Są dzieci, które mają „pod górkę” dlatego, że to co się z nimi dzieje bardzo przypomina nieśmiałość. Jednak nią nie jest. Mówią przy rodzicach, w sytuacjach znanych i lubianych, ale nie mówią w sytuacjach z ich punktu widzenia stresujących np. w szkole, przedszkolu, w sklepie. To mutyzm wybiórczy. Zaburzenie, które dla patrzących z boku, może wyglądać dokładne jak nieśmiałość lub zawstydzenie.

Czasami będę podrzucać artykuły dotyczące zaburzeń, które utrudniają dzieciom funkcjonowanie w grupach szkolnych i przedszkolnych. Krzyśka z Zespołem Aspergera już nasz. Pisałam o nim w tym artykule:

Są takie dzieci, które zawsze mówią prawdę. One mają „pod górkę”. Dlatego mam prośbę do twojego dziecka

Nawet jeśli uważasz, że twoje dziecko nie ma takiego problemu, to przecież twoje dziecko może znać dziecko z tym problemem: To ta Tosia, co się nigdy nie odzywa na lekcji, mamo. Im więcej o tym rozmawiamy, tym bardziej pokazujemy naszym dzieciom obraz dorosłych, którym zależy.

Nie wiem ile lat ma Tosia kiedy czytasz ten artykuł, ja piszę go dokładnie w dniu jej siódmych urodzin. Jest fantastyczną dziewczynką i od zawsze przyjaźni się z Karoliną. Tosia przy innych dzieciach swobodnie rozmawia, wygłupia się, bawi bez najmniejszego problemu. To ona ma najciekawsze pomysły, najbardziej szaloną wyobraźnię. Dzieciaki za nią przepadają, bo zawsze coś wymyśli.

Kiedy jednak pani w szkole lub przedszkolu pyta Tosię czy chce się napić wody, usiąść w drugim rzędzie, przeczytać wiersz, Tosia milknie. Nigdy nie zgłasza się do odpowiedzi. Nic nie powie kiedy pani ją wskaże i zada konkretne pytanie. Nawet jeśli jest to coś, co Tosię bardzo interesuje. Tosia ma mutyzm wybiórczy, a to oznacza, że w pewnych sytuacjach po prostu milczy.

Mutyzm zaczęto badać w 1877 roku. Wiele lat uważano, że dziecko milczy z premedytacją, z wyboru. Postanowiło, że nie chce się odzywać. Dopiero w 1994 roku opublikowano badania na temat mutyzmu selektywnego (wybiórczego), w których dowiedziono, że tego zaburzenia o podłożu psychologicznym, nie da się wyleczyć tłumaczeniem: Jak zechcesz to się odezwiesz. Milczenie nie zależy od złej woli dziecka. Dziecko nad nim nie panuje.

I nie jest tożsame z nieśmiałością. Chociaż wiele informacji opisanych poniżej może również przydać się w pracy z dzieckiem nieśmiałym. Chciałabym jednak żeby jasno wybrzmiało, że mutyzm nieśmiałością nie jest. O samej nieśmiałości napisałam więcej tutaj:

Nieśmiałość nie zepsuje ci już zabawy! Jak pomóc dziecku poradzić sobie z nieśmiałością i wejściem do nowej grupy

Wielki włochaty pająk

Nie wiedząc, że malec cierpi na takie zaburzenie, dorośli często uznają to milczenie za coś dziwacznego, brak wychowania, chwilowe zawstydzenie lub fanaberię. Bo czasami tak to wygląda, dlatego warto mówić o tym często. Niewiele kosztuje zdobycie takiej wiedzy, która może okazać się najlepszym prezentem urodzinowym dla Tosi (i wszystkich podobnych do niej dzieci).

Mutyzm selektywny (wybiórczy) oznacza tyle, że są w życiu Tosi takie sytuacje, w których nikt by jej nie nazwał dzieckiem nieśmiałym (wręcz przeciwnie) i takie, w których będzie milczała jak zaklęta. Nie dlatego, że kogoś nie lubi, czuje się lepsza od innych lub gorsza. Nie dlatego, że jest mniej inteligenta lub nie ma nic do powiedzenia. Ma, i to sporo na wiele tematów, ale nie może tego powiedzieć. Jej mózg (trawiony lękiem) nie jest w stanie zmusić ciała do działania.

