Pożegnanie z pieluchą to bardzo ważny etap dla wielu rodziców. Tak, dla rodziców, bo dla maluchów jest to nie tyle ważna, co dość naturalna sprawa. Czasem nie wszystko idzie po naszej myśli. Na przykład kiedy dziecko nie chce robić kupy do nocnika.

Oczywiście jeśli z nocnikiem zaprzyjaźnia się dziecko na to gotowe. A nie jest gotowe (tak po prostu fizycznie i komunikacyjnie) przed zakończeniem 18 miesiąca życia. Wiem, że w tej chwili odzywają się głosy: A ja moją nauczyłam wcześniej i z głowy. Więcej na temat tego „z głowy” napisałam w artykule:

Jak nauczyć dziecko korzystania z nocnika? Wrzuć do niego… klocki. Jedna prosta metoda i garść informacji o kupie

Generalnie jednak sadzanie na nocnik za wcześnie sprowadza się do łapania do niego kupy i sików w odpowiednim momencie. Można się tego nauczyć, bo sporo maluchów załatwia swoje potrzeby fizjologiczne mniej więcej o podobnej porze np. po drzemce czy po spacerze.

Chciałabym jednak przez chwilę skupić się (bardzo adekwatne słowo) na kupie. A konkretnie na sytuacji, w której dziecko siadające już na nocnik i wołające, że chce siku, za nic w świecie nie chce do niego zrobić kupy. To trochę inny problem niż zwykłe odpieluchowanie, choć zdarza się dość często.

Co wtedy?

O ile do samej nauki żegnania z pieluchą potrafimy złapać lekki dystans, bo przecież jeszcze ma czas, niech dojrzeje itd., tak już do kupy w majtkach podczas gdy siki lądują w nocniku, jakoś trudniej podejść z wyrozumiałością: Jak jedno potrafi to i drugie powinno się udać!

Widać też jak dziecko męczy się, bo często wstrzymuje tę kupę posadzone na nocniku. Kiedy tylko z niego wstaje, od razu robi swoje do pieluchy czy po prostu w majtki. Jakby tylko czekało na uwolnienie się od nocnika. I naprawdę rodzic może czuć się skołowany, bo przecież wie, że maluch potrafi załatwiać się do nocnika lub toalety: Skoro woła i pięknie robi siku, o co mu chodzi z tą kupą?

Prawda jest taka, że czasami kompletnie nie wiadomo o co z nią chodzi. Czasami 2-3 latki zacinają się na tym etapie i już. Zanim wpadniesz w panikę i przećwiczysz tysiąc sposobów złapania kupy do nocnika, weź pod uwagę jedno. Cały sens odpieluchowania nie polega na tym, że dziecko chodzi bez pieluchy. Dla dorosłego tak to wygląda i ostatecznie tak się kończy, ale ten proces nie ma jednego, szablonowego przebiegu.

W odpieluchowaniu chodzi o to żeby dziecko było w stanie panować nad swoimi potrzebami fizjologicznymi i się samodzielnie z nimi uporać. Jeśli do tego używa pieluchy (kupę robi do pampersa i nigdzie więcej) to znaczy, że tego potrzebuje do nauki panowania nad swoimi potrzebami fizjologicznymi. Nie jest opóźnione, nie ma żadnej fobii, nie jest gorsze od innych. Jasno komunikuje dorosłemu swoje potrzeby. Nawet wtedy kiedy podchodzisz z nocnikiem (widzisz, że chce kupę), a ono woła: Stop! albo ucieka. To też jest komunikat. Im mniej go szanujesz, tym bardziej stresujesz.

Naprawdę nie do końca wiadomo, dlaczego niektóre dzieci blokują się przy robieniu kupy do nocnika. Może to wynikać z kilku przyczyn, o których przeczytasz poniżej. Jednak może to być po prostu taka potrzeba. Znam wielu dorosłych którzy za żadne skarby świata nie załatwią się w miejscu publicznym. Być może dla twojej pociechy nocnik jest właśnie takim publicznym miejscem, w którym potrzebuje spokoju. Inaczej się nie uda.

