Między 12 a 24 miesiącem życia dziecka zachodzą ogromne przemiany. Dotyczą sprawności pociechy, umiejętności chodzenia. Jedne dzieci już dziarsko tuptają po zdmuchnięciu jednej świeczki na swoim torcie urodzinowym. Inne wcale się do tego nie garną. Spokojnie, na każdego przyjdzie czas. Dobierz zabawki dla rocznego dziecka, zachęcające do aktywności poznawczej i odkrywania świata. 

Chcąc zachęcić pociechę do chodzenia możesz oczywiście proponować zabawki dla rocznego dziecka, które zachęcają do wyruszenia w świat np. pchacze. Roczniakowi w zasadzie nie jest potrzebnych wiele zabawek, bo kiedy zaczyna wstawać i robić pierwsze kroki, to świat staje się jednym wielkim polem do odkrycia. To oznacza, że bardziej niż na zabawki trzeba zwrócić uwagę na bezpieczeństwo dziecka.

Jak już zaczenie chodzić, to wejdzie wszędzie. Dosłownie wszędzie. Wszystkiego dotknie, ściągnie, sprawdzi każdy centymetr świata. Nabije sobie przy tym kilka guzów i siniaków. To taki rok. Niestety, maluch nie rozumie jeszcze, co jest bezpieczne, czym można się bawić, a co może stanowić zagrożenie. Zwłaszcza, że wszystko jest nowe i ciekawe. Warto zachęcać pociechę do tych poznawczych wędrówek, ale oczywiście wszystko w granicach rozsądku.

To też czas na doskonalenie mowy. Pojedynczych wyrazów. Dziecko rozumie coraz więcej poleceń i chętnie współpracuje z rodzicem. Warto przypomnieć sobie wszystkie pisenki i zabawy z klaskaniem, tupaniem, prostymi gestami, które może powtórzyć pociecha. W trakcie tych drugich 12 miesięcy życia twoje dziecko zamieni się z niepewnie stawiającego pierwsze kroki bobasa w uciekającego, lekko już zbuntowanego dwulatka.

Mniej więcej od połowy tego roku zachęcaj pociechę do coraz częstszych samodzielnych zabaw. Nie będzie to pół godziny, ale nawet jeśli uda się przez 5 minut, to już sukces. Z czasem ta granica będzie się przesuwać. Wybieraj takie zabawki, które – twoim zdaniem – zajmą jego uwagę na dłużej.

Do pchania

Maluchy tuptające jeszcze niepewnie chętnie wspierają się na zabawkach, które trzeba popchnąć. To takie bardziej masywne, stabilne zabawki. I to jest – w sumie – najważniejsze: żeby pociecha nie wywracała się przy tym pchaniu za każdym razem. Świetnie sprawdzi się w tym wypadku wyposażony w klocki Gobo Pojazd do Pchania Mario Inex.

Dobrze, jeśli pchacz jest nie tylko pojazdem na kółkach, ale także „centrum rozrywki”. To jedna z tych zabawek, które mogą zająć malucha na dłuższą chwilę. Nie chodzi o to, żeby się pozbyć dziecka i mieć z głowy. Ale o to, żeby pociecha potrafiła zająć się sobą choćby na kilka minut. To cenna lekcja, która zaowocuje w przyszłości większą samodzielnością i kreatywnością.

Tak to już jest, że dorośli bawią się zabawkami w pewien schematyczny, określony sposób. Jeśli zostawisz dziecko sam na sam z zabawką którą zna, może się okazać, że sposobów jej używania jest więcej niż ci się wcześniej wydawało. Podobają mi się małe „centra rozrywki” proponowane przez Fisher PriceChicco.

Można też dziecku zaproponować spacery z nieco mniejszymi pchaczami, które mają sztywną rączkę (najlepiej drewnianą) i wydają najróżniejsze odgłosy. Roczniak będzie zafascynowany tym, że to właśnie dzięki jego ruchowi zabawka „ożywa”. Będzie też zadowolony, że zabawka idzie tam, gdzie on chce. To pokazuje dziecku, że może nią sterować. Uczy pierwszego planowania działań. Pokazuje czym jest akcja i reakcja. Przykłady takich zabawek to Bajo Drewniana KaruzelaGoki Kaczuszka i Sevi Clown do pchania.

