Ludzkie ciało jest zagadką, nie tylko dla dzieci, ale zwłaszcza dla nich. Dlatego warto szukać odpowiedzi na zadziwiające czasem pytania. Już od najmłodszych lat dzieci są zafascynowane swoim ciałem. Nawet kiedy jeszcze nie potrafią mówić, bawią się swoimi stópkami, ciągle coś podgryzają, ślinią. To wszystko funkcje ciała, wytwarzane przez ciało i mniej lub bardziej przez nie koordynowane.

Interesuje cię ten temat? Zapisz się na mój newsletter »

Nie ma lepszych i gorszych części ciała

Dorośli mają tendencję do rozgraniczania części ciała na te dobre i złe. Pod złe oczywiście podpadają cycuszki, siusiaki i pisie (nazewnictwo nie jest profesjonalne, zakładam że każdy ma swoje domowe nazwy). Chodzi oczywiście o części intymne: pochwa, penis, piersi. Swoją drogą polskie nazewnictwo pozostawia wiele do życzenia, bo brzmi dość złowieszczo, technicznie i „nieprzyjaźnie”. A przecież dla dziecka taki podział na ocenzurowane i nieocenzurowane naprawdę nie istnieje. Każda część ciała staje się w pewnym momencie interesująca.

Jeśli więc widzisz swojego synka bawiącego się siusiakiem, to nie wpadaj w panikę. Taka zabawa faktycznie sprawia mu przyjemność, ale nie ma to wiele wspólnego z przyjemnością odczuwaną podczas masturbacji u dorosłego mężczyzny. Pomyśl sama, pewnie nie niepokoi cię kiedy bobas wpycha sobie nogę do buzi, prawda? A przecież nie jest to naturalne zachowanie. Noga służy do chodzenia, a nie ślinienia. Jednak dziecko niekoniecznie musi sobie z tego zdawać sprawę. Jest noga to się ją bada, poznaje. Ślinienie stopy może mile łaskotać. Dlaczego maluch miałby tego nie robić? Na tej samej zasadzie warto podejść poznawania przez dziecko intymnych części ciała. Jest siusiak, to się go poznaje. Piersi mamy też mogą być fascynujące i to bynajmniej nie z powodu mleka, które z nich leci. Bywają fascynujące jeszcze długo po zakończeniu karmienia.

poznaje czlowieka 4

A cóż to takiego?

To samo dotyczy wspólnych zabaw „badawczych” u najmłodszych. Zdarzyło ci się wejść do pokoju, a tam pociechy dotykają swoich narządów intymnych lub na golasa skaczą po łóżku? Przed trzecim rokiem życia kieruje nimi ciekawość i tyle. Dla dorosłego taka sytuacja siłą rzeczy kojarzy się dwuznacznie, ale to jest właśnie moment, kiedy trzeba wykazać się zdrowym rozsądkiem i nie panikować. Co najwyżej uśmiechnąć się, bo to jest niewinna zabawa. A właściwie nawet nie zabawa tylko lekcja. Poznawanie ciała człowieka.

Rodzice często zastanawiają się, dlaczego ich pociechy z takim upodobaniem uwielbiają biegać po domu na golasa? Dlaczego, jeśli tylko jest okazja, to raczkujący bobas wywija się mamcie z pieluchy i „daje nogę” dookoła pokoju? Jak najdalej, jak najdłużej! Właśnie dlatego, że ludzkie ciało na to pozwala. A wszystkie doznania związane z badaniem jego możliwości są fascynujące. To, że można raczkować, przemieszczać się, przyspieszać, słyszeć wołanie mamy, jej śmiech i pogoń też jest lekcją. To, że trochę zimno w gołą pupę, jak się usiądzie na kafelkach i śmiesznie łaskocze na szorstkim dywanie, też jest fascynujące. Też jest lekcją.

Zakładając dziecku pieluchę nie bardzo (jako dorośli) się nad tym „przymusem poznawania” zastanawiamy. Wołając: „Załóż kapcie!” też trochę odbieramy możliwość ćwiczenia stóp, dostarczania bodźców itd. Jasne, to codzienność, wymogi cywilizacji, zdrowie, wygoda. Żyjemy w takich czasach i w takim miejscu, że po prostu rzadko jest okazja pobiegać na golasa. Ale całkowicie odbierając ją dziecku, marnujemy wiele możliwości pokazania, jak działa ludzkie ciało.

Naturalne pytania i naturalne odpowiedzi

Taki stan „nieświadomości ciała”, a właściwie przyjmowania wszystkiego co z nim związane, jako po prostu naturalnej części bycia człowiekiem i częścią świata, trwa zazwyczaj do 3 roku życia. Po tym czasie dziecko zaczyna domagać się konkretnych odpowiedzi. Wcześniej oczywiście też może zdawać pytania, potrafić nazwać poszczególne części swojego ciała, jednak ta wiedza zaczyna się układać w całość i konkretyzować nieco później.