Skojarzenie z bólem

Może to wynikać ze złej diety (zatwardzenia) kiedy skojarzenie robienia kupy z bólem zapada w pamięć malucha. Warto w tym nocnikowym czasie dokładnie przeanalizować potrawy podawane dziecku, tak by wyeliminować wszelkie trudności z wypróżnieniem. Pisałam o tym sporo w polecanym wyżej artykule.

Jeśli zdarzyło się, że maluch po rozwolnieniu miał odparzenia i szczypała go pupa, to ten ból może mu się kojarzyć z robieniem kupy. Wtedy na samą myśl o kupie jest stres, bo przecież bolało. Warto zauważać na głos, upewniać się (i dziecko przy okazji) czy przy robieniu kupy (tej do pieluchy) nic nie bolało. Nie za każdym razem, ale od czasu do czasu. Żeby maluch miał okazję powiedzieć głośno: Spoko, przy robieniu kupy nic nie bolało.

Nocnikowe emocje

Bywa, że blokada następuje z powodu poczucia, że rodzicowi za bardzo zależy. Lubisz załatwiać się w stresie i pod czujnym okiem obserwatorów? No właśnie, dziecku też to może przeszkadzać i tyle.

Maluch dokładnie rozumie, że na tym nocniku i jego zawartości bardzo ci zależy, zwłaszcza jeśli często to powtarzasz albo okazujesz rozczarowanie kiedy znowu kupa znalazła się w majtkach, a siki tam gdzie trzeba. Kiedy wstrzymywanie zaczyna być dla was problemem, warto po prostu odpuścić na kilka dni, nawet tygodni. Może rozmowa z pediatrą coś wyjaśni. Przecież zaparcia nawykowe to dość powszechny problem.

Jeśli natomiast zdarzyło się to zaledwie raz czy dwa, jest jeszcze szansa na zachęcenie dziecka do prób. Oprócz łagodnego tłumaczenia gdzie jest miejsce kupy i sików (bardzo pomagają w tym książki tematyczne dla najmłodszych), powiedz po prostu: Może tym razem kupie uda się wylądować w nocniku? Zobaczymy co się wtedy wydarzy jak jej się uda? Też nie zawsze tak się zastanawiaj nad losem kupy, rzuć temat od czasu do czasu.

I kiedy się uda, to niech coś się wydarzy np. odtańczycie radosny taniec, maluch będzie mógł ci narysować tatuaż na dłoni i będziesz z nim chodzić do końca dnia. Niech to nie będzie cukierek w nagrodę, ale jakieś miłe doświadczenie, na które dziecko z pewnością się ucieszy, bo na co dzień takich nie ma.

Wiem, że takie rozczulanie się nad kupą w nocniku może się wydać przesadą, ale z pewnością nią nie jest dla każdego rodzica, który miał w domu pociechę chowającą się po kątach i uciekającą przed nocnikiem. Wstrzymującą kupę i z bolącym brzuchem. Dla tych rodziców to ważna sprawa. Dla tych maluchów również. Dla nich jest ten artykuł.

Pierwsze kroki

Czasami wstrzymywanie wynika z nieprawidłowego podejścia do nauki siadania na nocniku. Ale jak to, skoro sika? Pisałam o tym już kiedyś i naprawdę rozumiem, że jest to dość trudne do przyswojenia dla niektórych rodziców, ale kupa dla dziecka jest czymś na kształt cennej sprawy. Wychodzi z mojego ciała więc jest ważna – tak w skrócie można opisać podejście malucha.

Kiedy więc zdarzyło mu się zrobić ją parę razy do nocnika, a rodzic w tym momencie wykrzyczał: Fuj, ale śmierdzi. Ohyda, lecimy ją szybko wyrzucić! to malec mógł poczuć/postanowić, że następnym razem tak łatwo kupy nie odda. Stąd odmowa zrobienia jej do nocnika.

