Rozłąka z dzieckiem bywa trudna, zarówno dla malucha, jak i dla dorosłego. Dzieci mają zakodowane w genach, że obecność bliskiej osoby (najczęściej mamy, ale niekoniecznie) daje poczucie bezpieczeństwa [1], dlatego czasem słyszymy rozdzierające: Mamo, nie wychodź!

Jeśli Wasze relacje są prawidłowe (czyli nie jesteś dorosłym krzywdzącym własne dziecko, zaniedbującym itd.), zupełnie naturalne jest też niezadowolenie dziecka, które traci z oczu mamę.

Dla kilkumiesięcznego malucha utrata mamy z pola widzenia oznacza, że mama zniknęła ze świata. Jest taki etap, minie. Pisałam o tym szerzej w artykule na temat powrotu mamy do pracy i lęku separacyjnego pt. Powrót mamy do pracy i lęk separacyjny >>

Jednak nawet dzieci, dla których już jest jasne, że gdy mamy nie ma w polu widzenia, nie oznacza to, że zniknęła na zawsze, bywają niespokojne, gdy przychodzi do rozstania.

Małymi krokami, mamo

Nie mówię o rzucaniu od razu na głęboką wodę (żłobek, przedszkole), bo do tego trzeba się odpowiednio przygotować. Masę informacji związanych z adaptacją przedszkolną „przerobiliśmy” podczas webinaru: Wszystko, co warto wiedzieć na temat adaptacji przedszkolnej >>

Mówię o sytuacjach, kiedy dziecko ma zostać z babcią, ciocią czy opiekunką na krótki czas i zaczyna się dramat związany z wyjściem z domu na jogę, do znajomych, do kina, żeby się rozerwać.

Wyrzuty sumienia

Czasami jest tak, że zanim jeszcze maluch cokolwiek powie, my (rodzice) bijemy się z wyrzutami sumienia. Iść na tę jogę czy nie? Skoro on tak ciężko znosi rozstania, może powinnam być z nim cały czas i zrezygnować z własnych przyjemności? Trochę uogólniam, ale mam nadzieje, że przekaz jest jasny: moje potrzeby kontra płaczące przy wyjściu dziecko.

Oczywiście taka decyzja jest zawsze bardzo indywidualna, zależy od wielu czynników, ale zakładam, że rozmawiamy o sytuacji, w której dziecko jest zdrowe, szczęśliwe, bezpieczne, zostaje z osobą, którą zna i lubi np. babcia. Wszystko przygotowane, ty gotowa do wyjścia, wtedy pada z ust dziecka: Mamo, nie idź! Albo gorzej: Mamo, nie zostawiaj mnie!

Naprawdę nie trzeba wiele, żeby wyobraźnia mamy poszybowała daleko. Wystarczą sekundy, a wyobrażamy sobie, jak nasze dziecko płacze cały czas, jest nieszczęśliwe, a my? Jak można zostawiać takiego malucha, kiedy prosi, żeby tego nie robić?

Mamo, jesteś wspaniała

Uciesz się! Wiem, że to często nierealne do zrobienia w momencie, kiedy dziecko prosi: Mamo, nie idź, jednak ogólnie rzecz biorąc, jest to powód do dumy i radości. Ta zupełnie naturalna prośba oznacza, że dziecko czuje się przy nas dobrze i bezpiecznie.

Logiczne jest, że prosi, żebyś została, skoro to miłe, kiedy jesteś. I logiczne jest, że dziecko ma prawo czuć się niepewnie, tracąc „ostoję” z oczu. Jesteśmy dla dziecka najważniejszymi osobami na świecie, dajemy poczucie bezpieczeństwa i miłość. Kto chciałby z tego rezygnować?

Pierwsze rozstanie

Pierwsze rozstania bywają trudne, bo maluchy nie do końca rozumieją, że mama wróci za godzinę. To w zasadzie nic nie znaczy, każda minuta bez mamy to długo i już. Oczywiście, że większość dzieci, nawet jeśli świetnie się bawi z babcią, będzie chciało, żeby mama była w pobliżu.

Kiedy dziecko mówi: Nie idź, tak naprawdę stoi za tym zdaniem więcej emocji [2]: Nie idź, mamo, bo bez ciebie czuję się mniej bezpiecznie, jest dziwnie, bo zazwyczaj jesteś przy mnie. I chcę, żebyś zawsze przy mnie była.

Nie wychodź mamo mem cytat wychowanie dziecko poradnik rodzice blog Tylko dla Mam

Od nas zależy, jak sprawy potoczą się dalej. Oczywiście, że wiele dzieci będzie niezadowolonych, że mama wychodzi. Kiedy dzieje się coś takiego, warto pokazać maluchowi, że opiekun, z którym go zostawiamy, jest najlepszym z możliwych, ufamy mu całkowicie. To moment, w którym warto zacząć wychwalać babcię czy wujka, informować o naszej pewności: Zostajesz z babcią. Wiem, że babcia znakomicie się tobą zajmie, tak samo dobrze, jak ja. Babcia potrafi zrobić naleśniki, grać w chińczyka, możecie razem czytać książkę i iść do parku.

Niby wiadomo, że babcia [3] to wszystko umie, ale kiedy powie się to głośno, informacje nabierają mocy w oczach dziecka. Zwłaszcza kiedy mówi to mama. Mama, której ufam.