Na początku oczywiście wszystko jest bardzo naturalne, ale przychodzi taki moment, kiedy zaczynają padać pytania: jak?, skąd?, dlaczego? Jasne, że rodzice wiedzą i jeśli się jakoś sensownie da, to odpowiadają. Trzyletnia Karolina zapytała mnie kiedyś:

image

Wtedy stwierdziłam, że czas sięgnąć po pomoce edukacyjne. I tak od czasu do czasu nabywam książkę, grę, plakat, zabawkę, model, puzzle, które z jednej strony dają odpowiedzi, a z drugiej zachęcają do poszukiwania nowych pytań.

Edukacja i zabawa

Tym razem mam coś dla przedszkolaków i edukacji wczesnoszkolnej. Wiele zależy oczywiście od tego, ile się z dzieckiem rozmawia i na jakim etapie edukacji pociecha obecnie się znajduje. Moim zdaniem ten zestaw edukacyjny jest nie tylko sposobem na zdobywanie wiedzy, ale też okazją do jej utrwalania.

Mam więc książeczkę, a właściwie kolorowankę z zadaniami i ciekawostkami, w której występują doktor Igiełka i Natalka. Przed Natalką wiele informacji do przyswojenia i zadań do wykonania. Podoba mi się to, że przerabianie książeczki może trwać wiele dni. Przecież jest tam sporo rzeczy do ogarnięcia. To taka kolorowankowa encyklopedia wiedzy na temat ciała człowieka.

poznaje czlowieka 2

Oczywiście wszystkie informacje są dostosowane do percepcji i umiejętności dziecka. Angażują zmysły przez zachęcanie do ćwiczeń ruchowych czy sprawdzania różnych smaków. Generalnie jest to kolorowanka edukacyjna. Oprócz tego, że bawiłam się nią z dzieckiem w domu, wykorzystywałam też podczas zajęć z sześciolatkami, zachęcając w ten sposób do kreślenia szlaczków czy koncentrowaniu uwagi na labiryntach. Niby znane i oklepane, jednak kiedy zadanie podparte jest informacjami na temat ciała, to już nabiera innego wydźwięku. Ciekawość dzieci pcha do szukania prawidłowych rozwiązań i zadawania kolejnych pytań, a także dedukowania i sprawdzania niektórych rzeczy na własnym ciele np. ukłucie, uszczypnięcie, łaskotanie.

Na końcu książeczki znajduje się instrukcja do gry. Bo w zestawie mamy też grę. Polega ona na wyścigu do mety, czyli jest element rywalizacji. Jest też interakcja, bo karty używane do poruszania się z jednej strony dają możliwość wyprzedzenia przeciwników, ale z drugiej dają też szansę opóźnienia ich działań. Zatem można grać „na siebie” lub „przeciwko innym”. Trzeba pokombinować, co się opłaca i dlaczego. Dla sześciolatka to już wyższa szkoła interakcji.

poznaje czlowieka 3

Sama gra jest w zasadzie bardzo prosta. Urozmaiceniem są natomiast karty, dzięki którym gracze się poruszają. Na każdej z nich znajduje się informacja/ciekawostka na temat ilości pól do przeskoczenia oraz ludzkiego ciała. Są więc zabawową formą utrwalenia tego wszystkiego, czego dziecko dowiedziało się z książeczki i rozmów. I znowu zachęcają do komunikacji, do zadawania kolejnych pytań. Podczas gry uczestników jest kilkoro, dzieci dzielą się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami.

Podoba mi się staranne ukierunkowanie tej gry na edukację. Sama plansza, pionki i kolorowanka są jedynie narzędziami służącymi urozmaiceniu przyswaja wiedzy na temat ludzkiego ciała. Nie są ani skomplikowane, ani nie budzą skrajnych emocji. To dobrze, bo te informacje i ciekawostki na temat ciała są już same w sobie wyzwaniem dla młodego człowieka. Chodzi o to, żeby je przyswoił podczas nieskomplikowanej, dość swobodnej zabawy (w tym wypadku gry).

Uzupełnieniem całości są precyzyjne i zarazem dość zabawne ilustracje. Takie w bardzo dziecięcym klimacie. Jeśli więc twoja pociecha zaczyna zadawać pytania na temat ciała, ten zestaw edukacyjny jest ciekawą propozycją na szukanie odpowiedzi.

Autor Anna Sobich-Kamińska
Wydawnictwo Zielona Sowa

Interesuje cię ten temat? Zapisz się na mój newsletter »

Spodobała ci się recenzja? Kup ten zestaw!

Przejdź do sklepu
Data recenzji
Nazwa produktu
Zestaw edukacyjny Poznaję człowieka
Ocena
4

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This