Twoje dziecko zaczyna zadawać tysiąc pytań na minutę. I nie przestanie tego robić jeszcze przez długi czas. Trzymaj kciuki, żeby nie przestało. Za to zachęcaj do poznawania ciekawych z jego punktu widzenia spraw (np. zjawisk pogodowych) i przeprowadzania prostych eksperymentów wybierając odpowiednie zabawki dla czterolatka.

To już najczęściej przedszkolak pełną gębą. Nie ma śladu po nieśmiałym, dość zrównoważonym, trzylatku. Jest mały buntownik, który sprawdza na ile mu pozwolisz. Czasem ucieka, czasem przeklnie, czasem popisuje się aż do upadłego. Wszystko w ramach testowania twojej cierpliwości i reguł obowiązujących w otoczeniu, które rozumie coraz lepiej.

Lubi bawić się z innymi dziećmi, ale potrafi też dokuczyć, zapłakać, histeryzować. Sama zauważysz, że wasze rozmowy przechodzą na zupełnie nowy poziom. Maluch potrafi wyobrażać sobie najróżniejsze rzeczy i przepada za zabawami tematycznymi: w przedszkole, w kierowcę, w kucharza.

Jest też o wiele bardziej samodzielny i chce to pokazywać na każdym kroku. Zwłaszcza zabawy w kuchni (a właściwie pomaganie przy prawdziwym gotowaniu) są dla niego wyzwaniem godnym podjęcia. Pozwalaj, choć wiesz, że będzie przy tym sporo sprzątania. Bez podejmowania tych wszystkich prób dziecko niczego się nie nauczy. To też czas na zabawy literami, pierwsze słowa, sylaby i dużo, bardzo dużo propozycji plastycznych, które przygotowują dłonie do nauki pisania.

Mniejsze figurki

Kiedy pociecha kończy cztery lata, nareszcie może bawić się nieco mniejszymi figurkami, bez obawy, że postanowi je połknąć. To otwiera pole do proponowania nowych zabawek tematycznych, a właściwie całych zestawów np. farma, plac zabaw itd. Dla mnie wspaniałą propozycją są zestawy Playmobil, często mylone z klockami. Nie ma w nich klocków, jedynie elementy do ułożenia np. sklep, restauracja, plaża i figurki dobrane do każdego tematu: ludzie i zwierzęta.

Czterolatek lubi wcielać się w różne role. Znasz swoje dziecko i wiesz, czy spodoba mu się bardziej radiowóz policyjny, wóz strażacki, czy może aquapark, gdzie faktycznie można nalewać wody. To zabawka na lata, bo każdy zestaw pasuje do kolejnego, więc można kolekcję figurek i tematów ciągle powiększać i mieszać ze sobą różne elementy.

Oczywiście mogą to być także figurki przedstawiające postacie z ulubionych bajek. Pozwoli to dziecku wyobrazić sobie, że bohater wyszedł z książki czy ekranu i razem przeżywają przygody. Zestawy złożone wyłącznie ze zwierząt też cieszą się powodzeniem (np. Swede lub farma Wadera).

Mniejsze figurki można zbierać w kolekcje, np. z gazet czy konkretnych bajek. To świetny sposób na uczenie dziecka odpowiedzialności. O taki zbiór trzeba dbać: czyścić z kurzu, liczyć, ustawiać na półce. Tak, żeby zabawki było widać. Wtedy większa duma z kolekcji. I zawsze łatwiej sięgnąć po komplet, który stoi w widocznym, dostępnym miejscu niż po małe figurki porozrzucane gdzieś po pokoju.

Czterolatek sam nie zadba o kolekcję. Potrzebuje wsparcia, pomocy, tłumaczenia co i jak oraz po co się to robi. To kolejny stopień wtajemniczenia w samodzielność. Dziecko w tym momencie dba już nie tylko o siebie, ale także o swoje rzeczy, otaczający świat.

Kolejka

To zabawka, na którą najbardziej czekają chyba tatusiowie. Teraz wasza (nomen omen) kolej! Czterolatki bardzo chętnie pomogą przy układaniu torów i zaangażują się w zabawę. Wykorzystaj to zacięcie do konstruowania i podróżowania. Wymyślajcie podczas zabawy dokąd jedziecie i dlaczego akurat tam. Wysiadajcie na różnych stacjach, w różnych (niekoniecznie prawdziwych) krainach i ćwiczcie wyobraźnię.

Możesz przy okazji zachęcić pociechę do zabaw logopedycznych (np. jeśli wysiądziecie w krainie zwierząt musicie szczekać, parskać itd.), ruchowych (np. w krainie robotów, sprężynek) lub nauki języków (jeśli przypadkiem traficie do Anglii, Francji czy Hiszpanii).

Kolejka to nie tylko układanie według instrukcji, choć oczywiście taka umiejętność jest również ważna. Czytanie instrukcji przydaje się potem w lepszym rozumieniu ćwiczeń i zadań w przedszkolu i szkole. To taka zabawka, która łączy pokolenia i zachęca do wspólnego spędzania czasu.

Jeśli masz do omówienia z dzieckiem (zwłaszcza chłopcem) jakiś poważny temat, to zrób to właśnie podczas zabawy kolejką. Chłopcy nie przepadają za rozmowami „w cztery oczy”. Za to chętniej pogadają, jeśli przy okazji będą mogli ustawiać tory czy wagoniki.

Lubię drewniane zabawki, dlatego podoba mi się kolejka Woodyland, ale też polecam zestaw tematyczny Gospodarstwo Legler. Utarło się, że zabawa kolejką jest raczej dla chłopców. Niekoniecznie podzielam to zdanie, patrząc jak błyszczą oczy dziewczynek na widok zestawu Bigjigs.

To jest zabawka, która składa się z wielu elementów. Niby jest to kłopot, bo trzeba ich pilnować. Jednak możesz wykorzystać kolejkę do uczenia pociechy, jak powinno się dbać o swoje rzeczy. Wiadomo, że taki zestaw zajmuje dużo miejsca. Dlatego umówcie się, że po każdej skończonej zabawie wszystkie elementy kolejki wędrują do specjalnego pudełka.

Wykorzystaj kolejkę do ćwiczeń w zapamiętywaniu. Wymyślajcie ile czego wiezie każdy z wagonów np. W pierwszym jest 12 krzeseł, w drugim 5 słoni, w trzecim 7 bananów itd. Poproś dziecko żeby spróbowało odtworzyć z pamięci cały ładunek w odpowiedniej kolejności. Ćwiczenie pamięci podczas zabawy wcale nie wygląda jak ciężka praca. A właśnie nią jest.

Przytulanka

Wiem, że dzieci zasypywane są przytulankami właściwie od urodzenia. Jednak dopiero kilkulatek potrafi w pełni docenić taką miłość. Wiele dzieci ma swoje ulubione przytulanki dużo wcześniej. Jednak jakoś tak właśnie czterolatki wracają do tych trochę zapomnianych zabawek. I odkrywają na nowo.

Czasem jest to naprawdę zabawka z dzieciństwa, z którą trochę do tej pory nie było po drodze. Czasem to zupełnie nowa przytulanka, wybrana specjalnie przez dziecko. Jeśli więc planujesz sprawić jakiemuś brzdącowi ten prezent, weź pod uwagę, że nie od razu musi się spodobać. Jest jednak szansa, że dziecko do tej zabawki powróci.

Oczywiście misie są ponadczasowe. Mają swoich bohaterów w książkach i kreskówkach. Potrafią jak nikt inny zaprzyjaźnić się z dzieckiem. Ze swojego dzieciństwa pamiętam żółtego misia. Moja córka pokochała różową Matyldę z Miśkolandii, z wszytym serduszkiem. Wszystko zależy od tego, co lubi twoja pociecha.

Często maskotka jest postacią ze znanej bajki, ale bywa też lubianym zwierzątkiem: myszką Smiki, kotem Jay At Play, królikiem Jellycat, małpką Symag Orange, lemurem Wild Republic czy świnką Organic Farm. Dbanie o maskotkę jest trochę jak opiekowanie się prawdziwym przyjacielem. Dla rozchwianego emocjonalnie czterolatka, maskotka może się okazać spokojną przystanią.

Czasem dziecku smutno, innym razem jest obrażone. Maskotce chętniej opowiada się o smutkach i radościach. Maskotka zawsze zrozumie. Poza tym jest to jedna z nielicznych zabawek, którą rodzice pozwalają zabrać w każdą podróż. Zatem to też namiastka domu, kiedy jest się gdzieś daleko.

