Macierzyństwo jest pewnego rodzaju cudem. Choć tak naprawdę, to ja w cuda nie bardzo wierzę. Ale na potrzeby wyrażenia emocji mogę je uznać za coś na kształt cudu. Niby wszystko zbadane, od poczęcia, od pierwszych chwil po narodzinach, a jednak nadal fascynujące dla człowieka jest to, że druga istota rozwija się i żyje w jego ciele. Potem z tego ciała wydostaje się na zewnątrz. Na świat.

 

Bolesne doświadczenie

A co, jeśli to wydostanie się na zewnątrz wiąże się z traumą i tragedią? Gdzie ten cud? A co, jeśli to nie poród, tylko poronienie? To temat bardzo, bardzo intymny i bolesny dla kobiet. Dla matek właściwie, bo przecież jeśli nosiłaś pod sercem dziecko, to przez chwilę byłaś matką. I będziesz nią dla tego dziecka już do końca życia.

Czy można nazwać poronienie inaczej niż dramatem? Czy takie doświadczenie czegoś kobietę uczy? A może osłabia już do końca życia? Zmienia na zawsze? Tak, tak, tak i tak. Odpowiedź na te wszystkie pytania brzmi po prostu – tak.

Trudne pytania bez odpowiedzi

Pośród wielu dylematów moralno-etycznych, które rodzą się w mądrych głowach próbujących wytłumaczyć kobiecie, jak ma sobie radzić po stracie nienarodzonego dziecka, jednym z większych jest czas. Kiedy nastąpiło poronienie? Jeśli zdarzyło się to w pierwszym trymestrze – średnio 1 na 6 potwierdzonych ciąż ulega poronieniu w pierwszych 12 tygodniach ciąży – czy to coś zmienia w żałobie?

Statystyki ciąg dalszy: 1 na 50 ciąż ulega poronieniu w następnych 9 tygodniach. To już drugi trymestr. Rodzi się więc kolejne pytanie, czy utrata ciąży w pierwszych kilkunastu tygodniach jest łatwiejsze do przetrwania niż utrata jej już po połowie? Jest to jedno, z niepotrzebnych pytań, które możesz sobie zadawać w nieskończoność i licytować się na odpowiedzi. I na ból. Po co?

Podobnie można pytać o rodzaj poronienia, które przeżyła kobieta. Czy to ma znaczenie? Samoistne, nawykowe czy zagrażające? Z punktu widzenia medycznego i kolejnych prób oczywiście ma to znaczenie, ale dla konkretnej straty i emocji w żałobie, to rozróżnienie nie jest takie ważne.

Tak jest lepiej?

Jeśli wiedziałaś, że jesteś w ciąży, to masz prawo do cierpienia i żałoby. Wydaje się logiczne i naturalne, że jeśli ciąża trwała krótko, to nie zdążyłaś się do niej przyzwyczaić, nie zdążyłaś przywiązać się do dziecka. Ale czy nie zdążyłaś pokochać? Może nie zaplanowałaś dla niego całej przyszłości, bo dopiero zaczęłaś się cieszyć ze spotkania z małym człowiekiem, za kolejnych kilka miesięcy. Masz prawo do żałoby? Do bólu? Nie zadawaj takich pytań. Masz do tego prawo tak samo jak matki, które straciły swoje dzieci w późniejszym okresie. Masz prawo szukać odpowiedzi, tylko pamiętaj, że ich po prostu nie znajdziesz.

Ludzie (mimo, że niby temat tabu) tłumaczą utratę nienarodzonego dziecka na wiele sposobów:

  • Natura wie lepiej, widocznie tak musiało być.
  • A może jakaś wada genetyczna? Tak jest lepiej?
  • Czy na pewno byłaś gotowa? Może organizm wiedział, że to nie ta pora? To lepiej, prawda?

I już nie wiadomo, czy lepiej słuchać tych rad czy puszczać mimo uszu. Najgorsze jest to, że pomiędzy jedną a drugą taką radą, szukasz winy w sobie: Czy to dlatego, że nie dbałam o siebie wystarczająco? Gdybym wtedy nie piła tego kieliszka wina/nie dźwigała tej torby/nie wstała tak gwałtownie… Byłoby inaczej?

Te poszukiwania w niczym nie pomagają. Ale jeśli potrzebujesz, to pytaj, szukaj i tłumacz sobie. To twój ból i twoja żałoba. Nikt nie ma prawa mówić ci, jak i co powinnaś czuć. Co z tego, że powiem ci, żebyś zajęła myśli czymś innym? Nie da się, to jasne. Im częściej będę cię w ten sposób pocieszać, tym gorzej będziesz się czuła.

Może więc zamiast mówić kobiecie, która straciła ciążę, co powinna czuć i robić, warto powiedzieć o tym wszystkim ludziom dookoła. Żeby wiedzieli. Nie zadawali dodatkowego bólu. Żeby nie pomagali „na oślep”. Kobieta przetrwa, bo jest silna. Trzeba jej tylko na to pozwolić.

Reakcja środowiska na poronienie jest najczęściej bardzo naturalna, często spontaniczna i jednakowoż beznadziejna. Tak jak przechodzimy przeszkolenie związane z udzielaniem pierwszej pomocy w nagłych przypadkach, powinniśmy też wiedzieć (nauczyć się), jak się zachować w stosunku do kobiety w żałobie po poronieniu. Oczywiście, każdy przechodzi traumę inaczej, ale są pewne tematy, sprawy, zdania, które ją tylko pogłębiają. I co z tego, że to wszystko z dobrego serca? To nie jest żadne wytłumaczenie. Nie w dzisiejszych czasach, kiedy naprawdę można się z wielu tematów (zwłaszcza komunikacji międzyludzkiej) po prostu w ciągu kilku minut podszkolić. Trzeba tylko chcieć.

