Od jakiegoś czasu rozmawiamy o telefonie dla dziecka. Nasza pociecha ma 7 lat i od roku jest tematem żywo zainteresowana. Osobiście nie jestem zwolenniczką dawania dziecku drogiego telefonu tylko dlatego, że chce, że mają koleżanki, że taka jest moda. Jednak jak każdy rodzic mam też ogromną potrzebę do pozostawania w stałym kontakcie.

W zasadzie nie mam nic przeciwko telefonom. Natomiast mam coś przeciwko dawaniu telefonu zbyt małemu dziecku (choć jestem w stanie zrozumieć uzasadnione okoliczności). A już na pewno jestem przeciwniczką dawania dziecku telefonu tylko po to żeby mogło sobie na nim pograć. Zająć czas i uwagę.

Telefon to nie zabawka

Możliwe, że mój sposób myślenia wynika stąd, że dopiero jako osobo dorosła miałam możliwość korzystania z własnej komórki. Wiem, że czasy się zmieniają i telefon komórkowy nie jest już żadnym zjawiskiem. Raczej jest narzędziem, z którego ludzie (także dzieci i młodzież) korzystają praktycznie całą dobę.

Nie chcąc być jednak starą babą zamkniętą na nowinki techniczne postanowiłam więc zrobić eksperyment i pozwoliłam Karolinie korzystać ze zwykłego telefonu komórkowego przez jakiś czas. Bardzo jej zależało, a nie chciałam po prostu odmawiać dziecku znanym dobrze „nie bo nie”.

I tym sposobem Lola stała się posiadaczką (na próbę) starej Nokii, z której mogła wykonywać połączenia do przyjaciółek i najbliższej rodziny. Żadnych gier, żadnego zabijania czasu. Oczywiście był to używany telefon. Nie miał dotykowego ekranu, wymyślnego pokrowca. Nie można go było zabierać do szkoły ani na podwórko. Zasady były jasne i dziecko je zaakceptowało. Widziałam jak puchnie z dumy mogąc powiedzieć głośno, że ma telefon.

Puchła tak może tydzień, a potem dzwonienie przestało ją interesować. Napisała też kilka esemesów, z których oczywiście też była dumna. Ale potem i one przestały być atrakcyjnym zajęciem. Wolała spotkać się z koleżanką niż gadać przez telefon. I przede wszystkim coś zrozumiała: telefon nie służy do zabawy, jest narzędziem do komunikacji. Kiedy był nieosiągalnym przedmiotem pożądania, nie było dnia żebym nie słyszała pytania: Kiedy mi kupisz? A jednak już po tygodniu okazało się, że to… tylko telefon. Żaden skarb, żadna zabawka, żadna tajemna wiedza. Tylko urządzenie.

Urządzenie do komunikacji

Wiem, że temat kiedyś powróci. Doskonale to rozumiem. Sama uwielbiam przecież własny telefon, między innymi dlatego, że mogę się dzięki niemu komunikować ze światem. A od niedawna mogę też z Karoliną, choć ona telefonu nie ma. Głównym argumentem za jego posiadaniem była chęć rozmawiania z bliskimi. Rozumiem taką potrzebę i znalazłam sposób, który nie wymaga kupowania małemu dziecku telefonu.

To gadżet zaprojektowany dla dzieci, które lubią wirtualny sposób komunikacji, a nie są jeszcze gotowe na telefon. Toymail, czyli zabawka wyglądająca jak miniaturowa skrzynka na listy, z dodatkowymi elementami sprawiającymi, że ta skrzynka jest konkretnym zwierzątkiem. U nas zamieszkał różowy lisek, ale mogą to też być np. zabawna świnka, jelonek, szop, miś, a nawet skunks 🙂

Zasada działania jest bardzo prosta. Z jednej strony jest rodzic zarządzający telefonem, a z drugiej zabawka, której obsługa wymaga naciśnięcia dosłownie dwóch przycisków. I tak zaczyna się zabawa.