Stolik edukacyjny

Roczniakowi warto sprawić choć jedną większą zabawkę, która ma kilka ciekawych funkcji: świeci, śpiewa, wydaje odgłosy zwierząt, można nią manipulować, naciskać itd. Takie małe centrum edukacyjne, które wygląda czasami jak stolik do zabawy. To jedna z tych zabawek, które pobudzają ciekawość dziecka. I jedna z tych, dzięki którym możesz zacząć uczyć dziecko kolorów, zachęcać do naśladowania dźwięków, zgadywania itd.

Dobrą stroną ułatwiającą życie rodzicowi jest w tej zabawce właśnie wielofunkcyjność. Jasne, że można mieć pudło pełne brzęczków, grajków i grzechotek. Można, ale nie trzeba. Jeśli nie masz za wiele miejsca i nie chcesz zasypać dziecka tysiącem zabawek w jednym momencie, taki stolik jest naprawdę ciekawym rozwiązaniem.

Trzeba przejrzeć kilka żeby stwierdzić, co może najbardziej zainteresować pociechę. Podoba mi się Smoby Cotoons, bo ma w zestawie piramidę, którą polecam jako zabawkę poniżej. Zatem oszczędzasz, bo masz dwa w jednym. Mówiący Stolik Chicco to też ciekawostka, bo zachęca do powtarzania słów.

Dużo możliwości daje Muzycznym Stoliku Linkbaby. Nieco inaczej prezentuje się Stolik Interaktywny Boikido, bo jest drewniany i trochę mniej „krzykliwy” w wyglądzie. Można go wykorzystać potem jako np. podstawkę do klocków, bo jeszcze jest miejsce na postawienie czegoś, jak na zwykłym stole.

Basen z piłkami

Ta zabawka jest rewelacyjna, choć dość kłopotliwa. Jej zakup trzeba dobrze przemyśleć. A jeśli chce się komuś taki prezent podarować, to warto uzgodnić to najpierw z rodzicami. Serio. Basen z piłeczkami to miejsce, gdzie wszystko się rusza, faluje, wysypuje. Można piłki wyrzucać, wrzucać, można je chować, szukać odpowiednich kolorów. Jednak podczas zabawy cały dom dosłownie tonie w piłkach. Przecież najlepsza zabawa to ich wyrzucanie. A one uciekają i chowają się np. pod meblami.

Piłki w takiej ilości dają jednak bardzo dużo frajdy i możliwości zabawy np. w ich liczenie, podrzucanie i łapanie (jasne że się nie udaje, ale samo próbowanie jest fajne). Można je wrzucać do basenu z większej odległości i oczywiście można w nich „pływać”. Właściwie liczba zabaw jest nieograniczona, na pewno większa niż liczba piłek w basenie.

Ze starszym dzieckiem można je przeliczać, kopać co drugą, co trzecią itd. Można je dzielić na połowy, wypełniać nimi najróżniejsze naczynia. Da się z nich również tworzyć kukiełki – głową jest piłeczka, a tułowiem kredka. Można narysować markerem na piłce różne miny: smutną, wesołą, zdziwioną i bawić się w ich odgadywnie z pociechą. Nadają się do nauki dodawania i odejmowania oraz mnożenia i dzielenia. Właściwie im starsze dziecko, tym więcej możliwości ich wykorzystania.

Podobają mi się zestawy piłeczek w basenach nadmuchiwanych, bo potem taki basen można postawić w ogrodzie lub na balkonie, nalać odrobinę wody i pociecha może się pluskać (z kilkoma piłkami lub bez). Taki właśnie można znaleźć w ofercie Bestway lub Play Wow. Oczywiście to nie musi być basen nadmuchiwany. Są też zbiorniki na piłki wykonane z materiału np. Pop Up K’s Kids.

