Całkiem niedawno skończyłam pisać duży artykuł o wspieraniu mocnych stron dziecka. Chodziło w nim głównie o wydobycie na światło dzienne tego, co w maluchu drzemie – wykorzystanie potencjału.

Żeby to jednak zrobić, najpierw trzeba sprawdzić, jakie te mocne strony są. I wiedzieć, jak to zrobić. Podążać za tym, co dziecko lubi, czym się interesuje. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o tym, jak to sprawdzić, zerknij tutaj:

Upewnij się, że masz szczęśliwe dziecko (zrób prosty test)

Pewnie się zastanawiasz, dlaczego od tego właśnie zaczynam zwykłą recenzję książki? Dlatego, że to nie jest zwykła książka. Autor też nie jest niezwykłym człowiekiem. Nie wiem, czy ktoś w dzieciństwie badał jego mocne strony i czy je wspierał, ale wiem, że tylko dorosły o niezwykłej wrażliwości, potrafi stworzyć coś takiego.

Czego można się spodziewać po architekcie i akwareliście w jednym (to zdecydowanie są jego mocne strony)? Otóż, można się spodziewać Miastonautów. To książka, dzięki której wyruszamy w niezwykłą podróż, zerkając na polskie miasta, ale bez mapy, bez słów. Samymi obrazkami.

Długo trzymałam w rękach tę propozycję dla najmłodszych i zastanawiałam się, czy jest trafiona. Na pierwszy rzut oka, to jest kolejny picture book. Znamy je wszyscy. Jednak, nie do końca to jest to. Może raczej art-book? Dużo tu artystycznych odniesień do architektury polskich miast. Sporo bujania w obłokach, ale też (dziwnym trafem) mnóstwo twardego stąpania po ziemi.

Wiem, że nie tylko ja zastanawiałam się nad tym, czy książka się dzieciom spodoba. Dla mnie bomba, bo ilustracje niezbyt oczywiste i tak wiele się dzieje. Jednak ja to ja, a dzieci mają swoje oczekiwania… tak mi się wydawało.

Okazuje się, że niepotrzebnie się zastanawiałam, zamiast od razu dać dzieciom książkę do testowania. Jeśli dziecko jest ciekawe świata, bystre i chętne do poznawania nowości, to jest idealna książka dla niego.

Maluchy siadają i chciałoby się powiedzieć, że „zatapiają się” w tym świecie. Ale może lepiej powiem: „wędrują miejskimi uliczkami”. Idą za chłopcem i pingwinem, którzy z kolei podążają za tajemniczą dziewczyną. Po ulicach miast naszpikowanych strzałkami. Nie wskazują niczego konkretnego, ale podsycają atmosferę wędrówki i poszukiwań.

Z zapartym tchem, maluchy rozwiązują matematyczne wyzwania ukryte w zakamarkach tych ulic i miast. Liczą kostki domina i obserwują piłkarzy na każdej stronie. I zupełnie mimochodem, mają szansę rozpoznać architekturę charakterystyczną dla Warszawy czy Krakowa.

I teraz rodzi się pytanie, czy każdy rodzic musi znać elementy charakterystyczne dla danego miasta? Otóż – nie musi. Jeśli zastanawiasz się, czy prawidłowo rozpoznajesz ten czy tamten budynek, możesz zamienić się na chwilę z miastonautyinternautę i wejść na interaktywną stronę, gdzie znajdziesz kilka podpowiedzi www.miastonauci.pl

Naprawdę wiele można „wycisnąć” z tej książki. Jeśli miałabym coś podpowiedzieć, to zabierzcie się z wyciskanie, dopiero przy kolejnym czytaniu. Pierwsze niech będzie „badaniem gruntu”. Dokładnie tak, jak przy poznawaniu nowego miasta.

To jedna z tych mniej oczywistych propozycji, z którymi warto najpierw zaznajomić dziecko. Pozwolić zaprzyjaźnić się z bohaterami, zerknąć przez ramię małego czytelnika i podrzucić jakieś pytanie, na ten czy inny temat. Ukierunkować może trochę na początku tę podróż.

Ale tylko na początku. Jak już się maluch wkręci, to właściwie będzie śmigał bez mapy, planu i zastanowienia. Tak jak internauci surfują bez zerkania na zegarek po falach wirtualnej rzeczywistości, tak miastonauci podróżują z uśmiechem na twarzy i skupieniem, po kartkach tej książki. I też nikt nie patrzy na zegarek.

Autor Tytus Brzozowski
Wydawnictwo Babaryba
Spodoba się dzieciom 4+.

Jeśli masz ochotę dołączyć do grupy na FB, gdzie rozmawiamy o ciekawych książkach dla dzieci i polecamy sobie fajne tytuły, to zapraszam serdecznie Mama czyta książki dla dzieci.

Spodobała ci się recenzja? Sprawdź cenę tej książki!

Przejdź do księgarni

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.
Data recenzji
Nazwa produktu
Anna Jankowska
Ocena
51star1star1star1star1star

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This