Może lepiej wyobrazisz sobie co czuje Tosia, kiedy pomyślisz o czymś, czego sama się boisz. Niektórzy boją się węży, myszy, pająków, psów, wysokości, ciemności itd. Bojąc się pająków na pewno unikasz miejsc, w których można je spotkać. A już z pewnością nie chcesz żeby ktoś pokazywał ci z bliska pająka, tłumacząc, że nie ma się czego bać.

Wyobraź sobie, że ten pająk zbliża się do ciebie, wchodzi ci na stopę, a ty masz ochotę po prostu uciekać. Albo krzyczeć. Jednak nie robisz nic, bo jesteś sparaliżowana strachem. Serce bije ci szybko, pocisz się, denerwujesz, tętno ci się podnosi i masz ochotę odtrącić rękę, która tego pająka (w jak najlepszej wierze) podtyka ci pod nos. Najgorsze w tej sytuacji jest to, że nie robisz nic, bo ciało odmawia współpracy. Możesz tylko stać i czekać aż ten ktoś przestanie ci wymachiwać pająkiem przed nosem. Wiesz, że kiedyś mu się to znudzi, bo już nie raz przerabiałaś taką akcję więc stoisz sparaliżowana i zdana na to, co zrobi ten ktoś.

Mniej więcej tak czuje się Tosia poproszona o przeczytanie na głos swojego zadania domowego lub opowiedzenie, co takiego narysowała. Tak czuje się kiedy mówisz do niej uprzejmie dzień dobry i czekasz na odpowiedź. Dzisiaj już wiem, że nie raz tak się czuła kiedy (w najlepszej wierze) pytałam ją, co chce zjeść na kolację. Tak się czuje dziecko z mutyzmem wybiórczym postawione „na świeczniku”, kiedy na nim koncentruje się cała uwaga.

Tosia milczy w sytuacjach, które są dla niej stresujące (choć wcale na takie nie wyglądają z czyjegoś punktu widzenia). Najczęściej dzieje się to w placówkach edukacyjnych, w obcych domach, w przestrzeni publicznej np. w sklepie. Nie dlatego, że w tych miejscach pracują okrutni ludzie, którzy nie potrafią sobie radzić z dziećmi. Milczy dlatego, że cierpi na mutyzm wybiórczy. Nikt tego nie wybiera.

Skąd to się bierze?

Przyczyny nie są do końca znane choć wiadomo, że mają podłoże psychologiczne. Naukowcy uważają, że niektóre dzieci rodzą się po prostu z predyspozycjami do rozwinięcia się tego zaburzenia w przyszłości. Mogą (choć nie muszą) wydarzyć się sytuacje, które „uwolnią” mutyzm (można go zdiagnozować już w wieku 3-5 lat).

Mutyzm wybiórczy mogą „uwolnić” zupełnie przypadkowe sytuacje np. kiedy dziecko się czegoś wystraszy, długa rozłąka z bliską osobą, śmierć kogoś, z kim malec był bardzo związany, ciężka choroba w rodzinie, poczucie braku akceptacji, zbyt wygórowane wymagania itd. Czasami są to sytuacje, których kompletnie (jako dorośli) nie wiążemy z momentem, w którym dziecko przestało mówić.

Nie jest też tak, że Tosia pewnego dnia obudziła się i zamilkła. Tym trudniej złapać ten moment. O mutyzmie możemy mówić dopiero kiedy dziecko w konkretnych sytuacjach milczy dłużej niż cztery tygodnie. Na pewno nie da się go ostatecznie potwierdzić w pierwszych tygodniach uczęszczania malucha do szkoły lub przedszkola, choć często to są sytuacje, w których dziecko z predyspozycjami do mutyzmu, milknie już na stałe.

Jednak początek roku szkolnego lub przedszkolnego jest stresujący dla większości dzieci. Jeśli twoja pociecha wtedy jest małomówna lub milczy, to w zasadzie jeszcze o niczym nie świadczy. Kiedy jednak minie okres adaptacji, a dziecko nadal milczy, to już czas na interwencję, którą na początku zawsze jest obserwacja. Da się zauważyć, że dziecko jest wycofane, nigdy nie odpowiada zapytane przez nauczyciela, choć są sytuacje kiedy z rówieśnikami bawi się dość swobodnie.

Dlaczego tak trudno rozpoznać? Problem polega na tym, że tak bardzo przypomina zwykłą nieśmiałość i tak mało o tym się rozmawia z dziećmi i dorosłymi. Łatwiej powiedzieć: Początek roku szkolnego, dużo się dzieje, pewnie za jakiś czas się ogarnie i zacznie więcej mówić. I tak czekamy aż sprawa sama się wyjaśni. Dużą rolę do odegrania mają tu czujni nauczyciele.

To naprawdę bardzo przypomina nieśmiałość więc najczęściej z pełną akceptacją mówimy: Mam nieśmiałe dziecko. Przy nas normalnie rozmawia, ale w szkole wciąż milczy. Ma jedną lub dwie koleżanki, z którymi lubi się bawić, ale nie odpowiada na pytania pani. Nie każdy musi być taki „hop do przodu”. 

Nawet się nie przywitasz?

Niektórzy uważają, że Tosia jest nie tylko wstydliwa, nieśmiała, ale i źle wychowana. Ludzie przecież wiedzą najlepiej jak powinny się zachowywać dziewczynki w jej wieku. Często zdarza się jej słyszeć (kiedy dorośli myślą, że nie słyszy): Rozumiem, że nie chce się odzywać. Pewnie jest nieśmiała, ale żeby nie wydusić z siebie nawet „dzień dobry”? To już lekka przesada. Słyszą to także jej rodzice. I to bardzo przykre.

Dlaczego tak się upieram, że to nie jest nieśmiałość? Zależy mi na tym żeby Tosia nie słyszała w kółko, że jest nieśmiała. Po pierwsze dlatego, że wcale nie jest. Po drugie dlatego, że to kolejna łatka, z którą musi męczyć się dziecko. Wiem, że grupie rówieśników łatwo przychodzi powiedzenie: Ona jest nieśmiała. Nie odzywa się. Zwłaszcza kiedy dzieci słyszą to od dorosłych.

O przyklejaniu łatek (i ich odklejaniu) przeczytasz tutaj:

„Chwalipięta” i inne etykietki. Rola dorosłego w ich odklejaniu jest kluczowa (z filmem)

Cała nadzieja w mądrych dorosłych, którzy wyjaśnią swoim dzieciom na czym polega mutyzm wybiórczy (lub jakiekolwiek inne zaburzenie, schorzenie, odmienność, wyzwanie) i nie pozwolą przyklejać niepotrzebnych łatek. Tosia ma już i tak sporo na głowie. Dodatkowe etykiety tylko pogarszają sprawę, bo może przyjść taki moment, w którym dziecko uwierzy, że jest nieśmiałe. Skoro wszyscy tak mówią…

Chcesz wesprzeć?

Przypomnij sobie tego pająka, którego tak bardzo się boisz. I pomyśl jak byś się czuła, gdyby ktoś ci powiedział: Świetnie rozumiem, że się boisz pająków. Ale takich małych też? No wiesz co, chyba trochę przesadzasz! Co byś pomyślała, gdybyś na drugi dzień usłyszała: Hej, ty nadal się boisz pająków? Spróbuj dzisiaj jakiegoś dotknąć. Może akurat już dzisiaj ci przeszło! I tak każdego dnia.

Nie jest tak, że Tosia się nie chce odzywać. Nie wybrała mutyzmu wybiórczego, bo tego się nie wybiera. Milczy, bo nie może nic powiedzieć. Wiem, że trudno to zrozumieć, kiedy nie ma żadnych przeciwwskazań (choćby natury logopedycznej). Można to jednak szanować bez rozumienia, dlaczego Tosia milczy. Tak pomożesz najbardziej.

Wsparcia w tym przypadku bardzo potrzebują także rodzice. To oni zbierają te wszystkie oburzone spojrzenia, kiedy dziecko z mutyzmem wybiórczym nie chce podziękować za prezent, nie chce odrabiać pracy domowej, bo wie, że pani w szkole każe odczytać na głos. Nie chce przywitać się z ciocią przez telefon, choć ciocia widziała przecież, że są sytuacje, w których buzia mu się nie zamyka. Czy to aby nie jest brak szacunku? Nie jest!

