Dotyk jest jedną z najpiękniejszych form kontaktu rodzica z dzieckiem. Mówię oczywiście o dobrym, przyjaznym dotyku, który daje poczucie bezpieczeństwa i którym można powiedzieć „kocham cię”.

Już w siódmym tygodniu ciąży, dziecko w łonie mamy, zaczyna poznawać, czym jest dotyk, bo to jedyny zmysł, który rozwija się tak wcześnie. Mamy w ciąży nieustannie dotykają z czułością brzucha. Trochę dlatego, że nie mogą się doczekać aż będą mogły wziąć na ręce bobasa. A trochę dlatego, że oprócz mówienia, to jedna z form kontaktu z dzieckiem „jeszcze po drugiej stronie”.

Nie przesadzę jeśli powiem, że przychodzący na świat maluch, potrzebuje dotyku niemal tak samo, jak tlenu do oddychania. Czy przeżyje bez czułych ramion rodzica? Pewnie tak, choć różnie bywa. Już w starożytności odkryto, jak ważny jest dotyk dla rozwoju niemowlaków. Zauważono, że chore dzieci, pozostawione same sobie, gorzej radzą sobie z chorobą. A te przytulane i noszone – o wiele lepiej.

Noszenie, kołysanie, przytulanie, mogą zdziałać cuda. Dziecko bez czułego dotyku, nawet jeśli przeżyje, nie będzie szczęśliwe. Po prostu. I nie wyrośnie na szczęśliwego dorosłego. Potrzebuje dotyku do budowania: relacji, bliskości, bezpieczeństwa.

Badania Harry’ego Harlowa z Uniwersytetu w Wisconsin przeprowadzone na małpach pokazały, że małe małpy pozostawione bez dotyku i czułości ze strony mamy (lub opiekunów – kompletna izolacja) przez pierwszy rok życia, wykazywały zachowania autystyczne i nieumiejętność nawiązania prawidłowych relacji z innymi, w późniejszym okresie życia.

Otul mnie

Czuły dotyk ma wpływ na emocje już od pierwszych chwil życia. Nie muszę chyba prosić żebyś wyobraziła sobie pozostawione samemu sobie, płaczące dziecko, po to by zrozumieć, jak ważny jest dotyk mamy. Jak ono może się czuć, kiedy nie ma w pobliżu nikogo, do kogo można się przytulić? Ta potrzeba jest ogromna i równie ważna, jak cała pielęgnacja związana z opieką nad noworodkiem.

Jedną z metod budowania poczucia bezpieczeństwa najmłodszych maluszków jest Swaddling. To metoda otulania (wciąż związana z czuciem i dotykiem), która ma pomóc maluchowi zaaklimatyzować się po drugiej stronie brzucha mamy.

Te pierwsze tygodnie, czasem nazywane są „czwartym trymestrem” (to określenie używane przez amerykańskiego pediatrę dr Harvey’a Karp’a). Coś w tym jest. Dziecko poznaje nowy świat, nowe otoczenie, nowych ludzi. Musi czuć się bezpiecznie żeby jakoś funkcjonować. Dotyk, otulanie i bliskość rodziców (zwłaszcza mamy), są kluczową sprawą.

Chcesz porozmawiać z pedagogiem on-line? Kliknij po więcej informacji»

Czy każdemu dziecku to się podoba? Oczywiście, że nie, ale wiele noworodków bardzo sobie ceni ten rodzaj bliskości, bo kojarzą go z przyjaznym (choć nieco ciasnym) brzuchem mamy. Jak to robić prawidłowo? Zerknij na filmik.

Dotyk ma moc

Czasem słyszę, że „kiedyś tak się nie rozczulano nad dziećmi i też jakoś wyrosły na ludzi”. Bardzo nie lubię polemizować z takimi argumentami, bo jasne jest, że od braku czułego dotyku „się nie umiera” (choć i takie przypadki bywały!). Dzisiaj, dzięki badaniom wiadomo, że człowiek gorzej radzi sobie z emocjami (w tym nerwami), kiedy w jego dzieciństwie i ogólnie życiu, brakowało czułego dotyku.

