Na tym etapie dziecko wyrasta z dwulatkowych humorów. Zaczyna też sobie wyobrażać rzeczy „na niby”. Wybierając zabawki dla trzylatka, pamiętaj jednak, że nie powinny jeszcze być do końca abstrakcyjne. Wielką zachętą do zabawy samochodami może być mata z narysowaną ulicą, a do ćwiczenia siadania na nocniku np. lalka bobas z nocnikiem w zestawie. Jeśli dasz łyżkę i powiesz trzylatkowi, że to wyścigówka, może nie uwierzyć. Powie, że to łyżka i służy do jedzenia. Na tym etapie wygląd zabawki najczęściej jest zgodny z wyobrażeniem jej zastosowania.

Twoja pociecha coraz chętniej bawi się z rówieśnikami. Przede wszystkim jednak, uczy się sprawnie komunikować, bo mówić najczęściej już potrafi. Warto budować jej słownik i pokazywać nowe rzeczy. Zachęcać do zabaw w odgrywanie ról, udawanie, w różne zawody i zachęcać do samodzielności. Oczywiście dziecko potrzebuje też jak najwięcej ruchu. Powinny to uwzględniać zabawki dla trzylatka.

Wielką frajdę sprawią zabawki pozwalające spożytkować sporą dawkę energii. W tym czasie warto też postawić na szerszą edukację muzyczną i podsuwać zabawki dźwiękowe, a konkretniej rytmiczne. Jednym z większych odkryć tego wieku mogą być zabawy plastyczne. Pojęte bardzo szeroko – od ciastoliny po pierwsze nożyczki.

Klocki tematyczne

To bardzo dobry czas na zainwestowanie w niewielkie zestawy plastikowych klocków, z których można układać proste konstrukcje: pociąg, droga, wieża, zamek, domek itd. Sprawdzą się zestawy tematyczne, czyli takie, w których oprócz klocków dziecko znajdzie też np. zwierzęta. Układanie to jedna sprawa. Potem można się zacząć bawić w farmę, wyścigi albo w księżniczki na zamku.

Zdefiniowany tematycznie zestaw pomaga wyobrazić sobie dalszy ciąg zabawy. Bardzo dobrym pomysłem jest Lego Duplo (nie zaczynaj od dużych zestawów), które oferuje najróżniejsze tematy, np. zestaw Dżungla lub Mój Pierwszy Autobus. Sama wiesz najlepiej, jakie motywy lubi twoje dziecko. Sprawdzi się też zestaw Clementoni Farma, bo to klocki miękkie, które możesz też wykorzystać do zabaw w wannie i w piaskownicy.

Jeszcze jednym pomysłem na nieco inne klocki są silikonowe przyssawki Fat Brain. Zmuszają pociechę do manipulowania precyzyjnie tak, żeby jeden klocek przyczepił się do drugiego. To rewelacyjne ćwiczenie dla dłoni. Można je też wykorzystać do robienia pieczątek (wystarczy posmarować farbą plakatową), a potem wrzucić do miski z wodą i dać dziecku gąbkę. Zabawa z ich czyszczeniem zawsze jest najlepsza.

Nie mogę pominąć rewelacyjnych klocków drewnianych do układania, ale też nauki liter – z polskim alfabetem Uncle Goose. Każdy dwulatek powinien mieć jakiś zestaw klocków z cyferkami i literkami.

Możecie się klockami bawić nie tylko w budowanie, ale też np. w ciepło-zimno. Ty chowasz gdzieś klocek, a dziecko szuka. Oczywiście możesz naprowadzać, podpowiadać. Używaj przy tym często określeń pomocnych w orientowaniu się w przestrzeni np. nad, pod, obok, za, przed. Szukając klocka z konkretną literką twój dwulatek siłą rzeczy zacznie kojarzyć jej wygląd. Gdybyś schowała klocek z kotkiem też by skojarzył na tej samej zasadzie – taki obrazek, tak się nazywa. Czasem to może być kotek, a czasem A, B lub Ż.