I nie chodzi mi o to żeby do każdej kupy podchodzić z szacunkiem i wielką estymą, ale o zrozumienie, że ona – w pewien sposób – jest ważna dla pociechy. Można się jej pozbyć z uśmiechem na twarzy, tłumacząc przy okazji, gdzie znikają te wszystkie sprawy zrobione do nocnika: Pa, pa pani Kupko. Miłej kąpieli w ściekach! Dwa zdania do kupy to naprawdę niewielka cena za całkowite odpieluchowanie.

Dotknę sobie

Jest jeszcze jeden powód. Może dziecko chciało dotknąć własnej kupy, a tobie na samą myśl włosy jeżyły się na głowie? Cóż… to jego własność więc mógł mu taki pomysł przyjść do głowy. Jeśli wtedy rzuciłaś się z krzykiem, zrobiłaś awanturę lub wyszarpnęłaś nocnik z rąk malucha, to mogło spowodować blokadę. Nie musisz mi tłumaczyć dlaczego zabawa kupą nie jest dobrym pomysłem, ale ja jestem dorosła. Dziecko natomiast, zupełnie naturalnie, potrzebuje zbadać i doświadczyć.

Ono naprawdę jest zafascynowane tym towarem. Nigdy zapewne nie oglądało swojej kupy z pieluchy? A jeśli oglądało to tym bardziej informacja dla ciebie, że jest tematem zainteresowane. Weź też pod uwagę, że nie raz i nie dwa dałaś do zrozumienia, że zawartość nocnika jest dla ciebie bardzo ważna. Co to takiego jest, na czym mamie tak bardzo zależy? Naturalna jest chęć dotknięcia własnej kupy. Od twojej reakcji zależy dalszy los wypadków. Jedni pozwalają, inni delikatnie zabraniają. Nie wiem do której grupy należysz?

Jak pomóc odblokować?

Zastanów się, czy znasz jakiegoś dorosłego, który robi kupę w majtki a siku do ubikacji? Jeśli nie znasz, to z dużym prawdopodobieństwem twoje dziecko też nie będzie. Ta trudna sytuacja nie będzie trwała wiecznie. To pewien etap. Niemiły. Można śmiało powiedzieć, że śmierdzący, ale tylko etap.

Im większy robisz z tego problem tym bardziej dziecko się wycofuje. Chciałabym napisać, że wycofuje się ze współpracy, ale nie do końca o współpracę z rodzice w tym wypadku chodzi. Chodzi o święty spokój, którego maluch potrzebuje. Przecież widzi, że ta kupa, którą całe swoje życie robił w pieluchę lub majtki, jest dla ciebie powodem do nerwów. Ale dlaczego skoro zawsze właśnie tam lądowała? Dlaczego nagle prośba o założenie pampersa z powodu kupy jest tak frustrująca dla rodziców?

Wiem, że trudno się nie denerwować, bo przecież tyle pracy człowiek włożył w odpieluchowanie, a dziecko to już trzylatek więc „najwyższy czas”. Weź proszę dwa oddechy… i jeszcze dwa. U was w rodzinie ten czas nastąpi trochę później. Żadne namowy tego nie zmienią, a jedynie pogorszą sytuację. Kupa to nie jest coś co można wyprosić. To fizjologiczna potrzeba, bardzo intymna sprawa. Pozwól maluchowi o niej decydować.

Znam dzieci, które do czwartego roku życia prosiły o założenie pampersa kiedy chciały zrobić kupę. Pewnego dnia przestają prosić, tak po prostu. Choć do dzisiaj robią ją tylko w domu, a na wyjeździe wstrzymują 3-4 dni. I tak bywa. Żyją. Mają się świetnie i nic wielkiego się nie stało.

