Niektórym może się wydawać, że nie ma czegoś takiego jak „koncentracja” u dwulatka, który jest zainteresowany wszystkim i niczym jednocześnie. Nic bardziej mylnego. 

Czasem pytacie czy to dobrze kiedy dwulatek biega po domu, wynajduje sobie różne zabawki, ale tak naprawdę na niczym dłużej się nie skupia. Po całym dniu takiego biegania dom wygląda jak po trzęsieniu ziemi, a człowiek ma wrażenie, że dziecko głównie zajęte było rozrzucaniem, żadną konkretną zabawą. 

Jeśli chodzi o rozwój dwulatka, to naprawdę sporo zostało już o tym powiedziane na blogu. Zerknij na artykuł:

Cała prawda o dwulatku. Jesteś pewna, że chcesz ją poznać?

Uwaga mimowolna

Koncentracja u małych dzieci może wyglądać bardzo różnie, ponieważ przechodzi różne etapy, wraz z rozwojem dziecka. Ewoluuje, można powiedzieć, że dorasta. Ta początkowa faza nazywana jest uwagą mimowolną, co oznacza, że mały człowiek jest zainteresowany tym, co właśnie zauważył na swojej drodze.

To właściwie wyjaśnia sprawę „trzęsienia ziemi” w domu po zabawie z dwulatkiem. Jeśli dziecko dotyka, bada, bawi się wszystkim co napotka (lub próbuje to zrobić, bo przecież przelatującym motylem pobawić się nie da, ale można spróbować go złapać), to siłą rzeczy jego uwaga skacze z kwiatka na kwiatek i co chwilę zmienia obiekt zainteresowania. 

Czy to jest normalne zachowanie? 

Tak, to zupełnie normalne i cudowne, że dzieci są tak ciekawe świata, tak bardzo chcą poznawać różne rzeczy. Oczywiście, bywa to również męczące, bo łatwo sobie wyobrazić dzień z dwulatkiem pragnącym dotknąć (i na dotykaniu się zazwyczaj nie kończy) wszystkiego: zapałki, szyba, szminka, sztućce, kompot, farba, ściana, woda, robak itd. 

Dlatego też warto również wspierać dziecko w umiejętności koncentrowania uwagi na wybranych rzeczach. Wszystko przez zabawę, bo przecież nie da się na siłę przeskoczyć niektórych etapów rozwoju (uwaga mimowolna). Co wcale nie znaczy, że nie można pokazywać dziecku zabaw ćwiczących koncentrację. 

W tym wypadku bardziej mam na myśli takie organizowanie otoczenia, które pozwoli na większe skupienie. Wiedząc, że malucha rozprasza każdy drobiazg, można część z nich usunąć z pola widzenia. Nie, nie pozbawiamy w ten sposób możliwości poznawania i doświadczania, tylko przez kilka chwil w ciągu dnia pokazujemy, że ten rodzaj zabawy też jest przyjemny i możliwy. 

Prawda jest taka, że przeciążony bodźcami mózg małego człowieka często nie wytrzymuje. Stąd rozdrażnienie, płaczliwość, czasem wybuchy emocji (histerie). Więcej o nich napisała tu:

Mam tę moc czy jej nie mam? Skąd się biorą powody do histerii?

Najlepszym sposobem na zorganizowanie środowiska sprzyjającego zabawom związanym z koncentracją będzie odhaczeniu kilku podpunktów z tej listy. 

