Nie ma co ukrywać, że jedynak nie cieszy się dobrą opinią. Stereotypowo, to niedostosowane społecznie samoluby i to w dodatku rozpuszczone. Sama nie jestem jedynaczką, ale jestem mamą jedynaczki. Pisałam o tym kiedyś na blogu Tylko dla Mam

Ta opinia ma już sporo lat, bo stworzył ją i rozpowszechnił w roku 1800, G. Stanley Hall. Badając zachowania dzieci stwierdził, że „bycie jedynakiem jest zarazą (chorobą) samą w sobie”. Od tej pory, ta ironiczna i krzywdząca opinia, obiega świat. Wiem coś o tym, będąc mama jedynaczki miałam okazję nasłuchać się tego i owego. Pisałam kiedyś o tym w artykule pt. 8 tekstów, którymi wkurzysz mame jedynaka >> 

Wiele współczesnych badań dowodzi, że jedynacy są szczęśliwymi ludźmi. To znowu stoi w zderzeniu ze stereotypowym myśleniem o tym, że są to samotni, zamknięci w czterech ścianach ludzie, nie mający do kogo gęby otworzyć. Czy aby na pewno?

Profesor Chelsea Cristene, autorka książki Gender on the Rocks, mierzy się ze stereotypową rolą jedynaka, dowodząc, że jest to (współcześnie, kiedy coraz więcej rodzin decyduje się na tylko jedno dziecko) raczej szczęśliwy człowiek.

Szczęśliwy jedynak

Wyjątkowość jedynaka polega na tym, że nie musi z nikim rywalizować o uwagę rodziców. Po prostu ją ma przez całe życie. To może być powodem zazdrości niejednego dziecka z wielodzietnej rodziny, bo on ma cały pokój dla siebie, dużo zabawek, których nikt nie rusza, nie musi nosić ubrań po starszej siostrze i nikt mu nie zabiera pilota od telewizora.

Ale tak naprawdę, ta zazdrość jest problemem tamtego dziecka, a nie jedynaka, który często może sobie nawet nie zdawać sprawy z uczuć targających rówieśnikami. To oczywiście działa też w drugą stronę. Wiele jedynaków marzy o rodzeństwie, bo widzi z boku, że fajnie mieć kogoś w swoim wieku do zabawy.

Nie ma w tym nic dziwnego. Często marzymy o miejscach, w których nas nie ma i sprawach, o których nie do końca wszystko wiemy. Jest takie powiedzenie: Uważaj o czym marzysz, bo jeszcze się spełni. Mogą je potwierdzić pierworodni, którzy po latach bycia jedynym dzieckiem w rodzinie, doczekali się rodzeństwa. 

O tych trudnych chwilach w budowaniu relacji między rodzeństwem mówiłam w jednym z odcinków podkastu Tylko Dla Mam pt. Co naprawdę czuje starsze dziecko, kiedy w domu pojawia się rodzeństwo? >>

Wyobraźnia w małym palcu

Jedynaki są najczęściej twórcze, pomysłowe i kreatywne, bo po prostu nie mają innego wyjścia. Nie mają brata ani siostry, z którymi mogą się na co dzień bawić. Muszą sobie często same organizować czas i wymyślać zabawy.

Bardzo często – właśnie z racji tej uwagi ze strony rodziców, są to zabawy podparte mocno rozwiniętą wyobraźnią. Świetnie dogadują się z innymi jedynakami, bo po prostu mają wyobraźnię rozwiniętą na podobnym poziomie. Dlatego te wspólne zabawy są jakby bardziej spójne.

Jedynak wśród rówieśników

Z kolei, mogą pojawić się trudności, kiedy przychodzi do zabaw z dziećmi z liczniejszych rodzin. Jedynacy nie są przyzwyczajeni do przepychanek, obrażania, dogadywania (jak to między rodzeństwem). Często to, co dla rodzeństwa jest zwykłym sposobem komunikacji, jedynak odbiera jako agresję słowną lub fizyczną. Podobnie zresztą rodzice, często pytają: Jak reagować na bicie i przepychanki w przedszkolu? >>

Może więc w tego rodzaju sytuacjach być na początku np. wycofany, przestraszony. Rodzice w tym wypadku są odpowiedzialni za organizowanie spotkań pociechy z liczniejszym gronem rówieśników, żeby np. wejście do grupy przedszkolnej z marszu i bez przygotowania, nie było szokiem.

