Ktoś mnie kiedyś zapytał, dlaczego tak chętnie i często polecam komiksy na blogu? Za co je lubię? Lubię je za wszystko, bo one mają wszystko.

Mają fantazję, absurd, dystans i jeszcze do tego potrafią poruszać poważne tematy. Dokładnie takie są komiksy Tadeusza Baranowskiego. Wampirów nie znałam, ale wychowałam się na kilku innych tytułach tego autora: Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa, Podróż smokiem diplodokiem, Skąd się bierze woda sodowa. Zatem ta kreska i to poczucie humoru, wywołują u mnie dreszczyk emocji i wzruszenia.

Wampiry powstały jakieś 25 lat temu. Kiedyś ukazywały się w odcinkach w czasopiśmie NaPrzełaj.

Bezdomne wampiry o zmroku to zebrane w jednym tomie dwa albumy: Bezdomne wampiry i O zmroku. Opowieść o Blurpie i Burpie pochodzących z Transylwani… a nie, chwileczkę. Ci dwaj pochodzą z Polsylwanii. W końcu to polski autor i nasze polskie wampiry.

Całą resztę wampirów, tych z Transylwanii, znam z wielu opowieści. Od tych najgroźniejszych do groteskowych. Ci dwaj są jakby połączeniem tych groźnych i śmiesznych. W tej książce znalazłam 15 historii. W każdej wampiry są odrobinę ciamajdowate więc do pośmiania się, ale też miewają momenty kiedy robią zupełnie inne wrażenie.

Taka mieszanka bardzo mi się podoba

I te krótkie przygody, które można sobie dawkować według upodobania. Jeśli ktoś szuka stereotypowego spojrzenia na ten… gatunek, to go w komiksie nie znajdzie. Wampiry, owszem, pałają chęcią wypicia świeżutkiej ludzkiej kwi, ale niestety to dwaj pechowcy i mimo naprawdę poważnych starań, wychodzi jak zawsze. Jakież to rodzime i polskie!

Zresztą, odniesień do naszej historii jest w tym komiksie o wiele więcej. Jedna przygoda opowiada o tym, jak to Burpa i Blurpa zastała zmiana ustroju politycznego w kraju. Tak, nawet wampirów nie omijają takie sytuacje. Tak samo jak nie omija ich niebezpieczeństwo związane z polującym na nich Zdzichem Kołkiem, bliskie spotkanie z przedstawicielem innej planety, Zombie na cmentarzu i inne, naprawdę absurdalne przygody.

Od razu też powiem, że nie jest to opowieść cukierkowa. Zdesperowane wampiry rozważają nawet wbicie sobie osikowego kołka w serce więc ich „bezdomna” sytuacja naprawdę daje się we znaki. Jeśli ktoś nie lubi czarnego humoru to raczej nie polubi tych dwóch gagatków. Pierwsze opowieści są jeszcze dość spokojne, ale im dalej w las, tym bardziej się panowie rozkręcają. Starszym dzieciom na pewno taka znajomość przypadnie do gustu. Ja się zakochałam… w wampirach.

Autor: Tadeusz Baranowski
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Najbardziej spodoba się dzieciom 10+

Jeśli masz ochotę dołączyć do grupy na FB, gdzie rozmawiamy o ciekawych książkach dla dzieci i polecamy sobie fajne tytuły, to zapraszam serdecznie Mama czyta książki dla dzieci.

Spodobała ci się recenzja? Sprawdź cenę tej książki!

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.
Data recenzji
Nazwa produktu
Bezdomne wampiry o zmroku
Ocena
51star1star1star1star1star

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This