Kiedyś nie było tego rodzaju badań i matki intuicyjnie czuły, jak ważny jest dotyk, bo m.in.:

  • relaksuje,
  • zapewnia poczucie bezpieczeństwa,
  • sprawia radość,
  • buduje więź.

Dzisiaj wiemy o wiele więcej, bo dotyk również:

  • sprzyja wydzielaniu hormonów wzrostu i szczęścia,
  • usprawnia funkcjonowanie układu oddechowego i krążenia krwi,
  • wpływa na pracę (rozwój) mózgu (kora okołooczodołowa).

Kora okołooczodołowa, rozwija się w ciągu pierwszych trzech lat życia. Jednak nie rozwija się sama z siebie, nie rośnie jak kończyny czy włosy. Wytwarza się dzięki relacjom społecznym i bliskości, którą dziecko dostaje (lub nie) od rodziców/opiekunów. Odpowiada za umiejętność wczuwania się w przeżycia innych ludzi, empatię, wyciąganie wniosków, rozumienie zachowań innych ludzi. Deficyt bliskości przez pierwsze lata życia, jest właściwie nie-do-nadrobienia w przyszłości.

Brak dotyku może oznaczać dla człowieka m.in.:

  • nieprawidłową pracę (rozwój) mięśni,
  • brak poczucia bezpieczeństwa,
  • nieprawidłowy rozwój emocjonalny,
  • nieradzenie sobie z wyzwaniami,
  • trudności w nauce,
  • mniejszą odporność fizyczną (zdrowie) i nerwową (stres),
  • kłopoty z ruchem i panowaniem nad ciałem (propriocepcja).

Propriocepcja jest zmysłem opisanym dokładnie pod koniec XIX wieku przez Sir Charlesa Scotta Sherringtona. Odpowiada za odbieranie bodźców ze środowiska zewnętrznego, kontrolowanie ruchów (adekwatnych do sytuacji i potrzebnych w danym momencie) oraz napięcie odpowiednich struktur tkankowych.

W prostych słowach tłumacząc, odpowiada za to, jak sobie nasz organizm radzi w zmieniających się warunkach np. kiedy mamy do ominięcia dziurę w chodniku lub przejście po wyboistej drodze, bez potykania się czy upadania.

Po co jak się tak rozwodzę nad mocą dotyku?

Bo jakoś tak skupiamy się na nim od samego początku, a potem… zapominamy? Wiem, że cudownie jest tulić noworodki i niemowlaki. Łatwo. Instynktownie. One jeszcze nie tuptają, nie uciekają, jak np. ciekawe świata dwulatki. Co wcale nie znaczy, że te uciekające maluchy, naszego czułego dotyku nie potrzebują. Może nie w takiej ilości, jak bobasy, ale wciąż bardzo dużo. Starsze dzieci (tak, te zbuntowane nastolatki i dorośli) zresztą, również.

„Dotyk, wyzwalając oksytocynę, serotoninę, czy endorfiny, powoduje reakcje chemiczne, które zmniejszają ciśnienie krwi, a to z kolei zmniejsza ryzyko chorób serca. Może też sprawić, że poczujemy się podobnie, jak po wysiłku fizycznym, czy zjedzeniu tabliczki czekolady. – To pierwszy zmysł, rozwija się jeszcze w okresie płodowym człowieka, więc bardzo wcześnie. Dlatego przez długi okres życia jest nam bardzo potrzebny, a wręcz niezbędny – mówi Joanna Gutral, psycholog z Uniwersytetu SWPS w Warszawie.”

Takie rozmowy podrzuca mi mój tajny informator, któremu bardzo dziękuję, a cytat zaczerpnęłam z http://www.polskieradio.pl/23/5366/Artykul/1718142,Przytulanie-jest-nam-niezbedne-do-zycia

Skąd ta agresja?

Skupię się jeszcze przez chwilę na ignorowaniu dotyku. Już wiadomo, że nie wpływa to dobrze na psychikę człowieka. Tylko, jak ta wiedza przekłada się na rzeczywistość? Niezbyt ciekawie. Kiedy dzieje się coś z zachowaniem dziecka, często rodzice zwracają się do mnie z prośbą o poradę. Wiele rozwiązań i wspólne szukanie odpowiedzi, sprowadza się do konieczności odnowienia pozytywnych relacji i bliskości. Do dotyku.

