Jeśli jesteś mamą, dla której położenie dzieci do łóżka jest wyzwaniem, ten prosty rytuał może zmienić sytuację. Na pewno sprawdzi się z dziećmi, które już potrafią mówić, z młodszymi nie bardzo, bo tu chodzi o wieczorną rozmowę przed zaśnięciem. 

Kiedyś napisałam artykuł na temat ważnych pytań, które warto zadać dziecku przy kolacji. Na koniec dnia, kiedy już lekcje odrobione, zabawki (w miarę) poskładane, a słońce zaszło. Możesz zerknąć, jak brzmią te pytania i dlaczego warto w ten sposób rozmawiać z pociechami.

Jak poprawić komunikację w rodzinie? Zadaj codziennie te trzy pytania

Tym razem przygotowałam cztery. Tak jak wspominałam, można z nich uczynić wieczorny rytuał. On może pomóc zwłaszcza tym pociechom, które dziesięć razy przez zaśnięciem jeszcze wstają z łóżka z bardzo ważnych powodów: pić, siku, jeść, sprawdzić coś, znowu pić. Wiele starszych dzieci też jakoś nie potrafi o prostu położyć się i w nim zostać. Czasem potrzebują wsparcia. 

Z czego to wynika? 

Przyczyn może być naprawdę bardzo wiele. Jedną z bardziej istotnych jest np. oglądanie do późnego wieczora ekranu telewizora lub komputera. Samo błękitne światło, będące sygnałem dla mózgu żeby się obudził, a nie zasypiał, to jedna sprawa. Cała reszta to emocje, wrażenia, bodźce, które czy nam się to podoba czy nie, sprawiają, że dziecku trudniej zasnąć. 

I choć rozwiązanie jest banalne – żadnych ekranów godzinę przed zaśnięciem – bardzo często słyszę, że przecież to będzie trudne do wyegzekwowania, bo dziecko już się przyzwyczaiło albo: „Popełniłam błąd, bo pozwalałam za dużo siedzieć wieczorem przed ekranem, teraz żałuję, ale już za późno”. W przypadku dzieci na niewiele jest za późno. Całe życie przed nimi. Zdaję sobie sprawę z tego, że zrezygnowanie z ekranów łatwe nie jest, ale zapewniam, że dziecku przez to krzywda się nie stanie. „Już za późno, bo się przyzwyczaił” to tylko wymówka. 

To nasza (dorosła) decyzja, nie malucha. I nie chodzi mi tu o zwykłe: „Od dzisiaj zabraniam”, ale o wzięcie odpowiedzialności za to, że kiedyś się pozwoliło. Im starsze dziecko, tym trudniej (wbrew pozorom) o taką zmianę, ale warto. „Odebranie” tych minut przed zaśnięciem, to nie koniec świata. Można wtedy robić mnóstwo innych rzeczy. Jakich? Właśnie to jest do wspólnego ustalenia. 

Jednak nie zrzucajmy wszystkiego na ekrany, bo to spokojne (lub wręcz przeciwnie) układanie się do snu ma też związek dniem, który właśnie dobiega końca. Jak go maluch przeżył, co się wydarzyło w przedszkolu lub szkole, jak wyglądał dzień potem? Ważne jest też oczywiście, jak wyglądała poprzednia noc i ogólnie, czy dziecko jest w dobrej formie fizycznej i psychicznej. 

Tak na marginesie, ostatnio słyszałam o prywatnym przedszkolu, które wymaga od rodziców podpisania umowy zawierającej zapis o tym, że dziecko musi przychodzić do placówki wyspane. Trochę mnie to zadziwiło i raczej nie chciałabym takiej umowy podpisywać, bo jednak jest to ogromna ingerencja w życie prywatne. I jak to przedszkole zamierza sprawdzać? Na oko, czy może jakimiś parametrami? Z drugiej strony, to jakaś obligacja i przypomnienie, że rodzicielskiem obowiązkiem jest dbanie o zdrowie dziecka, a odpowiednia ilość snu, jak najbardziej się do tego zalicza. 