Jeździk

Jeździki napędza się nogami, dzięki czemu są narzędziem do siłowych ćwiczeń malucha. To wzmacnia nogi, ale warto pamiętać, żeby taki wysiłek nie trwał zbyt długo. Jeździkiem trzeba też kierować. To pierwsze szlify związane z panowaniem nad pojazdem (w przyszłości rowerem) i orientowaniem się w przestrzeni (szafę należy ominąć, bo wjechanie w nią powoduje zatrzymanie jeździka). Proste lekcje, ale bardzo ważne dla dziecka.

Roczniakom dedykowane są naprawdę bardzo różne jeździki. Niektóre modele mają specjalny drążek do popychania. To bardzo ułatwia spacery rodzicom. Kiedy pociecha się zmęczy można po prostu popchnąć ją dalej. Poruszenia się takim pojazdem to wielka frajda. Przecież Elgrom Auto czy Mattel Słonik Chodzik to zupełnie coś innego niż wózek. Podoba mi się też trochę kosmicznie wyglądający Jeździk Chicco. A jeżeli chodzi o superwygodne sterowanie przez rodzica i długi czas użytkowania (od ok. 10. miesiąca do ukończenia 3 roku życia), polecam jeździk/rowerek Smart Trike 4 w 1 z funkcją Touch Steering.

Inna wersja jeździków nie ma dołączonego drążka, co oznacza, że dziecko musi sobie radzić samodzielnie. Jeśli są ku temu warunki w domu, to warto tam zacząć lekcje. Nie daj się nabrać, że maluch wybierze się w swoim jeździku na cały spacer. Może są chlubne wyjątki, ale najczęściej rodzic musi taszczyć jeździk do domu na plecach. Rozwiązaniem jest mocny sznurek, który mocujesz do pojazdu. Dziecko ma frajdę, a ty trochę mniej dźwigania.

Maluchy bardzo lubią, kiedy taki jeździk jest czymś więcej niż tylko pojazdem. Czasem to może być słoń, innym razem koń lub miś. Chodzi o to, że jazda na zwierzaku czy jakimś konkretnym pojazdem, np. policyjnym radiowozem, sprawia więcej przyjemności. Można sobie wyobrazić całą przygodę. Jasne, że w przypadku roczniaka nie będzie to historia na miarę „Księgi Dżungli”, jednak na pewno choćby naśladowanie zwierzęcych odgłosów pozwoli lepiej wczuć się w sytuację. Podobają mi się Jeździk Tygrysek Fisher Price lub słodki Jeździk Biedronka Little Tikes.

Największy jednak wybór mamy wśród jeździkowych samochodów np. Fisher Price Muzyczna Parada (sporo różu), Falk Traktor (dla fanów rolnictwa), Vtech Jeździk Małego Cyklisty (dla wielbicieli jednośladów) lub Smoby Jeździk Quad.

Pociąg

Zabawa pociągiem jest naprawdę wspaniałą rozrywką. To zabawka składająca się z wielu części, które trzeba odpowiednio dopasować (lokomotywa z przodu, wagony doczepione z tyłu). Jednocześnie można wagonami dowolnie manipulować, rozłączać. Małe ręce pracują przy tym przyczepianiu i odczepianiu. To fascynujące, kiedy jedna lokomotywa ciągnie kilka wagonów. Maluchy uwielbiają na to patrzeć.

Wagony to też elementy, do których można coś załadować. Jeśli macie taki pociąg, to wspaniale, bo daje to możliwości wymyślania kolejnych zabaw i jednocześnie edukowani,a np. Włóż do wagonu dwa kamyki. Kiedy podrośnie: Włóż do białego wagonu dwa kamyki. Jeszcze później: Włóż do trzeciego wagonu cztery kamyki. Jeszcze później: Włóż do trzeciego wagonu dwa kamyki, a do pierwszego trzy kamyki. Nawet zadania z treścią da się zobrazować przy pomocy tej zabawki: W pierwszym wagonie masz trzy kamyki, w szóstym dwa. Ile wieziesz kamieni?