Rodzice tych maluchów pracują własnym trybem terapeutycznym i najlepiej wiedzą kiedy i jak rozmawiać z dzieckiem. Oczywiście nikt postronny nie ma obowiązku wiedzieć na czym polega ta terapia. Jednak jeśli tylko jest możliwość wesprzeć, to wspierajmy się jako rodzice zamiast oceniać, kto lepiej lub gorzej wychowuje swoje dziecko.

I prośba do rodziców – mówcie nam jak się zachowywać przy waszych dzieciach. Co mówić i na co zwracać uwagę. Nie mówię tylko o mutyzmie, ale o wszystkich wyjątkowych sytuacjach. Czasem chcemy wesprzeć, ale nie wiemy jak.

Jak rozmawiać z tym pająkiem?

Niezależnie od tego czy jesteś rodzicem, nauczycielem, jednym i drugim, czy może wcale nie masz dzieci, warto wiedzieć jak rozmawiać z dziećmi borykającymi się z mutyzmem wybiórczym. Liczę, że opowiesz o tym wszystkim dookoła. I swoim dzieciom też! Nawet jeśli nie znasz Tosi. Pewnie ktoś z twoich znajomych zna takie „nieśmiałe” dziecko.

  • Nie zwracaj uwagi na jego milczenie. Nie mów o niemówieniu Tosi przy niej i do niej. Nie chodzi o to, że jest to niewygodny temat. Chodzi o ten lęk przed pająkami, pamiętasz? Pisałam o nim wcześniej. Twojego strachu nie wyleczy rozmawianie o pająkach. Jej strachu nie wyleczy ciągłe powtarzanie, że nie mówi lub twoje zachęcanie do mówienia.
  • Namawianie do podejmowania prób zaprzyjaźnienia się z pająkami niczego w twojej głowie nie zmieni. Sprawi, że poczujesz się bardziej zalękniona (A co jeśli komuś przyjdzie do głowy przynieść pająka żeby sprawdzić, czy nadal się ich boisz?), zdenerwowana i inna. Może być ci przykro, że wszyscy skupiają się na twoim pajęczym lęku, a przecież masz tyle innych ciekawych rzeczy do zaoferowania. Tosia podobnie myśli o swoim milczeniu.
  • Po prostu przyjmij, że Tosia taka jest. Jedni są grubi, inni chudzi, jeszcze inni łysi. Jedni są śmiali, inni się jąkają, jeszcze inni za dużo krzyczą lub nie odzywają się w określonych sytuacjach. Rozumiejąc, że różne dzieci mają różne potrzeby (a nie znam dorosłego, który nie powtarzałaby tego na lewo i prawo) pokaż, że je szanujesz. Samo rozumienie (wielce szlachetne i bardzo empatyczne) niewiele zmienia.
  • Tak jak ty nie chcesz słyszeć codziennie pytania, czy już przestałaś się bać pająków, tak Tosia nie potrzebuje „wsparcia” w postaci: A może jednak dzisiaj się ze mną przywitasz?
  • Owszem, trudno się rozmawia jeśli jedna strona milczy, ale dzieci i dorośli naprawdę potrafią to zrobić. Dzieci zapraszają się do zabawy. Dorośli też mogą zapraszać Tosię do zabawy i angażować do aktywności, zamiast czekać aż dziecko jednak zdecyduje się powiedzieć dzień dobry, bo tak wypada.
  • Dzieci z mutyzmem wybiórczym bywają wycofane, ciche, ale wcale nie jest to norma. Niektóre, w sprzyjających warunkach, są naprawdę śmiałe. Bywają głośne, pyskate itd. Tylko nie w każdej sytuacji.
  • Jeśli przy tobie taka Tosia milczy, wcale nie znaczy, że się ciebie boi albo cię nie lubi. Boi się mówić głośno i tyle. Ale chce się bawić, dowiadywać ciekawych rzeczy, skakać, biegać rysować. Jak każde dziecko. Nie chce natomiast o tym mówić.
  • Skoro już wiesz, że wszelkie publiczne wystąpienia są związane z jej lękiem, po prostu do nich nie angażuj. Nie znaczy to wcale, że Tosia wtedy poczuje się gorsza lub wykluczona. Uwierz, poczuje ulgę, że nie musi recytować wiersza na środku lub odpowiadać na twoje pytanie zadane wprost przy rodzinnym stole. Przydziel jej niemą rolę, a zobaczysz jak brawurowo ją odegra.
  • Dziecko z mutyzmem wybiórczym ma pod górkę, jeśli nauczyciele nie zdają sobie sprawy tego zaburzenia. Chcąc aktywizować milczące dziecko, często zadają pytania wprost, bo wiedzą, że Tosia sama się nie zgłosi, a przecież na jakiejś podstawie trzeba ocenić jej aktywność. Jej aktywność wygląda inaczej niż aktywność większości dzieci na lekcji, ale nie ma nic wspólnego z nierozumieniem tematu, brakiem inteligencji czy wyobraźni. Ona po prostu o tym nie mówi.
  • Czasami nauczyciele rozkładają bezradnie ręce z pytaniem: Jak mam sprawdzić co ona wie, sokoro się nie odzywa? I takie pytania mnie zasmucają. Przecież wypowiedź ustna nie jest jedynym sposobem komunikacji miedzy uczniem i nauczycielem. Można coś narysować, napisać, pokazać podczas zabawy. Można dziecko obserwować w różnych sytuacjach, angażować do pracy grupowej i sprawdzać, jak sobie radzi z rozumieniem tematu. Starszemu dziecku można zadawać pytania w formie pisemnej. Wystarczy się wysilić i wymyślić atrakcyjne dla dziecka sposoby komunikacji.
  • Dzieci z mutyzmem wybiórczym mają swoje sposoby na rozmawianie. Bardzo często komunikują się szeptem. Najcześciej udaje się do tego doprowadzić kiedy reszta klasy nie patrzy (nie lubią być w centrum zainteresowania).
  • Komunikują się też gestami. Jeśli maluch zna cię już trochę, to naprawdę możecie mieć już wypracowane różne gesty świadczące o tym, co dziecko chce powiedzieć. Może nie powie, że nie chce kolacji, ale pokręci głową i już wiadomo.
  • Problem z dorosłymi (sama taki miałam) polega na tym, że kiedy dziecko nie wypowie głośnego „nie” i jeszcze do tego nie uzasadni, to nie przyjmują tej odpowiedzi od razu do wiadomości. Jakby to „nie chcę kolacji” pokazane głową, miało mniejszą wartość niż wypowiedziane. Kusi wtedy człowieka żeby jednak dopytać: Ale na pewno nie jesteś głodna? A może owoc? A może chociaż kawałek? To naprawdę może być męczące dla dziecka.
  • O wiele łatwiej (dla wszystkich) dać maluchowi możliwość wyboru np.: W porządku, nie chcesz kolacji. Gdybyś miała ochotę na owoc lub ciastko to wszystko leży tu na stole. Częstuj się kiedy chcesz i czym chcesz.
  • Też nie jest tak, że niemówiące dziecko trzeba traktować w jakiś bardzo szczególny sposób. Oprócz innej formy rozmowy, wszystko powinno być jak zawsze. Ono świetnie zdaje sobie sprawę ze swojej inności i problemów z komunikacją. Będzie wdzięczne jeśli potraktujesz tak jak wszystkie pozostałe np. wymagając żeby jadło ciastko przy stole zamiast kruszyć po całym pokoju. Inni nie chodzą z jedzeniem to znaczy, że zasada obowiązuje wszystkich.
  • Gorsze niż zadawanie pytań wprost jest traktowanie jak szaleńca albo ze współczuciem: Ona taka biedna, nic nie mówi, niech sobie je ciasteczko gdzie chce i kruszy ile chce.
  • Wiedząc, że komunikujesz się z dzieckiem, które ma lęk przed udzielaniem odpowiedzi wprost, zadawaj pytania „do innych” lub zastanawiaj się na głos np.: Jaki jest ulubiony kolor Tosi? Hmmm… może zielony, bo ma zieloną sukienkę? A może jakiś inny? Gdyby tylko zechciała narysować coś w tym swoim ulubionym kolorze, to może bym zapamiętała. W wielu przypadkach, zanim jeszcze skończysz zadawać to pytanie, Tosia będzie trzymała w dłoni kredkę w swoim ulubionym kolorze.
  • Pytanie zadane w ten sposób odciąża powagę sytuacji, bo przecież nie kierujesz go bezpośrednio do dziecka. Z komunikacyjnego punktu widzenia tak jest łatwiej, bo nie oczekujesz odpowiedzi. Ty się tylko zastanawiasz. Zechce to odpowie, nie zechce to nie.
  • Co ważne, dzieci z mutyzmem wybiórczym nie czują się dobrze kiedy patrzysz im w oczy. Chodzi o komfort psychiczny. Sama pewnie wiesz, że kiedy ktoś stoi blisko i zerka ci bezpośrednio w oczy, czujesz się bardziej spięta. Ja przynajmniej tak mam. Wyobrażam sobie, co musi czuć maluch kiedy te oczy krzyczą: Czekam na odpowiedź! Tak bliski kontakt tylko pogłębia stres. Co wcale nie znaczy, że nie można na dziecko patrzeć. Na pewno wasz wzrok spotka się podczas zabawy, innej aktywności. Zerkanie w oczy zostawmy najbliższym, przy których dziecko rozmawia dużo i chętnie.
  • Niektórym wydaje się, że otoczenie pytaniami i ciągłe zachęcanie do rozmów sprawią, że dziecko z mutyzmem wybiórczym w końcu się przełamie i zacznie mówić. Paradoksalnie, dzieci z mutyzmem najszybciej pokonują lęk przed mówieniem w sytuacjach kiedy czują, że nie są do niczego zmuszane.
  • Jeśli wiec tylko możesz, zapewnij malucha, że nie oczekujesz od niego mówienia. Masz inne pomysły na wspólne aktywności. Tym sposobem odciążasz je i odbierasz sporą dawkę stresu już na początku waszej drogi. To naprawdę nie jest wcale trudne. Zamiast codziennego: Dzień dobry, Tosiu! (to forma zmuszająca do reakcji, oczekiwanie powitania), możesz powiedzieć: Miło mi cię dzisiaj widzieć. Nie musisz dodawać nic więcej.
  • Ale jeśli chcesz to śmiało dodaj: Wszyscy wyspani podnoszą kciuki w górę! I już wiesz czy Tosia się dzisiaj wyspała. Tak samo można się dowiedzieć czy praca domowa sprawiła trudności, czy wszyscy znają wiersz zadany na pamięć lub czy mają ochotę zjeść kawałek ciasta na przyjęciu urodzinowym. Najbardziej pomożesz kiedy przestaniesz się skupiać na tym jednym aspekcie osobowości Tosi, bo przecież na pewno jest ich o wiele więcej i każdy jest ciekawy.