Pacynka

Są bardzo pomocne, bo pozwalają dziecku lepiej wyobrazić sobie odgrywaną postać. Jest ich bardzo wiele i właściwie każdy może sobie dobrać pacynkę do konkretnych potrzeb, np. jeśli masz w domu miłośnika dzikich zwierząt, to szukaj czegoś z dżungli. Jeśli twoja pociecha lubi królewny, to też jest ich całkiem sporo do wyboru.

Pierwsze pacynki powinny być spore, takie na całą rękę. Trzylatkowi będzie dość trudno manipulować sprawnie pacynkami na palec. I naprawdę wystarczą jedna lub dwie. Przecież dziecko ma dwie ręce. Dwie postacie do ogarnięcia to już i tak sporo dla trzylatka. Maluchy bardzo lubią, kiedy pacynka ożywa, zatem nie zdziw się, kiedy prezentem będziesz najczęściej ty „sterować”. Pozwól dziecku wierzyć, że pacynka ma serce i potrafi mówić.

Zabawny może się okazać potworek Momo firmy Haba. Taka ożywająca od czasu do czasu pacynka pewnie stanie się też ulubioną maskotką, może więc coś przytulaśnego jak owieczka The Puppet Company lub słodki miś koala Manhattan Toy. Jeśli widzisz, że twoja pociecha lubi takie występy, zachęć jeszcze bardziej do zabawy w teatr i zaproś na mini scenę. Ustaw w domu mały teatrzyk – choćby ten z zestawu Hape lub nieco większy z Simby – i zaproś rodzinę na przedstawienie.

Pacynka często lepiej dogaduje się z dzieckiem niż dorosły lub rówieśnik. Jej można opowiedzieć więcej, zawsze zrozumie. Często pacynka pomaga mi zacząć jakąś trudniejszą rozmowę albo zachęcić do samodzielności, podejmowania wyzwań. Pacynka może pokazać, że spróbowanie marchewki czy brokułów jest fajną zabawą. Może się cieszyć, kiedy twój trzylatek pięknie zjada cały obiad.

Okazuje się, że tatusiowie mają słabość do pacynek i chętnie korzystają z ich pomocy przy wieczornym czytaniu. Wtedy odkrywają w sobie pokłady talentów aktorskich i komicznych. Pacynka pozwala więc nawiązać z dzieckiem specyficzną więź. Taką trochę bajkową, trochę teatralną. Wiadomo, że to na niby, a jednak trochę jakby naprawdę.

Masy plastyczne

Jeśli znacie już miękki i bardzo relaksujący piasek kinetyczny, przyszła pora na kolejne masy plastyczne. Chodzi o to, żeby małe ręce jak najwięcej ugniatały, rolowały, kulkowały, naciskały. Trzylatek nie będzie tworzył z upodobaniem drobnych elementów, za to chętnie wygniecie abstrakcje. Nie zmuszaj do określania co chce ulepić i po co.

Niech po prostu „ciapie” po swojemu. Pytając za każdym razem, czy to miś czy wiewiórka, stresujesz dziecko, które generalnie najpierw lepi, a dopiero potem nazywa to, co udało się ulepić. Dorosły potrzebuje dookreślenia na czym skupia się zabawa i jak się nazywa. Dziecko po prostu się bawi. Spontanicznie.

Im częściej podsuniesz maluchowi masę plastyczną, tym lepiej. Zacznijcie od ciastoliny, ale dobrej, czyli niezbyt szybko twardniejącej i wysychającej. Zacznij od podstawowych kolorów, bez narzędzi. Chodzi o to, żeby dziecko zaznajomiło się z masą i ćwiczyło dłonie, a nie od razu pracowało narzędziami. Polecam na start kilka podstawowych kolorów Play Doh.