Warto jak najczęściej rozmawiać z czterolatkiem o emocjach, o nazywaniu ich. Dzieci nie zawsze to lubią i niechętnie biorą udział w tych rozmowach. Możesz się jednak z pociechą pobawić w „Co czuje miś?”. Wtedy rozmawiacie o emocjach misia, a to zupełnie inna sprawa. Zadawaj maluchowi pytania np. Co czuje miś kiedy ktoś mu zabierze ulubioną zabawkę? lub Co czuje miś kiedy ktoś go popchnie? O emocjach misia dziecko prędzej opowie i chętniej się z nimi utożsami.

Bardzo często w domu jest po prostu za dużo przytulanek. Znajomi też są nimi zasypani. Warto wtedy zachęcić dziecko do oddania tych, którymi się nie bawi, dla biedniejszych dzieci. Efektem takiej małej zbiórki wśród znajomych i sąsiadów zawsze jest torba (lub dwie) skarbów, które dla jednych dzieci są nudne, a dla innych będą całym światem. Włącz dziecko do tej akcji. Tym sposobem pokażesz, że prostym gestem można uszczęśliwić innych, bardziej potrzebujących.

Domino

Czterolatek potrafi skupić się na zabawie jakieś 15-20 minut. Akurat tyle wystarczy na partię domina. Tą zabawką można się bawić na podłodze, ale też przy stole. Nie wymaga wielkich umiejętności, a jednak zmusza do logicznego rozumowania, kojarzenia. Dzieci bardzo lubią grać w domino, bo efekty zabawy widać od razu – wąż robi się coraz dłuższy i dziwniejszy. Reguły są bardzo proste.

To też wstęp do nauki wygrywania i przegrywania, choć nie to jest najważniejsze w grze w domino. Najważniejsze jest umożliwienie dziecku uczenia się przez wspaniałą zabawę i zachęcanie do koncentracji.

Nie wymagaj jednak od pociechy, by siedziała grzecznie i bez ruchu przez całą grę. Nie ma takiej potrzeby, bo przecież nic się nie stanie, gdy od czasu do czasu dziecko podskoczy, poturla się, pobiega. Reguły są na tyle proste, że nawet jeśli rozproszy się na chwilę, to łatwo wróci do skupienia na grze. I całość trwa odpowiednio krótko. To nie szachy, w które zazwyczaj gra się godzinami.

W zależności od upodobań dziecka i tego, czego chcesz pociechę dodatkowo nauczyć, możesz wybrać różne domina. Zawsze zwracam uwagę na oryginalne obrazki, dlatego polecam Zwierzątka Djeco lub Buziaczki dla zupełnie początkujących graczy.

Okazuje się, że domino może uczyć cyferek, liczenia na kropkach (klasyk), kształtów i manipulowania (rewelacja, bo ćwiczą też ręce, nie tylko głowa), spostrzegawczości, czytania globalnego i prawidłowej artykulacji, przeciwieństw, czy wreszcie odczytywania emocji.

Ale domino może też być źródłem odpowiedzi na te tysiące pytań, które twoje dziecko zadaje każdego dnia. Znalazłam cudowny zestaw Top Class Eco, który uczy dzieci jak zadbać o przyrodę i poznawać ją w codziennych czynnościach.

Domino to jednak nie tylko skojarzenia, ale też rodzaj klocków, które odpowiednio ułożone tworzą „węża” lub inny zawijas. Układania sporo (trzeba cierpliwości i precyzji dłoni), a jeden fałszywy ruch może się skończyć… układaniem od nowa. Takie zestawy jak Toys Pure wciągają na długi czas.

Nawlekanie, biżuteria

Czterolatkowi trudno skupić się dłużej na jakiejkolwiek czynności, ale właśnie nawlekanie często sprawia, że dziecko zatrzymuje się w tym swoim biegu. Warto zachęcać pociechę do takich zabaw, bo to znakomite ćwiczenie motoryki małej, czyli palców i dłoni. Tu już nie wystarczy skupienie, trzeba też umiejętnie wcelować cienką nitką/sznurkiem w mały otwór.