  1. Pora dnia. To nie jest przypadek, że typowo edukacyjne zajęcia w przedszkolach odbywają się przed południem, tuż po śniadaniu. Wtedy dzieci są wypoczęte, organizm gotowy do działania po przespanej nocy. Wtedy też łatwiej o skupienie i po prostu dobry humor, który przy wyzwaniach związanych z koncentracją, jest bardzo ważnym elementem układanki. Oczywiście nie każdy ma czas i możliwość bawić się z dzieckiem do południa, ale wtedy warto wziąć pod uwagę, że o skupienie i cierpliwość (rodzica i dziecka), będzie o wiele trudniej. Mając to w tyle głowy, łatwiej zrozumieć (racjonalnie wyjaśnić) mniejsze zainteresowanie malucha. 
  2. Bezpieczeństwo. Bez tego ani rusz. Kiedy dziecko nie czuje się bezpieczne wśród osób, z którymi przebywa, niestety nie będzie w stanie skupić się na żadnej zabawie ani tym bardziej trudniejszym wyzwaniu. To poczucie można budować tworząc atmosferę zachęcającą do doświadczania, dając możliwość popełniania błędów i co ważne w przypadku dwulatków – wykonywania pewnych rzeczy po swojemusamodzielnie. Choćby te rzeczy nie do końca zgadzały się z edukacyjną wizją dorosłego. 
  3. Wybór. Dla dwulatka, który zupełnie niedawno odkrył, że jest osobnym bytem, że można świetnie funkcjonować nie siedząc u mamy na rękach, kluczowe jest podkreślanie swojej autonomii. Bardzo pragnie pokazać światu swój punkt widzenia, dlatego możliwość wybrania zabawy/zadania jest bardzo ważna. Ona też sprawia, że dziecko jest bardziej zaangażowane w wyzwanie, tym samym w zdobywanie nowych umiejętności. Jeśli więc maluch chce czytać książkę od końca, to w porządku. Jeśli zamiast zaplanowanego na dziś malowania woli kleić, też super. To są drobiazgi, które dla dziecka mają ogromne znaczenie. 
  4. Ilość. W tym wypadku chodzi o różne dodatkowe bodźce otaczające dziecko, czyli zabawki, (ogólnie rzeczy), a także światło i dźwięki. To z czym mózg dorosłego radzi sobie bez problemu i potrafi zignorować jeśli uzna za nieprzydatne w danej chwili, dla dwulatka nie jest już takie proste. Mając na względzie uwagę mimowolną, logiczne wydaje się ograniczenie nadmiaru „ciekawostek”, w momencie kiedy zależy nam na jako takim skupieniu np. podczas wspólnego czytania lub konkretnej zabawy. Dotyczy to również muzyki w tle czy telewizji. Wiele badań pokazuje, że neutralna muzyka w tle wręcz wspiera koncentrację u niektórych osób, ale to raczej odnosi się do uczniów i dorosłych. Ograniczenie bodźców powinno się też wiązać z ograniczeniem zbyt wielu aktywności: za dużo męczących fizycznie czynności, za dużo bajek, za dużo emocjonalnych przeżyć na raz nijak koncentracji nie wesprze. 
  5. Czas działania. Bywa, że mamy na wspólną zabawę z dzieckiem przeznaczoną godzinę. Bywa, że wymyślamy sobie, ile powinno zająć konkretne zadanie. Bywa, że przeczytamy jak długo powinno się koncentrować dziecko w danym wieku. A nasze jakoś nie umie. Jeśli mówimy o dwulatkach, to tak naprawdę kluczem jest podążanie za zainteresowaniem malucha. Jeśli ma ochotę skupić się na czymś dłużej, to wspaniale. Jeśli jednak widać, że dzisiaj po minucie już ma dosyć, to też w porządku. W tym wieku pięć minut skupienia na rysowaniu, wyklejaniu czy malowaniu, to bardzo dobry wynik. Wiem, że czasem samo przygotowanie zajmuje więcej niż zabawa, ale tak to właśnie z dwulatkami bywa.
  6. Wsparcie dorosłego. Dwulatki bardzo lubią obserwować inne dzieci, choć niekoniecznie są to aktywne zabawy z rówieśnikami. Jednak z rodzicem to trochę co innego, bo znając dobrze dziecko możemy pomóc mu skupić się na konkretnym temacie przez dłuższy czas. Jak? Wykorzystując zainteresowanie malucha na różne sposoby. Jeśli akurat pociecha jest na etapie zaciekawienia kolorami, to przecież można o nich rozmawiać podczas czytania bajek, zabaw ruchowych lub przy obiedzie. Maluch niekoniecznie będzie potrafił skojarzyć, że kolorami można się bawić w tak różnych sytuacjach, dlatego tak ważne jest aktywne i świadome działanie rodziców. 
  7. Porządek. Nie raz zdarzało mi się opowiadać, że dla mnie porządek w otoczeniu to też porządek w głowie. Tak mam, choć zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób potrafi skupić się w tzw. artystycznym bałaganie. Ostatnio nawet przeczytałam badania, z których wynika, że całkowity porządek nie sprzyja działaniom twórczym tak bardzo, jak przyjazne miejsce, w którym jednak „walają się” ulubione (inspirujące) drobiazgi. Oczywiście z umiarem. Jednak w przypadku maluchów zabawy związane z porządkowaniem własnych rzeczy są bardzo ważne dla koncentracji. Dobrze więc tak przygotować pokój/kącik zabaw żeby dziecko od początku samodzielnie orientowało się w przestrzeni. Można do tego wykorzystać np. naklejki na pudełka: klocki, samochody, piłki. Nasze dzieci najcześciej mają sporo zabawek, ale to nie znaczy, że wszystkie muszą być na wierzchu każdego dnia. A znajomość konkretnych miejsc na konkretne rzeczy, to znakomite ćwiczenie dla pamięci koncentracji. 

Jeszcze jedna sprawa

Jest jeszcze jeden sposób, o którym chcę opowiedzieć. To bardzo prosty element rozmów i zabaw, którego wplatanie w codzienność zaowocuje w przyszłości. Chodzi o zachęcanie dziecka do wyszukiwania podobieństw i różnic. Niekoniecznie na każdym kroku, ale warto pokazywać maluchowi takie ciekawostki.

1,5 roczne czy dwuletnie dziecko niekoniecznie samo będzie zwracało uwagę na podobieństwa i różnice. Im cześciej je wskażemy, tym szybciej się tego nauczy. I nie chodzi jedynie o: czarne i białe, ciepły i zimny. Chodzi również o takie rozmawianie z dzieckiem, w którym to wyszukiwanie podobieństw i różnic jest zupełnie naturalne np.

  • Pomarańcze są okrągłe, prawda? Jak twoja piłka! Klocki są kwadratowe, a piłka okrągła.
  • Ale dzisiaj gorąco. Tak ciepło jak przy piecu u babci w zimie. Można siedzieć w krótkim rękawku.
  • Nie smakuje mi kwaśny sok z cytryny. Lubię słodki sok z pomarańczy, a ty?

Nie byłabym sobą gdybym nie znalazła tytułu książki dla dzieci, którą można wykorzystać do aktywnego czytania właśnie przy takich zabawach. Tym razem to Kominiarz i piekarz wydawnictwa Dwie Siostry. Tekst i ilustracje Dominika Czerniak-Chojnacka.
Spodoba się dzieciom 1-2 lata.

Czasami lubię opowiadać o książkach

Wtedy możemy razem zajrzeć do środka, a ja mogę opowiedzieć, co ciekawego wypatrzyło moje pedagogiczne oko. Nie przegapisz żadnego filmu subskrybując kanał TylkoDlaMam.pl na You Tube.

Sprawdź cenę i dostępność tej książki

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This