianie dziecka od piersi. Czy zrobiłaś to, bo chciałaś? Czy może sytuacja życiowa tak się ułożyła, że musiałaś się uporać z tym wyzwaniem? W jakim wieku była twoja pociecha kiedy przestała pić mleko z piersi? Czy było tak jak planowałaś czy może karmienie piersią trwało krócej/dłużej?

Jeśli uważasz, że porady tu zawarte (także w komentarzach innych mam) mogą pomóc jakiejś mamie ogarnąć temat, udostępnij ten wpis. Dziękuję.

Zainteresował cię ten temat? Zapisz się na newsletter i nie przegap kolejnego wpisu »

Data recenzji
Nazwa produktu
Odstawienie dziecka od piersi
Ocena
5

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This