Co słyszy kobieta w żałobie?

  • „Może to dobrze, że tak wcześnie się to stało. Nie zdążyłaś się przywiązać”. Nie, nie stało się dobrze, stała się tragedia. Umniejszanie faktu bycia w ciąży nie jest pocieszaniem. Kobieta być może nie zdążyła się jeszcze do tego stanu przyzwyczaić, ale też jest spora szansa, że jest w większym szoku. Jej emocje są napięte jak struny. Jeśli nie spodziewała się ciąży, to szok z byciem w niej mógł jeszcze nie minąć, a tu już strata. Jeśli nawet nie planowała tej ciąży, może nawet nie chciała tego dziecka, to jednak była mamą. I ma taką świadomość. Może poczuła ulgę skoro tego dziecka nie chciała, ale jest więcej niż pewne, że poczuła też wyrzuty sumienia. Właśnie dlatego, że go nie chciała.
  • „To nawet jeszcze nie było jeszcze dziecko.” Jakim więc cudem kobieta czuła się jak matka? Co to było? Kawałek mięsa, białka, plastiku? To było jej dziecko. Twierdząc inaczej zabierasz jej prawo do żałoby. Oczekujesz, że przyzna ci rację? Jeśli zacznie się z tobą kłócić uznasz ją za wariatkę? Zrzucisz to na smutek, emocje, załamanie nerwowe? Była w ciąży i ma prawo mówić o dziecku. Jeśli tylko tak czuła, to ma do tego prawo. Jeden głupi komentarz może zachwiać w tym przekonaniu. W konsekwencji kobieta może wstydzić się okazywać żal przy najbliższych. A co, jeśli oni też uważają, że to jeszcze nie było dziecko? Wyjdzie na histeryczkę.
  • „Wiem, co czujesz.” Być może to prawda, ale jesteś też innym człowiekiem, na innym etapie życia i tak naprawdę to, że wiesz nie jest żadnym pocieszeniem. Jest powodem do rozpaczy, że takie tragedie zdarzają się częściej. Dlaczego skupiamy się na twoich emocjach, a nie na żałobie? A jeśli tego nie przeżyłaś lub po prostu nie było szansy, bo jesteś mężczyzną, to wiem, mam pewność, że nie uciekniesz się do takiego pocieszenia. Okażesz przecież wtedy zupełny brak szacunku dla jej prawdziwych uczuć.
  • „Jesteście młodzi, jeszcze będziecie mieli dzieci”. Wizja przyszłego macierzyństwa jest w momencie żałoby bardzo nie na miejscu. Nikt nigdy nie zastąpi tego dziecka w sercu matki. Jest ono tam potrzebne żeby mogła w spokoju przeżyć smutek. Nienarodzone dziecko to nie rybka w akwarium, którą podmienia się zanim pociecha zorientuje się, że poprzednia zdechła. Nie zabawka i nie przedmiot. Nie traktuj go więc przedmiotowo. Wyobraź sobie, że to twoja strata, taka zupełnie realna (matka, żona, córka, syn). Czy wtedy naprawdę będzie dla ciebie pocieszeniem wizja przyszłości, w której poznasz kogoś innego, nowego? Serio, to ci pozwoli zapomnieć o bólu? To nienarodzone dziecko (tak samo jak twoja mama, syn, mąż, żona) zasługuje na swoje miejsce w sercu i na żałobę matki.

poronienie-depresja-1

Etapy żałoby

  • Szok – wiąże się z bezradnością, odczuwaniem chaosu, nierealności otaczającego świata.
  • Świadomość straty – ból, płacz, depresja, poczucie winy, przewlekły stres.
  • Wycofanie – czas dla siebie, unikanie pędu codzienności, zamknięcie w sobie, ciągłe zmęczenie, brak odporności.
  • Powrót – kiedy zaczyna się normalne funkcjonowanie, stopniowy powrót do zainteresowania drobnymi sprawami (małe kroczki), powrót do zdrowia fizycznego, pogodzenie się ze śmiercią.
  • Odnowa – akceptacja, pogodzenie się ze stratą, całkowity powrót do życia.

Jak zatem pomóc skoro już wiadomo, czego nie mówić i nie robić?

  • Nie udawać, że nic się nie stało. Stało się.
  • Pozwolić przeżyć depresję na własnych warunkach, bez dodatkowych stresów, bez poganiania, bez udawania.
  • Być blisko, ale nie pocieszać na każdym kroku i za wszelką cenę.
  • Obserwować i wkraczać kiedy np. żałoba zaczyna przeradzać się w depresję. Przez ok. 2 miesiące po utracie dziecka może trwać tzw. depresja reaktywna, którą przechodzi jakieś 90% kobiet i jest to dość naturalny stan obwiniania się za utratę ciąży. Jeśli się to przedłuża lub przechodzi w coraz gorsze stany psychiczne, należy interweniować
  • Dać czas…

Może masz jeszcze jakiś posób, by kobieta przetrwała to bolesne doświadczenie. Podziel się, proszę.

Czy jesteś w depresji po poronieniu?

Jeśli sama to właśnie przechodzisz lub znasz kogoś, kto się z tym zmaga, odpowiedz na kilka pytań. Przygotowałam je z myślą o matkach, które trwają w żałobie od dłuższego czasu i brak im sił na to, by wrócić do codzienności. Czy to już depresja? Zamiast pustych komentarzy, szukania odpowiedzi po omacku, warto zatrzymać się, zastanowić i poprosić o pomoc (lub mądrze ją komuś zaoferować).

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This