Potem można wprowadzać narzędzia. Trzylatkowi naprawdę nie warto jeszcze kupować dużych zestawów. One sprawdzą się u starszaków. Dla najmłodszych wystarczy kilka elementów, jak w zestawie Tropikalne Wycinanki Hasbro. Innym rodzajem mocno rozciągliwej masy jest Skwooshi z oferty TM Toys. Z kolei „kuleczkowa” struktura piankoliny Art and Play świetnie masuje dłonie dziecka podczas zabawy. Wiem, że trzylatki nie powinny już zjadać zabawek, ale przypilnuj pociechy, żeby przypadkiem nie zechciała spróbować tych kulek.

Jeśli dziecko lubi bawić się w gotowanie czy resturację, to masy plastyczne świetnie się do tego nadają. Można z nich rolować makaron, małe pierożki, kuleczki ziemniaczane i oczywiście robić placki. Tyle pracy dla dłoni to naprawdę wyzwanie. Przy okazji możecie też przećwiczyć, jak powinno się zachowywać w prawdziwej restauracji. To znaczy przygotować całe menu, elegancko się ubrać, przywitać kelnera, zamówić i zapłacić. Oczywiście pieniądze z ciastoliny najlepiej nadają się do uregulowania rachunku w takiej restauracji.

Składając zamówienie w ciastolinowej restauracji bądź bardzo konkretna np. Poproszę 4 ziemniaki, dwa placki i jedno płaskie ciastko. Bądź też wybredna. Nie wszystko musi ci smakować lub podobać się np. Nie, to ciastko jest za duże. Jak zjem całe, to rozboli mnie brzuch. Proszę mi je podzielić na dwie równe części. Używając określeń: większy, mniejszy, płaski, okrągły, większy od, mniejszy od, za duży, za mały, średni itd. pomagasz dziecku budować słownik wewnętrzny i uczysz dostrzegania różnic w wielkościach. Wstęp do zadań matematycznych macie podany na (restauracyjnej) tacy.

Dentysta i inne zawody

Zazwyczaj kiedy dziecko kończy trzy lata, czeka je pierwsza wizyta u denstysty. Można taką wizytę „oswoić” odpowiednimi zabawkami. Tak samo zresztą jak lekarza i inne zawody, z którymi maluch spotyka się w swoim życiu. Tematyczne zabawki o zawodach bardzo pomagają zrozumieć świat i zasady w nim funkcjonujące. Bawiąc się w sklep, ćwiczycie, jak się tam zachować. Tak samo z przychodnią czy kawiarnią. Można to odegrać w wyżej wspomnianym teatrzyku, ale są też inne zabawki pomagające wcielać się w role.

Do moich ulubionych należy zestaw Dentysta Play Doh, bo przecież to też czas, kiedy uczysz pociechę samodzielnie myć zęby i tłumaczysz, co się z nimi dzieje, kiedy się o nie nie dba. Taka szczęka wiele ułatwia. Podobnie jak zestaw Małego Doktora firmy Wader, gdzie wszystkie sprzęty umieszczone są na wygodnym wózku.

Na kilka lat kreatywnej zabawy powinien z kolei wystarczyć Sklepik z Lodami Haba, bo na początku to sprzedawanie na niby, ale potem do akcji wkracza nauka liczenia prawdziwych pieniędzy. Tak samo zresztą jak w restauracji z zestawu Djeco, gdzie jeszcze dodatkowo będąc kelnerem trzeba umieć zapisywać zamówienie i napisać menu.

Na początek proponuj dziecku zawody, którymi zajmują się dorośli z jego otoczenia: ty, tata, ulubiona ciocia, dziadek, babcia. Trzylatki bardzo lubią słuchać opowieści o tym, jak rodzice byli kiedyś mali. Co wtedy robili i jak się bawili. Pewnie bawiłaś się choć raz w udawanie, że jesteś mamą, sprzedawczynią w sklepie, kierowcą śmieciarki (wymarzony zawód wielu chłopców!). Teraz kolej na twoją pociechę.