Lekko z boku

W wielu przypadkach jedynak nie ma ochoty bawić się z dziećmi, które go szturchają, przekrzykują i nie dopuszczają do głosu, dlatego pewnie bywa odbierany, jako ten aspołeczny. Badania jednak dowodzą, że jest to myślenie stereotypowe. Dlatego, że jeśli jedynak rezygnuje z towarzystwa innych dzieci (właśnie z wymienionych wyżej powodów), to jest to jego dość świadomy wybór. To co innego niż obrażanie się czy strach przed rówieśnikami.

Zainteresował cię ten temat? Nie przegap kolejnego artykułu, zapisz się na newsletter Tylko dla Mam »

Jednak cześciej jedynacy po prostu dostosowują się do reguł panujących w grupie, zamiast się wycofywać. Zajmuje im to trochę więcej czasu niż rodzeństwu, które miało okazję praktykować zasady zabaw w grupie, już w domu. A kiedy już jedynacy zorientują się, o co chodzi w tym społecznym stadku, są naprawdę wiernymi przyjaciółmi.

Jedynak to dobry przyjaciel

Co czyni z jedynaka tak lojalnego przyjaciela? Rodzeństwo zawsze, ma gdzieś w tyle głowy alternatywę, że są gdzies obok brat i siostra. Zawze będą. Nawet jeśli się kłócimy, to oni są. Jedynak zdaje sobie sprawę ze swojego ograniczonego dostępu do rówieśników, dlatego zależy mu na pielęgnowaniu przyjaźni z dziećmi, które go szanują i które on szanuje.

Dobór przyjaciół to bardzo indywidualna sprawa. Czasem są to zupełne przeciwieństwa, coś na zasadzie fascynacji zachowaniem, którego nie znam. Czasem są to dzieci bardzo do siebie podobne. Jedynacy dość dobrze dogadują się z pierworodnymi. Nie jest to przypadek, o czym mówi Cliff Isaacson w Birth Order Effect for Couples. Przecież na pewnym etapie życia, ich losy były bardzo zbliżone. Pierworodni, przez jakiś czas, też przecież byli jedynakami. A jedynacy często pełnią rolę przypisaną pierworodnym, w teorii kolejności narodzin.

Trochę jak pierworodny

Rodzice pokładają w jedynym dziecku spore ambicje, ale też często są dobrze wyedukowani i świadomi. Właśnie dlatego, że to pierwsze i jedyne dziecko. W którym kierunku pójdą ambicje, a w którym rzeczywiste zainteresowania dziecka, to oczywiście trudno przewidzieć. Zerkając na nazwiska niektórych sławnych jedynaków: Winston Churchill, Joseph Stalin, Franklin D. Roosevelt, Jean Paul Sartre, Burt Bacharach, Frank Sinatra, Tiger Woods, widać ogromną rożnorodność zainteresowań. 

Rodzice jedynaków bywają przesadnie ostrożni i nadopiekuńczy, dokładnie jak rodzice pierworodnych. Jednak, w zdecydowanej większości, przychodzi taki moment, kiedy dają dziecku możliwość odszukania swojej tożsamości i zainteresowań. Paradoksalnie, to całkowite skupienie na dziecku, przynosi w rezultacie więcej możliwości, bo rodzice są dyspozycyjni i otwarci na różne alternatywy.

Więcej możliwości

Na przykład, kiedy maluch chce spróbować tych czy tamtych zajęć dodatkowych, rodzice chętnie na to przystają. Bo mają czas i często też możliwości finansowe. Nie są też tak przemęczeni, choć nie wrzucałabym od razu wszystkich rodzin do worka: Oni mają łatwo, bo tylko jedno dziecko. Różnie w życiu bywa z jednym dzieckiem. 