Bywa, że dziecko, zwłaszcza chłopcy (bo oni mają jeszcze wciąż mniejsze przyzwolenie społeczne na okazywanie emocji i czułości), zaczynają zachowywać się agresywnie. Wdają się w bójki i nie stronią od nich, mimo tzw. kar i rodzicielskich pogadanek.

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że prowokowanie bójek może mieć związek z brakiem poczucia bliskości i deficytem dotyku. Kilkulatkom (uczniom) może go brakować, bo jakoś tak bardziej, zarezerwowany jest dla najmłodszych. Bójka, czyli kontakt fizyczny, jest rozładowaniem tych nagromadzonych emocji, które nie znalazły upustu w pozytywnych relacjach i czułym okazywaniu troski. Jeśli dziecko nie zna innego sposobu, to z pewnością (prędzej czy później) zorientuje się, że agresja pozwala wybuchnąć i na chwilę poczuć się lepiej. Ale to nie jest rozwiązanie, prawda?

Tak niewiele trzeba

Rozwiązanie jest (dosłownie) na wyciągnięcie ręki. Skoro już wiadomo, jak ważny jest dotyk, to może warto wysilić się odrobinę i pilnować, by mieli go pod dostatkiem nasi najbliżsi. Nie tylko dzieci, ale one przede wszystkim. One dopiero kształtują układ nerwowy i poznają emocje. A konkretnie to, jak sobie z nimi radzić.

Receptory dotyku są niemal na całym ciele człowieka. Skóra jest największym kanałem sensorycznym. Znajduje się na niej ok. 500 tysięcy receptorów. To oznacza, że nawet jeśli pociecha jest już starsza i niekoniecznie noszona na rękach, to i tak można budować poczucie bezpieczeństwa, przez zabawy związane z dotykaniem ciała (oczywiście zawsze za przyzwoleniem dziecka):

  • łaskotki,
  • turlanie,
  • bujanie,
  • granie w łapki,
  • czesanie włosów,
  • masażyki,
  • kąpiel,
  • kołysanie itd.

Otul, przytul

Chciałabym pokazać jeszcze jeden sposób na zabawy związane z budowaniem poczucia bliskości i bezpieczeństwa przez dotyk i otulanie. Spójrz na te kocyki LazyOne, bo to właściwie one zainspirowały mnie do tekstu o bliskości i przytulaniu. Otulone nimi starsze dzieci, przywodzą mi na myśl te noworodki, które opatulamy żeby czuły się bezpiecznie.

Jednak ze starszakami, to trochę inna sprawa. Bywają i takie, które unikają lub zwyczajnie, nie przepadają, za dotykiem i przytulaniem. A ty wiesz, jakie to ważne dla rozwoju. Taki kocyk zachęca do zabaw budujących ten konkretny rodzaj poczucia bezpieczeństwa – przez dotyk.

Wybierając ulubionego zwierzaka, można się z dzieckiem bawić, że jest właśnie nim. Zamienia się wtedy w małego (lub dużego) liska, stworka czy niedźwiadka. Bycie zwierzakiem to zabawa, a podczas zabawy, nawet te pociechy, które nie przepadają za przytulaniem, pewnie dadzą się do tego namówić.

Samo otulanie kocykiem (nieważne, czy dziecko lubi dotyk czy nie), niesie pozytywne doznania. Kilkulatki lubią taką swoją przestrzeń, która kojarzy się z bliskością i zabawą. Czasem pod taki kocyk można się schować i odpocząć od świata. Czasem oglądać bajki w takim otulaczku, czytać, rysować. Zabrać na wycieczkę, na „spanie poza domem”, do samochodu… wszędzie. Niby tylko kocyk, ale często to  kocyk. Tak samo, jak ulubiona przytulanka, poduszka czy zabawka.

Jeśli masz ochotę obejrzeć te kocyki w zaprzyjaźnionym ze mną sklepie KaRoKa.pl, wszystkie wzory, modele i kolory znajdziesz tutaj.

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This