Od razu robi się ciekawiej, kiedy ta zabawa ma jakiś sens, jest po coś. Koraliki nawleczone na sznurek mogą być prezentem dla siostry, mamy, babci, cioci. Można też tworzyć biżuterię dla siebie. Świetny jest zestaw Small Foot w drewnianym pudełku. Przygotowanie takiego upominku samodzielnie uczy też dziecko, jak wielką frajdę sprawia własnoręcznie wykonany prezent. I to zarówno obdarowującemu jak i obdarowanemu.

Babcia z pewnością bardziej ucieszy się z takich ręcznie robionych korali niż z gotowych, po prostu kupionych w sklepie. Jeśli synek nie bardzo ma ochotę na tworzenie korali, może da się przekonać do sprezentowania babci pająka Small Foot Design.

Dziecko też dowiaduje się, jak powstają pewne rzeczy, które widzi często już gotowe. Jeśli są to Bajo duże korale, od razu możecie porozmawiać o ekologii. Jeśli to korale z literami, np. Goki Klocki z Literami lub Toys Pure kosteczki do nawlekania, możecie układać wyrazy. Jeśli skupiacie się na kolorach (Teddies zestaw) lub zwierzętach (Bigjigs farma do nawlekania), to możecie się też skupiać po angielsku lub w innym języku. Tak dla urozmaicenia zabawy.

Z nawlekania można też zrobić zawody, jeśli twoje dzieci lubią taką rywalizację, np. kto nawlecze ile korali w ciągu pięciu minut. Sprawdzi się tu zestaw do nawlekania Goki.

Nawlekanki to także sposób na ćwiczenie kodowania, jakże przydatnego potem w zajęciach matematycznych. Możesz kupić gotowy zestaw z kodami np. Haba Nawlekanka, ale możesz też sama wymyślać. Umów się z dzieckiem, że nawleka według jakiegoś wzoru np. trójkąt-trójkąt-kwadrat-trójkąt-trójkąt-kwadrat itd. Albo: zielony-czerwony-biały-zielony-czerwony-biały itd. Lub: 3 duże-2 małe-1 średni-3 duże-2 małe-1 średni itd.

Ćwiczycie wtedy pamięć i koncentrację oraz pracę w pewnym rytmie. Dziecko może sobie samo ten kod wyznaczyć, ale też możesz zrobić to ty. Tu sprawdzi się duży zestaw z różnymi kształtami i kolorami.

Duża piłka do skakania

Czterolatek czuje się już bardzo pewnie podczas wszelkich zabaw sportowych i ruchowych. Potrzebuje bardzo dużo ruchu, więc właściwie wszystkie sportowe sprzęty świetnie się sprawdzą. Jednym z ulubionych jest duża piłka do skakania. Taka z uszami. Dziecko musi się nauczyć balansować na niej, utrzymywać równowagę.

Kiedy już pociecha przekona się do piłki (a szybko to zrobi), właściwie stanie się ona głównym środkiem transportu. Skakać będzie wszędzie i z wielkim zapałem. Przed zakupem trzeba więc dobrze przemyśleć, jak zniosą to sąsiedzi. Chyba że ustali się z dzieckiem, że piłka skacze tylko na podwórku. Koniecznie sprawdź wymiary, żeby nie kupić za dużej. Wtedy pociecha się zniechęci.

Są różne odmiany takich piłek, np. Armedical lub Ledraplastic z jednym uchwytem, który zdaje się być trochę wygodniejszy dla mniejszych dzieci. Są też takie z rogami, i te chyba najbardziej podobają się nieco starszym maluchom – np. Oddo lub piłka gimnastyczna z rogami.

Oprócz łapania równowagi, piłką możecie się bawić na bardzo wiele sposobów. Ona naprawdę niejedno wytrzyma. Można więc na niej probować stawać, kiedy rodzice trzymają za ręce. Dziecko może też toczyć się po piłce, kładąc się na brzuchu. Wtedy turla się do przodu, do tyłu, na boki. Dużą piłkę możecie do siebie kopać lub toczyć po trawie. Jeśli nie używacie jej do skakania, to warto przemyśleć zakup dużej piłki sensorycznej Ludi, która podczas zabaw masuje całe ciało dziecka.

