Ziuzia (inaczej Zuzanna, ale przecież nigdy nie używa tej formy imienia) jest bardzo interesującą dziewczynką. Ma jedno oko zielone a drugie szare. Ale przecież nie wygląd jest w jej przypadku najważniejszy. Najważniejsze są pomysły na poznawanie świata. I wyobraźnia.

Od lat jestem ogromną fanką tej małej dziewczynki. Znałam ją kiedy chodziła do przedszkola (zerknij na recenzję części pierwszej pt. Ziuzia). Ostatnio poznałam jej przygody jako uczennicy. A jest ich sporo. I to nie tylko te związane ze szkołą, za którą Ziuzia zresztą nie przepada. Dlatego cieszy się trochę kiedy którego dnia przyplątuje się do niej choroba, bo może zostać w domu.

ziuzia-3-2

Czy to nie świetne, że w książce dla kilkulatków nareszcie jakieś zwykłe, miłe, pozytywne dziecko mówi wprost, że nie lubi chodzić do szkoły? Jestem zachwycona postawą małej Ziuzi. Chyba jako rodzice trochę demonizujemy tę (jakże zacną) instytucję. Przecież poznawać świat i życie, czyli też uczyć się (!) można nie tylko w szkole.

Nie, nie to, że Ziuzia ma w szkole problemy. O tajemniczej uwadze nie warto wspominać, bo tylko mama wie za co ta uwaga była. Nikt inny. I tak niech pozostanie. Ogólnie Ziuzia ma przyjaciółki, miłą panią i całkiem fajną tą szkołę. Czy ma prawo za nią nie przepadać? Oczywiście, że tak. Jak każde dziecko ma prawo do własnego zdania na ten konkretny temat.

To że Ziuzia ma własne zdanie (nie tylko o szkole) jest zasługą bardzo fajnych rodziców. Którzy szanują swoje dzieci. Całą trójkę. A tak, jest ich już trójka. W tej części przygód Ziuizi w ich domu pojawia się najmłodszy braciszek. I Ziuzia zamienia się w starszą siostrę. Wraz z pojawieniem się braciszka cały dom staje na głowie. Dosłownie wszystko. Zasady na chwilę przestają obowiązywać. I ogólnie zmieniają się, bo przecież cała rodzina się zmieniła.

ziuzia-3-3

Ziuiza znakomicie radzi sobie z rolą starszej siostry. Wprawdzie było na początku kilka spięć, bo Fistaszek skupił całą uwagę rodziców na swojej małej osobie. Ale Ziuzia z nim porozmawiała i wyjaśnili sobie kilka spraw. I teraz jest już całkiem dobrze. Okazuje się, że bycie starszą siostrą ma kilka plusów. A nawet całkiem sporo.

Ale oprócz tego wszystkiego w życiu Ziuzi pojawia się ktoś jeszcze. Ziuzia ma chłopaka… Ale cicho, bo to dla niej nowość. Czerwieni się na myśl o nim. I on też się czerwieni na myśl o niej. Bardzo się lubią, są sąsiadami i świetnie się razem bawią. Ziuzia opowiedziała mamie o tym chłopaku, a mama ucieszyła się. Bo szkolna miłość to fajna sprawa.

Teraz Ziuzia odwiedza Mateusza, który podczas ważnego spotkania (kiedy zgodziła się być jego dziewczyną), z tej całej radości złamał nogę. Złamanie nogi to kiepska sytuacja, ale jak się ma taką dziewczynę, jest całkiem do zniesienia.

Choć z tą całą miłością wcale nie jest tak różowo, bo Mateusz (ten chłopak) wkurza często Ziuzię. I obrażają się na siebie, a potem godzą. I kłócą, a potem normalnie bawią. Dziwnie jest mieć chłopaka kiedy się chodzi do pierwszej klasy. Ale i bardzo miło.

ziuzia-3-4

Przygody Ziuzi (już trzecia część) to jedna z moich ulubionych książek. Nie tylko przepięknie wydana, choć to ma ogromne znaczenie. Przede wszystkim nie jest wydumana. Za to jest naprawdę bardzo zabawna. Ziuzia przeżywa zwykłe, codzienne przygody kilkulatki, a jednocześnie – dzięki swojej wyobraźni – zamienia je w ważne zdarzenia. Każda z nich zmienia coś w jej życiu, nad każdą się zastanawia. O jednych rozmawia z rodzicami. O innych ze starszą siostrą, a jeszcze o innych z młodszym bratem.

W przeciwieństwie do wielu książek „dedykowanych dziewczynkom”, ta jest bardzo, ale to bardzo bezpretensjonalna. Lekkim językiem i przede wszystkim dziecięcym językiem, przekazuje ważne tematy. Nad którymi dziecko zaczyna się zastanawiać jakby przypadkiem. Jakby przy okazji. Nie jest to wszystko oczywiste. I to mi w tej książce najbardziej odpowiada.

Nie przepadam za patetycznymi opowiastkami, w których idealne dziewczynki zachowują się idealnie. Lubią szpinak, brokuły i rozmyślają tylko o tym, jaki dobry uczynek zrobić dzisiaj. Nie w głowie im kłótnie z siostrą czy rzucanie szkoły z powodu uwagi w dzienniczku. Ziuzia jest prawdziwym dzieckiem. Dlatego często powtarzam, że z nami mieszka. Bo mieszka. Nie znam drugiej książki, która tak inspirowałaby moje dziecko do wymyślania, tworzenia i …szukania. Ale pewnie to działa tylko na moje dziecko 🙂

Wydawnictwo Tashka
Autorka Malina Prześluga

Spodobała ci się recenzja? Kup tę książkę!

Przejdź do księgarni
Data recenzji
Nazwa produktu
Ziuzia i dom na głowie
Ocena
5

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This