Sto nasionek, które pofrunęły to książka wydawnictwa Kinderkulka, w której obserwujemy życie i przygody nasion szyszki. To też opowieść o naturze, pokorze, przeciwnościach i nadziei na nowy, dobry początek. Książka pod patronatem Tylko dla Mam

Jedna z najpiękniejszych i niesamowitych książek, jakie ostatnio czytałam. Bardzo plastycznie zilustrowana opowieść o losach stu nasionek, które pewnego dnia, gdy drzewo było gotowe, wyleciały z zaschniętej szyszki i rozproszyły po świecie.

Sto nasionek, które pofrunęły szyszka

Kliknij w zdjęcie. Sprawdzisz cenę i dostępność.

W idealnym świecie tych 100 nasionek upada na żyzną glebę i obdarowuje świat setką drzew. Jednak w prawdziwym życiu tak się nie zdarza i tym razem mamy okazję obserwować, jak to jest naprawdę z nasionkami.

Część z tych stu nasionek kończy swój lot na szosie, co oznacza, że nie mogły z nich wyrosnąć drzewa, bo prędkość na jezdni jest zbyt wielka dla małego nasionka.

Sto nasionek, które pofrunęły  ulica

Kliknij w zdjęcie. Sprawdzisz cenę i dostępność.

Kolejna część nasionek wpada do rzeki, gdzie zostają zjedzone przez ryby. W brzuchu ryby nie zakiełkuje drzewo, nie poszczęściło się tym maluchom.

Sto nasionek, które pofrunęły  ryba

Kliknij w zdjęcie. Sprawdzisz cenę i dostępność.

Wiele nasionek zostało wydziobanych (zjedzonych lub porwanych w nieznane) przez ptaki, inne lądują na skałach, gdzie naprawdę rzadko wyrasta drzewo. W kilku ziarenkach zagnieździły się owady, jeszcze inne zjadła wiewiórka. Takie małe nasionko naprawdę ma niewielkie szanse na przetrwanie, zwłaszcza że część z nich uschła z pragnienia.

Sto nasionek, które pofrunęły  ptaki

Kliknij w zdjęcie. Sprawdzisz cenę i dostępność.

Ile zostało ze stu nasionek? 

Ze stu nasionek, które na początku wyruszyły w drogę, zostało zaledwie jedno i tylko z niego wyrosło drzewo. Jednak malutkie drzewko ma smakowite pędy będące przysmakiem zajęcy. Tak, to ostatnie nasionko, a właściwie drzewko, schrupał głodny zając, podgryzając soczyste pędy.

Sto nasionek, które pofrunęły  zając

Kliknij w zdjęcie. Sprawdzisz cenę i dostępność.

Czy opowieść o tej książce nie robiła się przypadkiem zbyt smutna? Cóż, obserwujemy naturę, w prawdziwym życiu właśnie tak to wygląda. Życie jest odrobinę smutne i właściwie tu mogłaby się zakończyć ta historia, ale…

Sto nasionek, które pofrunęły

Kliknij w zdjęcie. Sprawdzisz cenę i dostępność.

Przyroda wie lepiej

Kos, który połknął jedno z nasionek zostawił kupę w trawie. A tam, właśnie tak, ocalało nasionko, z którego po czasie wyrosło drzewo.

Wiele nasionek, które powpadały w szczeliny z odrobiną ziemi lub zostało przeniesionych przez zwierzęta i po czasie obudziło się i zaczęły kiełkować. Wystarczyło cierpliwie poczekać.

Sto nasionek, które pofrunęły

Kliknij w zdjęcie. Sprawdzisz cenę i dostępność.

Drzewo, od którego zaczęła się nasza historia, dobrze o tym wiedziało, dlatego nam ją opowiedziało. Te jedna z bardziej wzruszających opowieści dla dzieci.

Sto nasionek, które pofrunęły  las

Kliknij w zdjęcie. Sprawdzisz cenę i dostępność.

Mądrość z natury

W tej książce znalazłam tak naprawdę kilka opowieści, z których mogą czerpać nasze dzieci. Po pierwsze, lot nasion, który jest najprawdziwszą obserwacją życia przyrody. Tak to przecież najczęściej wygląda.

Po drugie, sama przyroda, która uczy nas cierpliwości i wiary w to, że życie zawsze znajdzie swoją drogę, wystarczy nie przeszkadzać, pozwolić działać naturze.

Sto nasionek to też opowieść o tym, że w życiu różnie bywa, że czasami jest trudniej, że na niektóre rzeczy czy sprawy, trzeba poczekać. Dla jednych nasionek czas kiełkowania następuje szybciej, inne nie mają przestrzeni do rozwoju, a spora część po prostu nie daje rady. I to jest w porządku, to są zupełnie naturalne prawa przyrody.

Cierpliwość

To też ukłon w stronę seniorów, czyli drzewa, z którego nasionka powstały i dzięki któremu wyruszyły w drogę. Drzewo wie, że na niektóre sprawy trzeba czasu, jednak też z troską patrzy na swoje nasionka, próbujące poradzić sobie gdzieś tam w świecie.

Wreszcie nadzieja. Nawet jeśli sytuacja wydaje się bez wyjścia, warto mieć nadzieję na to, ze sprawy lepiej się ułożą. Drzewo o tym wie, a my możemy się od drzew wiele nauczyć. I nie jest to banał, powtarzany dla poprawienia nastroju. Jest wiele badań psychologicznych potwierdzających, że właśnie nadzieja jest tym, co daję siłę do dalszego życia, nawet gdy wydaje nam się, że utknęliśmy w ślepej ulicy. 

Książka edukacyjna

To książka portugalskiej autorki (jest jeszcze kilka, wydanych w Polsce np. Dokąd idziemy, kiedy znikamy? >>), którą podziwiam za uważność, wrażliwość i sposób opowiedzenia o czymś z pozoru całkowicie nudnym. No drzewo, cóż tu obserwować. A jednak!

Wydawać by się mogło, że obserwowanie nasion nie jest jakoś szczególnie ekscytujące, ale okazuje się, że jest. I to jak! Przez część książki odliczamy nasiona, odejmujemy od setki te, którym się nie udało zakiełkować. Napięcie rośnie z każdą stroną, bo nasionek, które mają szansę, jest w puli coraz mniej i mniej. Niezwykły dreszcz i fantastyczny zwrot akcji w momencie, gdy już by się mogło wydawać, że nie ma szansy na lepsze jutro. Natura wie, daje nam taką szansę, choć jest także lekcją cierpliwości. 

Autorka Isabel Minhs Martins
Ilustracje Yara Kono
Wydawnictwo Kinderkulka
Książka dla dzieci w wieku 3-5 lat.

Czasami lubię opowiadać o książkach

Wtedy razem możemy zajrzeć do środka i mogę opowiedzieć, co ciekawego wypatrzyło pedagogiczne oko. Nie przegapisz żadnego filmu zapisując się na  Newsletter >>

Sto nasionek, które pofrunęły

Sto nasionek recenzja

Kliknij w zdjęcie. Sprawdzisz cenę i dostępność.

grupa aktywne czytanie książki dla dzieci

Data recenzji
Nazwa produktu
Sto nasionek, które poleciały
Ocena
51star1star1star1star1star