Kolejny raz prezentuję artykuł napisany przez rodziców, którzy pracują i bawią się ze swoją pociechą metodą Domana. W pierwszym artykule, Klaudia opowiedziała o samej metodzie. Teraz podpowiada, jak uczyć malucha liczyć, czytać i ogólnie, zdobywać wiedzę na każdy temat. Jeśli ta metoda cię zainteresowała, na dole znajdziesz link do bloga autorów dzisiejszego artykułu.

Link do poprzedniego artykułu zostawiam tu:

Na czym polega metoda Domana?

Jak nauczyć małe dziecko czytać metodą Domana?

To naprawdę bardzo proste. Zasadniczo, dziecko uczy się samo. Ty dostarczasz odpowiedniej stymulacji. Gdyby tylko czcionka, jaką otaczamy naszych maluchów była wystarczająco duża, prawdopodobnie nauczyłyby się czytać błyskawicznie, bez naszej pomocy.

Potrzebujesz więc dużych kart z napisami. Możesz zakupić gotowy zestaw lub przygotować je samodzielnie. Początkowo – jeśli zaczynasz z naprawdę malutkim, kilkumiesięcznym dzieckiem, powinny być to karty zapisane dużymi, czerwonymi literami.

Coraz częściej mówi się o tym, że ta czerwień nie jest konieczna, że można wykorzystać od razu czarną czcionkę – zamysł w oryginalnej metodzie był jednak taki, że kolor czerwony wyjątkowo silnie przyciąga uwagę dziecka, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z maluszkiem, którego droga wzrokowa nie jest jeszcze wystarczająco rozwinięta.

Karty powinny być duże – o wymiarach 10 cm x 60 cm, a czcionka prezentować wysokość 8 cm.

Gdy tworzysz karty samodzielnie, zwróć uwagę na papier, z jakiego korzystasz. Karty będą w ciągłym użytku, zwykły papier ksero długo tego nie wytrzyma, jeśli w ogóle.

Co na tych kartach?

Na kartach początkowo zapisujesz pojedyncze wyrazy. Dobrze zrobisz jeśli użyjesz wyrazów najbliższych dziecku. Powinny być to imiona i „nazwy” członków rodziny (mama, tata, babcia, etc.), przedmioty i zabawki z najbliższego otoczenia.

Dzieci kochają się uczyć, ale niekoniecznie abstrakcji. Ważne więc zarówno przy czytaniu czy później bitach inteligencji, by rozszerzać świat dziecka od wewnątrz do zewnątrz, co oznacza nie mniej nie więcej, że najpierw zapoznajemy malucha z tym co mu najbliższe. Rodzice – zwłaszcza matki, są urodzonymi nauczycielami swoich dzieci, większość z tych rzeczy jest lub stanie się dla ciebie oczywista i intuicyjna.

Co robimy z kartami?

Na początek potrzebujesz: 3 zestawy po 5 słów w każdym, a więc razem 15 kart.

Pierwszego dnia pokazujesz dziecku jeden zestaw 3 razy w ciągu dnia. Pokazujesz wyrazy jeden po drugim, głośno je czytając. Chodzi naprawdę o szybką sesję – książkowo: 1 wyraz 1 sekunda. Odchodzimy od wymagania od dziecka długiego wpatrywania się, aż się znudzi – szybciutki pokaz i gotowe. Przerwy między sesjami to na razie przynajmniej pół godziny, w późniejszym okresie będziesz mogła skrócić je do 15 minut.

Drugiego dnia dodajesz już drugi zestaw i pokazujesz go również 3 razy na zmianę z tym pierwszym. Masz więc 2 zestawy, każdy pokazujesz 3 razy, a więc 6 sesji w ciągu dnia.

Dzień trzeci to wprowadzenie naszego ostatniego zestawu – trzeciego. Robisz to co poprzednio: pokazujesz 3 zestawy, każdy po 5 słów, każdy 3 razy dziennie, razem 9 sesji.

Nie martw się, jeśli będziesz trzymać się tego, że ma to być radosna i szybka sesja, te 9 sesji nie zajmą ci przez cały dzień więcej niż 10 minut. A twoje kilkumiesięczne dziecko będzie znało już 15 nowych słów!

Dzień 4 i 5 to dni utrwalające te zestawy, pokazujesz więc zestawy na zmianę, tak jak w dniu trzecim.

Po tym czasie z pierwszego dodanego zestawu możesz wyjąć jedną kartę i wymienić ją na nową. Następnego dnia wymienisz również kartę z drugiego zestawu, następnie z trzeciego. Od tej pory, każdego dnia wymieniasz najstarszą kartę i zamieniasz ją na nową. By zawsze wiedzieć, która karta jest do wymiany, proponuję zapisać z tyłu datę kiedy ją wprowadziłaś. Jak widzisz w tym momencie wymieniasz kartę, gdy dziecko zobaczy ją 15 razy (5 dni po 3 sesje). W taki sposób każdego dnia poznaje kolejne nowe słowa.

Co robimy dalej?

Kolejne etapy to tylko kolejne elementy, kolejne wyrazy – zasady pozostają te same. Po trochu będziemy zmieniać czcionkę na mniejszą i ciemniejszą, aż dojdziemy do czarnej.

Kolejne etapy to zatem:

  1. pojedyncze wyrazy,
  2. wyrażenia dwuwyrazowe,
  3. rozbudowane zdania,
  4. książki.

Pomyśl tylko, jak ciekawy stanie się świat malucha, gdy będzie mógł czytać samodzielnie.

Jak nauczyć małe dziecko liczyć?

Tutaj kluczowe jest zrozumienie, że uczymy się najlepiej rzeczy, które możemy „dotknąć”, zrozumieć, mieć blisko. Chciałam napisać, że małe dzieci nie lubią abstrakcji, ale kto je lubi? Czy łatwiej zrozumieć dodawanie, które możesz zobaczyć na guzikach, cukierkach, kamykach, czy raczej logarytmy i funkcje, których niestety nawet w dorosłym życiu wielu z nas nigdy nie zrozumiało, choć prawdopodobnie wszyscy się ich nauczyliśmy.

Nauka matematyki metodą Domana to inaczej matematyka intuicyjna, bazująca na nauczeniu dziecka pojęcia prawdziwej ilości. Dla ciebie czy dla mnie może to być magia. Początkowo mi również było trudno uwierzyć w to, co robi z matematyką moja córka mająca niespełna rok. Pamiętaj jednak, że uczono nas liczyć na liczbach, na czymś totalnie abstrakcyjnym, teraz nauczymy dziecko liczyć na prawdziwej ilości.

Znów mamy skupić się na pokazaniu faktów. Znów będziesz potrzebowała kart, tym razem z kropkami. Docelowo potrzebujesz 100 kart  z kropkami, przedstawiające czerwone kropki, od jednej do stu. I jedną pustą kartę na koniec, bo dziecko szybko odkryje, że skoro istnieją jedendwa, to musi istnieć również „nic”. Wtedy pokażesz mu „zero”.

Zgodnie z przekazywaną przez sztab Glenna Domana wiedzą, dziecko po drugim roku życia, zaczyna tracić umiejętność dostrzegania rzeczywistej ilości przedmiotów. Czym jest starsze, tym jego mózg pracuje bardziej jak nasz. Prawdopodobnie nie zauważysz różnicy między 50 kropkami a 60, nie wskazałabyś, gdzie leży 25 kamyków, a gdzie 30.

Tak jak już wspominałam, mózg rośnie gwałtownie na początku naszego życia, a potem jego wzrost każdego dnia troszeczkę zwalnia. Zacznij więc możliwie najszybciej, najlepiej przed drugim rokiem życia. Idealnie, jeśli zaczniesz jeszcze przed pierwszym.

Najpierw nauczymy więc dziecko działać na prawdziwej ilości, a dopiero później, w przyszłości zmienimy je na abstrakcyjne liczby, kiedy to w jego głowie 99 będzie oznaczało dokładnie 99 w postaci rzeczywistej ilości, nie odległego symbolu. To sprawi, że wykonywanie działań już zawsze będzie dla niego „dziecinnie” proste, będzie w końcu sprowadzało się tylko do odpowiedniego przesuwania kropek (ilości) w pamięci.

Co robisz?

Znów masz karty. Tym razem z kropkami. I znów wprowadzasz dziecku super atrakcyjne sesje. Pamiętaj, że to zabawa, jeśli sesje są pełne radości i śmiechu (a to zależy głównie od ciebie), wasz sukces jest gwarantowany.

