Oj, ta ortografia. Kiedy dziecko uczy się pisać i stawia w tym pierwsze kroki, to cieszy właściwie wszystko. Każdy wyraz. A potem zdanie. Nikt nie zwraca uwagi na ortografię. Jednak właśnie wtedy przyda się bardzo słowniczek ortograficzny.

Przychodzi taki moment, kiedy również i tego kawałka języka polskiego trzeba się nauczyć. Różnie z tym bywa, nawet u dorosłych. Dzieci muszą pewne rzeczy po prostu wryć sobie w pamięć. O ile istnieją najróżniejsze techniki i sztuczki pomagające zapamietać niektóre definicje, tak nic nie zastąpi ćwiczenia pisowni. Ma to swoje uzasadnienie. Takie pisanie pomaga wyrazom „zostać w głowie w odpowiednich szufladkach”.

Kojarzy się z nudą i zasadniczo takie jest. O ile ktoś nie jest zafascynowany tymi wszystkimi regułkami, wyjątkami, odmianami (a tacy pasjonaci też istnieją), to pozostaje szukać najwygodniejszych rozwiązań do zapamiętania zasad polskiej ortografii.

Ortografia wkracza do akcji w momencie kiedy dziecko potrafi już dość dobrze czytać i pisać. Nie bez powodu. Do zapamiętania pisowni wyrazów potrzebne są: pamięć wzrokowa i ruch ręką. Kiedy dziecko zapisuje wyraz, to oczywiście również na niego patrzy. W mózgu tworzy się obraz tego wyrazu. To bardzo ułatwia naukę niż np. samo słuchanie, jak się pisze dany wyraz.

Przepisywanie wyrazów

Dlatego nauka ortografii przez zapisywanie jest tak bardzo skuteczna. Dlatego przez wiele, wiele lat nauczyciele – często w ramach kary – zadawali uczniom: Napisz 100 razy wyraz: żaba, żółty, chaber itd. Kara karą, a ćwiczenie ćwiczeniem. Oczywiście nie namawiam do stosowania tego rodzaju kar. Nie mogę jednak odmówić tej metodzie skuteczności. Ot, co! Im cześciej dziecko używa konkretnego wyrazu w trakcie pisania, tym lepiej go zapamiętuje. Jego wygląd koduje się w mózgu.

Sama pewnie wiesz, że tak jest. Czy zdarzyło ci się zastanawiać, jak się coś pisze? Dla większości ludzi bardzo pomocne jest zapisanie sobie gdzieś z boku na kartce tego wyrazu, nad którym się zastanawia np. choinkahoinka. Kiedy spojrzysz na prawidłowo i nieprawidłowo zapisane słowo, w mózgu otwiera się odpowiednia (wyćwiczona) szuflada i wyraz zapisany z błędem, po prostu jakoś nie pasuje.

Kolorowanie

Dobrym pomysłem, który wspomaga mózg w zapamiętywaniu zasad pisowni jest kolorowanie liter np. w wyrazie któryó zaznaczasz na czerwono. Mając rozwiniętą pamięć fotograficzną, uda ci się zapamiętać wygląd wyrazu. Niczym na obrazku, ukaże ci się w głowie, jak dany wyraz powinien wyglądać. Tym samym, jakiego u należy użyć do prawidłowego zapisania.

Jeśli więc dziecko ma zadany jakiś tekst do przeczytania (pewnie będzie potem miało dyktando z wybranych wyrazów tego tekstu/lektury), to niech zaznacza sobie wyrazy do zapamiętania i zakreśla np. na czerwono poszczególne litery. Czyli: uó, na zielono chh itd. Po kolejnym (i kolejnym, i kolejnym) przeczytaniu tekstu, mózg będzie miał więcej szans na zapamiętanie trudnych wyrazów.

Czytanie

Samo czytanie też jest sposobem uczenia się ortografii. Przede wszystkim pamięć i koncentracja są wyćwiczone lepiej u dzieci, które dużo czytają. Łatwiej więc potem zapamiętać regułki i sposób zapisywania wyrazów. Im częściej dziecko czyta, tym częściej ma przed oczami konkretne wyrazy. To nic innego, jak takie mniej świadome, stałe ćwiczenie mózgu w ich zapamiętywaniu.

Możesz się o tym przekonać, pytając dziecko o niektóre wyrazy z ulubionych (samodzielnie przeczytanych) książek. Zwłaszcza te związane z emocjami, przygodami np. skomplikowane nazwy miejscowości, rzek, gór itd. Jeśli są to miejsca, gdzie dziecko przeżyło jakąś (choćby wirtualną, bo jedynie w wyimaginowanym świecie, podczas czytania) przygodę, to jest spora szansa, że pisownię zapamiętało.

Rymowanie

Zasady polskiej ortografii są prawdziwym wyzwaniem. Wiedzą o tym młodsi i starsi. Na szczęście uczniowie nie muszą ich wszystkich przyswajać od razu. Przecież tych zasad uczą się stopniowo. I dobrze. W przeciwnym razie mieliby w głowie ogromny galimatias.

Dobrym sposobem na zapamiętywanie najróżniejszych regułek i wyjątków są wierszyki ortograficzne. Dzięki rymom, łatwo wpadają w ucho. Łatwiej też zapamiętać jakąś regułę w formie wiersza, niż po prostu kuć na pamięć to i owo.

Pewnie sama znajdziesz ich mnóstwo w księgarniach i internecie. Ja przytaczam przykładowy fragment autorstwa Wandy Chotomskiej.

Ale Heca!

H – w dziedzinie hec jest specem,
strasznie ceni sobie hece.
Takie właśnie hobby ma:
„Gdzie jest heca , tam i ja!”
Na biwaku raz w Hajnówce
harcerz grał na hejnałówce.

A H myśli: „Heca hecą,
trzeba dmuchnąć mocniej nieco!”
I dmuchnęło takim dmuchem,
że zrobiło zawieruchę,
wydmuchało halny wiatr
od Hajnówki aż do Tatr.

Mniejszy też może

Wiersz to zawsze zabawa. Najczęściej także logopedyczna. Zatem nawet jeśli jeszcze nie masz dziecka w szkole, szukaj takich wierszyków. Im szybciej się ich pociecha nauczy, tym łatwiej potem opanuje kolejne zasady ortograficzne.

Młodsze dzieci bardzo często interesują się tym, jak napisać dany wyraz. Oczywiście nie warto poprawiać każdego błędnie napisanego słowa. Ale warto uświadamiać dziecku, że niektóre wyrazy inaczej się słyszy, a inaczej pisze. Dla dzieci nie jest to wielki problemu. Raczej ciekawostka do zbadania.

Zwłaszcza kiedy w to pisanie są emocjonalnie zaangażowane np. tworząc laurkę dla taty, babci czy cioci. Wypisując kartkę urodzinową dla przyjaciółki. To wszystko momenty, kiedy dziecku nieco bardziej zależy. Wtedy właśnie dbaj, żeby zachowane były zasady ortografii.

Zachęcaj też dziecko do pytania, jak się to pisze? Malec może przecież sobie nawet nie uświadamiać, że jest jakieś tam o z kreską. Albo jakieś c w wyrazie choinka. Jeśli tego nie słychać, to też nie będzie tego widać w pierwszych zapiskach. Możesz trochę przy okazji ponarzekać na ten nasz trudny język polski. Tak w żartach, ale jednak dając dziecku do zrozumienia, że trochę tych reguł jest do ogarnięcia i zbadania.

Badać ortografię można podczas najróżniejszych zabaw. Im więcej ich wspólnie stworzycie już wcześniej (przed wejściem ortografii na poważnie do edukacji szkolnej dziecka), tym lepiej. Najgorsze co można zrobić, to zapamiętywać na ostatnią chwilę i w stresie. Jasne, że jest spora część reguł, które trzeba wykuć. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć i tyle.

Tym bardziej jednak, warto sobie na to zarezerwować czas i odpowiednie warunki. Z pewnością zostawianie przygotowania do dyktanda na ostatnią chwilę w niczym nie pomoże. Ani to nauka, ani zabawa. Wyłącznie stres dla ciebie i dziecka. Może przyda wam się wpis Jak pomóc dziecku przygotować się do sprawdzianu bez ględzenia i prawienia morałów?

Słowniczek ortograficzny

Zerknij razem ze mną na ten Słowniczek ortograficzny. To kolejne narzędzie, dzięki któremu dziecko łatwiej (i na spokojnie) przyswoi zasady ortografii. Cieszy mnie to, że jest to słowniczek ortograficzny i zeszyt do kaligrafii w jednym.

To właśnie zachęcanie do poznania ortografii od samego początku. Przecież nauka ładnego pisania odbywa się dużo wcześniej niż szkolne przyswajanie regułek ortograficznych. A tu proszę – dwa w jednym. Całkiem fajny pomysł. Przecież podczas ćwiczeń z kaligrafii, dziecku właściwie nie robi różnicy, jakie wyrazy pisze. Jeśli ćwicząc pisanie od razu przyswaja prawidłowe zasady ortografii, to pozostaje tylko się cieszyć.

Widać, że zeszyt jest przemyślany. Każda z trudnych liter: u i ó, h i ch, ż i rz itd. zilustrowana została innym kolorem. To świetny sposób na rozróżnienie poszczególnych grup wyrazów. Jednocześnie wsparcie dla pamięci fotograficznej, która w przyszłości od razu skojarzy: Aha, wyrazy z „h” były zaznaczone na brązowo, a z „rz” na czerwono.

Osobiście wykorzystuję też słowniczek podczas nauki czytania z dziećmi. Do takich najzwyklejszych ćwiczeń, bo żadnej opowieści w nim nie ma. Są wyrazy, kilka obrazków i liniatura, gdzie dziecko może samodzielnie wpisywać hasła, których wzory widać na początku.

Proste i pomysłowe. Nie musicie oczywiście robić wszystkiego na raz. My czasem tylko czytamy, czasem tylko piszemy, czasem rozmawiamy o tym, dlaczego dany wyraz pisze się tak a nie inaczej, bo to np. wyjątek lub akurat tutaj rz wymienia się na r.

Warto mieć wśród domowych pomocy edukacyjnych taki zeszyt. Bez spinki, z radością zaglądać i ćwiczyć. Zupełnie inaczej dziecko podchodzi przecież do zadań, które musi zrobić, bo ma zadane, a inaczej do tych, których nie musi, a może robić. Taki projekt. Taka zabawa wyrazami.

Dobór książki do wieku to bardzo indywidualna sprawa. Myślę, że w tym wypadku to powinien być wiek przynajmniej 7+.
Wydawnictwo Adamada

img_4427

Spodobała ci się recenzja? Kup tę książkę!

Przejdź do księgarni
Data recenzji
Nazwa produktu
Słowniczek ortograficzny
Ocena
5

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This