Pierwszy pociąg może być zabawką na wiele lat. Warto szukać takich, które da się wykorzystać do najróżniejszych zabaw, np. takich z literkami jak Bkids Grający Pociąg z Klockami lub z kostkami do nakładania Smoby Wesoły Pociąg. Jeśli wolisz drewniane zabawki, to pewnie spodoba ci się Small Foot Design Pociąg ze Zwierzętami. Trafionym prezentem może się okazać Pociąg Lego Duplo z Cyferkami, bo takie zestawy da się poszerzać o kolejne klocki i tematy.

Pudło

Wiem, że nie kojarzy się to z typową zabawką. Jednocześnie przecież każdy rodzic wie, że opakowania od zabawki cieszy czasem dziecko bardziej niż sam prezent. Jeśli masz pod ręką odpowiednią ilość różnych pudełek, to oczywiście ich nie kupuj. Nie chodzi o to, żeby wydawać krocie na zabawki, ale o to żeby umieć wykorzystać do nauki przez zabawę przedmioty, które faktycznie mogą zainteresować malucha.

Spróbuj podarować roczniakowi pudełko włożone w pudełko. I do tego jeszcze ładne, kolorowe. Albo zwyczajne, całkiem szare. Wielkie będzie zainteresowanie. Z różnych powodów. Przede wszystkim dlatego, że do pudełka można oczywiście coś włożyć. A to zawsze jest świetna zabawa. Zachęcaj dziecko do gromadzenia tam swoich zabawek. Może to się stać waszym codziennym rytuałem. Dzięki temu szybko nauczysz pociechę dbania o swoje rzeczy. Jasne, że dziecko nie posprząta pokoju idealnie, ale nawet jeśli zbierze kilka zabawek, to już sukces.

Nosząc zabawki z jednego miejsca na drugie, dziecko ćwiczy koordynację i komunikację. Możesz pokierować uwagą pociechy mówiąc: Teraz żółtą piłkę włóż do pudełka lub Przynieś proszę czerwony klocek. Od razu uczysz kolorów. Im starsze dziecko, tym odrobinę bardziej skomplikowane mogą być twoje prośby np. Twój różowy kotek leży pod oknem/na stole/pod drzwiami/przy szafie. Przynieś go i włóż do pudełka. To wszystko nauka orientowania się w przestrzeni. Dla dorosłego prosta i oczywista, jednak konieczna do ćwiczenia, nawet jeśli wydaje ci się, że dziecko i tak już wszystko umie i rozumie.

Pudełko daje bardzo wiele możliwości do wymyślania zabaw. Możesz bawić się z dzieckiem we wrzucanie do niego określonej ilości przedmiotów np. klocków. Albo ładowanie po brzegi i wysypywanie. To wielka frajda. Pudełko można ozdabiać, można po nim malować, co w przypadku innych zabawek rzadziej wchodzi w grę. Z pudełek można tworzyć inne zabawki np. roboty, statek kosmiczny, domek dla mniejszych zabawek. Zwykłe pudełko może pobudzać dziecięcą wyobraźnię w nieskończoność.

Przypisałam tę zabawkę roczniakowi, ale uwierz mi, że sprawdzi się ona jeszcze przez wiele kolejnych lat. Paradoksalnie, jej mocną stroną jest to, że się dość szybko niszczy. To daje możliwość zdobycia nowego pudełka np. w innym kształcie, innej wielkości. Już wspomniałam, że nie trzeba ekstra kupować takiej zabawki. Jeśli jednak masz ochotę mile zaskoczyć swoją pociechę, to znalazłam zestaw Kids Concept Pudełka Kartonowe Okrągłe, z którego dodatkowo można układać wieżę lub wkładać mniejsze do większego.

Znikopis

Dziecko między pierwszym a drugim rokiem życia czasem dorwie się do kredek czy materiałów plastycznych. O ile ich nie zjada, to oczywiście trzeba się cieszyć i zachęcać. Jeśli czytałaś mój wpis o rysunkach dziecka (zerknij tutaj Co siedzi w głowie twojego dziecka? Wyczytasz to z jego rysunków), to wiesz, że na tym etapie to są głównie bazgroły. I tak się te rysunki fachowo określa. To wcale jednak nie znaczy, że nie warto inwestować czasu i energii w ich tworzenie.

