Kiedy ostatnio jedna z mam wspomniała o high need baby, ktoś jej powiedziała, że to mit. Często słyszę, że to jest wymysł, wymówka dla rodziców, którzy sobie nie radzą.

Wcale nie uważam, że to jakiś wymysł, bo często rozmawiam z rodzicami, którzy martwiąc się wiecznymi nerwami i płaczem dziecka, odwiedzili już całe grono specjalistów, terapeutów snu i jeszcze psychologów, maluch wciąż płacze i jedynym miejscem gdzie się uspokaja są ramiona mamy lub taty.

W dodatku, ci rodzice potrzebują wsparcia i odciążenia, a nie uwag wszystkowiedzących krewnych i znajomych królika, którzy zawsze chętnie podpowiedzą, co robić kiedy dziecko płacze i domaga się na ręce. Jeśli nie wierzysz, że niektóre dzieci rodzą się z ogromną potrzebą bliskości, o wiele większa niż „norma”, to chociaż nie dokładaj swoich trzech groszy i taj już skrajnie zmęczonym rodzicom.

Nagrałam odcinek podkastu, w którym rozmawiamy właśnie o high need babys, ale też o ich rodzicach.

Jeśli nie chcesz przegapić żadnego odcinka, mieć dostęp do poprzednich i jako pierwsza dowiadywać się o kolejnych, ściągnij darmową aplikację Tylko dla Mam na telefon. Szczegóły tutaj (klik).

Czy ja mam High Need Baby?

Jeśli czujesz lekki niedosyt i zależy ci na dowiedzeniu się więcej na temat wychowania wspierającego, zapraszam cię do naszej grupy, w której rozmawiamy na wszystkie rodzicielskie tematy – klik.

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.

Te wpisy też mogą Cię zainteresować: