Jeśli jesteś rodzicem idealnym, to nawet nie zaglądaj do tej książki. Dobra, serio, wiem, nie ma idealnych.

Za to jestem pewna, że są rodzice myślący i pragnący wychować dziecko na człowieka. Dobrze, na szczęśliwego człowieka. Tylko jak to zrobić kiedy w pracy szef domaga się nadgodzin, w domu nie ma czasu usiąść i łyknąć herbaty, bo bałagan, bo pranie, bo sprzątanie, bo dodatkowa praca, bo jakiś fajny film zmęczony rodzic też by chętnie obejrzał od czasu do czasu. A tu z tyłu głowy wciąż narastające ciśnienie, że jeszcze lekcje dziecko ma nieodrobione, że za mało się bawię z pociechą, że powinnam z uśmiechem klocki układać, a ja warczę i myślę, co rozmrozić jutro na obiad.

Życie i tyle. Nie ma tak jak w bajkach, książkach i reklamach, że wszystko się pięknie układa, komponuje i samo gotuje jeśli tylko kupię konkretny majonez, nakarmię dziecko przesłodzonym budyniem i podam mężowi jakiś suplement diety. A i oczywiście sama zażyję, bo przecież chcę wyglądać dziarsko, młodo i cudownie. Dla siebie, dla świata… zwariować można, prawda?

Dystans i spokój. Tyle chciałam osiągnąć pisząc tę książkę i podrzucając rodzicom pomysły na rozmowy z dziećmi (tymi najmłodszymi jak najbardziej też) właściwie na każdy temat. Starałam się wybrać tematy trudniejsze, bo już umówmy się, każdy jakoś sobie poradzi z pogadaniem o tym, skąd się bierze deszcz i dlaczego warto wychodzić z domu w zawiązanych na kokardki sznurówkach, prawda?

I jak zawsze nie zaczynam od dzieci, tylko od dorosłych. Zerknij na wpis o adaptacji przedszkolnej: Zacznij od siebie, mamo! Niby o pójściu dziecka do przedszkola, ale jednak o emocjach mamy, czyli dorosłego. Bo uważam, że właśnie w głowie dorosłego cały wychowawczy galimatias się zaczyna i właściwie też kończy. Dzieci patrzą i wyciągają wnioski. Często zanim wyciągną wnioski, to wnikliwie obserwują nasze postawy rodzicielskie. Możesz sprawdzić, którą z nich prezentujesz. To pewnie rzuci światło na niektóre rodzinne rozmowy, sceny i zachowania. I na błędy też, bo rodzic ma do nich prawo, tak samo jak dziecko. Każdy ma takie prawo, tylko nie każdy je sobie daje. O tym też napisałam jeden cały rozdział.

A jak już jesteśmy o dawaniu prawa do czegokolwiek, warto pogadać o bezwględnym posłuszeństwie, którego oczekujemy (wiem, czasem podświadomie, ale jednak) od dziecka. Wszystko przez te marzenia o zapanowaniu nad chaosem, który oczywiście kochasz, ale też i męczy. A czy gromadkę pociech da się kochać tak samo? Pewnie się da, ale też pytam, co znaczy „tak samo”? Przecież chłopcy różnią się od dziewczynek, pod względem emocji również, dlatego warto i o tym za sobą, a potem z pociechą, porozmawiać.

trudne-tematy-2

A o czym jeszcze? Jest tego trochę, wymienię jednym tchem: o miłości, zazdrości, uczciwości, szacunku, lękach, kłótniach (rodzicielskich również), seksie, przemocy, złym dotyku, pieniądzach, rozwodach, nowych członkach rodziny, utracie pracy przez rodzica, strachu przed lekarzem, szpitalem, o śmierci też. I to nie koniec, jest jeszcze sporo o przyjaźni, egoizmie, tolerancji, kradzieży, mediach, naturze i wierze.

Mniej więcej tyle zdołałam ogarnąć w tej książce, która jest jedną z najpiękniej wydanych moich publikacji. To akurat żadna moja zasługa, ale cieszy oko. I wiem, że milej się czyta książkę pięknie wydaną, choć oczywiście nie warto oceniać wyłącznie po okładce 😉

Autor Anna Jankowska
Wydawnictwo Zielona Sowa

Spodobała ci się recenzja? Kup tę książkę!

Przejdź do księgarni
Data recenzji
Nazwa produktu
Trudne tematy dla mamy i taty
Ocena
5

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This