Klocki konstrukcyjne 3D

Klocki nie są już żadną nowością dla czterolatka. Zna je dobrze „od dzieciństwa”. Teraz jednak warto skupić się na zestawach pozwalających budować nie tylko z kostek czy przyczepianych elementów. Z drobnicą Lego poczekałabym jeszcze chwilę. Za to proponuję bardziej urozmaicone klocki: kółka, płatki, doczepki, płotki, tzw. wafle, np. Gospodarstwo Domowe Marioinex lub tzw. jeżyki Wadera.

W tym wieku dziecko namiętnie układa puzzle. Odpowiednie klocki są właśnie czymś w rodzaju puzzli, tylko bez konkretnego obrazka. Za to pewnie z instrukcją, której odczytywania trzeba się nauczyć. Dla czterolatków te instrukcje są oczywiście obrazkowe. Tu przydadzą się właśnie zabawy w dekodowanie komunikatów. Nawet obrazkową instrukcję trzeba umieć odczytać ze zrozumieniem.

Niektóre dzieci lubią układać według instrukcji, inne wolą po swojemu. W jednym i drugim przypadku pokaż dziecku, jakie możliwości dają tzw. klocki konstrukcyjne. Jednym z moich odkryć są klocki Clics. Poznałam je wiele lat temu, kiedy jeszcze nie było aż tylu zestawów do wyboru. Dzisiaj mają nawet brokatowe, jak rozumiem dedykowane dziewczynkom. Podobna koncepcja tworzenia towarzyszy klockom Wadera Funy Blocks lub Reko Wielokątne Klocki.

Z takich klocków łatwo układać przydatne sprzęty, np. koszyk albo kostkę, na której możecie przykleić jakieś obrazki, buźki lub hasła do wykonania. Dzięki temu możecie samodzielnie wymyślić i wykonać zabawną grę. I to za każdym razem może być inna gra.

Takie klocki można też wykorzystać do tworzenia trójwymiarowych figur geometrycznych, np. sześcianu albo walca. Pokaż dziecku czym się różnią, jakie kształty znajdują się u ich podstawy. Które domowe przedmioty mają kształty zbudowane wcześniej z klocków? Na przykład walec to puszka, wałek do ciasta, czasami szklanka.

Klocki konstrukcyjne świetnie komponują się z fascynacja mniejszymi figurkami. Często dziecko buduje z klocków jakiś obiekt, np. dom, zagrodę, wesołe miasteczko, plac zabaw. Taka konstrukcja służy do zabawy figurkami, co świadczy o tym, że pociecha zbudowała coś w rodzaju dekoracji. Może ją dowolnie modyfikować na potrzeby konkretnej zabawy. Im starsze dziecko tym więcej pomysłów na te „zmiksowane” zabawy.

Zestaw do kuchni

Czterolatki żądne odpowiedzi i prostych eksperymentów bardzo dobrze odnajdują się w kuchni. Są już na tyle sprawne manualnie, że mogą pomagać przy mieszaniu i dokładnym odmierzaniu cukru lub mąki. Potrafią przelewać wodę z jednego naczynia do drugiego, odliczać ile łyżeczek soli należy wsypać do garnka. Kuchnia jest dla czterolatka niczym sala szkolna. Można się tu bardzo wiele nauczyć.

Można się też pobrudzić i nawet jest to wskazane. Warto się przygotować, żeby potem nie spierać soku z buraka czy truskawek z ubrania. Obecnie jest mnóstwo przepięknych fartuszków i zestawów kuchennych dla najmłodszych. Choćby Nasz Piaskowy Dziadek albo bardzo oryginalne i ekologiczne lniane fartuchy Blue and White.

Wykorzystaj tę ciekawość, zwłaszcza jeśli masz w domu niejadka. Potrawy przygotowane samodzielnie smakują przecież zupełnie inaczej. Poza tym wspólne gotowanie uświadamia dziecku, że jedzenie samo się na stole nie pojawia. I samo z niego nie znika. Ktoś musi włożyć dużo trudu w to, żeby je tam postawić odpowiednio przygotowane. A proste przepisy z obrazkami zachęcą do nauki czytania. Bardzo pomysłowo podeszło do tego wydawnictwo Sierra Madre, proponując karty Gotuj z Dzieckiem. 

Mieszanie, ugniatanie ciasta, wałkowanie, wykrawanie foremkami, to wszystko ćwiczenia mięśni dłoni. Podczas takich kuchennych zabaw dziecko po prostu trenuje. To samo dotyczy przekładania makaronu czy ziarenek ryżu. Czasem więc można malucha poprosić o odliczenie odpowiedniej ilości drobnych ziaren.

Zabawa będzie przyjemniejsza jeśli dziecko będzie miało do dyspozycji własny zestaw kuchenny np. B&B Zestaw Drewniany Gotuj z Mamą lub Legler Zestaw do Zabawy w Gotowanie. Są też dostępne plastikowe, np. Wader Zestaw do Gotowania.

Kuchnia to jednak także poznawanie świata. Taka wycieczka kulinarna też jest wspaniałą przygodą dla czterolatka, który pewnie chętnie się dowie, w którym kraju jest najpyszniejsza pizza, a gdzie się jada pałeczkami. Kuchnie świata to wycieczki, które można odbyć nie wychodząc z domu. No, może namiastka takich wycieczek.

Jednak warto zabrać w taką podróż czterolatka i pokazać mu, że np. jedzenie pałeczkami wcale nie jest proste. Tak samo jak nawijanie długiej nitki spaghetti na widelec. To wszystko ćwiczenia dłoni. Zwłaszcza chwytanie przedmiotów pałeczkami. Dostępne są takie specjalnie zaprojektowane dla dzieci. Warto je dorzucić do kuchennego wyposażenia – np. Fred Pałeczki Chłopiec i Dziewczynka.

Instrumenty

To dobry czas na zabawę instrumentami. Wcześniej zresztą też był dobry. Tyle że wcześniej dziecko raczej kierowało się w stronę perkusyjnych odkryć muzycznych. Garnki i drewniane łyżki dawały radę. Teraz ta czteroletnia ciekawość pcha do poznawania nowych instrumentów i po prostu próbowania. Niektóre dzieci uwielbiają bębny i tak już pozostanie. Inne jednak ciekawią się trąbkami, grzechotkami, cymbałkami czy pianinkami elektronicznymi.

Piękne instrumenty zachęcają do zabawy i grania. Jakie znajdziecie dźwięki, zależy od waszych rodzinnych upodobań. Ogólnie maluchy najchętniej grają na zestawach perkusyjnych, np. Maxima Zestaw Żabki. Dobrze jeśli będą to instrumenty drewniane. Z jednej strony wyglądają przepięknie, a z drugiej jakość dźwięku (mimo, że to wciąż zabawka) jest trochę inna. Sprawdź np. zestawy Small Foot Design lub Vilac.

W każdym dziecięcym pokoju powinien się zaleźć zestaw prostych instrumentów, bo dzięki nim można się wiele nauczyć. Przede wszystkim rytmicznego mówienia i rytmicznego grania. To uwielbiane przez dzieci ćwiczenie językowe i logopedyczne. Wystukiwać, wygrywać można wszystkie znane rymy, sylabizować wyrazy. Możesz się z dzieckiem umówić, że najpierw ty mówisz, a ono gra. Potem odwrotnie. A potem samo gra.

Możecie układać wspólnie piosenki. Nie muszą być rymowane. Wystarczy, że będzie w nich dużo brzęczenia, szeleszczenia, naśladowania odgłosów natury i zwierząt, np. szum wiatru, krakanie wrony itd. Potem taka piosenka często robi karierę na rodzinnych zjazdach i spotkaniach. Wspólne granie buduje rodzinną więź, ale też działa kojąco na cały układ nerwowy człowieka. O ile oczywiście nie są to akurat wygłupy, które z założenia uspokajać nie mają.

Instrumenty kształtują też słuch. Nie tylko muzyczny. Ogólnie słuch. Jeśli macie w domu małe pianinko, możesz zachęcić pociechę do grania melodyjek ze słuchu. Dzieci uwielbiają tego rodzaju próby. Jeszcze nie są potrzebne nuty, żadne zapiski czy „poważne” granie. Chodzi o zabawę, o brzdąkanie, wyrażanie siebie przez muzykę.

Zwykłe pianinko może służyć przez lata. Dodatkową atrakcją będą wgrane melodyjki, do których można tańczyć i po prostu się wygłupiać. Przykłady takich zabawek? Simba Pianinko lub IMP Keyboard z mikrofonem.

Zdjęcie: Stockvault.net/Denis L. Pogostin

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This