Dawno nie wpadła mi w ręce tak pozytywna książka. Naprawdę, ale od początku.

Zosia jest starszą siostrą. Ernest jest młodszym bratem. Jest też cudowna mama, która zawsze ma czas i chętnie bawi się z dziećmi. Jest i tata. Tata jak to tata, dość zapracowany, ale oczywiście też bardzo fajowski. I toczy się życie takiej rodzinki. Dzieciaki psocą, czasem się sprzeczają, innym razem wspólnie wymyślają zabawy. Jak pojawia się konflikt, to wkracza mama, ale nie musi tego zbyt często robić. Wiadomo, dzieciaki zawsze jakoś się dogadają.

Pewnego dnia dowiadują się, że będą miały rodzeństwo. To jest duża nowina, BARDZO DUŻA. Ale jak sobie to wszystko wyobrazić, kiedy ma się zaledwie kilka lat? Oczekiwanie na braciszka (bo to będzie Jaś) dłuży się i jedyne co się zmienia, to brzuch mamy. Nic więcej. Żadne wyzwanie. Do czasu…

Pewnego dnia mama znika. Dzieci wiedzą, że jest w szpitalu i rodzi dziecko, ale nadal jest to dosyć trudne do wyobrażenia sobie. Mamy nie ma, tata nie ma czasu, za to pojawiają się uczucia, których wcześniej nie było. Okazuje się nagle, że dwójka rodzeństwa nie jest już najważniejsza, nagle rodzice mają trzecie dziecko.

Po kilku dniach mama wraca ze szpitala. I wygląda na to, że wszystko wróci do normy. Ale nie wraca. Jest inaczej. Czy lepiej? Po prostu inaczej. Jest nowa osoba w domu. I ona jest bardzo ciekawa. Braciszka można obserwować, spróbować czegoś go uczyć, zgadywać, co myśli i czego chce. Rodzeństwo uczy się, jak to jest mieć dzidziusia w domu. I nie zawsze jest to łatwe.

Bo przecież oprócz wielu wspaniałych, zabawowych chwil, są jeszcze te nowe uczucia. Takie zupełnie nowe, które trudno czasem nazwać. Tak, mama już jest w domu. Znowu z dzieciakami, ale ma dla nich mniej czasu. Zajmuje się najmłodszym. Zatem trzeba tą inną sytuacją zrozumieć, rozpoznać i oswoić. Na szczęcie rodzice są bardzo kochani i wiedzą, że nie wszystko jest jasne i oczywiste dla starszego rodzeństwa. I nie zawsze wiadomo, jak to jest być tym starszym. Jednak w końcu wszystko zaczyna się układać tak jak trzeba. Bo dzieci przyzwyczajają się do Jasia, kochają go i akceptują nową sytuację.

Może się wydawać, że temat jest trudny do zrozumienia i wyjaśnienia kilkulatkom. Ale książkę napisano tak zabawnie, pięknie i prosto, że naprawdę czyta się ją z przyjemnością. I jeśli ktoś chciałby opowiedzieć dziecku, jak to będzie kiedy pojawi się rodzeństwo, albo wyjaśnić jedynakowi, jak to jest mieć brata lub siostrę, to zdecydowanie zachęcam do sięgnięcia po przygody Zosi i Ernesta.

Dużo kolorów i dużo obrazków. Przecież tłumaczymy dzieciom, trzeba obrazowo. I tu jest bardzo obrazowo, zabawnie i ładnie. Rysunki są lekkie, dokładnie takie, jakie powinny być w tej książce i w tej konkretnej opowieści. Przecież temat emocji i trudnych uczuć np. zazdrości, bywa skomplikowany. Nie trzeba go utrudniać wyzwaniem związanym z odgadywaniem obrazów. Wręcz przeciwnie – im łatwiej tym jaśniej. To jasne, prawda? 🙂

Autor: Elżbieta Pałasz
Wydawnictwo: Adamada

 

 

Spodobała ci się recenzja? Kup tę książkę!

Przejdź do księgarni
Data recenzji
Nazwa produktu
Zosia, Ernest i ktoś jeszcze
Ocena
5

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This