Przybliżając zawody rodziców i rodziny wprowadzasz dziecko w świat waszych tradycji, historii, ciekawostek rodzinnych. To ważna część budowania tożsamości.

Jednym z pierwszych zawodów, jakie dzieci poznają w przedszkolu, jest listonosz, z czym wiąże się wycieczka na pocztę. To znakomity pomysł na budowanie więzi rodzinnych, kiedy proponujesz dziecku pisanie, a właściwie rysowanie listów i kartek świątecznych, które wspólnie przygotowujecie (nie kupujecie).

Cały rytuał związany z naklejaniem znaczka, zaklejaniem koperty i adresowaniem jest bardzo ważny. Oczywiście dochodzi do tego samodzielne wrzucenie listu do skrzynki. Niby drobiazg, zwykła kartka, obrazek, ale dla cioci czy babci mieszkającej daleko to najcenniejsza pamiątka. Skarb. Warto. Tym samym uczysz dość mocno skupioną na sobie pociechę, że budowanie relacji z innymi i myślenie o innych jest ważne.

W tym wypadku jest to jeszcze zachęcanie dziecka do nauczenia się jak napisać własne imię, zapamiętania adresu. Bardzo ważna lekcja samodzielności. Jeszcze bardziej zmotywuje ładna papeteria. Podobają mi się Mini Ogród Sztuki i Złoty Motyl.

Pierwsze puzzle

Może nie do końca pierwsze, bo już dwulatek układał te wielkie, piankowe maty i mniejsze podwójne składanki. Jednak małe zestawy z kilkunastoma elementami, to właściwie zupełnie inny rodzaj percepcji. Dziecko widzi obrazek jako całość do ułożenia. Ten rodzaj zabaw pomaga w myśleniu koncepcyjnym, planowaniu swoich działań i kojarzeniu. Przy okazji wciąż pracują ręce, które muszą dokładnie dopasować elementy.

Puzzle nie powinny być zbyt trudne (wiek jest zawsze oznaczony na opakowaniu), ale też warto zwrócić uwagę na sam wygląd obrazków. Za wiele drobnych elementów nie pomaga w skupieniu. Na takie wyzwania przyjdzie jeszcze czas. Dobrze wybierać na początek puzzle z postaciami, które dziecko zna. Łatwiej skojarzy ich wygląd przy układaniu. Estetyka jest tu bardzo ważna.

Wybierając puzzle weź też od razu pod uwagę możliwość bawienia się gotowym obrazkiem, rozmawiania o nim, nauczenia czegoś dziecko dzięki tej aktywności. Bardzo odpowiadają mi duże puzzle CzuCzu Ocean lub Łąka. Lubię też drewniane puzzle, a zwłaszcza takie, które da się potem wykorzystać do zabaw przy nauce liter np. Hape Pierwsze Literki oraz typowo edukacyjne (już nie drewniane) dobieranie cyfr w pary – CzuCzu Pary Cyfry.

A jeśli twoja pociecha zna i lubi duże puzzle podłogowe, to sięgnij po Giga Puzzle Trefla Na Wsi lub W Miasteczku, bo do nich dołączone są książeczka i drewniana figurka, czyli koniec układania może być początkiem nowej zabawy.

Drewniane puzzle Króliczki Djeco to z kolei zestaw o różnym stopniu trudności z jedną historyjka przewodnią. Przedstawia domek króliczej rodzinki, a każda z trzech warstw ma więcej do układania. Każda też oczywiście ma inny obrazek. Dzięki takiemu zestawowi możesz obserwować, jaki poziom trudności jest odpowiedni dla twojego dziecka. Drewniane obrazki po ułożeniu świetnie sprawdzą się jako pomoce do opowiadania bajki o króliczkach. Sami ją wymyślcie.

