Wiesz jak się to profesjonalnie określa? Niezamierzone krzywdzenie dziecka. Odpowiedz (sobie nie mi) na kilka pytań, które pozwolą ci zrozumieć, czy jesteś nadopiekuńczą matką.

Nadopiekuńczość jest uznawana za jedną z łagodniejszych, jednak formę krzywdzenia dziecka. Może mieć różne oblicza i różne natężenie. O tych łagodniejszych formach opowiedziałam podczas nagrywania podcastu.

Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi nagraniami (lub zerknąć na starsze), subskrybuj kanał Tylkodlamam.pl na You Tube.

Jeśli nie jesteś jeszcze pewna, czy twoja nadopiekuńcza postawa aż tak bardzo daje się we znaki dziecku, odpowiedz na te dodatkowe pytania. Większość odpowiedzi pozytywnych, może być dla ciebie wskazówką, że coś jest na rzeczy…

  1. Czy wydaje ci się, że ty postępujesz właściwie, a winą za niepowodzenia w kontaktach dziecka z rówieśnikami, obarczasz raczej jego kolegów i koleżanki (bo źle wychowani)?
  2. Czy za szkolne/przedszkolne niepowodzenia obarczasz raczej nauczycieli niż atmosferę w domu i dziecko?
  3. Czy odczuwasz niepokój (nawet bunt) jeśli słyszysz, że powinnaś coś zmienić w swoich działaniach tzw. opiekuńczo-wychowawczych? Nawet jeśli mówi to specjalista np. psycholog, nauczyciel.
  4. Czy uważasz, że twoje dziecko jest wyjątkowo wrażliwe i delikatne, a inni po prostu tego nie rozumieją i się czepiają?
  5. Czy wciąż odczuwasz niepokój co do tego, czy dobrze postępujesz z dzieckiem i czy ogólnie jesteś dobrą mamą?
  6. Czy wciąż szukasz poparcia swoich działań wychowawczych u osób z twojego otoczenia?
  7. Czy wiesz (masz wrażenie lub po prostu ktoś ci to już powiedział), że starasz się dbać (kontrolować) każdy oddech dziecka, każdy ruch itd.? Oczywiście w trosce o bezpieczeństwo.
  8. Czy podczas wszystkich wyjść jesteś tą osobą, która mówi: Zostaw ten patyk, bo się skaleczysz. Nie wchodź tak wysoko, bo spadniesz. Nie biegnij tak szybko, bo się potkniesz! itd.? Po prostu wszędzie widzisz zagrożenia i chcesz uchronić przed nimi dziecko.
  9. Czy na wszelkie próby buntu (uwolnienia się spod twoich skrzydeł) reagujesz czymś na kształt szantażu emocjonalnego np. Jak możesz się tak zachowywać kiedy ja tyle ci poświęcam!?
  10. Czy (chętnie) i często wykonujesz za dziecko najróżniejsze czynności, tłumacząc to jego zmęczeniem, wiekiem, rozkojarzeniem itd., bo na takie rzeczy jeszcze ten malec ma czas?

Chcesz porozmawiać z pedagogiem on-line? Kliknij po więcej informacji»

Skąd się to we mnie wzięło?

To bardzo ważne by uświadomić sobie, że istnieją pewne czynniki związane ze środowiskiem, w którym się wzrastało lub przebywało już jako osoba dorosła. One generują tę nadopiekuńczość. Mogą, ale nie muszą. Na niektóre nie masz po prostu wpływu, co nie znaczy, że nie możesz nad sobą pracować.

Do takich czynników, sprzyjających postawie nadopiekuńczej wobec dziecka, należą:

  • Wychowywanie przez nadopiekuńczą matkę – nie bardzo wiesz, jak inaczej, bo nie było innego wzorca.
  • Trudności w zajściu w ciążę.
  • Neurotyczna osobowość – dużo rzeczy cię przeraża, czujesz się niepewnie w roli mamy, jesteś przewrażliwiona, nerwowa.
  • Wychowywanie się bez rodzeństwa. Żeby uniknąć ukierunkowania jedynaka w stereotypowe postrzeganie siebie na tle innych, przeczytaj wpis:

Czy jedynak ma tylko wymyślonych przyjaciół?

  • Wychowywanie dziecka samotnie – bo w nim lokujesz wszystkie emocje.
  • Skłanianie przez rodzinę do usunięcia ciąży – lęk o to dziecko (które już urodziłaś) wciąż w tobie tkwi.
  • Problemy małżeńskie – przelewasz niespełnione ambicje i uczucia na dziecko, które zostało jako jedyne do kochania.

Co zrobić żeby przestać być nadopiekuńczym rodzicem?

Uświadom sobie różnicę między istnieniem ryzyka a niepotrzebnym ryzykowaniem

O co tu chodzi? Każdego dnia ty i twoje dziecko ryzykujecie w pewnych sytuacjach. I to jest bardzo potrzebne. Kiedy dziecko wsiada na rower to istnieje ryzyko, że się przewróci. Przestań zakładać, że się tak stanie, bo inaczej (dla was obojga) zwykła przejażdżka na rowerze stanie się za każdym razem, traumatycznym przeżyciem.

Pewnie się kiedyś przewróci. Mając kask na głowie, zapewne nie zrobi sobie krzywdy. Istnienie ryzyka nie jest równoznaczne z tragedią. W większości codziennych sytuacji, takie ryzyko istnieje.

Zamiast się nakręcać na potencjalne zagrożenia, skup się na tym żeby dziecko wiedziało, czym jest bezmyślne ryzykowanie. Bezmyślne jest jeżdżenie bez kasku, jeżdżenie po niebezpiecznej ulicy, przy skarpie itd. I to już jest powód żebyś wkroczyła do akcji.

Naucz zasad bezpieczeństwa

I siebie, i dziecko. Wiedząc co robić kiedy np. dziecko się skaleczy, zemdleje czy zakrztusi jedzeniem, będziesz się czuła spokojniejsza. Robisz to dla siebie i dla niego, bo wiesz, że w każdej chwili potrafisz pomóc.

Naucz też dziecko zachowywać się bezpiecznie. Jeśli jednak masz problem z nadopiekuńczością, musisz bardzo uważać żeby nie przegiąć i nie przestraszyć pociechy wszelkimi zagrożeniami świata. Jednak na pewno przydadzą się informacje o tym, jak się zachować kiedy dziecko się zgubi, kiedy zaczepia ktoś nieznajomy, o bezpieczeństwie na drodze nawet już nie wspominam.

Ćwicz jogę

Może to być jakikolwiek inny zestaw ćwiczeń – choćby tylko oddechowych – które sprawią, że choć na chwilę oderwiesz się od zadręczania się obawami. Nawet jeśli nie od razu, to każdy taki czas poświęcony na relaksację/medytację sprawia, że dajesz nerwom chwilę wytchnienia.

Może to się wydawać błahe, ale nieustanne życie w napięciu nerwowym i tak naprawdę strachu, bardzo osłabia organizm. Pewnie dlatego borykasz się często z migrenami, bólami stawów, niestrawnością czy infekcjami, które niewiadomo dlaczego, tak cię jakoś nie omijają.

Podążaj za wyobraźnią

Dziecko samo znajdzie sposób żeby ci pokazać, jak świetnie bawi się, nie czując stale na sobie twojego oddechu. Daj mu spokojnie pobawić się z przyjaciółmi i po prostu obserwuj. Jeśli bawicie się razem, to nie narzucaj swojej woli. Obserwując dziecko podczas zabawy można się o nim naprawdę wiele dowiedzieć.

Z kolei sterując każdą zabawą – żeby była bezpieczna i sensowna, bo uważasz, że tak jest najlepiej dla dziecka – tworzysz istotę kompletnie niesamodzielną. I w dodatku sfrustrowaną niemożnością wypowiedzenia się w jednej z podstawowych aktywności swojego życia – w zabawie.

Mam jeszcze kilka porad o tym, jak walczyć z problemem nadopiekuńczości. Przesyłam je w newsletterze, bo w nim zamieszczam wiele dodatkowych informacji do wybranych wpisów. Takich, których nie publikuję na blogu ani nie omawiam w podcastach.
Zapisz się na newsletter żeby niczego nie przegapić.

Zerknij na książki, które być może pomogą ci lepiej zrozumieć problem nadopiekuńczości

Sporo na ten temat (z którym wiążą się też inne postawy rodzicielskie) napisałam tutaj. Znajdziesz tam też odnośnik do pozytywnych postaw rodzicielskich, bo przecież rozmawiając o nadopiekuńczości, zmierzamy do tego żeby było lepiej, a nie żeby pozostać w trudnym dla ciebie i dziecka stanie, prawda?

Postawy rodzicielskie. Te negatywne i budzące agresję

W podcastach, które nagrywam znajdziesz więcej porad na tematy związane z macierzyństwem i wychowaniem. Odpowiadam w nich na pytania, które najcięściej zadają mi mamy. Zerknij na spis treści ze wszystkimi odcinkami i bądź częstym gościem. W tych odcinakch znajdziesz ten, w którym opowiadam, jak nadopiekuńczość wpływa na zachowanie dziecka, a potem już dorosłego człowieka.

Podcast Tylko dla Mam

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This