Ta dyspozycyjność sprawia, że możliwości poznawania najróżniejszych rzeczy, faktycznie jest więcej. Choćby samo podróżowanie. Liczna rodzina nie zawsze może sobie pozwolić na wycieczkę zagraniczną, spontaniczną podróż itd. Łatwiej jest to wszystko logistycznie i finansowo zorganizować, kiedy do ogarnięcia jest jedno dziecko. Dlatego (statystycznie) jedynacy mogą liczyć na więcej tego rodzaju doświadczeń.

Bardziej dojrzałe

Gorzej, kiedy rodzice skupiają się wyłącznie na pracy. Wtedy dziecko może czuć się odrzucone i czuć, że nie ma oparcia w rodzinie. Wspominałam o tym przy okazji rozmaważań o niedostępności emocjonalnej w rodzinie. 

Jedynacy są bardzo wrażliwi, bo częściej przebywają w towarzystwie dorosłych. Ci z kolei całkowicie, bez rozproszenia koncentrują się na przeżyciach i pragnieniach dziecka. Można więc powiedzieć, że jedynacy są bardziej świadomi swoich uczuć i wielu sytuacji, w których się znajdują. Jakby trochę bardziej dorośli, niż dzieci w ich wieku.

Oczywiście jedynacy mają wysoką samoocenę, bo najczęściej rodzice dbają o to, by tak właśnie było. Trzeba jednak bardzo uważać żeby nie przedobrzyć i nie sprawić, że dziecko będzie miało zbyt wysokie mniemanie o sobie. Oczywiste jest, że rówieśnicy nie przepadają za takimi okazami. Jednak, co może nawet i bardziej istotne, to prowadzi do nierealnego oceniania rzeczywistości i sytuacji, w których dziecko się znajduje.

Przewrażliwienie

Dotyczy to także możliwości dziecka. Tych realnych. Jeśli np. jedynak jest zawsze chwalony za swoje działania, to w zderzeniu z tym samym działaniem rówieśnika, tylko wykonanym lepiej, może być bardzo zdziwiony, a nawet rozczarowany postawą rodziców. Przecież mówiliście, że pięknie rysuję, a oni się z tego rysunku śmieją.

Oprócz podkopanej samooceny, w grę wchodzi też brak zaufania do rodziców. Zatem z jednej strony, łatwo dowartościować jedno dziecko. Z drugiej, można przegiąć i niechcący skrzywdzić.

Zwłaszcza, że jedynacy są często przewrażliwieni na punkcie tego, co myślą o nich inni ludzie. Trochę dlatego, że są nauczeni koncentrowania się głównie na sobie i własnych przeżyciach. Nie mają obok podobnie czującego, małego człowieka, którego mogliby obserwować.

Dochodzi do tego ogromna wyobraźnia. Dzięki niej (właściwie przez nią) potrafią nakręcać się na różnego rodzaju sytuacje czy emocje. Jeśli jedynak trafi w nieprzyjazne środowisko rówieśnicze, które tylko spotęguje te lęki, może stać się dzieckiem bardzo zamkniętym w sobie, sfrustrowanym. Po prostu nieszczęśliwym.

Dlatego tak ważne jest pokazanie dziecku, jak zaakceptować siebie, o czym mówię w jednym z odcinków podcastu: Jak pomóc dziecku zaakceptować swoją odmienność?

Samotny jedynak?

Wbrew powszechnej opinii o samotności jedynaków, oni bardzo często lubią bawić się samodzielnie. Ogromna kreatywność daje duże możliwości działania.

Ale też jedynacy rozumieją, że bycie samemu nie oznacza samotności. Jeśli masz jedynaka, koniecznie wyposaż go w tę wiedzę i zrozumienie sytuacji. To bardzo przydaje się w dorosłym życiu. Czasem człowiek z licznej rodziny (lub posiadający gromadkę dzieci) też potrafi się odnaleźć w samotności, prawda? Jedynacy raczej nie mają tego problemu, przeciwnie – szukają chwili wytchnienia od świata i ludzi. 