Puzzle znakomicie nadają się do nauki liczenia, prostego dodawania i odejmowania. Układając kawałek po kawałku opowiadaj po prostu dziecku: Mamy już dwa. Dodajemy kolejny i mamy trzy. Zobacz dwa puzzle i jeden puzzel to razem trzy puzzle. Jeśli w ten sposób, od czasu do czasu, poopowiadasz dziecku o układaniu elementów, to bardzo szybko nauczy się prostego dodawania. To samo z odejmowaniem: Zobacz, już prawie wszystkie dziesięć puzzli ułożyłeś. Brakuje jeszcze dwóch. Ile masz już ułożonych? 

Jeśli zmieszasz dwa różne zestawy puzzli, możesz pomieszać je (to zawsze świetna zabawa) i namówić pociechę do układania ich w zbiory np. puzzle większe i mniejsze, puzzle z Kopciuszkiem i Puchatkiem. Taka zabawa zachęca do odnajdywania różnic i oczywiście przeliczania.

Przybory do rysowania

Nie są to typowe zabawki, ale też jednocześnie są. Trzylatek jeszcze nie potrafi dokładnie zaplanować rysunku, co nie powstrzymuje go przed podejmowaniem prób. Kolorowanie to też najczęściej wychodzenie za linię. I tak ma być. Dobrze pokazać dziecku, jak wielką frajdę mogą sprawić zwykłe flamastry i kredki. Rodzicom często kojarzą się z niezmywalnymi plamami. Jednak dzisiaj jest naprawdę wiele dobrych (i niebrudzących) propozycji do zabawy plastycznych i grafomotorycznych.

Mazak ma przewagę nad kredką, bo się nie łamie, a jego barwa jest bardziej intensywna. Dla trzylatków to bardzo ważne, żeby dobrze widzieć, co rysują. Warto wykorzystać tę fascynację do pierwszych prób prawidłowego trzymania przyboru do pisania/rysowania. Polecam na początek zmywalne flamastry Crayola Mini Kids oraz, do kompletu, zmywalne Crayola Mini Flamastry Stempelki.

Stempelki to zawsze jest hit, dzięki któremu można przy okazji ćwiczyć palce i nacisk na kartkę. Nie musi być ich bardzo dużo, ale niech zachęcają do zabawy. Mogą to być ciekawe figurki jak Brimarex Stempelki z tuszem lub zestaw tematyczny Farma Crea Lign z małymi uchwytami (dodatkowe ćwiczenie dla palców).

Rysowanie nie musi odbywać się tylko na kartce. Nawet nie powinno. Może więc Aqua Studio markery do rysowania w wannie? Bez kartki także da się pisać i rysować na zmywalnych tablicach, które moim zdaniem są znakomitym pomysłem np. do zabrania w podróż. Bardzo wiele zmywalnych tablic jest jednocześnie propozycjami edukacyjnymi: do nauki liter, rysowania po śladzie, ale na początek wystarczy zwykła i niezbyt duża np. Alexander.

Do pierwszych rysunków można też wykorzystać kredki świecowe w zabawnych kształtach np. Astra Mini ZooJamniczki lub łezki Faber Castell. Jeśli twój trzylatek znudzi się siedzeniem przy stole i rysowaniem na zwykłej kartce, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby rysował zupełnie gdzie indziej, np. na chodniku lub kawałku asfaltu. Do tego nadają się grube kredy chodnikowe Mar-Bor.

Jeszcze jednym przyborem do rysowania, który nie pozostawia żadnych śladów, bo dziecko tak naprawdę rysuje „w powietrzu”, są wszystkie manipulacyjne labirynty. Maluch szukając rozwiązania wciąż ćwiczy rękę, dokładnie tak, jakby rysował szlaczki. Trzyma też przyrząd tak, jakby trzymał długopis czy kredkę. Dlatego warto mieć w domu zestaw do takich zabaw, np. drewnianego Żółwika Labirynt Hape lub labirynt magnetyczny Krecia Norka Haba.

