Nie narażaj dziecka na chorobę. Łatwo powiedzieć, tylko jak to zrobić? Placówki wymagają zaświadczeń z przychodni, a żeby je zdobyć trzeba tam pójść ze zdrowym dzieckiem.

Od czasu do czasu zamieszczę gościnnie wpis dotyczący rodzicielskiego zderzenia z rzeczywistością. Twój  komentarz i doświadczenia  są bardzo cennym elementem w dyskusji. Pierwszym krokiem do zmiany.

Autorką tekstu jest Agata Grzelińska z Dolnośląskiego Związku Lekarzy Rodzinnych – Pracodawców

„Prowadzisz zdrowe dziecko do przychodni, gdzie od chorych pacjentów może ono złapać infekcję. Jesteś nieodpowiedzialnym rodzicem? Nie, po prostu musisz wziąć od lekarza zaświadczenie, by na drugi dzień rano móc zaprowadzić syna czy córkę do przedszkola. Absurdalne? Tak, ale prawdziwe.

Wraz z jesienią nadejdzie też, niestety, sezon na przeziębienia. Choroby w placówkach opiekujących się małymi dziećmi to prawdziwy problem. Pracujący tam personel stara się zminimalizować ryzyko zarażania się infekcjami wirusowymi jednych dzieci od drugich na różne sposoby, między innymi umieszczając w statutach nieprzemyślane zapisy.

Na przykład w regulaminie porządkowym wrocławskich żłobków miejskich znajduje się taki punkt: „Po przebytej chorobie dziecko może uczęszczać do żłobka, po przedłożeniu przez Rodziców/Opiekunów prawnych oświadczenia lub zaświadczenia lekarskiego o stanie jego zdrowia.” Dobrze, jeśli wystarczy oświadczenie opiekuna. Gorzej, gdy potrzebne jest zaświadczenie od lekarza, a tego wymaga coraz więcej żłobków i przedszkoli.

Rodzice muszą wtedy zabrać dziecko do przychodni, mimo że ostatnią rzeczą, jakiej ono potrzebuje po właśnie wyleczonej infekcji, jest kontakt z chorymi. Taka zbędna wizyta często kończy się następnym przeziębieniem. Nie mówiąc już o tym, że zdrowe dziecko blokuje niepotrzebnie miejsce u lekarza, na które czeka naprawdę chory malec.

Lekarze z Dolnośląskiego Związku Lekarzy Rodzinnych – Pracodawców podkreślają, że placówki opiekuńcze żądają takich zaświadczeń niezgodnie z prawem.

Obecnie obowiązujące przepisy nie przewidują konieczności przedstawiania zaświadczeń zdrowotnych w celu dopuszczenia dzieci do zajęć w żłobku lub przedszkolu – wyjaśnia Agata Sławin, lekarka rodzinna. – Tego rodzaju wymogi wynikają jedynie z przepisów wewnętrznych danej placówki, które są wiążące dla rodziców, lecz nie dla lekarzy.

Zgodnie z prawem, lekarz po pierwsze może odmówić rodzicowi wydania takiego zaświadczenia o stanie zdrowia dziecka. Po drugie, może za nie pobrać opłatę. Zazwyczaj jednak lekarze rodzinni czy pediatrzy, nie chcąc nikomu utrudniać życia, wystawiają dokumenty, o które proszą rodzice. Nie chodzi jednak tylko o brak podstaw prawnych, ale przede wszystkim o bezpieczeństwo najmłodszych pacjentów. Tym bardziej, że zaświadczenie lekarskie dzień później może się okazać nieaktualne, zwłaszcza po wizycie w przychodni i kontakcie z chorymi ludźmi.

Badanie lekarskie przeprowadzone w danym dniu nie wyklucza, że w ciągu kilku następnych godzin lub doby rozwinie się u małego pacjenta infekcja. Nie ma więc żadnej gwarancji, że dziecko przyjmowane na drugie dzień rano do placówki będzie zdrowe – dodaje Agata Sławin.

Chyba więc pora zmienić absurdalne zapisy w żłobkowych czy przedszkolnych regulaminach…”.

Jestem bardzo ciekawa twoich doświadczeń w tej sprawie? Napisz w komentarzu, jak to wygląda u ciebie.

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This