  • Do uruchomienia Taymaila potrzebny jest dostęp do wi-fi.
  • Ściągasz darmową aplikację, za pomocą której uruchamia się zwierzątko konfigurując przez postawienie na swoim telefonie z aktywną aplikacją. Robisz to jednorazowo.
  • Możesz dodać więcej niż jedną osobę, która będzie odbierać wiadomości głosowe i do której dziecko będzie je wysyłać np. mama, tata, babcia, dziadek, koleżanka itd.
  • Chcąc przesłać dziecku wiadomość naciskasz przycisk nagrywania w aplikacji, potem nagrywasz wiadomość i przesyłasz do Toymaila, czyli do skrzynki-zwierzaka stojącej w pokoju dziecka.
  • Zwierzak informuje pociechę, że przyszła wiadomość do odsłuchania. Malec przyciska trójkąt i odsłuchuje wiadomość.
  • Chcąc odpowiedzieć na wiadomość, czyli przesłać ją do ciebie, dziecko naciska drugi przycisk, czeka na sygnał nagrywania i może mówić.
  • Po skończeniu nagrywania pociecha ponownie naciska strzałkę i wiadomość jest przesyłana na twój telefon.
  • Twoja aplikacja informuje ciebie, że otrzymałaś wiadomość od dziecka więc wchodzisz do aplikacji i odsłuchujesz nagranie dźwiękowe.
  • Zwierzak odświeża swoją listę wiadomości co 7 minut.
  • Zabawka ma dwa tryby mówienia do dziecka. Może to być wiadomość odtworzona twoim normalnym głosem, ale możesz też ustawić w aplikacji odtwarzanie śmieszne, czyli takim bajkowym głosem zwierzaka.

Najlepsze jest jednak to, że Karolina może odpowiedzieć na wiadomość nie mając telefonu. Samodzielnie. I tym sposobem rozmawiamy dowoli kiedy akurat jestem poza domem. Mój iPhone z aplikacją i jej zabawka w zupełności wystarczą. A ja jestem zachwycona mogąc słyszeć jej głos.

Pomysłowa mama to skarb

Pomysłodawczyni tej zabawki jest pionierką w dziedzinie tzw. internetu przedmiotów, czyli właśnie rzeczy, z którymi możemy komunikować się w sposób wirtualny. Zależało jej na oderwaniu dzieci od ekranów (brawo!) i na umożliwieniu komunikacji z rodzicami w dowolnym momencie. To znakomity patent dla najmłodszych dzieci (już trzylatek poradzi sobie z tym bez problemu) i zapracowanych rodziców.

Wyobraź sobie, że siedzisz w pracy i możesz w każdej chwili przesłać wiadomość do dziecka. Niech to będzie zwykłe Kocham czy Tęsknię. Wiem, że nie zastąpi to prawdziwego przytulasa i buziaka, ale z pewnością przyniesie uśmiech na waszych twarzach – twojej i dziecka.

U nas to się sprawdza, bo akurat Karolina jest dzieckiem, które potrafi przerwać zabawę na chwilę tylko po to, żeby przybiec się przytulić albo szepnąć Kocham. I wraca do swoich spraw. Kiedy nie ma mnie w domu oczywiście nie może podbiec na buziaka, ale wtedy właśnie do akcji wkracza lisek. Od jakiegoś czasu przesyła mi wirtualne buziaki, a ja je odbieram załatwiając zawodowe sprawy. Super, bo czuję, że jesteśmy blisko nawet jeśli jestem na drugim końcu miasta.

A co jest najlepsze? Skończyło się na razie rozmawianie o konieczności posiadania własnego telefonu, co mnie bardzo, ale to bardzo cieszy 🙂

Data recenzji
Nazwa produktu
Komunikator głosowy Toymail
Ocena
4

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This