Rower

Pierwszy pojazd, którym można naprawdę uciec rodzicom. Żaden jeździk, żaden konik na biegunach, ale najprawdziwszy rower. To mnóstwo frajdy, ale też ćwiczeń konkretnych partii ciała i wyrabianie siły w nogach. Oczywiście podczas jazdy na rowerze nie pracują jedynie nogi, ale – może nawet przede wszystkim – głowa. Trzeba się orientować w przestrzeni, lekko balansować ciałem, potrafić zahamować w odpowiednim momencie, uważać na innych na drodze.

Dzięki jeździe na rowerze zmienia się nie tylko sposób poruszania się dziecka, ale też prędkość i sposób odkrywania świata. Nagle okazuje się, że w deszczu jeździ się zupełnie inaczej niż po suchej powierzchni i że ulubione trawiaste boisko do gry w piłkę nie jest tak atrakcyjne jeśli chodzi o wycieczki rowerowe.

Tak, rower to zupełnie nowy etap w życiu malucha. Powinien być bezpieczny i wygodny, ale też nie powalający ceną, bo pociecha z niego dość szybko wyrośnie (szukaj tych regulowanych, które na dłużej wystarczą).

Można wybierać wśród trzykołowych, dedykowanych najmłodszym. Wiele osób poleca A. Winther żółto-niebieski, a także Toyz. Są też bardziej obudowane: z rączką, daszkiem i zabezpieczonym siedzeniem np. Milly Mally rowerek trójkołowy.

Sporo maluchów zaczyna jednak swoją rowerową przygodę od tych biegowych, które wymagają jeszcze większej koordynacji ciała i umiejętności utrzymywania równowagi. Tu do wyboru są drewniane np. Shiru oraz ze stalowymi ramami, takie jak Puky.

Część trzylatków omija trzykołowe rowerki i wsiada od razu na „zwykły” rower z bocznymi kołami. Jeśli uważasz, że twoja pociecha sobie z takim poradzi, to śmiało. Na początek wygodnym rozwiązaniem może się okazać kijek przymocowany z tyłu. Przyda się też potem, podczas nauki jazdy na dwóch kołach. Decyzja sprowadza się do zasobności portfela i bezpieczeństwa. Mnie osobiście podobają się propozycje Alexis BMX oraz Arti.

Na rowerze, oprócz tego, że zmienia się perspektywa poznawania świata, też można się bawić z dzieckiem. Nawet jeśli ty nie jedziesz. Może to być początek świetnych zabaw „na czas”, takich jak mierzenie, ile zajmie dziecku dojechanie np. od domu do końca alejki. Takie zabawy są prostym i pozytywnym wyzwaniem dla trzylatka. Na dłuższą metę pokażą też dziecku, jakie postępy robi, bo przecież ten odcinek będzie pokonywany coraz szybciej.

To także znakomity powód do rozmawiania o zachowaniu na drodze i zasadach bezpieczeństwa. Dzięki wycieczkom rowerowym możesz zwrócić uwagę pociechy na rolę znaków drogowych (trzylatki zadziwiająco szybko je zapamiętują), ruch uliczny i znowu – samodzielność, podejmowanie odpowiedzialnych decyzji, przewidywanie pewnych zachowań.

Trzylatek, tak jak każdy, szybciej i sprawniej przyswaja wiedzę, która jest wpisana w kontekst, sensowny z jego punktu widzenia. Ma powód, żeby się uczyć. Jest motywacja. Oczywiście to jest zabawka na lata. Im starsze dziecko, tym więcej zabaw na rowerze i tym więcej ważnych informacji na temat bezpieczeństwa możesz mu przekazywać.

Zabawki logopedyczne

Trzylatek powinien jak najwięcej ćwiczyć mowę. Nie chodzi tylko o poszerzanie słownictwa, ale przede wszystkim o ułatwienie wyraźnego mówienia. Zwykłe ćwiczenia logopedyczne są po prostu nudne. Jednak już zabawka czy gra to zupełnie inna sprawa. Szukaj więc takich zabawek, które zachęcą pociechę nie tylko do mówienia, ale też np. do ćwiczeń oddechowych i rytmicznych.