Rozpocznijmy od prostego, podstawowego i nieobciążającego harmonogramu. Pierwszego dnia weź pierwsze 5 kart (z  kropkami od 1 do 5) i pokaż je swojemu dziecku tak jak przy czytaniu, 3 razy w ciągu dnia. Pokazujesz szybko i głośno mówisz „jeden” – pokazując kartę z jedną kropką, „dwa” – z dwiema kropkami, i tak dalej. Po pierwszym dniu pamiętaj mieszać karty, by dziecko uczyło się ilości, a nie kolejności kart.

Drugiego dnia dołączasz drugi zestaw, kolejnych 5 kart (z kropkami od 6 do 10). Masz już dwa zestawy, pokazujesz je trzy razy dziennie, a zatem 6 krótkich sesji w ciągu dnia. Twoje dziecko nie tylko uczy się liczyć, ale uczy się także kolejnych słów – liczebników. Pamiętaj o mieszaniu kart kiedy masz już dwa zestawy, mieszaj je również między zestawami.

W ciągu kolejnych dni (dzień 3, 4, 5) pokazujesz Wasze dwa zestawy trzy razy dziennie, dalej prezentując 6 sesji w ciągu dnia.

Aż wreszcie 6 dnia zaczynasz wymianę kart dokładnie jak przy czytaniu. Tu nawet masz łatwiej, nie musisz notować ani pamiętać, która karta jest najstarsza, po prostu wymieniasz tę z najmniejszą ilością kropek. A zatem 6 dnia odkładasz kartę z 1 i 2 kropkami, a dokładasz z 11 i 12 kropkami. Mieszasz wszystkie dziesięć kart i rozkładasz na dwa nowe zestawy, które znów pokazujesz dziecku 3 razy dziennie, a więc razem 6 krótkich sesji.

System jest właściwie cały czas identyczny. Tworzysz zestawy, wymieniasz najstarsze karty, pokazujesz je jak najszybciej i gotowe. Poświęcasz kilkanaście minut dziennie, a Twoje dziecko już uczy się liczyć i czytać, a co najważniejsze w przyjemny, bezbolesny sposób.

Co możesz zrobić dalej?

Kolejne etapy matematyki to:

  1. rzeczywista ilość (na kropkach),
  2. ćwiczenie równań (na kropkach),
  3. rozwiązywanie zadań (na kropkach),
  4. liczby (wprowadzamy cyfry i liczby),
  5. równania (na liczbach).

Kiedy pokażesz swojemu małemu geniuszowi pierwsze 20 kart, możesz już dodatkowo wprowadzić równania. Zacznij od dodawania, bo jest najbardziej intuicyjne. Twoje dziecko dodaje od początku, nie wiedząc, że to matematyczne działanie. Od początku zdążyło już bowiem zauważyć, że każdego dnia pokazujesz mu kartę z jedną kropką więcej (+1), nie wie tylko jak nazwiesz tę kartę.

Teraz możesz więc dodać trzy kolejne sesje, tym razem prezentując w każdej z nich trzy działania matematyczne na liczbach od 1 do 20. Z biegiem czasu możesz wykorzystywać do działań kolejne liczby, które poznaje dziecko.

Możesz zacząć bardzo prosto: 3 + 4 = 7. Na razie nie wprowadzamy znaków, na to przyjdzie czas później. Po prostu pokaż dziecku kolejno karty z kropkami, mówiąc: „trzy” (pokazujesz kartę z 3 kropkami) dodać „cztery” (pokazujesz kartę z 4 kropkami) równa się „siedem” (pokazujesz kartę z 7 kropkami).

I gotowe – widzisz jakie to proste? Jeśli będziesz kierować się takim harmonogramem, twoje dziecko każdego dnia będzie miało 9 fantastycznych, matematycznych sesji, które nie trwają razem więcej niż 5 minut. Ten krótki czas natomiast daje poznanie nowych liczb, nowych słów i kolejnych nowych działań każdego dnia!

Jak pomnożyć wiedzę encyklopedyczną małego dziecka?

Wiedzę encyklopedyczną w metodzie Domana pomnażamy przy wykorzystaniu świetnego narzędzia, pomocy naukowej, jaką są bity inteligencji. Bity inteligencji pozwalają nauczyć malucha absolutnie wszystkiego, co przyjdzie ci do głowy.

Bazują znów na sesjach i na tempie – szybkie pokazywanie stymuluje prawą półkulę mózgu, a dziecko ćwiczy pamięć. Po takim „bitowym” treningu umysłu dziecko jest w stanie zapamiętywać obrazy czy informacje zaledwie po jedno – czy dwukrotnym zobaczeniu ich.