 Dobra zabawa

Warto też nawiązać do miłych chwil spędzonych z babcią (lub innymi opiekunami w przeszłości), żeby przypomnieć maluchowi, że czas bez mamy może być fajny. Dzieci naprawdę zapominają takie rzeczy albo „nie mają siły pamiętać” tu i terazteraz kiedy widzą mamę z ręką na klamce, gotową do wyjścia.

Często wtedy zaczyna się też wjeżdżanie na wyrzuty sumienia mamy. Nie to, że dziecko robi to specjalnie, raczej same to sobie robimy: Naprawdę muszę iść na tę jogę? Może lepiej zostanę, skoro dziecko tak mnie potrzebuje! To jest zawsze trudna sytuacja i nie ma się co spinać, że zawsze będzie tak samo, zawsze będzie łatwo.

Z jednej strony instynkt macierzyński, z drugiej potrzeba czasu tylko dla siebie, co wiąże się z wyrzutami sumienia, a płaczące dziecko, uczepione nogawki, nie pomaga. Warto też dodać, że często w momencie, kiedy mama mówi: Dobrze, to zostanę, maluch najczęściej ucieszy się, a potem wraca do swoich zajęć i na tym kończy się zainteresowanie mamą oraz rozdzierająca scena w stylu „nie mogę bez ciebie żyć”.

Podobnie bywa z trudnym pożegnaniem przed salą przedszkolną. Dziesięć minut po dramatycznej scenie, po której mama zbiera się przez pół dnia, zamęcza i zamartwia, dziecko bawi się w najlepsze, nie pamiętając, co zaszło w szatni.

 Zaufaj opiekunowi

Wyrzutów sumienia w takich sytuacjach raczej się nie pozbędziemy tak całkowicie. Do nas należy decyzja i jeśli wiemy, że maluch zostaje pod cudowną opieką, nie dzieje mu się krzywda, uważam, że warto zawalczyć o czas dla siebie. Jeśli jednak już wyjdziesz, zaufaj temu opiekunowi, on zostaje z dzieckiem, on się z nim bawi, on pomaga przetrwać smutek [4] (o ile taki będzie) po wyjściu mamy.

Dziecko widząc, że jesteś spokojna, bo wiesz, że zostaje w dobrych rękach, przejmie w końcu ten spokój.

Najgorsze co możemy zrobić, to dzwonić co kwadrans do domu, dopytując się, czy wszystko w porządku. Jasne, że można poprosić babcię o sms z informacją, czy udało się zażegnać smutek malucha. Tylko dyskretnie, bo jeśli dziecko zauważy, że mama po wyjściu co chwilę upewnia się, czy wszystko jest dobrze, może to odczytać jako niepokojący sygnał, że coś jest na rzeczy. Coś może nie być w porządku pod nieobecność mamy, skoro co chwilę się upenia. Martwi się, że mnie zostawiła z babcią, a mówiła, że wszystko będzie dobrze.

Jak pomóc dziecku?

  • Opowiedz, jak bardzo wierzysz w babcię jako opiekunkę. Ufasz jej i dziecko powinno o tym wiedzieć.
  • Ustalcie, w jakie gry będą grać, kiedy ciebie nie będzie, co mogą robić. O tym można porozmawiać też wcześniej, długo przed wyjściem.
  • Zauważ smutek, nazwij emocje, zaznacz, że są dla ciebie ważne, ale nie dajcie się ponieść na długi czas. Spróbuj przekierować rozmowę na małe rzeczy, które czekają na dziecko: gra, czytanie, wyjście na dwór.
  • Nie ma co przedłużać pożegnania, jeśli domyślasz się, że ta rozpacz minie chwilę po twoim wyjściu z domu.

W dłuższej perspektywie też można działać, żeby pomóc maluchowi przy takim rozstaniu. Warto ćwiczyć mini-separację, co oznacza krótkie rozstania, a potem coraz dłuższe. Maluch potrzebuje czasu, żeby się nauczyć być bez mamy na wyciągnięcie ręki. Nie stanie się tak od razu, bo to nowa sytuacja dla dziecka.

Wychodzę, kochanie!

Te rozstania (na początku ćwiczebne) mogą stać się elementem rutyny, tak potrzebnej małym dzieciom do prawidłowego rozwoju. To też wymaga wprawy. Nie chodzi o regularność rozstań 9choć to nie zaszkodzi), ale o wasz rytuał, kiedy mówisz, że wychodzisz. Gdy już to mówisz, niech to będzie prawda. Nie ma gorszej sytuacji dla dziecka, które kiepsko znosi rozstania, niż niezdecydowany rodzic: Może dziś wyjdę, a może nie, zobaczymy.

Rozstania często bywają trudne, ale ćwiczenie i danie dziecku możliwości zrozumienia, jak sobie radzi, gdy rodzica nie ma w pobliżu, jest też uczeniem samodzielności, otwartości na świat, nowe doświadczenia. Uświadamia, że mama jest ważną częścią życia, ale potrafię sobie poradzić także, gdy nie mam je w pobliżu.

nowy Instagram Anna Jankowska
Dziękuję, że przeczytałaś. Jeśli uważasz, że ten artykuł może się komuś jeszcze przydać, udostępnij go, śmiało!