Jakiś czas temu pisałam o przygotowaniu mamy do adaptacji przedszkolnej. Tak, tak, twoje przygotowanie jest równie ważne, jak odpowiednie przygotowanie dziecka. I od siebie naprawdę warto zacząć. O twoje przygotowanie opierają się emocje dziecka w pierwszych dniach września… Ale to mamy już omówione 🙂 Czas na bardziej przyziemne sprawy. Codzienność przedszkolaka.

Dzisiaj chciałabym się skupić na tym, jak przygodę z przedszkolem widzi pociecha. Masz do czynienia z trzylatkiem, który stoi przed trudnym wyzwaniem. Brzmi to może trochę strasznie, ale tylko jeśli jesteś pesymistką. Jeśli jesteś optymistką i uczysz swoje dziecko, że świat to ciekawe miejsce, a podejmowanie wyzwań się po prostu opłaca, to adaptacja nie powinna rysować się w czarnych barwach.

Inne reguły

Zakładam, że skoro interesujesz się tematem przygotowania dziecka do przedszkola, twoja pociecha nie miała okazji uczęszczać na stałe i na dłużej do żłobka ani innej instytucji, gdzie większa ilość dzieci spotyka się każdego dnia, na kilka godzin, pod okiem nauczycielki.

Skoro tak, to też zakładam (na potrzeby tego wpisu), że masz szczęśliwe dziecko i jesteś troskliwą mamą. To znaczy tyle, że twoja pociecha czuje się w domu wspaniale, jest królem świata, a przynajmniej jego pępkiem. Na to poczucie akurat nie masz większego wpływu, tak po prostu maluchy mają. Rodzice natomiast spełniają prośby, podsuwają przepyszne obiadki, wymyślają zabawy, nie gniewają się kiedy ubieranie się trwa dłużej niż 5 minut. Po prostu troszczą się i traktują jak największy skarb. Czy jest w tym coś złego? Oczywiście, że nie.

Warto jednak wziąć pod uwagę, jak będzie się czuło dziecko kiedy pójdzie do przedszkola. Tam nie będzie mamy, taty, ani babci, którzy zawsze dopną kurteczkę pod szyję, podadzą chusteczkę kiedy cieknie z nosa i usmażą ulubione naleśniki co drugi dzień na obiad. Będą za to inne dzieci ze swoimi humorami i poczuciem, że są pępkiem świata. Będą emocje, rozstania, tęsknota i łzy. Wszystko zupełnie naturalne. Chodzi tylko o to, żeby dziecku o tym opowiedzieć, wyjaśnić, ale nie przestraszyć. Bo przecież przedszkole to owszem inne reguły, ale też wesołe zabawy, skorzy to żartów rówieśnicy, nowe pomysły, przyjaźnie, piosenki, nauka. Dużo radości.

Inne osoby

Oczywiście dziecko powinno też wiedzieć, że w przedszkolu zamiast rodziców będzie pani, która na początku obca, szybko stanie się bliską osobą. Niby banał, jednak wiele dzieci wyobraża sobie (bo tak słyszy w domu), że pani zastąpi rodzica. A tu się okazuje, że pani jest inna, nie zachowuje się jak rodzice. Pani nie jest od tego. Dziecko nadal ma przecież swoich rodziców więc mówienie o zastępowaniu nie jest potrzebne.

Pani w oczach dziecka powinna być opoką, spokojną przystanią i kapitanem zarazem. Wesołym w dodatku, znającym mnóstwo zabaw. Rodzic z kolei powinien mieć do pani zaufanie, bo tylko tak dziecko będzie jej też ufało. Chcąc więc ułatwić trzylatkowi start w przedszkolu pokaż mu, że pani jest super. Wiem, pojawia się lekka zazdrość 😉 To ukłucie w sercu, że to ona spędza z dzieckiem pół dnia, a nie jak do tej pory ty. To bywa bolesne. Tylko, że to jest twój dorosły problem, nie dziecka. Dziecko ma wiedzieć, że ty lubisz panią i jej ufasz. Uważasz za osobę potrafiącą zająć się twoim największym skarbem i znaleźć rozwiązanie w trudnych momentach.

Owszem, wiem, że nie wszystkie panie w przedszkolach są cudowne. Ale spora większość jednak jest. Zresztą dziecko szybko da ci znać, czy trafiło na swoją ulubioną panią, czy może jest jakiś problem w kontaktach. Dopiero wtedy działaj i to też bardzo delikatnie, bo konflikt czy nieporozumienie w oczach dziecka może wyglądać zupełnie inaczej niż w oczach nauczyciela/dorosłego. Sama wiesz.

przedszkole-nauczycielka

Inne jedzenie

Kolejne zmartwienie, to obiady przedszkolne. Trochę udzielam się na grupach mamusiowych oraz forach stąd wiem, że to jeden z ważniejszych tematów spędzających sen z powiek mam przyszłych przedszkolaków. Zresztą ze mną było podobnie.

Załóżmy, że twoje dziecko nie przepada za zupą ogórkową i kilkoma innymi zupami, które na pewno pojawią się w przedszkolu. Masz dwa wyjścia: możesz je przekonywać na wszelkie sposoby, że „musi” coś jeść albo możesz mu pozwolić nie jeść i już. Wiem, będzie głodne, ale też to będzie jego wybór, który ty uszanujesz.

Zwłaszcza pierwsze dni w przedszkolu okazują się dla wielu ogromnym zdziwieniem związanym z posiłkami, które nie wyglądają i nie smakują jak w domu. Niech nie zjada, to nie koniec świata. Jeśli dziecko tak zdecydowało, to trudno. Owszem, będzie głodne, będzie zdenerwowane z powodu głodu i ty też będziesz zdenerwowana. Ale moim zdaniem, to lepsze niż wizja płaczącego dziecka ślęczącego nad pełnym talerzem tej nieszczęsnej ogórkowej „aż do skutku”.

Dobra, postraszyłam wizją ogórkowej 🙂 Co rozbić, jak zaradzić? Oswajać z nowymi sytuacjami i elementami tej przedszkolnej przygody. Krok po kroku. Z pewnością należy do niej specyficzny rodzaj posiłków. Pamiętaj mamusiu, że mamy teraz nowe wytyczne dotyczące żywienia przedszkolaków. Zdecydowanie graniczono dodawanie do potrwa soli, cukru i wielu innych składników, które łatwo podkręcają smak potrawy, ale też są po prostu mniej zdrowe.

Może spróbuj więc przygotować kilka tego rodzaju posiłków w domu. Żeby oswoić pociechę z tym smakiem, z innością. Przez chwilę inne, po chwili stanie się normalne, będzie codziennością. Naprawdę, warto włożyć trochę wysiłku w pokazanie dziecku, jak to wszystko będzie wyglądało. Pociecha i tak będzie miała sporo na głowie od września. Niepotrzebna mu więc dodatkowa niespodzianka w postaci „dziwnego” jedzenia, prawda?

Inne ustalenia

Zachęcać do inności przedszkolnych rytuałów też trzeba umiejętnie. Jasne jest chyba, że nie można dziecka przedszkolem straszyć. Jeśli więc pluje tą zdrową ogórkową, to pozwól pluć przez chwilę. Zachęta słowami: „Zobaczysz, w przedszkolu takie jest właśnie jedzenie. Jak nie będziesz tego jadł to będziesz głodny i będziesz się źle czuł” z pewnością zaowocuje fiaskiem adaptacyjnym. Zachęcaj więc do próbowania, zjedzenia odrobiny. Obliczcie wspólnie, ile to powinno być łyżek.