Ciekawym pomysłem dla mniej więcej półtorarocznego dziecka jest znikopis. Z jednej strony zachęca do trzymania przyrządu i bazgrania, a z drugiej sprawia, że rysunek w magiczny sposób może zniknąć. Pozwól dziecku samodzielnie „niszczyć” te obrazki. I tworzyć kolejne. Często znikopisy mają w zestawie pieczątki, które cieszą się ogromnym powodzeniem wśród maluchów. To taka zabawka, do której co jakiś czas po prostu się wraca.

Ważne żeby wybrać dość duży znikopis. Można dostać i mniejsze, ale te większe są wygodniejsze w użyciu dla młodszej pociechy. A kiedy malec znudzi się znikopisem, możesz go przechować na szafie (znikopis, nie malca!). Przyda się starszakowi np. podczas długiej podróży samochodem. Przydaje się też do ćwiczenia zapisywania pierwszych literek i cyferek. Znowu – oszczędzasz kartki, ale też proponujesz aktywność inną, ciekawszą niż ślęczenie przy zeszycie.

Bardzo trwałe znikopisy proponuje Smiki: Kolorowy Znikopis lub Redbox Szkicownik. Oba zestawy zawierają pieczątki. Oprócz tradycyjnych znikopisów magnetycznych, są też znikopisy wodne np. B.Toys Dwustronna tablica do rysowania wodą.

Uważam taką zabawkę za użyteczną i ekologiczną, bo pozwala oszczędzić sporo kartek, które zabazgrane i tak lądowałyby w śmietniku. Wiem, że każde namalowane przez pociechę dzieło wydaje się być genialnym. Chciałoby się zachować na pamiątkę. Ale ta fascynacja po jakimś czasie mija. Tak naprawdę, są to słodkie i cudowne, ale jednak bazgroły. Inaczej mówiąc – ćwiczenia ręki w coraz wprawniejszym rysowaniu. Bardzo ważna zabawa.

Możesz się z dzieckiem bawić w bazgranie pod dyktando np. Teraz rysujemy krechę w górę. Teraz kreska w dół. Narysuj dwie kropki. Najpierw oczywiście pokaż dziecku, jak to ma wyglądać. Potem może zechce naśladować twoje gesty. Przez ten rok maluch przejdzie od rysowania kresek i kropek do bardziej kolistych kształtów. Z czasem zamienią się w koła, a przed samymi drugimi urodzinami może się nawet zdarzyć buźka z oczkami. Możesz się też bawić z dzieckiem w rysowanie na znikopisie ludzików lub zwierzątek i nazywanie poszczególnych części ciała.

Piramida

W tym wieku maluch jeszcze nie ma zbyt dobrze skoordynowanych dłoni, ale szybko się uczy. Warto pokazać dziecku zabawki, które zachęcają do manipulowania, celowania, ale też są dość spore, wygodne do trzymania. Jedną z moich ulubionych – ze względu na prostotę – jest zwykła piramida. Kolorowe kółka rożnej wielkości, które trzeba nałożyć na patyk. Często taki prezent dostają niemowlaki, ale głównie zajmują się gryzieniem poszczególnych elementów.

Prostota zabawki wcale nie oznacza nudy. Piramida składa się z kółek mniejszych i większych. Wyzwanie polega na tym, żeby ułożyć je w odpowiedniej kolejności. Jest to też okazja żeby porozmawiać z dzieckiem o przeciwieństwach i np. poszukać w domu rzeczy podobnych, ale większych i mniejszych.

Obręcze dają wiele okazji do twórczych zabaw np. w przewlekanie chusteczki, pieluszki, czy grubego sznurka. To także ćwiczenie dla dłoni. Można też kolejne kółka układać jedno na drugim, bez kijka od piramidy. Jest to trochę trudniejsze, ale da się zrobić. Na końcu można całość rozwalić, a to oczywiście też cudowna zabawa.

