Jak świat światem a szkoła szkołą, temat prezentów dla nauczycieli jest zawsze dyskusyjny. Wygląda na to, że krępuje jedną i drugą stronę.

Z jednej strony są rodzice i dzieci, którzy mają jakoś głęboko zakorzeniony zwyczaj dawania prezentów na zakończenie roku szkolnego. Sporo osób traktuje taki prezent dla nauczyciela jak obowiązek, konieczność. Zasłużony bardziej lub mniej, jednak kiedy przychodzi co do czego (czyli do rodzicielskiego głosowania) zazwyczaj wychodzi na „Tak, dajemy. Tak wypada”.

To dziwne jest bardzo, bo kiedy się o tym rozmawia „za kulisami” z pojedynczymi rodzicami, raczej niezbyt przychylnie są do tego nastawieni. To znaczy do bardzo drogich upominków. Wiadomo, to kolejny wydatek. Przed wakacjami i tak każdy grosz się liczy, żeby dziecku zapewnić kolonie lub wyjechać gdzieś rodzinnie. A tu jeszcze prezent.

Z drugiej strony jest nauczyciel, całe grono nauczycieli, którzy rozumieją to i mówią wyraźnie, że nie chcą żadnych prezentów. Jednak kiedy mamy do czynienia z prawdziwymi aniołami w szkole, cudownymi nauczycielami, to oprócz słów chce się jakoś pokazać, że są wspaniali. Jeśli wszyscy rodzice tak czują, to pewnie chętnie wyłożą po kilka złotych na zrzutkowy prezent. Nie chcąc stawiać dobrego człowieka w krępującej sytuacji niech to będzie coś symbolicznego, niekoniecznie za ponad tysiaka.

Nie znaczy nie

Bardzo wiele zależy od postawy rodziców. Prezent na koniec roku nie powinien być traktowany jak kara czy nagroda dla ciała pedagogicznego. To akt dobrej woli i współpracy, dogadania się między sobą i forma okazania wdzięczności. Jednak przed prezentową burzą mózgów, w pierwszej kolejności warto posłuchać nauczycieli. Jeśli ktoś głośno mówi, że nie potrzebuje i nie chce takiego dowodu uznania, to trzeba uszanować. Naprawdę wystarczy posłuchać, to nie jest kokieteria z jego strony. Jeśli ktoś tak mówi, to tak naprawdę myśli. Kropka. I nie ma o czym dyskutować.

A dlaczego nauczyciele mówią „nie”? Mają na wzlędzie nasze portfele, ogólny wydźwięk tematu prezentów w mediach (raczej negatywny) i przede wszystkim atmosferę w pracy. Bo nauczanie naszych dzieci to jest ich praca, za którą dostają wynagrodzenie. Drogi prezent generuje krępującą sytuację. Ten sam nauczyciel musi współpracować z naszymi dziećmi. Kiedyś przyjdzie taki moment, że skrytykuje, zgani, wpisze uwagę. Nawet jeśli będzie miał rację to jakoś tak człowiek zawsze wtedy wspomni w duchu: „No proszę, czepia się. A taki fajny prezent dostał”.

Im droższy prezent tym większe skrępowanie we współpracy na linii nauczyciel-rodzic. Cena prezentu nie przekłada się na większy wysiłek nauczyciela. Dobry nauczyciel zawsze daje z siebie 100%. Zatem na pewno będzie miło, jeśli zostanie obdarowany czymś sentymentalnym, zabawnym lub po prostu niedrogim. Adekwatnie do sytuacji. Zakończenie roku to nie komunia, nie wesele, nawet nie urodziny, prawda?

Pomysł ważniejszy od ceny

Z myślą o tym przygotowałam kilka propozycji, które nie wpędzą rodziców w długi finansowe, a nauczyciela nie postawią w kłopotliwej sytuacji. Uważam, że drobiazg bezpośrednio związany z zawodem jest jak najbardziej na miejscu. Przydaje się też taka ludzka znajomość nauczyciela, jako człowieka, przecież ma swoje hobby, upodobania, lubi określoną muzykę, filmy, uprawia jakiś sport, jest spokojny, energiczny, flegmatyczny, zwariowany itd.

Może skorzystacie z małej ściągi, zbudowanej na podstawie podpowiedzi samych nauczycieli. Znajdziecie tu prezenty praktyczne, smaczne, przeżycia i sentymantalne. Do każdego drobiazgu koniecznie dodajcie własnoręcznie wykonaną, klasową laurkę z zabawnym tekstem „od serca” 🙂

  • Bon do Empiku lub innego sklepu interentowego – na określoną kwotę ustaloną przez rodziców.
  • Kupon na Totolotka lub loterię zdrapkę od każdego dziecka – taka zabawna igraszka z losem.
  • Wejściówki do kina – zazwyczaj wiadomo, jak liczna jest rodzina nauczyciela, na tyle osób powinno to być wyliczone zaproszenie.
  • Ręcznie wykonana kronika klasowa z podpisami dzieci i zdjęciami.
  • Tort zrobiony przez jednego z rodziców lub inne łakocie domowej roboty.
  • Kwiaty – jeden bukiecik od całej grupy/klasy w zupełności wystarczy lub jeszcze lepiej doniczkowe np. piękne storczyki.
  • Pomoce dydaktyczne do wykorzystania na zajęciach np. typu gry, zabawki, plansze, klocki itd.

A u was jak to wygląda?

Magdalena Lepianka – nauczycielka

A jeśli ktoś by chcial coś bardziej osobistego podarować… Może to głupie, ale ja bym sie ucieszyła z tuszu do drukarki prywatnej – często jak chcę coś wydrukować w kolorze to muszę korzystać ze swojej prywatnej drukarki 😉 myślę, że wielu nauczycieli ze szkół i przedszkoli publicznych by sie ucieszylo z takiego prezentu + coś własnoręcznie wykonanego przez uczniów 😉

Katarzyna Nems – prowadzi blog Mama w UK

Jestem zwolennikiem praktycznych prezentów, które będą mi służyć w pracy zawodowej przez dłuższy czas, dlatego myślę, że świetnym pomysłem będzie tu kalendarz, dobry organizer, pióro czy zestaw długopisów. Ważne w prezentach jest też to, aby były spersonalizowane, myślę, że każdy nauczyciel geografii ucieszy się z nowego termosu, który będzie mógł zabrać na wędrówki klasowe w góry, nauczycielka muzyki będzie zachwycona kolekcją najwybitniejszych dzieł muzyki poważnej, a nauczyciel zajęć praktycznych doceni podręczny zestaw narzędzi. Są jeszcze podarunki, które ja uwielbiam najbardziej, czyli wszystkie te zrobione przez uczniów samodzielnie, laurki, obrazy, kolaże ze zdjęciami, kartki wypisane ręcznie.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This