Prędzej czy później, musiał nadejść ten dzień, kiedy na blogu dla mam, pogadamy o facetach. Oczywiście w grę wchodzi tylko jeden, szczególny rodzaj facetów – ojcowie. Ich punkt spojrzenia na dziecko, rodzinę i nową rzeczywistość.

Czasem przydaje się inna perspektywa. Żeby nie popaść w samozachwyt lub wręcz przeciwnie, żeby nie dać sobie wmówić, że jest się mamą do niczego. Zerknij na wpis:

Urodziłam dziecko, dlaczego jest mi tak smutno? Jak sobie poradzić z baby bluesem

Mów o co ci chodzi

Dzięki klarownej komunikacji, da się uzmysłowić coś kobietom-mamom i mężczyznom-ojcom. To, że są w zupełnie nowej roli. A nowego trzeba się po prostu nauczyć, może nawet oswoić w jakiś sposób i oczywiście przyzwyczaić. Dla tatusiów bardzo ważne są pewne rytuały. To dobrze, bo dla dzieci też są one ważne. Chodzi o schematy, których mogą się trzymać. Ważne są też dla nich konkretne zadania i dopieszczone ego.

Dlaczego o tym mówię? Bo czasem kobiety oczekują od tych świeżo upieczonych tatusiów… cudów, a oni zupełnie nie wiedzą, jak ugryźć tę nową rzeczywistość. Dla taty lepiej wspólnie ustalić zadania i zaplanować, a potem próbować wcielić w życie. To ważne, by mieć plan na siebie i własną rodzinę. Jednak najważniejsze, by chcieć pracować nad zrozumieniem nowej sytuacji. I śmiać się, kiedy nie ma już siły na nic więcej.

Chcesz porozmawiać z pedagogiem on-line? Kliknij po więcej informacji»

A gdzie romantyzm, spontaniczność i różowe obrazki o macierzyństwie? Są, są, znajdą się każdego dnia. Między szarymi, zielonymi, czarnymi i zakupkanymi czasem też. Cały kalejdoskop zdarzeń, wrażeń i emocji czeka na przyszłych tatusiów. Dobrze wiedzieć, że nie jest się jedynym człowiekiem na świecie, który od czasu do czasu, ma ochotę udusić swoją pociechę. Mamusie też tak miewają. Serio, serio.

A dlaczego ja tak o tatusiach? Bo lektura książki Tata w budowie i kilka rozmów ze znajomymi (nawet bezdzietnymi) skłoniło mnie do rozważań nad relacją taty i dziecka, co ma niewątpliwy wpływ na kondycję psychiczną mamy i jej samopoczucie w nowej (mama) i starej roli (żona/partnerka).

Miłość kontra ego

O ile na samym początku mama jest od zaspokajania tych najbardziej oczywistych potrzeb, tak tata niby stoi z boku. Obserwując, ucząc się i próbując ogarnąć sytuację, przygotowuje się do startu i długiego maratonu. Niektórym nawet zdarza się stać „za bardzo” z boku, co wyraźnie widać w badaniach, które opisałam w tym artykule:

Dlaczego mówisz „halo” do kanapki i dlaczego tak wielu tatusiów nie wstaje w nocy do dziecka? Jak brak snu wpływa na twoje życie

Jaka jest ta ojcowska miłość? Ukierunkowana na męskie ego, jak wszystko w życiu facetów. I trzeba to po prostu zaakceptować. Facet chce mieć fajne dziecko. Nie używam słowa idealne, ale gdyby się trafiło idealne, nie miałby nic przeciwko temu. Kiedy dziecko „nie spełnia oczekiwań” to zaczyna się problem. Może zatem, zanim jeszcze się urodzi, warto się zastanowić nad tymi oczekiwaniami?

Może część wyrzucić do kosza?

Gro tatusiów nie zdaje sobie z tego sprawy, ale ich miłość bardzo różni się od matczynej. Mama kocha od początku, bezwarunkowo i bardzo, bardzo emocjonalnie. Tata (najczęściej, bo są wyjątki) zakochuje się w dziecku stopniowo. Ważne, żeby tata był przygotowany na wielką zmianę i uczył się tej miłości, która zasadniczo różni się od wszystkiego, co znał do tej pory, czyli miłości do kobiety, mamy, siostry itd.

Tatusiowie często powielają schematy wdrażane przez ich ojców, nie zawsze zastanawiając się, czy to jest dobre dla ich dziecka: „Skoro jakoś wyszedłem na ludzi to i dziecko da radę.” A nie zawsze tak jest.

Miłość ojcowska dojrzewa z czasem

Im lepszy i częstszy kontakt z dzieckiem, tym łatwiej ojcu je pokochać. Około trzeciego roku życia, dzieci bardzo ułatwiają sprawę, bo podziwiają swoich tatusiów, okazując ten podziw niemal na każdym kroku. Męskie ego jest dopieszczone, a tata jest superbohaterem. Ale nie warto czekać do trzeciego roku życia dziecka. Warto natomiast pracować nad budowaniem więzi już od samego początku. Im więcej czasu tata spędza z pociechą, tym łatwiej mu je pokochać, rozumieć i nauczyć współpracować.

Bo w dużej mierze to zakochiwanie się w dziecku polega na owocnej współpracy. Tata wychodząc z dzieckiem na spacer, czy ogólnie spędzając czas, chce go czegoś nauczyć. Bo facet to istota zadaniowa. I dobrze. Trzeba jednak wykrzesać z siebie pokłady energii, dzięki którym, ten wspólny czas będzie po prostu ciekawy dla dziecka. Jasne, można pchać wózek ze słuchawkami na uszach, ale nie można tego nazywać budowaniem więzi. Tak, jesteście w jednym czasie i miejscu, ale wspólnoty w tym nie ma. I nie oczekuj współpracy, kiedy – od czasu do czasu – rzucisz jakieś polecenie w stronę potomka.

To zresztą chyba jedna z najtrudniejszych do zaakceptowania rzeczy. Tatusiowie ukierunkowani głównie na pracę zawodową, mają wielki problem z wciągnięciem się w świat dziecka. Obsługa niemowlaka to jedna sprawa, a wspólne budowanie relacji, to już zupełnie co innego . Co z tego, że dziecko nie płakało na spacerze, że spędziło dwie godziny na dworze, nie jest głodne, pielucha sucha, skoro tak naprawdę nie wiesz co mówiło, widziało, czego chciało i czego się dowiedziało o świecie w ciągu tych dwóch godzin?

I na koniec ostatnia sprawa – mama

Nie można zapomnieć w tym całym budowaniu więzi z dzieckiem o mamie – o tobie. Czego pragniesz? Jakie masz potrzeby? Obawy? Marzenia? Dla ciebie to też nowa rola.

Jakoś tak jest w naszym społeczeństwie, że niewyspana, zmęczona, wkurzona mama uważana jest za zaniedbaną kobietę. A tata, który od czasu do czasu, zajmie się dzieckiem, jest bohaterem. Tak, powoli się to zmienia, ale powoli. Dlatego w moich oczach ten tata, który rozumie (wciąż stara się zrozumieć) mamę, jest najwspanialszym partnerem i ojcem. Nie wspominając o dobrym przykładzie dla córki i syna.

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Jak już jesteś na Facebooku, to zapraszam Cię do grupy Nie Tylko dla Mam – rozmowy z pedagogiem o dzieciach i wychowaniu. Możesz liczyć na moją poradę w każdej sytuacji.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga, hobby naszej rodziny i moją codzienność.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This