W każdym razie, chcąc spróbować zadbać o higienę psychiczną malucha i ten zdrowy sen, bez „uciekania” z łóżka, być może sprawdzi się u was rytuał zadawania czterech ważnych pytań. Polega to na rozmowie rodzica z dzieckiem. Ważne jest przy tym pilnowanie żeby taka rozmowa odbyła się każdego dnia. Na spokojnie, nic na siłę, to nie przesłuchanie, ale sposób na budowanie bliskości. To też pomoc kierowana do niespokojnego (skoro ciągle wstaje) dziecka. Takie przejście z aktywnego dnia, w fazę wieczornego zasypiania. 

Pierwsze pytanie 

Co ci się dzisiaj najbardziej podobało? Chodzi o przemyślenie całego dnia i powrót w rozmowie do tych najciekawszych, najzabawniejszych, najszczęśliwszych momentów. To bardzo miły początek pogawędki i możliwość pobłądzenia myślami w tej części dnia, kiedy słońce jeszcze nie zaszło. Zamiast wstawać i udawać, że jeszcze nie muszę iść spać, można się przenieść myślami w sam środek dnia. To znaczy, że bez wstawania, rozmawiamy sobie o nim. Poszukajcie wspólnie jednej, najfajniejszej sprawy. Każdy może opowiedzieć o swoim przeżyciu, nie musi być oczywiście jednakowe dla wszystkich. 

Warto zapytać pociechę o uzasadnienie odpowiedzi. To z kolei często pozwala dowiedzieć się wiele na temat przemyśleń i emocji dziecka. Moment jest o tyle dobry, że już mamy „wolne głowy”, nikt się nie spieszy, nie zostało nic do zrobienia, jest wieczór i to jest czas wyciszenia. 

W tym momencie przypomnę jeszcze artykuł, w którym opowiadam, jak rozmawiać z dzieckiem żeby nie czuło, że czas który dostaje od rodzica jest w jakiś sposób limitowany. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie zawsze każdy rodzic wieczorem „ma wolne”, jednak nie warto dawać tego odczuć dziecku na zasadzie: „Miejmy już z głowy te pytania, bo musze jeszcze wyprasować sukienkę na jutro”. 

Jak informujesz dziecko, że nie masz teraz czasu na zabawę?

Drugie pytanie

Co ci się dzisiaj najmniej podobało? Tym pytaniem wcale nie chcemy zasmucać dziecka, ani wprowadzać ciężkiej atmosfery. Chodzi tu bardziej o „zrzucenie z siebie” trudów dnia. Każdemu w trakcie dnia zdarzają się lepsze i gorsze momenty. Kilkulatki mają tendencję do przeżywania wszystkich porażek i rozpamiętywania ich w skrytości. A przecież te gorsze momenty są czymś normalnym. Nie trzeba ich zamiatać pod dywan i udawać, że wszystko dziś było idealnie. Rzadko jest idealnie. 

Im częściej będziemy rozmawiać o tym, co nas zdenerwowało, zniechęciło, rozczarowało, tym łatwiej dziecko zrozumie, że takie emocje są naturalną częścią życia. Każdego, nie tylko dziecka. Dlatego warto mówić także o swoich gorszych chwilach w ciągu dnia. To jest często moment, w którym dziecko chętniej się otwiera i opowiada o problemach. Prędzej wieczorem, niż tuż po przyjściu do domu np. z przedszkola. Bardzo często jest to piękna chwila rodzinnej szczerości i czegoś na kształt oczyszczenia. Wieczór jest też dobrym czasem żeby zauważyć: „Jutro jest nowy dzień. Nowe otwarcie. Nowe możliwości”. Dzieci czasem po prostu potrzebują to usłyszeć. 

