Rodzice najmłodszych dzieci są zmęczeni. Bywają nawet bardzo i mają ku temu wiele powodów, o których już nie raz pisałam. Każdy o tym wie. I każdy też pewnie ma po dziurki w nosie napływających zewsząd dobrych rad, o tym, że trzeba o siebie zadbać, jak ważny jest zdrowy egoizm. A najlepiej to mieć opiekunkę i sprzątaczkę, wtedy można to wszystko wcielić w życie.

Tylko, że nie zawsze jest możliwość. Choćby z powodu obowiązków zawodowych. I nie zawsze są środki na koncie, żeby te dobre rady urzeczywistniać. Zdecydowanie wolę te, które jako rodzice możemy wprowadzić kosztem czasu i zaangażowania, a nie pieniędzy. Bo jakiś koszt jest zawsze.

Płacenie czasem i zaangażowaniem generuje dalsze zmęczenie, ale też więź między tobą a dzieckiem. Tego nie kupisz za żadne skarby więc na takich poradach najbardziej mi zależy i jedną z nich podrzucam dzisiaj.

Komu najbardziej się przyda? Myślę, że mamom, które z zaangażowaniem przeczytały artykuł o tym, jak niechętnie maluchy schodzą z naszych rąk. No dobrze, przyda się wszystkim mamom!

Chcesz iść siku? Umyć głowę? Napić się kawy? Nie ma sprawy, ale ze mną na rękach! (podcast TDM 011)

Kosztem początkowego zaangażowania, możesz kupić sobie w przyszłości więcej czasu dla siebie, a dziecko nauczyć samodzielności. Tym samym zdobyć czas na realizację planów związanych z odpoczynkiem, rozkręcaniem biznesu lub tym, na czym aktualnie ci zależy.

Nie przegap kolejnego artykułu. Zapisz się na newsletter »

Jak to osiągnąć?

Naucz dziecko bawić się samodzielnie. To jeden z większych problemów, z którym się do mnie zwracacie, zwłaszcza w pytaniach prywatnych i podczas konsultacji on-line.

Rozumiem, że rodzice kilkulatków wiszących zawsze na szyi lub nudzących się śmiertelnie (i marudnie) są zwyczajnie umęczeni tym stanem rzeczy. Dlatego tak bardzo zachęcam, by uczyć dziecko samodzielnej zabawy już w wieku 2-3 lat, a nawet wcześniej.

Żeby była jasność, przez samodzielną zabawę mam na myśli czas, kiedy pociecha – wciąż pod twoim okiem – zajmie się czymś bez twojej ingerencji. Nie namawiam do zostawiania dziecka samego na długie minuty z tabletem w rękach. To też jest sposób, ale wiem, że w przyszłości wielu dzieciom (i rodzicom) może się odbić czkawką. Chodzi mi o samodzielną, kilkuminutową zabawę, ze świadomością, że mama jest w pobliżu (zajęta swoimi sprawami).

Jak to zrobić?

O kilku kilku prostych krokach wprowadzających dziecko do samodzielnych zabaw, opowiedziałam w tym odcinku podcastu. Wiem, że wolny kwadrans na posłuchanie to luksus. Ale wiesz co? Usiądźcie razem na podłodze i puść ten odcinek w trakcie zabawy. Może się uda?

Pobierz darmową aplikację Tylko Dla Mam dostępną na telefony z systemem Android oraz iPhone’y.

Czujesz lekki niedosyt i chciałabyś przeczytać o samodzielnych zabawach trochę więcej? Więcej informacji? Super!

Ten artykuł jest fragmentem książki na temat budowania relacji między rodzicami i dziećmi, którą właśnie piszę. Planuję wydanie jeszcze przed końcem tego roku. Znajdziesz w niej mnóstwo tematów, których na blogu jeszcze nie poruszałam i rozwinięcie kilku tych, które właśnie na blogu, najchętniej czytają rodzice. Mój styl znasz, klimat opowiadania o dzieciach, też. Nic się nie zmieni. Będzie tylko lepiej!

Osoby zapisane na listę zainteresowanych książką, jako pierwsze dowiedzą się o jej dostępności, mogą liczyć na rabaty, pierwsze dowiedzą się konkursach i będą miały realny wpływ na jej zawartość. Tak to sobie wymyśliłam. Przyłączysz się? 🙂

Kliknij i się zapisz

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This