Pozwolenie na decydowanie oznacza wycofanie się z tematu na jakiś czas. Być może na kilka dni lub tygodni. Chciałabym mieć pod ręką złotą radę w tej kwestii, ale jest to jeden z tych etapów kiedy jedyną radą jest uzbrojenie się w cierpliwość. Pozwól dziecku odetchnąć od tego tematu, nerwów i twojego kibicowania tej nieszczęsnej kupie. Pozwól mu zapomnieć o konieczności robienia kupy do nocnika. Kiedy więc zrobi tylko siku, uciesz się i przejdźcie do innych spraw w porządku dziennym. Jak się nie uda, to twoje okazane na głos rozczarowanie (gniew, irytacja) na pewno w niczym nie pomoże.

Zabawa i zabawka

Kiedyś nie było takich gadżetów, ale dzisiaj w dobie modnych emotikonów, zdobycie małego breloczka w kształcie kupy to normalna sprawa. Może nie jest to maskotka, o której marzy każde dziecko, ale wiem, że w kilku przypadkach zadziałała.

Kiedyś znajomy maluch dostając taką zabawkę do ręki, usłyszał komunikat: Zobaczymy, czy uda ci się zrobić taką samą do nocnika? Jak tam wyląduje to sprawdzimy. I sprawdzili. Jeśli zdecydujesz się na taką zabawkę, to potem przyglądacie się, porównujecie z wielką radością. Taka konieczność – zamiana trudnego tematu w zabawę.

Dorosła sprawa

Czasami tak bardzo skupiamy się na problemie nierobienia kupy do nocnika, że zapominamy o ubikacji. Nocnik nie jest jedynym miejscem gdzie chcielibyśmy żeby kupa wylądowała. Niektóre dzieci wolą ją robić do ubikacji i tyle. Sprawdź, zapytaj. Jeśli maluch ma niemiłe skojarzenia z robieniem kupy do nocnika (np. bolał go brzuch lub musiał siedzieć aż do skutku), a nie ma żadnych skojarzeń z robieniem jej do toalety, warto spróbować.

Niektóre dzieci będą potrzebowały nakładki, bo duża, głęboka toaleta może się wydawać otchłanią, do której łatwo wpaść. Sprawdzi się też podnóżek, dający poczucie stabilizacji i większego komfortu. Panowania nad sytuacją.

Wstydliwa sprawa

Pomaga też wspólne chodzenie do toalety. Nie po to żeby dać dziecku lekcję załatwiania się w prawidłowy sposób. Po prostu razem być. Bez objaśniania, tłumaczenie, pogadanek edukacyjnych. Kiedy maluch ma jakieś pytania to świetnie, ale czasem wystarczy zwykła obserwacja dorosłego.

Wiem, że dla niektórych może to być krępujące, ale warto spróbować w tym czasie mieć otwartą głowę. I drzwi do łazienki. Jeśli maluch zauważy, że dorośli za każdym razem zamykają się na cztery spusty, zatrzaskują w pomieszczeniu, dbają by nikt nie widział, może dojść do wniosku, że tak to się właśnie powinno robić. Skoro rodzice się z tym chowają, ja też się schowam w kącie i zrobię tam kupę. Tak jak oni, tylko że do pampersa.

Daj spokój

Z tym dorosłym podejściem do tematu może się też udać w inny sposób. Kiedy dziecko zawoła, że chce siku, powiedz po prostu: Nocnik stoi w ubikacji. Poradzisz sobie? I nic więcej nie rób. No dobrze, trzymaj kciuki, to można robić zawsze. Czasem mały człowiek dostający  odrobinę intymności i świętego spokoju, radzi sobie lepiej niż ten z kibicującą mamą u boku.

Wiele razy zdarzyło mi się rozmawiać z rodzicami którzy mówili: Jak mógł sam zostać w łazience, to w końcu zaczął robić kupę do nocnika. Ciężko było się nie wtrącać, ale się udało. I to jest bardzo ważna lekcja dla każdego dorosłego – pozwól samodzielnie poradzić sobie z wyzwaniem. Zaufaj, uda mi się! Oczywiście kiedy się uda, warto ucieszyć się jak ze zdobycia medalu na olimpiadzie. Bo to przecież wyczyn.