Właściwie taki zestaw kilku zabawek logopedycznych powinien być obowiązkowy w każdym domu. Nie wystarczy je jednak mieć. Trzeba ich codziennie używać. Choćby kwadrans.

Jedną z najbardziej lubianych przez dzieci jest drewniana dmuchajka Pilch. Prostota tej zabawki za każdym razem mnie zachwyca. Oddech można ćwiczyć także przy puszczaniu najzwyklejszych baniek mydlanych albo przy robieniu (tak! samodzielnym robieniu) balonów za pomocą Magicznej Pasty firmy Russell.

Jeśli nie masz ochoty zachęcać dziecka do codziennych ćwiczeń oddechowych, podaj przynajmniej raz dziennie picie w kubeczku z zakręconą rurką. Im bardziej zakręcona, tym lepiej. U nas hitem jest kubek z ulubionymi postaciami Lego, to zawsze pomaga. Albo jeszcze lepiej, pokaż jak używać Trelka TM Toys – wodnego gwizdka w kształcie ptaszka, który pewnie będzie główną atrakcją podczas kapieli.

Oprócz oddechu trzylatek musi też ćwiczyć wymowę. Ciekawą propozycją może okazać się gra Trudne Słowa firmy Alexander. Jeśli się wam spodoba, to jest też druga część. Warto szukać zestawów przygotowywanych przez pedagogów i logopedów. W tym wypadku na cały okres przedszkolny polecam Jak Żyrafa szyję myje – zagadki logopedyczne Novum.

Bańki mydlane czy balony to wszystko zabawki, których możecie używać podczas spaceru. Jeśli tylko jest okazja, tak właśnie to planuj. Nie będziesz miała plam na dywanie, bo bańki często je zostawiają. Ale co ważniejsze ćwiczenia logopedyczne odbywać się będą na świeżym powietrzu.

Wszystkie gry i zestawy z wyrazami będą wam też służyć do nauki czytania. Więc nie wyrzucaj kart podpisanych dużymi literami. Zanim zabierzecie się za czytanie, bawcie się jeszcze w sylabizowanie. Oprócz tego, że to ćwiczenie logopedyczne, jest to też wstęp ułatwiający naukę czytania. Jest nawet cała metoda sylabowa, która pozwala nauczyć dziecko czytać. Tak po prostu.

Przeciwieństwa też są bardzo pomocne podczas ćwiczeń logopedycznych. Szukaj więc i takich gier czy zabawek. Z jednej strony uruchamiają skojarzenia. Z drugiej – urozmaicają zabawę np. Jak robi mała myszka? A jak duża mysz? Jak chodzi słoń? A jak drepcze mały kotek? Zabawy ruchowe w połączeniu z dźwiękonaśladowczymi są najlepsze. Trzylatek nie lubi zabaw statycznych. Im więcej ruchu, wygłupów i śmiechu podczas zabaw logopedycznych, tym lepiej.

Sztućce

Pośród wielu zabawek i taki zestaw musi się znaleźć. Sporo trzylatków wybiera się do przedszkola. Tam dzieci jedzą, siedząc przy stole. Oczywiście na noże w przedszkolu jest jeszcze trochę za wcześnie, ale w domu jak najbardziej można już zaczynać. Zwłaszcza że nóż często jest dołączony do zestawów do ciastoliny. Używajcie go jak najczęściej do krojenia ciastolinowych placków. Potem już tylko łatwiej będzie poradzić sobie z prawdziwymi (choć wciąż dziecinnymi) sztućcami przy stole.

Nóż to jest poważna sprawa, ale też zabawka. Od niej zaczynacie. Przecież znaleźć ją można w dużych zestawach kuchennych, jak Smoby Kuchnia Cherry. Tu nóż jest plastikowy, na początek wystarczy.