Czym są więc bity inteligencji?

Bity inteligencji to szczegółowe fotografie, przedstawiające „jakąś informację”, pogrupowane według kategorii. Dla przykładu: bitem inteligencji jest fotografia owczarka niemieckiego w kategorii „psy”. Ważne, by karta bitu była duża i czytelna.

Bity idealne to kwadrat o wymiarach 28 cm x 28 cm. Fotografia musi być szczegółowa i precyzyjna, najlepiej bez tła, ewentualnie na tle „niezaburzającym” odbioru. Oznacza to, że pokazując dziecku owczarka niemieckiego, nie może mieć ono wątpliwości, że chodzi o psa na zdjęciu, a nie stado owiec w tle lub publiczność w tle na wystawie psów. Trzymamy się oczywiście cały czas faktów więc prezentujemy zdjęcia prawdziwe, rzeczywiste, nie rysunkowe czy bajkowe.

Jedna kategoria, którą przygotowujesz powinna mieć minimum 10 bitów. Na początek potrzebujesz trzech kategorii. I znów przez trzy dni pokazujesz 3 kategorie 3 razy dziennie. Jak widzisz schemat jest wciąż identyczny. Kolejnego dnia dodajesz kolejną kategorię i kolejną, aż będziesz ich mieć 10 – tak jest książkowo, oczywiście dostosuj liczbę kategorii do swoich „mocy przerobowych”. Ważne jest by dobrze się bawić i posuwać do przodu. Tutaj jakość liczy się znacznie bardziej niż ilość.

Na początku waszej przygody z bitami, kartę należy wymienić po tym, jak dziecko zobaczy ją 30 razy. W zależności od tego, jak wygląda twój harmonogram, wymieniaj karty regularnie, by dziecko nie traciło zainteresowania. Kiedy wymieniasz jednego psa, powinnaś dodać nowego, by w kolejnej sesji był element zaskoczenia i zaciekawienia.

Znów pokazujesz maluchowi obrazy jeden za drugim, jak najszybciej, jednocześnie nazywając każdy z bitów. Między sesjami mieszasz bity w danej kategorii, by kolejność pokazywania nigdy nie była taka sama, a więc przewidywalna.

Jak nauczyć małe dziecko…. wszystkiego o czym tylko pomyślicie

Dzięki bitom oraz ogólnemu schematowi sesji możesz nauczyć malucha wszystkiego. Pamiętaj, by rozszerzać świat dziecka od wewnątrz. Świetnymi kategoriami na początek do nauki są zwierzęta czy rośliny. Sprecyzuj je jednak: może chcesz pokazać psy lub koty, a może raczej motyle lub ptaki? A może ze względu na twój zawód lub tryb życia, bliższe akurat twojemu dziecku, będą instrumenty muzyczne lub kraje świata?

Jeśli metoda Cię zainteresowała spróbuj ją poznać i wdrożyć. Nie rzucaj się jednak na głęboką wodę zaczynając wszystko naraz. Zwłaszcza jeśli jesteś świeżo upieczoną mamą, masz całą masę nowych rzeczy do ogarnięcia. Sam fakt, że chcesz coś zrobić w kierunku edukacji swojego dziecka jest już wspaniały, teraz po prostu dobrze się bawcie.

Na początek polecam program czytania, bo wydaje się być najmniej czasochłonny i pracochłonny. Co więcej nam dorosłym, chyba najłatwiej go zrozumieć i uwierzyć, że dziecko naprawdę może czytać zanim zacznie mówić. Jeśli ci się spodoba, spróbuj pójść dalej, wprowadź bity lub matematykę. Nie zarzucaj się jednak za dużą ilością nowych spraw naraz, by zbyt łatwo nie zostać przytłoczoną i nie poddać się.

Nawet najmniejszy, ale konsekwentny program, jest lepszy niż najbardziej zaawansowany, ale przytłaczający, nie dający radości czy przerwany w przedbiegach. Pamiętaj też wierzyć w nieskończone możliwości dziecka, zawsze dobrze się bawić i wkładać w każdą sesję niezmierzone pokłady radości. Powodzenia!

Jeśli chcesz wiedzieć więcej lub zobaczyć nasze efekty, zapraszamy na bloga Mądry Bobas.

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This