Kółka piramidy powinny mieć różne kolory. Dzięki temu dziecko łatwiej zapamięta, który jest większy, a który mniejszy. Jest to też okazja do porozmawiania właśnie o kolorach. Roczniaki lubią, kiedy coś się kręci, rusza więc można się pobawić w toczenie kółka w odpowiednim kolorze po podłodze np. Teraz potoczę do ciebie żółte kółko. Złap żółte kółko. Przynieś mi proszę żółte kółko. Proste zdania pomagają w kojarzeniu i wykonywaniu poleceń.

Bardzo ciekawą piramidką jest Smily Play Tort Urodzinowy, gdzie mamy motyw przewodni (tort) oraz dodatkowe bodźce: dźwięk, światło. Każde kółko jest też osobną zabawką np. grzechotką. Zatem nawet jeśli kupi się tę zabawkę bobasowi, który nie potrafi jeszcze nakładać, można wykorzystać same grzechotki. Potem wrócić do zabawki już kompletnej. Podobnie zaprojektowana, bo z grzechotkami, jest Pszczółka Dumel Discovery. Jeśli wolisz drewniane zabawki to pewnie spodoba ci się Biedronka Baby Mix.

Tunel

Zastanawiałam się czy połączyć go od razu z namiotem, ale pomyślałam sobie, że sprawienie tych dwóch gadżetów osobno i w nieco innym czasie, sprawi dziecku więcej frajdy. Tunel to tajemnica i zachęta do ćwiczeń fizycznych. Nie to, żeby brykającego roczniaka trzeba było jakoś specjalnie namawiać, ale zawsze to ciekawy pomysł na zabawę.

W tunelu można ćwiczyć wiele umiejętności np. czołganie się, czworakowanie. Sprawdzi się podczas zabawy w „A kuku!”, kiedy rodzic „kuka” po drugiej stronie tunelu i uradowany czeka na pociechę. Można też bawić się z dzieckim w „Blisko i daleko”. Umawiasz się z dzieckiem, że wrzucasz do tunelu zabawkę, a pociecha ją przynosi. Rzucając raz bliżej, raz dalej wypowiadaj na głos: A teraz blisko. A teraz daleko. Bliżej. Jak najdalej. Maluch zacznie kojarzyć te słowa z odległością.

Ucieszy się też z łowienia zabawki. Wystarczy kawałek sznurka (nigdy nie zostawiaj dziecko samego z tą aktywnością) do którego przywiązujecie małą maskotkę. Następnie wrzucasz tę maskotkę do leżącego tunelu i wspólnie łowcie ją, ciągnąc za sznurek. Czasem może to być cięższa zabawka innym razem lżejsza. Znam rodziny, w których sprawdza się łowienie np. prawdziwego banana lub jabłka przywiązanego za ogonek, które dziecko z wielką chęcią zjada po upolowaniu.

Najważniejsze jednak ćwiczenie to zachęcanie do przechodzenia przez tunel samodzielnie i odważne podejmowanie wyzwań. Niby takie zwykłe przeczołganie się przez tunel. Jednak od dziecka wymaga podjęcia ważnej decyzji: odejścia od rodzica i wejścia w dziwną przestrzeń. To uczy odwagi. Dlatego zawsze nagradzaj tę odwagę radosnym powitaniem po drugiej stronie. I nigdy nie zmuszaj.

Starsze dziecko z pewnością nie raz jeszcze powróci do tej zabawki. Jest hitem podczas urodzinowych przyjęć, kiedy dzieci czołgają się np. na czas. Z myślą o tych wszystkich sztuczkach, które musi przetrwać taki tunel, szukaj sprzętu po prostu dobrze wykonanego, wytrzymałego.

Ładnie prezentują się tunele Kids Concept. Możesz też wybrać tunel gąsienicę Bieco Bingo, która podobnie jak gąsienica Melissa & Dough ma jeszcze dodatkowe wyzwanie w postaci zamykanego przejścia. Jeśli zakładasz, że chcesz kupić i namiot, i tunel, to oczywiście bardziej opłaca się zainwestować w zestaw np. 3 w 1 Iplay Multistore, z którego przecież w całości nie trzeba od razu korzystać, zostawiając namiot na inny czas.

Zdjęcie: Freeimages.com/Ramon Gonzalez

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This