Osobiście uważam, że inwestowanie w dużą kuchenkę jest wydatkiem na lata i tak też go zaplanuj. Trzylatek pobawi się trochę, potem zostawi, ale z pewnością wróci do tej zabawki jako starszy przedszkolak. Znajdziesz tu nie tylko nóż, ale i inne sztućce. Używam mas plastycznych i zabawkowego noża do nauki dzielenia na ćwiartki, ósemki i połowy. Wstęp do ułamków podczas pysznej zabawy i nauka dzielenia się w jednym.

Dla miłośników mniejszych zabawek polecam deseczkę śniadaniową Small Foot Design. Pięknie wykonana, ale też przemyślana, bo ma wyżłobione rowki do odpowiedniego ułożenia sztućców. Wykorzystywać ją można do zabaw „na niby”, ale też sprawdzi się, gdy podasz na niej prawdziwe przekąski.

Ogólnie deseczki do przenoszenia zabawkowego (lub prawdziwego) jedzenia są świetną zabawką dla trzylatka. Dzięki temu ćwiczy nie tylko zachowania przy stole, ale też uwagę i koordynację ciała.

Przychodzi wreszcie czas na prawdziwe sztućce. Trzylatek powinien umieć samodzielnie zjeść zupę i drugie danie. Nauka jest zawsze przyjemniejsza, kiedy ma się do dyspozycji zabawne, ładne i wygodne dla małej ręki sztućce.

Mnie przekonują zestawy Lubiana, bo są kompletne (sztućce plus naczynia) i ładnie zaprojektowane, oraz takie z odrobiną poczucia humoru, jak Vialli Design Bello Zestaw: papier, kamień, nożyce lub uśmiechnięte buźki Auerhahn.

Lalka bobas

Nie wszystkie trzylatki lubią się bawić lalkami, jednak sporo tak. Również chłopcy. To jest jeszcze ten wiek, kiedy zdanie rówieśników nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Nikt się nie przejmuje tym, co powiedzą koledzy. Lalki nie są tylko dla dziewczynek, tak samo jak samochody nie są tylko dla chłopców.

Trzylatki uwielbiają słuchać historii o sobie kiedy były małe, kiedy były dzidziusiami. To dobry czas, żeby podsunąć dziecku właśnie lalkę bobasa, którą można się opiekować. Dzięki niej dziecko zaczyna (choć przez chwilę) myśleć nie tylko o sobie i swoich potrzebach.

Wciela się w rolę mamy albo taty, ucząc się jak być opiekuńczym, czułym dla drugiego człowieka. Bobasy często też pomagają przygotować malucha na przyjęcie rodzeństwa, które na początku będzie mniej więcej wielkości lalki.

Lalka z wózkiem to także zachęta do samodzielnego chodzenia (bo przecież trzeba pchać wózek). Zatem może się okazać, że to całkiem dobry sposób definitywnego pożegnania z prawdziwą spacerówką. Nie można przecież jechać w wózku i pchać wózka jednocześnie.

Ubieranie i rozbieranie lalki to znakomite ćwiczenie samodzielności i wprawianie się w zapianiu guzików, rozwiązywaniu sznurków itd. Lalka jest naprawdę bardzo edukacyjną zabawką, więc dopasuj ją do potrzeb w twoim domu: lalka z nocnikiem, lalka mówiąca po angielsku, lalka do karmienia, przewijania, usypiania. Sprawdzi się na wielu polach, oczywiście pod warunkiem, że zostanie odpowiednio wybrana (waga, wielkość, akcesoria itd.).

Wbrew pozorom wcale nie jest łatwo wybrać dla dziecka pierwszą lalkę bobasa. Podobają mi się propozycje Brimarex Lalka Pierwsze SłowaZapf Baby Born Pierwsza Miłość i Simba Lalka Bobas oraz szmaciany chłopczyk Tomy Lamaze. Wybieraj lalkę na kilka lat. Zawsze możesz jej dokupić zabawkowy wózek, łóżeczko, ubranka. Nie trzeba wszystkiego serwować za jednym razem. Zwłaszcza trzylatkowi.

Zdjęcie: Freeimages.com/G Schouten de Jel

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This