Jedynacy najcześciej odróżniają samotność od bycia samemu, choć reszta świata, nie bardzo chce w to wierzyć. Wiele jedynaków wręcz lubi działać w pojedynkę i przebywać w samotności. Jeśli dziecko wie, że jest kochane, zaopiekowane i ma przyjaciół wśród rówieśników, to i tak zadziwiająco często, ucieka do samodzielnych zabaw.

Bo jedynacy przyzwyczajeni są do spokoju i potrzebują go, od czasu do czasu. Chwili dla siebie. To taki rodzaj odpoczynku od chaosu świata. Dorośli jedynacy, którzy zdecydowali się na założenie licznej rodziny, często miewają trudności z odnalezieniem się, właśnie dlatego, że nie ma szansy na tę chwilę dla siebie.

Niewidzialna przyjaźń

Czasami rodzice jedynaków martwią się, że dziecko wymyśla sobie niewidzialnego przyjaciela, bo jest bardzo samotne. Jednak badania przeprowadzone przez Jerome Singer (Ph.D., professor of psychology and child study at Yale Universit), dowodzą, że nie jest to wyłącznie wymysł jedynaków.

Każde dziecko, z każdej rodziny, może sobie takiego niewidzialnego przyjaciela stworzyć. Nie wynika to z samotności, ale z dużej wyobraźni lub potrzeby poradzenia sobie z jakimś lękiem, trudną sytuacją. Czasem więc jest to po prostu zabawa, innym razem odreagowanie emocji.

Na ile sytuacja pozwala

Kolejnym krzywdzącym mitem na temat jedynaków jest to, że lubią rządzić i pragną skupiać na sobie całą uwagę podczas zabaw z rówieśnikami. Tak, często to robią, ale nie są głupie i wiedzą, że to co w domu uchodzi i jest w porządku, wśród rówieśników już niekoniecznie.

Uczą się tego przed doświadczanie, co znaczy, że nie raz dostało im się od rówieśników za to (skądinąd) naturalne zachowanie. Mądry jedynak szybko dojdzie do konkluzji, jak opłaca się zachowywać podczas zabaw z dorosłymi, a jak z innymi dziećmi.

Bo tak chcę!

Czy wszystko musi być zawsze tak, jak chce jedynak? Ten stereotyp obalił Michael Lewis (professor of pediatrics and psychiatry at the Robert Wood Johnson Medical School in New Brunswick, New Jersey). W swoich badaniach dowiódł, że bywa wręcz przeciwnie.

Dzieci, które muszą się rozpychać łokciami, walczyć o zabawki, pierwszeństwo w kolejce, zazwyczaj częściej oczekują, że będzie po ich myśli. Jeśli nie jest, uciekają się do różnych form agresji. Rzadko kiedy jedynak musi walczyć o zabawki czy miejsce w kolejce na kolanach mamy. Nie ma kolejki i nie ma z kim walczyć.

W skrajnych przypadkach może nawet dojść do sytuacji, w których jedynak pozwala sobą pomiatać, tylko po to żeby rówieśnicy go zaakceptowali. Oznacza to czasem znęcanie się nad jedynakiem. Godzenie się na bycie popychadłem czy tym wyśmiewanym, to nie jest zdrowa postawa i konieczna jest tu ingerencja rodziców.

Oczywiście nie ingerencja polegająca na porozmawianiu sobie z niegrzecznymi rówieśnikami, ale sposób podejścia do własnego dziecka, które być może wymaga wsparcia i podbudowania poczucia wartości. 

Chcesz dowiedzieć się więcej o pozostałych dzieciach w rodzinie? Przeczytaj, jak kolejność urodzenia wpływa na zachowanie dzieci i dorosłych >>

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.

Te wpisy też mogą Cię zainteresować:

Tytuł
Jedynak
Opis
Jedynak
Autor