Trzecie pytanie

Kolejność zadawania tych pytań nie jest przypadkowa. Przeszliśmy od rozmyślania o środku dnia, przez otwarte rozmawianie o smutkach. Przyszedł moment na szczerość, która w wielu rodzinach jest bardzo deficytowym towarem. Warto zachęcić dziecko do zadawania pytań dotyczących całego minionego dnia, ale już nie w ramach wspominania, tylko wyjaśniania niektórych spraw np. Czy chcesz mnie o coś zapytać? Czy chce zapytać o coś co dzisiaj się wydarzyło? Niekoniecznie maluch będzie tym zainteresowany, ale dostaje od nas komunikat, że jesteśmy gotowi porozmawiać na każdy temat. Te trudniejsze również. 

Jeśli maluch nie ma takich pytań, nie ma co naciskać, choć (przy pierwszych rozmowach) warto zachęcać do szukania w pamięci konkretnych zdarzeń, bo pewnie trudno będzie dziecku tak po prostu odpowiedzieć i czasem bąknie zbywające: „Nie wiem”. Takie „nie wiem” najczęściej oznacza, że tego rodzaju rozmowy są nowością i nie bardzo wiadomo, jak się zachować. Może też oznaczać, że maluch nie ma ochoty rozmawiać i tu już nie ma rady. Nikogo do rozmowy nie da się zmusić. 

Czwarte pytanie

Co dobrego dzisiaj zrobiłeś? Nie dla siebie, ale dla innych. Maluchy zdecydowanie mogą mieć problem z odpowiedzią na to pytanie, zwłaszcza przy pierwszych tego rodzaju rozmowach. Wtedy warto wskazać dziecku jego: szczerość, pomoc, wsparcie itd. Z czasem nauczy się samo dostrzegać te sprawy. Dzięki podpowiedziom zrozumie, że jego działania są wartościowe i mają znaczenia dla innych, dla świata. 

Tym pytaniem kierujemy myślenie dziecka na inne tory niż „ja, tylko ja i jeszcze raz ja”. Ludzie, którymi się otaczamy są odzwierciedleniem tego, kim jesteśmy. Oczywiście maluchy nie zawsze mają wpływ na to, kto znajduje się w ich najbliższym środowisku. Ale od samego początku warto im uświadamiać, że one są ważne dla świata. Ich postępowanie wiele zmienia, choćby to były drobiazgi. Jednym słowem lub gestem mogą komuś poprawić humor lub go zepsuć. 

W przyszłości dzieci same zaczną szukać takich momentów w ciągu dnia. Co najlepsze, znając wasz wieczorny rytuał, zaczną stwarzać takie sytuacje, o których będą mogły/chciały opowiedzieć przed zaśnięciem. 

Wdzięczność

Znasz już wszystkie cztery pytania. Mam nadzieję, że choć w kilku rodzinach rytuał wstawania po dziesięć razy, zamieni się w rytuał rozmawiania, dzięki któremu dzieci w czterech krokach zaczną spokojnie zasypiać. 

Dodam jeszcze do tego słowo „wdzięczność”, które warto wpleść w te wieczorne rozmowy. Za co jestem dziś wdzięczna? Nie musisz określać komu jesteś wdzięczna np. światu, sobie, rodzinie itd. To nie jest ważne, bo tu ważna jest konkretna sytuacja: za wspólną kolację, za wyciągnięcie ręki po kłótni, za zdrowie, za jakiś gest, za to że mam już z głowy wizytę u dentysty.

To nie musi być za każdym razem coś wielkiego, nawet nie powinno, bo codzienność składa się z drobiazgów. Nie wiem, czy dla ciebie takie pytanie brzmi górnolotnie, wiem natomiast, że ludzie świadomie pielęgnujący w sobie poczucie wdzięczności, są bardziej zrelaksowani, optymistyczni i otwarci na potrzeby innych. 

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This