Odezwała się do mnie!

Na sam koniec zostawiam informację o tym jak reagować kiedy dziecko, które nigdy przy tobie lub do ciebie się nie odzywało, nagle zaczyna z tobą rozmawiać. Zwyczajnie, jakby nic wielkiego się nie stało (choć serce skacze ci z radości do nieba!). Rozmawiaj z tym dzieckiem tak jak z każdym innym.

Jedną z największych obaw malucha z mutyzmem wybiórczym jest reakcja otoczenia na to co powie. Boi się tego momentu i naprawdę ostatnią rzeczą, o której marzy są fanfary, tańce radości czy wręczanie medalu za wypowiedzenie kilku słów. Chce być traktowane jak inne dzieci i to będzie dla niego najlepsze wsparcie.

Być może nie znasz żadnego dziecka z mutyzmem wybiórczym. A może znasz, tylko uważasz je po prostu za nieśmiałe? W każdej klasie i w każdej grupie przedszkolnej znajdzie się dziecko z predyspozycjami do mutyzmu. Im więcej osób z jego otoczenia będzie wiedziało jak rozmawiać (i jak nie rozmawiać) tym większa szansa na to, że dziecko poradzi sobie z wyzwaniem szybciej.

Bo z tym można sobie poradzić, potrzeba czasu i sprzyjających warunków. Bez świadomych osób z najbliższego otoczenia, cały proces potrwa o wiele dłużej lub skazany będzie na porażkę. Im więcej wiemy tym więcej rozumiemy, łatwiej możemy pomóc, a to najlepszy prezent jaki każda taka Tosia może sobie wymarzyć z okazji urodzin. Wszystkiego najlepszego, Tosiu!

Jeszcze więcej

Zostawiam kilka źródeł, z których korzystałam przygotowując ten artykuł.

Jeśli znasz jakąś sprawdzoną poradnię, grupę wsparcia, warsztat, miejsce gdzie rodzice znajdą więcej informacji, wpisz proszę w komentarzu. Każda informacja na wagę złota.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This