W przypadku Karoliny sprawdziło się ustalenie konkretnej ilości łyżek, którą miała zjeść przy nielubianej zupie. Niech to nawet będzie 5 pochlipanych łyżek, ale to zawsze odrobina jedzenia, która trafia do żołądka głodnego dziecka. Panie wiedziały o tej ilości i nikt jej nie zmuszał do jedzenia więcej. Nie chce to nie i już.

przedszkole-spacer

Inne rytuały

Leżakowanie to znakomity wynalazek, ale nie dla wszystkich dzieci. Są takie, które tego w wieku trzech lat po prostu już nie potrzebują. Jednak trzylatki w przedszkolu zazwyczaj leżakują. Zapisując dziecko do przedszkola pewnie miałaś taką świadomość. Jeśli uważasz, że jakimś cudem wytłumaczysz pani, że twoje dziecko akurat nie musi leżakować i nie lubi, i proszę to uszanować (!), od razu mowię, że zupełnie niepotrzebnie wkraczasz na wojenną ścieżkę. Po pierwsze dlatego, że wiedziałaś, jakie są reguły. Po drugie dlatego, że je zaakceptowałaś. Nie zmieniaj ich więc w trakcie gry. Nikt tego nie lubi.

Rozumiem, że twoja pociecha może nie lubić leżakowania. Ale zasady to zasady, zamiast załamywać ręce i żałując głaskać po głowie biedne dziecko „No trudno, jakoś dasz radę”, lepiej pomóż mu to leżakowanie przetrwać w miły sposób. Dla nieprzyzwyczajonego dziecka leżakowanie to po prostu nuda. Może akurat pani w przedszkolu zgodzi się, żeby w trakcie leżakowania były czytane (puszczane) bajki, wtedy niektóre dzieci zasypiają, a inne słuchają. Może pozwoli przynieść ulubioną przytulankę, wtedy łatwiej poleżeć przez godzinę, może nawet uda się zasnąć?

Możesz też zacząć przygotowywać dziecko do poobiedniego leżakowania wprowadzając tę zasadę w domu. Nie musi to być od razu drzemka, ale spokojne zabawy np. leżenie na dywanie w pokoju i czytanie, słuchanie bajek. Nie, telewizor nie załatwia sprawy leżenia po obiedzie 😉

Inne wymagania

Zarówno leżakowanie, jak i jedzenie czy choćby pójście do toalety wymagają od dziecka samodzielności. Jest to jeden z największych, zdiagnozowanych przez psychologów lęków malucha. Jeśli nie jest samodzielny, nie czuje się po prostu bezpiecznie. Czuje za to presję poganiającego go nauczyciela. I to nie jest wina nauczyciela, że pogania dziecko. Ma ich przecież jeszcze 25 pod opieką. Musi zadbać o wszystkie. Zatem nauczyciel (a konkretniej przygoda z przedszkolem) wymagają samodzielności w wykonywaniu pewnych czynności.

Najlepszym więc prezentem od ciebie dla dziecka jest nauczenie pewnych rzeczy już za wczasu. Wyobraź sobie jeszcze przez chwilę to leżakowanie. Do tego trzeba się przebrać w piżamkę, zdjąć ubrania, a potem je założyć. Bez twojej pomocy. To samo z korzystaniem z toalety. Jeśli dziecko nie potrafi się podetrzeć, umyć rąk, nie będzie się czuło komfortowo w przedszkolu. Wiadomo, że trzylatek nie musi jeszcze umieć wszystkiego idealnie. Ale im więcej sam potrafi, tym pewniej się potem czuje. I masz jak na dłoni kolejny problem, który możesz rozwiązać, zanim przekroczycie próg przedszkola we wrześniu.

Masz jeszcze obawy i wątpliwości? Masz prawo je mieć, a ja jestem od tego, żeby pomóc ci rozwiać ich jak najwięcej. Dlatego przygotowałam darmowy Kompletny przewodnik wideo po adaptacji przedszkolnej, w którym znajdziesz więcej porad, filmiki i książki pozwalające oswoić przedszkolne tematy.

A jeśli wciąż masz pytania, to po prostu napisz je w komentarzu. Doświadczone mamy, które przez to już przeszły, zawsze chętnie podzielą się radami.

Jak przyzwyczaić dziecko do przedszkolnego jedzenia

Przewertowałam przedszkolne jadłospisy i wybrałam kilka przykładowych pomysłów na śniadanie, obiad i podwieczorek. Takie, które najczęściej się powtarzają. Są zgodne z normami żywienia w przedszkolach. Warto wprowadzić je do codzienności przyszłego przedszkolaka, żeby przyzwyczaił się do pewnych smaków i zestawień.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This