Nie lubi kupy

Sedes pomaga też dzieciom, które z jakiegoś powodu nie lubią swojej kupy. Może im przeszkadzać zapach lub po prostu jej nie lubią. I tak bywa. Świadomość, że ona tam w nocniku będzie, może sprawić, że maluch nie zechce na nim siadać. Kupę zrobioną do toalety można spuścić nawet bez jej oglądania. Czasem ten sposób się sprawdza.

Od września przedszkole

Pewnie w wielu przypadkach nie byłoby tematu kupy w nocniku gdyby nie wizja zbliżającego się przedszkola. To dla rodzica dodatkowy stres, bo przecież tam wymaga się od dziecka samodzielności. Nie namawiam do zostawienia sprawy aż się rozwiąże w przedszkolu, jednak kiedy wszystkie inne sposoby zawiodą, czasami rówieśnicy są ostatnią deską ratunku. Zdarzyło mi się spotkać trzylatki, które w domu za nic w świecie nie siadały na nocnik, a kiedy zobaczyły jak wygląda toaleta w przedszkolu i jak to robią inne dzieci, szybko się nauczyły.

Zmorą rodziców odprowadzających dzieci do placówek jest porównywanie: Mój Antek jeszcze nie, a widzę, że twoja Helenka pięknie robi kupę i siku do nocnika. Dzieci nie postrzegają nocnikowej rywalizacji w ten sposób (o ile rodzice im tego nie wtłoczą do głowy) tylko obserwują się nawzajem.

Z całą stanowczością podkreślam, że nie chodzi mi o to żeby prowadzać dziecko do publicznych toalet i motywować (niby mimochodem licząc, że się pociecha od rówieśnika nauczy): O jak ładnie sobie radzi ta dziewczynka. Widzisz, wchodzi do toalety i sama wszystko sprawnie załatwia. Tak niczego się nie przyspieszy, a można niechcący sprawić, że maluch poczuje się bardzo nieprzyjemnie. Naturalna obserwacja podczas przebywania z rówieśnikami nie ma nic wspólnego z naszym dorosłym: O! Zobacz jak on to robi!

Nie martw się też, że gdy twoja pociecha wejdzie do przedszkolnej toalety i zobaczy inne dzieci robiące kupę do ubikacji, przeżyje załamanie nerwowe, bo jeszcze nie jest na tym etapie. Bez obaw. Może natomiast (choć wcale nie musi) podłapać i też spróbować. Oby!

Ale tak szczerze… jeśli wasz nocnikowy problem się przedłuża i wszelkie sposoby zawodzą, to odpuść. Wiem, że nie chcesz tego słyszeć jeśli nocnik spędza ci sen z powiek, ale cierpliwość jest tu słowem kluczem. I co, że nie robi dzisiaj kupy do nocnika? Wyrzucą dziecko z przedszkola? Nie zda na dobre studia? Nie znajdzie pracy, bo później niż wszyscy inni przestało robić kupę w majtki? Nic takiego się nie wydarzy. Wydarzy się tylko jedno – twoje dziecko dłużej niż inne dzieci, będzie robić kupę w majtki. Tylko tyle.

Wstrzymywanie spowodowane stresem, złym skojarzeniem lub z powodu nieodpowiedniej diety może prowadzić do zaparć nawykowych. Nie jest więc tak, że temat można sobie całkowici odpuścić i czekać na rozwój wydarzeń. Przez odpuszczenie, mam na myśli uspokojenie sytuacji i nerwów okołonocnikowych. I to chyba najtrudniejsza część do ogarnięcia w tej całej sytuacji.

Coś do poczytania „na tronie”

Kupa, przyrodnicza wycieczka na stronę, Dwie Siostry
Psia kupa, Kwiaty
Kupa, siku! Dwie Siostry
O małym krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobił na głowę, Hokus-Pokus

 

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.

Te wpisy też mogą Cię zainteresować: