Co robisz z problemem?

Co robisz z problemem?

Co robisz z problemem? Banalnie zabrzmi to pytanie, jednocześnie twórczo. Nie zakłada, że się załamiesz, tylko coś z nim zrobisz. Czy może w tym pomóc książka dla dzieci? Jasne, że tak!

Każdy ma problemy. Niby jesteśmy tak różni, jednak to jedno łączy. Warto poszukać odpowiedzi na pytanie, co zrobisz z problemem?

Druga w serii książka pomagająca dzieciom lepiej zrozumieć siebie i radzić sobie w trudnych momentach. Pierwsza to tytuł Co robisz z pomysłem? I już od jakiegoś czasu jest dostępna po polsku. 

Co robisz z problemem?

Nasz bohater jest małym chłopcem. Pewnego dnia w jego życiu pojawia się problem. Chłopiec wkłada wiele wysiłku w to, żeby o problemie zapomnieć, żeby go uniknąć, żeby się przed nim schować. Nic z tego, problem nie znika. 

Zmęczony tą sytuacją bohater, który – co warto zauwazyć – nie ma imienia. Dzięki temu każdy czytelnik łatwiej utożsami się postacią.

Strach ma wielkie oczy

Chłopiec postanawia stawić czoło problemowi. Poznać go, zamiast się przed nim chować. I co? Okazuje się, że kiedy człowiek bliżej przyjrzy się konkretnemu problemowi, dochodzi do kilku przydatnych w życiu, wniosków.

Najcześciej ten problem jest przerażający i ogromny, tylko w naszej głowie. Im dłużej o nim myślimy, tym bardziej jesteśmy zestresowani. Im bardziej jesteśmy zestresowani, tym trudniej myśleć logicznie i trudniej spokojnie (trzeźwo) ocenić sytuację. 

 

Wiedza daje siłę

Poznanie problemu daje informacje, bez których działa głównie nasza wyobraźnia, podrzucająca przerażające wizje. Twarde dane sprawiają, że otwierają się kolejne drzwi. Można przez nie przejść, choć nie trzeba. Decyzja należy do nas. 

Problemy mogą być lekcją w przebraniu

Daleka jestem od twierdzenia, że każdy problem może być potencjalną okazją do rozpoczęcia lepszego życia. Ale wiem, że bywają problemy, z których można wyrzeźbić okazję. Niestety, mając we krwi unikanie spraw idących nie po naszej myśli, trudno okazję zauważyć. Uciekając przed wiedzą, nie będzie okazji sprawdzić, który z naszych problemów może być nowym otwarciem. 

 

Problemy same nie znikają

To też ogromnie ważne przesłanie książki. Podkreślam, że jest to książka dla dzieci, choć jestem pewna, że czytając ją z maluchami, dorośli odnajdą mnóstwo inspiracji dla siebie. 

Komu przyda się ta książka dla dzieci?

Zdecydowanie powinny ją przeczytać wszystkie dzieci, które czują, że mają problemy. Albo jeden problem. 

Z pewnością pokazałabym ją starszym braciom i siostrom, dla których młodsze rodzeństwo jest utrapieniem. Można z rodzeństwem walczyć do upadłego. Jednak można też spróbować znaleźć takie rozwiązanie, które tej ciągłej walki nie zakłada. 

Po książkę powinny też sięgnąć maluchy, dla których każda nowa czynności jest powodem do „nie”. Do poddania się na starcie, do unikania. 

Dla dorosłych oczywiste jest, że nie warto się szybko poddawać, jednak dzieciom ta posta prawda, nie zawsze jest bliska. Utożsamienie się z bohaterem w podobnej sytuacji, może pomóc bardziej, niż przemawianie do rozsądku. 

Jak nauczyć dzieci rozwiązywac problemy?

Dla mnie to też książka do wykorzystania w bajkoterapii. Zdecydowanie dla dzieci borykających się z najróżniejszymi formami odmienności i nie mam na myśli np. Dysfukcji, ale poczucie, że jestem inny np. Odstaję od rówieśników, moja rodzina jest inna niż większość, mój wygląd sprawia mi problem, nie jestem wystarczająco szybki, ładny, kochany itd. 

Bycie innym niż rówieśnicy może być bolesne. Temat problemu pokazany jest tu jako pogodzenie się z jego istnieniem (to ważny krok). I wykorzystaniem jego potencjału.

Nie uciekam od problemów

Coraz więcej dzieci woli wyśmiać problem, niż skupić się na szukaniu rozwiązania. Trochę, jakby wylogować się z niewygodnej gry. 

Jeśli zdarza ci się tłumaczyć coś dziecku, które zakrzykuje cię, zmienia temat wygłupiając się nagle, udaje, że nie słyszy, nie słucha, ucieka… ono potrzebuje wsparcia. Nie potrafi stawić czoła problemowi.  

Każdy ma problemy

Rzadko zdarza mi się powiedzieć, że jakaś książka jest dla każdego dziecka. Ale dzisiaj mam takie poczucie, bo przed każdym, prędzej czy później, stanie jakiś problem do rozwiązania. 

Za moich czasów nie było bajek dla dzieci wpierających odporność psychiczną, a dokładnie tym jest ta książka. 

Nie potrzebuje tryskających barwami obrazków, a właśnie prostoty. Prowadzi dziecko do skupienia uwagi na problemie, uważnego wsłuchania się w siebie i własne potrzeby. Bez rozpraszaczy.

Plastyczny przekaz polega tez na tym, że w pewnym momencie ilustracje nabieraj kolorów. Wtedy, gdy nasz bohater zauważa, że problem może stać się szansą, wyzwaniem, okazją. 

Tym bardziej, jest to książka pomagająca zrozumieć emocje na różnych płaszczyznach. 

Nie zagaduj emocji

Niemal codziennie spotykam rodziców zakrzykujących, zabawiających lub zagadujących płaczące dzieci. Zamiast spróbować pozwolić maluchom stawić czoło smutkowi, złości czy nawet agresji. 

Wiem, że łatwiej powiedzieć: „Nie płacz już, zobacz, jaka fajna zabawka”. I czasem to naprawdę wygodne w przypadku bobasów. Jednak, im starsze dziecko, tym ważniejsze jest wspieranie w stawianiu czoła przeciwnościom, także mniej przyjemnym emocjom. 

To, co my, dorośli, rodzice, robimy z problemami, jest lekcją dla naszych dzieci.

Co robisz z problemem? 

  • Nazwij problem – określ, co to konkretnie jest. Mówiąc: „Jestem nieszczęśliwa”, tak naprawdę nie definiuję niczego. Warto poszukać powodu tego poczucia, zamiast rzucać ogólnikami.
    Można pobawić się w detektywów i np. wytropić przyczyny konkretnego problemu. Czasem to brak snu, czasem relacje z rówieśnikami, innym razem zdrowie, nadmiar bodźców itd. Zawsze jest jakaś przyczyna i nie zawsze winny jest wszechświat. 
  • Rozłóż na małe elementy. Bardzo w tym pomaga dokładne opisanie (lub nawet narysowanie) problemu. Trzymając się bycia nieszczęśliwym, warto zadać sobie pytania, co to konkretnie oznacza? Odrzucenie przez rówieśników? Głód? Poczucie niższości? Nadmiar obowiązków? Zaległości w szkole?
  • Poszukaj rozwiązania. I tu ważna sprawa, bo niekoniecznie musi to być jedno rozwiązanie. Nawet warto wyjść z problemem do innych, opowiedzieć o nim i popytać, jak go widzą.
  • Bohaterowi wydawało się, że jego problem jest przeogromny, ale potem zmienił zdanie. Osoby patrzące z innej perspektywy, mogą pomóc zmienić zdanie w sprawie problemu i podpowiedzieć różne rozwiązania.
  • Szukanie rozwiązania, nie oznacza jego odnalezienia. A już na pewno nie oznacza, że trzeba korzystać ze wszystkich możliwych podpowiedzi. Szukanie rozwiązania daje narzędzia do zdecydowania, jaki sposób pozbycia się problemu (lub przekucia go na okazję) będzie w danym wypadku najlepszy.
  • Wprowadź w życie rozwiązanie. Mówienie o konieczności lub chęci zmiany, nie jest tym samym, co działanie i zmiana. Wielu ludzi mówi, że zrobi to lub tamto, ale na mówieniu się kończy, dlatego problemy się piętrzą. Po wybraniu rozwiązania wprowadźcie je w życie i sprawdźcie, czy było dobre. Jeśli nie, szukajcie dalej.
  • Daj sobie czas. Nie każdy problem da się rozwiązać od razu. Ta świadomość naprawdę pomaga szukać okazji, a nie piętrzyć kłopoty.

Autorzy: Kobi Yamada, Mae Besom
Wydawnictwo Lévyz >> 
Kładę w mojej wirtualnej biblioteczce na półkach: książki dla czterolatka, książki dla pięciolatka,
książki dla sześciolatka, książki dla siedmiolatka, książki dla ośmiolatka. 

  • Bestseller New York Times nr 1
  • National Indie Excellence Awards, Children’s Inspirational/Motivational (2017)
  • The Christopher Awards, Books for Young People (2017)
  • Mom’s Choice Awards, Children’s Picture Books (All Ages), Gold (2016)
  • Moonbeam Children’s Book Awards, Children’s Picture Books (All Ages), Gold (2016)

Lubię pokazywać książki dla dzieci

Nie przegapisz żadnego filmu zapisując się na Newsletter – KLIK!

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i mnóstwo aktywnego czytania.
How to live forever

How to live forever

How to live forever to bardzo szczegółowo ilustrowana książka dla dzieci. Czasem na blogu Tylko dla Mam pokazuję propozycje po angielsku. To jedna z takich propozycji. Filozoficzna i nostalgiczna.

Jak żyć wiecznie?

Peter zaintrygowany tytułem, szuka książki w różnych zakamarkach jego (wciąż książkowego) świata. Jest uparty, nie poddaje się, szuka dniami i nocami, wszędzie. W końcu trafia na trop i mędrcy kierują go do ważnej osoby.

Okazuje się, że to Ancient Child, nieśmiertelny człowiek zaklęty w ciele dziecka. Dowiedział się jak żyć wiecznie i ostrzega naszego bohatera: Nie chcesz tego!

Peter poświęcił na te poszukiwania wiele czasu. Bardzo chce wiedzieć, jaka jest odpowiedź na tytułowe pytanie z książki. Teraz stoi przed decyzją, bo książkę już ma. Przeczyta ją?

Mocą tej książki są bardzo szczegółowe ilustracje i świat stworzony przez autora pośród książek. Sama historia też daje do myślenia.

Czy warto uganiać się za tą jedną odpowiedzią, poświęcają życie na poszukiwania? Czy coś po drodze można wtedy przegapić? Czy warto znać tę odpowiedź? Książki mają moc i są na wyciągniecie ręki.

Warto z tego korzystać, mając świadomość, że wiedza to potęga. Od nas zależy, jak ją wykorzystamy.

Autor: Colin Thompson
Kładę w mojej wirtualnej biblioteczce na półkach: książki dla pięciolatka, książki dla sześciolatka, książki dla siedmiolatka, książki dla ośmiolatka.

Lubię pokazywać książki dla dzieci

Wtedy razem zaglądamy do środka, a ja mogę opowiedzieć, co ciekawego wypatrzyło pedagogiczne oko. Nie przegapisz żadnego filmu zapisując się na Newsletter – KLIK!

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i mnóstwo aktywnego czytania.
Zestawy edukacyjne – „Koncentracja” i „Sokole oko”

Zestawy edukacyjne – „Koncentracja” i „Sokole oko”

Edukacyjne zestawy kreatywne od Kapitana Nauka, już nie pierwszy raz goszczą na blogu Tylko dla Mam. Lubię współpracować z wydawnictwem, dla którego edukacja przez zabawę jest naprawdę ważne. 

Mądre zabawki dla dzieci

Tym razem skupiam się na ważnych dla dzieci w wieku 6-9 lat, elementach rozwoju. Konkretnie chodzi o sprawy, które już poruszałam w artykułach na blogu m.in.: 

Dziecko neguje wszystko!

Często zdarza mi się rozmawiać z rodzicami podczas konsultacji online na temat motywowania do nauki. Powody bywają różne, często bardzo indywidualne, jednak w przypadku uczniów tzw. wczesnoszkolnych, ma to związek z potrzebą ruchu, samodzielności i zaciekawienia. Szkoła nie zawsze to zapewnia. 

Dla dzieci w tym wieku, podział na typową naukętypową zabawę jest kompletnie zbędny. Mało tego, im więcej zabawy, tym więcej nauki. 

Nie raz i nie dwa, pracując jeszcze w szkole, spotkałam się z hasłem ze strony dorosłego: Najpierw nauka, potem zabawa. Nie do końca z takimi hasłami się zgadzam. 

Zabawa jest nauką

Nie od dziś wiadomo, że aby dziecko (wiek 6-9 lat jest tu kluczowy) zapamiętało najwięcej, powinno wiele (ile tylko się da) wykonywać samodzielnie i to w ruchu. Siedzenie w ławce może i wygląda jak nauka, ale niekoniecznie nią jest. Często jest tylko siedzeniem w ławce. 

Zabawki edukacyjne

Dlatego mam prośbę. Jeśi spodobają Ci się zestatwy, które pokazuję filmowo,  zachęć dzieci do bawienia się nimi na podłodze, na kolanie, w dowolnej, dogodnej pozycji. Nie muszą siedzieć wyprostowane przy biurku ćwicząc koncentrację. Nie nauczą się od tego więcej. 

Konieczność skupiania całej energii na nieruszaniu się, podczas gdy organizm w naturalny sposób do tego dąży, sprawia, że dziecko mniej jest zainteresowane nauką. Bardziej szukaniem okazji do ruchu. 

O wiele więcej o potrzebie ruchu opowiedziałam w tym artykule pt. Dlaczego dzieci czasami po prostu nie potrafią wysiedzieć spokojnie?

Dlaczego czasami dzieci po prostu nie potrafią wysiedzieć spokojnie?

Lubię pokazywać zabawki dla dzieci

Wtedy razem je oglądamy, a ja mogę opowiedzieć, co ciekawego wypatrzyło pedagogiczne oko. Nie przegapisz żadnego filmu zapisując się na Newsletter – KLIK!

Koncentracja

Zestaw zawiera dwustronne karty suchościeralne, mazak oraz książkę za zadaniami. W tej książce są też informacje od autorek, konkretnie związane z koncentracją dziecka w wieku szkolnym. 

Kliknij w zdjęcie żeby sprawdzić cenę i dostępność.  

Sprawdź cenę i dostępność tego zestawu

Sokole oko

Ten również zestaw zawiera dwustronne karty suchościeralne, mazak oraz książkę za zadaniami.

Wydawnictwo Kapitan Nauka >>

Kliknij w zdjęcie żeby sprawdzić cenę i dostępność.

Sprawdź cenę i dostępność tego zestawu

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i mnóstwo aktywnego czytania.
Liliana Pędziwiatr potrafi rozmawiać ze zwierzętami

Liliana Pędziwiatr potrafi rozmawiać ze zwierzętami

Liliana Pędziwiatr to bardzo utalentowana dziewczynka. Potrafi rozmawiać ze zwierzętami, a kiedy się śmieje, dookoła kwitną kwiaty. O pierwszej części jej przygód opowiadałam już kiedyś na blogu Tylko dla Mam

Wtedy była to książka pt. Liliana Pędziwiatr. Mały osiołek jest wielki. 

Liliana Pędziwiatr. Mały osiołek jest wielki

Do serii dołączyły dwie kolejne książki o Lilianie Pędziwiatr. Różnią się wyglądem i oznaczeniem wiekowym. Często w grupie Aktywne Czytanie pytacie, na czym polega różnica. Już mówię. 

Książki dla sześciolatków

Części dedykowane sześciolatkom i starszym dzieciom, mają nieco większą czcionkę, mniej czytania, są odrobinę większego formatu, z kolorowymi ilustracjami.

Okładka jest sensoryczna, tłoczone listki i kwiatki da się wyczuć pod palcami. 

W tej odsłonie mamy wydane już dwa tomy: 

Książki dla ośmiolatków

Książki z dedykowane ośmiolatkom i starszym dzieciom są mniejsze, mają też nieco mniejszą czcionkę i więcej czytania.

Okładka jest gładka i błyszcząca, a ilustracje czarno-białe. Skoro więcej czytania, to też nieco bardziej rozbudowana przygoda. 

Jeśli chodzi o treść, nie widzę zasadniczej różnicy. Wszystkie przygody Liliany dotyczą oczywiście zwierzaków często popadających w tarapaty. 

W tej odsłonie mamy na razie jeden tom:

Liliana Pędziwiatr. Świnka morska nie lubi być sama

W tej książce przyjaciółka Liliany bierze ze schroniska świnkę morską, która okazuje się smutnym stworzonkiem. Oczywiście Liliana znając język zwierząt dowiaduje się, o co chodzi i zaczyna się nieco detektywistyczna przygoda.

Trzeba wytropić wystraszonego i zagubionego przyjaciela świnki morskiej oraz uratować go z rąk ludzi, którzy zwierząt nie szanują. 

Kliknij w zdjęcie żeby sprawdzić cenę i dostępność.

Liliana Pędziwiatr. Nie rozmawia się ze słoniem!

W tej książce w zasadzie poznajemy Lilianę. Oczywiście można czytać poszczególne części bez wstępu, bo w każdej jest wyjaśnienie związane z talentem dziewczynki. Jednak tu właśnie zastajemy ją pierwszego dnia w nowej szkole. 

Nie jest to przyjemny dzień, a Liliana trafia na paczkę zarozumiałych dziewczyn, które naprawdę mocno jej dokuczają. Tu też poznajemy najlepszego przyjaciela bohaterki, który towarzyszy jej w pozostałych częściach serii. 

Wspólnie pomagają nieszczęśliwej, schorowanej słonicy. Ze względu na niezrozumienie jej potrzeb przez ludzi, zwierzę zachowuje się… groźnie. To znaczy ludziom się tak wydaje, bo naprawdę słonica po prostu cierpi i nie wie, jak okazać to niedomyślnym opiekunom. 

Kliknij w zdjęcie żeby sprawdzić cenę i dostępność.

Jak nauczyć szacunku do zwierząt?

Cieszę się, że mogę patronować serii uczącej najmłodszych szacunku do zwierząt, w nieco bardziej bajkowej odsłonie. Nie jest to typowa książka edukacyjna, bo przecież dziecko znające język zwierząt, to zdecydowanie fikcyjna sytuacja. 

To nie zmienia jednak faktu, że dzięki takim książkom dla dzieci, można pokazać, jak wiele emocji przeżywają zwierzęta i jak wiele cierpienia może im dostarczyć człowiek, który uważa się za pana świata. Choć naprawdę jest (często, bo jedna nie zawsze) jego największym wrogiem. 

Autorka Tanya Stewner
Ilustracje Florentine Prechtel
Wydawnictwo Jedność
Ta seria ląduje na półkach: książki dla sześciolatka, książki dla siedmiolatka, książki dla ośmiolatka. 

Lubię pokazywać książki dla dzieci

Wtedy razem zaglądamy do środka, a ja mogę opowiedzieć, co ciekawego wypatrzyło pedagogiczne oko. Nie przegapisz żadnego filmu zapisując się na Newsletter – KLIK!

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i mnóstwo aktywnego czytania.

Self-Reg. Opowieści dla dzieci o tym jak działać, gdy emocje biorą górę

Self-Reg. Opowieści dla dzieci o tym jak działać, gdy emocje biorą górę

Self-Reg Opowieści dla dzieci o tym jak działać, gdy emocje biorą górę to kolejna książka dla dzieci do aktywnego czytania, polecana przez blog Tylko dla Mam. Self-Reg to coraz bardziej popularna metoda radzenia sobie ze stresem. Opracowana przez prof. Stuarta Shankera, na nasze rodzime podwórko przenoszona w najróżniejszych odsłonach. 

Co to jest Self-Reg?   

Z wielką ciekawością zerknęłam do tej odsłony i jestem pod ogromnym wrażeniem. Jeśli ktoś szuka kompletnej i prostej książki o self-reg, nie będzie zawiedziony. Autorka jest certyfikowaną trenerką i postarała się o ciekawy przekaz zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców.  

I chyba od rodziców warto zacząć, bo nie każdy wie, czym jest Self-Reg. Wielu kojarzy się z niesławnym bezstresowym wychowaniem, co oczywiście nie jest prawdą. Ani to, że to metoda bezstresowego wychowania. Ani to, że istnieje wychowanie bez stresu. Nie ma na świecie czegoś takiego, jak wychowanie bez stresu.  

Samo słowo pochodzi od angielskiego self regulation, czyli samoregulacja. I to jest klucz do całego zagadnienia, choć oczywiście łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić. Jednak naprawdę warto skupić się na rozwijaniu (u siebie i dzieci) wewnętrznej samoregulacji. To pomaga zrozumieć dziecięce emocje.  

Czy da się panować nad emocjami?  

Chciałabym mocno zaznaczyć, że nie wystarczy przeczytać z dzieckiem książkę i pstryk, wszystko się wyreguluje. Idealnie wymodelowane reakcje self-reg to lata praktyki. Co nie zmienia faktu, że wspólne czytanie o tym, jak inaczej niż np. przez agresję, krzyk, histerię, pyskowanie, przeklinanie itd. da się załatwić wiele rodzinnych i społecznych sytuacji, jest cennym i potrzebnym doświadczeniem.  

Dzieci potrzebują więcej niż jednego narzędzia do zarządzania emocjami. Wtedy będą miały szansę wybrać czy np. chcą w tym momencie płakać, czy może sięgną po inne rozwiązanie. I w tej książce znajdą wiele właśnie tych innych rozwiązań 

To książka do wspólnego czytania   

Zanim jednak dojdziemy do przekazu dla dzieci, mamy na początku kilka słów do rodziców. Łącznie z omówieniem pięciu obszarów stresu i samoregulacji, na bazie których zostały wymyślone niektóre opowiadania. 

Po każdym rozdziale, jest jeszcze dodatkowy tekst dla rodziców, wyjaśniający, na czym polega zabezpieczenie emocjonalne danego obszaru. Całość, napisana prostym językiem, stanowi ciekawą (dla dziecka i dorosłego) lekcję na temat metody self-reg.

Obszar biologiczny    

O dwóch kubkach i o tym, co się dzieje, kiedy dzieciom kończy się paliwo  

W tej historyjce poznajemy przeciętną rodzinkę, w której mamy młodszą Lenkę i nieco starszego Kubę. Oni są głównymi bohaterami, będą nam towarzyszyć w każdym rozdziale. 

Wszyscy siedzą wieczorem przy stole, jedzą kolację. Lenka jest płaczliwa, marudna i nic jej się nie podoba. Tato widzi, że dziecko jest zmęczone, nie podnosi na nią głosu, nie strofuje, próbuje podążać za potrzebą i tym zmęczeniem.

To taki modelowy tata self-reg, którego marudząca córka, nie wyprowadza z równowagi, choć pewnie sam też jest zmęczony po całym dniu. 

Z rozmowy między Kubą i tatą dowiadujemy się, że dzieciom czasem kończy się paliwo, trochę jak w samochodach. Dlatego „przestają działać”, choć dobrze wiedzą, jak np. zachowywać się przy stole czy gdziekolwiek indziej. Po prostu czasem nie ma już sił na wdrażanie tej wiedzy w życie. Wtedy trzeba zatankować paliwo i tu do akcji wkraczają wspierający rodzice. Jest przytulanie, jest łagodny głos, jest pomoc przy wieczornej toalecie. 

Czego nie ma? Krzyku i niepotrzebnego dodatkowego stresu. Wiedząc, co jest powodem marudzenia, złości, nerwów, łatwiej zabrać się za redukowanie go zadaniowo, nie emocjonalnie. Z całą masą zrozumienia dla dziecięcych potrzeb. 

Obszar emocji

O rozwalonym helikopterze i emocjach, które czasem nami rządzą  

Zastajemy tu Kubę i Lenkę tuż po powrocie z przedszkola. Kuba wspólnie z mamą przygotowuje posiłek, podczas gdy Lenka bawi się w pokoju. Kiedy wchodzi do niego Kuba widzi, że siostra chce sięgnąć po jego helikopter, tak długo składany z drobnych elementów. 

Kuba krzyczy wystraszony, że Lena mu zniszczy zabawkę. I bach! Wystraszona tym krzykiem Lena, strąca niechcący helikopter na podłogę. Nie trzeba być detektywem żeby się domyślić, co dzieje się dalej. Kuba jest wściekły na siostrę i padają ostre słowa. Oczywiście Lena reaguje na nie płaczem i gniewem. Bójka miedzy rodzeństwem gotowa. 

Na to wszystko wkracza mama, modelowo reagując na kłótnię i całą masę negatywnych emocji w tej sytuacji. Powoli prowadzi dzieci przez emocje, zauważając złość, żal, lęk, rozczarowanie, ale też nie pozwalając na bicie. 

Tłumaczy dzieciom, jak mogą się w takiej sytuacji zachować. Jak powoli uspokoić, jak nazwać to, co się właśnie wydarzyło i opowiedzieć własne wersje zdarzeń. Wyjaśnia nawet temat głodu i zmęczenia po przedszkolu. 

Wszystko to czyta się jak „scenkę idealną”, jednak właśnie takich scenek potrzeba maluchom, żeby powoli zaczęły rozumieć, jak inaczej niż przez bicie, da się załatwić trudne sprawy między rodzeństwem.

Obszar poznawczy

O czytaniu, fikaniu nogami i bujanym fotelu 

Ten rozdział jest mi szczególnie bliski, bo dotyczy czytania dzieciom. Tym razem do przedszkola Kuby przychodzi mama Bartka, na takie wspólne czytanie. Dzieci słuchają z zaciekawieniem, jeden tylko Antek ciągle się wierci. 

W tym rozdziale mamy poprowadzoną historię o chłopcu, który przeszkadza tym ciągłym wierceniem się. I można oczywiście uznać go za niemiłego, kazać natychmiast się uspokoić. Tylko, że wpierający dorosły doskonale rozumie, że to nic nie da.

Są dzieci, które w obszarze poznawczym potrzebują czegoś więcej. Pisałam o tym w artykule pt. Dlaczego czasami dzieci po prostu nie potrafią wysiedzieć spokojnie? >> 

Na szczęście mamy tu bardzo rozgarniętą wychowawczynię, która pozwala Antkowi siedzieć na bujanym fotelu i słuchać czytanki. Chłopiec może się ruszać, siedzi z tyłu więc nikogo nie rozprasza, a cała reszta skupia się na słuchaniu, nie na wybrykach Antka. 

Dodatkowym ważnym elementem poruszonym w tej opowiastce jest zachowanie Antka, który przy tym początkowym wierceniu, kopie koleżankę. Chłopiec zrobił to niechcący, nie dostaje kary, nie jest piętnowany jako ten niegrzeczny, choć ewidentnie przeszkadza pozostałym w zajęciach. Pani, wspólnie z Antkiem, szuka rozwiązania problemu, zamiast po raz setny powtarza: Uspokój się! 

Obszar społeczny 

O piasku, kaloszach i tym, że jesteśmy różni 

Do Kuby i Lenki przychodzą goście z synem. Witek okazuje się nieśmiały i nie bardzo podoba mu się w nowej sytuacji. Rodzice nie namawiają go do skakania na głęboką wodę rozumieją, że nowe sytuacje bywają dla dziecka stresujące. Dają mu czas na poznanie miejsca i dzieci.  

Kuba i Lenka nie do końca rozumieją, dlaczego nowy kolega nie chce się z nimi bawić, ale tata tłumaczy im to w bardzo prosty sposób. Zaczyna się rozmowa o tym, że każdy jest inny i nieco inaczej zachowuje się w różnych momentach. Jedni lubią naleśniki, inni frytki i to jest w porządku.  

Z całej tej rozmowy wynika też fajna akcja. Witek powoli przekonuje się do wspólnej zabawy, ale nie chce chodzić gołymi stopami po mokrym piasku, bo tego nie lubi. Dzieci mogłyby powiedzieć: Nie to nie, same się pobawimy. Jednak zamiast tego, wspólnie szukają rozwiązania problemu. I oczywiście znajdują.

Obszar prospołeczny

O tym, że czasami podstawiamy komuś nogę i sami nie wiemy dlaczego 

 W tym rozdziale Lenka i Kuba bawią się na placu zabaw. Dzieci co chwilę wołają tatę, zachęcając do patrzenia na ich wyczyny. Tato oczywiście z chęcią podziwia. 

Całej sytuacji przypatruje się chłopiec, którego mama zajęta jest młodszym rodzeństwem i nie ma czasu patrzeć na jego wyczyny. 

W pewnym momencie chłopiec podstawia Lenie nogę, a ta się boleśnie przewraca. Do akcji wkracza tata. I co? Pomaga Lenie uporać się z bólem, a potem pomaga chłopcu zrozumieć, dlaczego podstawił nogę zupełnie nieznanej dziewczynce. 

Wspólnie dochodzą do wniosku, że wzięły górę emocje. Żal, że jemu nikt nie poświęca tyle uwagi, co Lenie i Kubie. Czasami tak jest, że dostanie się z powodu jakiejś niezaspokojonej potrzebny, zupełnie niewinnej osobie.

Przyznam, że przy tym rozdziale zatrzymałam się na chwilę, mocno zazdroszcząc temu tacie opanowania w momencie, kiedy inne dziecko krzywdzi jego córkę. Ale nikt nie mówił, że self-reg to prosta sprawa.

Zarażanie się pobudzeniem

O wystąpieniu tanecznym, zarażaniu się emocjami i magicznej uspokajającej sztuczce 

Czasami tak bywa, że w radosnych sytuacjach, pozytwne emocje i adrenalina, biorą górę, ale nie wynika z tego nic dobrego. Wtedy trudno zapanować nad sytuacją. 

Tak dokładnie było po występie Leny w przedszkolu. Ekscytacja, radość, ale też stres, a potem jeszcze spora dawka cukru przy poczęstunku, zrobiły swoje. Dzieci zaczęły szaleć, a dorośli bezradnie rozkładali ręce. 

W takich momentach najczęściej dochodzi do wypadków, bo ktoś kogoś np. kopie, popycha, wyśmiewa, szturcha. Wszystko z tych emocji, które bywają zaraźliwe i lubią się wymykać spod kontroli. Tak się stało i tym razem. Na szczeście mama Kuby i Leny znałą sztuczkę pozwalającą uspokoić się, nawet kiedy wszyscy dookoła szaleją. I tej sztuczki nauczyła wszystkie dzieci z grupy Leny.

Indywidualne reakcje na stres 

O przyjęciu urodzinowy dziadka Henryka 

W tym rozdziale poznajemy sporą część rodziny Lenki i Kuby, bo dziadek ma urodziny i wszyscy wybierają się do reastauracji. Jak to w takich rodzinnych sytuacjach bywa, są komentarze w stronę dzieci, jest hasło: Pocałuj ciocię! Jest wiele monetów, które sprawiają, że dzieci czują się niekomfortowo. Łącznie z groźbą cioci: Tylko grzeczne dzieci dostaną tort. 

Dodatkowo, Kuba stresuje się tym całym zamieszaniem, bo on, w przeciwieństwie do siostry, nie lubi tłumów i nie lubi być w centrum uwagi. W pewnym momencie trzeba po prostu wyjść z dziećmi z tej restauracji i na spokojnie wyjaśnić pewne sprawy. I to jest bardzo dobry pomysł rodziców, którzy też przecież mają dość złotych rad ze strony rodziny, z którą widują się raz do roku lub rzadziej. 

Wydaje mi się, że większość rodziców była kiedyś na podobnym przyjęciu i nie wspomina tego zbyt miło. Trudno zachować zminą krew, kiedy inni doradzają lub wzdychają rozczarowani kompetnecjami współczesnych rodziców. W tym rozdziale jest więc też podpowiedź dla dorosłych, jak reagować kiedy inni krytykują nasze metody wychowawcze.

Self-Reg, da się? 

Rzadko zdarza mi się tak ze szczegółami opowiedzieć książkę rozdział po rozdziale, ale w tym wypadku zależało mi na pokazaniu, jakie konkretnie tematy zostaną poruszone. Dodatkową wartością jest też rozbudowana relacja miedzy rodzeństwem – starszym bratem i młodszą siostrą. 

I jeszcze jedno. Wiele sytuacji jest tu przedstawionych bardzo idealnie, modelowo, żeby czytający mogli się po prostu nauczyć, jak działać zgodnie z ideą self-reg.  

Wiadomo, że w prawdziwym życiu nie ma osoby, której nie puszczają nerwy i co ważne, rodzicom Kuby i Lenki też się to zdarza. Cieszę się bardzo, że nie są tak do końca modelowi.  Podnoszą głos, zdarza im się krzyknąć na dzieci.

Tylko też w takich trudnych momentach nie zrzucają winy na pociechy: Bo hałasujecie. Potrafią wyregulować dorosły stres, który sprawił, że zaczęli krzyczeć i tłumaczą dzieciom, dlaczego podnieśli głos. Wiedzą i rozumieją, co czuje dziecko, kiedy na nie krzyczymy. 

Autorka Agnieszka Stążka-Gawrysiak
Ilustracje Anna Teodorczyk
Wydawnictwo Znak Emotikon
Dla jakiego wieku ta książka? Najlepiej będzie szukać w działach: książki dla czterolatka, książki dla pięciolatka, książki dla sześciolatka
Tematyka: self-reg w książkach dla dzieci, relacje między rodzeństwem 

Sprawdź cenę i dostępność tej książki!

Lubię pokazywać książki dla dzieci

Zależy mi na tym, żeby każdy mógł zrknąć do środka książki i samodzielnie ją ocenić. Nie przegapisz żadnego filmu subskrybując kanał Tylkodlamam.pl >>

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i mnóstwo aktywnego czytania.
Nauka pisania. Pierwsze pisanie. Zeszyt z liniaturą 3D

Nauka pisania. Pierwsze pisanie. Zeszyt z liniaturą 3D

Pierwsze pisanie. Zeszyt z liniaturą 3D to przygotowany przez specjalistkę produkt, dzięki któremu dzieci chętniej i szybciej będą ćwiczyły szlaczki oraz pisanie. 

Nauka pisania

Nauka pisania bywa wyzwaniem. Wiem o tym doskonale, bo moja córka wręcz nie znosiła takich ćwiczeń. Do dzisiaj nie przepada za pisaniem i wcale ładnie nie pisze. Dlatego z tak wielkim zapałem zgodziłam się objąć patronatem pomysł Marii Trojanowicz-Kasprzak. 

Jeśli kojarzycie nazwisko autorki, to znaczy, że czujnie czytacie bloga Tylko dla Mam. To ta sama osoba, która opracowała zestaw do czytania globalnego w wersji polskiej. Jednak tym razem skupiamy się na pisaniu. 

Pisanie jest nudne!

Nie ma co udawać, że jest inaczej. Dla wielu dzieci pisanie jest nudne, tak samo jak szlaczki. Dzieci szybko się poddają przy pierwszych nieudanych próbach. O takich małych nerwusach napisałam więcej w artykule pt. Co zrobić z małym nerwusem, który szybko się poddaje? >> 

Dla jeszcze większej rzeszy jest też trudne, bo dłonie współczesnych maluchów są wyćwiczone w śmiganiu po ekranach, niekoniecznie w trzymaniu przyborów do pisania. 

Zeszyt Pierwsze Pisanie zawiera kilka elementów, które sprawią, że pisanie stanie się nieco łatwiejsze. Przy czym słowo „stanie się” jest ogólnym wyrażeniem, bo nic się samo nie stanie. Potrzebna jest pomoc dorosłego (np. motywować do nauki) i wiele ćwiczeń, do których przyłożyć musi się dziecko.

  • Trzy kolory liniatury, co oznacza, że dziecko bardzo dokładnie wie, w jakim kolorze powinny mieścić się szlaczki lub litery.
  • Odstępy od liniami są nieco większe niż w zwykłych szkolnych zeszytach, co w przypadku ćwiczeń ma ogromne znaczenie. Chodzi o to, żeby dziecko dobrze widziało, a niewprawna ręka miała odrobinę więcej miejsca do ćwiczeń. Przy pierwszych ćwiczeniach ma to ogromne znaczenie, bo dziecko widząc, że „bazgrze”, szybko może się zrazić do kolejnych prób związanych z pisaniem.
  • Liniatura 3D to tłoczone, dobrze wyczuwalne zgrubienia, dzięki którym łatwiej utrzymać ołówek (tak, koniecznie odpowiedni ołówek) w ryzach, czyli nie wychodzić za linię. Im bardziej wprawna w pisaniu ręka, tym mniej takich ograniczników potrzebuje, ale początki łatwe nie są. Sensoryczny element zeszytu jest genialnym wsparciem.

Ćwiczę Oko

Nieprzypadkowa jest też osoba, która zdecydowała się na wydanie takiego zeszytu. Barbara Pakuła jest optometrystką i na co dzień pracuje w zawodzie. Stworzyła też markę (w tym blog specjalistyczny) Ćwiczę Oko, pod szyldem której przygotowuje materiały do terapii niedowidzenia. 

Autorka Maria Trojanowicz-Kasprzak
Wydawca Ćwiczę Oko >>
Zeszyt przeznaczony dla dzieci uczących się pisać (4-7 lat) oraz dla maluchów ze specjalnymi potrzebami. 

Lubię pokazywać książki i ciekawe produkty dla dzieci

Wtedy razem zaglądamy do środka, a ja mogę opowiedzieć, co ciekawego wypatrzyło pedagogiczne oko. Nie przegapisz żadnego filmu zapisując się na Newsletter – KLIK!

Tu zamówisz zeszyty w różnych pakietach i ilościach

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i mnóstwo aktywnego czytania.
Dziecko w brzuchu mamy

Dziecko w brzuchu mamy

„Dziecko w brzuchu mamy” to naprawdę wyczekany patronat. Książka dla dzieci wydawnictwa SAM, z której maluchy dowiedzą się, co naprawdę dzieje się w maminym brzuchu, kiedy pada zdanie: Jestem w ciąży!

Mówię o wyczekanym patronacie, bo bardzo brakowało na polskim rynku książki, która dziecku w wieku przedszkolnym (i starszemu) wyjaśni prosto i zrozumiale, o co chodzi z tym zachodzeniem w ciążę.  Między bocianami, zawstydzonymi uśmiechami i niedomówieniami dorosłych, są prawdziwe dzieci i prawdziwe pytania. A tu mamy nowoczesne narzędzie dające nie tylko rzetelną wiedzę biologiczną, ale otwierające furtkę do rozmów na temat bliskości, relacji i emocji. To buduje zaufanie do rodzica i nadchodzącego rodzeństwa.

Fakt, w polskim słowniku brakuje ładnych nazw części intymnych, ale ich średnia uroda nie oznacza, że należy omijać rozmowy na ten temt. Większość rodzin ma w swoich domowych słownikach najróżniejsze, całkiem fajne określenia. Jednak to nie zwalania nikogo z nauczenia dzieci, jakie są nazwy anatomiczne. Bez nich dość trudno będzie wyjaśnić sprawę seksu, poczęcia czy narodzin. Jesli ktoś woli wersję o  boćkach i pszczółkach to w porządku, ale mam wrażenie (i nadzieję), że niewiele jest takich osób pośród świadomych rodziców.

Jest już dziecko w brzuchu mamy

Dwójka głównych bohaterów to bliźniaki – Oskar i Mia. Pewnego dnia Mia przychodzi do mamy z wiadomością, że koleżanka będzie miała rodzeństwo. Mama wykorzystuje okazję do powiadomienia dzieci, że też będą mieli nowego brata lub siostrę. Od razu też powiem, bo wiele osób pytało, zanim jeszcze książka się ukazała, że urodzi się mały Kuba. Dowiadujemy się o tym na końcu. Przez cały czas starszaki czekają po prostu na dzidziusia. Nowego członka rodziny.

Cała fabuła – napisana przez mamę lekarkę – poprowadzona jest na zasadzie rozmowy dzieci z rodzicami, ich szczerego zdziwienia, czasem dziwnych pytań i otwartości dorosłych w odpowiadaniu na te wszystkie dziecięce wątpliwości.

Z pełnym szacunkiem dla niewiedzy, ale też braku możliwości zrozumienia, czym tak naprawdę jest ciąża i powstawanie nowego życia w brzuchu mamy. Z nowoczesnym podejściem do spraw związanych z miłością i seksem, dzięki któremu może (choć nie musi) powstać nowe życie.

Co czuje dziecko czekające na rodzeństwo?

Oprócz konkretów na temat zapłodnienia, cudownych ilustracji i prostego języka, został tu poruszony temat emocji związanych z ciążą, a potem przyjściem na świat nowego członka rodziny.

Jasno jednak podkreślam, że jest to książka o ciąży, kładąca nacisk na to, skąd się biorą dzieci, a nie na skomplikowane relacje między starszym i młodszym rodzeństwem, czyli tym wszystkim, co dzieje się po porodzie.

O takich relacjach posłuchasz w odcinku podcastu Tylko dla Mam pt.: Co naprawdę czuje starsze dziecko, kiedy w domu pojawia się rodzeństwo? >> 

Najcześciej maluchy (nieco automatycznie, na zasadzie lustra) podzielają emocje towarzyszące dorosłym np. radość i ekscytację. To jednak bardziej przypomina emocje związane z otwieraniem jajka niespodzianki (Co to będzie? Co to będzie?!), niż faktyczne rozumienie sytuacji i jej dalszych konsekwencji.

Często dziecięce emocje podczas ciąży są bardziej odpowiedzią na oczekiwania rodziny (wszyscy się cieszymy), niż prawdziwą, wewnętrzną potrzebą. Im starsze dziecko tym więcej rozumie, wiadomo. Ale to i tak jest dość abstrakcyjna sprawa. Dlatego tak ważne jest wyjaśnianie i obrazowanie w rozmowie z dzieckiem.

Oswojone, znane sytuacje nie budzą w dziecku lęku i stresu. Dlatego to takie świetne, że książka prowadzi maluchy przez niemal całą ciążę i daje odpowiedzi na jak największą ilość pytań.

Odliczamy dni do porodu

Mówiąc o emocjach, mam na myśli wyczekiwanie, odliczanie dni. Dla mnie ważne jest bardzo plastyczne wyjaśnienie, jak wygląda to czekanie, ile trwa. W pewnym momencie dzieci nawet się martwią, że dzidziuś w brzuchu mamy po prostu się nudzi. Tak długo już tam przecież jest.

Dlaczego to odliczanie jest ważne? Z kilku powodów. Z typowo poznawczego, biologicznego. Wiele dzieci uważa, że od samego początku mama ma w brzuchu duże dziecko, a przecież nie jest to prawda.

Podanie wielkości dziecka w brzuchu mamy w centymetrach jest ważna sprawą. Jednak zdecydowanie ważniejsze jest zobrazowanie tej wielkości np. maluch jest wielkości kciuka taty albo wielkości książki. To o wiele bardziej przemawia do wyobraźni rodzeństwa niż cyferki.

Jak się rodzi dzieci?

Znakomicie został tu przedstawiony temat spokojnego czekania na nowe dziecko, z informacją o porodzie. Żeby starsze rodzeństwo nie było zdziwione (nawet przestraszone), gdy pewnego dnia mama pojedzie do szpitala. To i tak jest stres. Im mniej wiedzy mają dzieci tym większa szansa na zaburzenie poczucia bezpieczeństwa.

Na samym porodzie zatrzymam się też przez chwilę, bo chcę zauważyć coś ważnego, czego nie widziałam w wielu książkach dla dzieci. Jest tu wyjaśnione, że rodzić można wszędzie, nie tylko w szpitalu. To cudowna treść dla rodziców, którzy coraz cześciej decydują się na porody domowe. Jest też informacja o tym, że dziecko może chcieć przyjść na świat wcześniej niż w zaplanowanym terminie.

To niezmiernie ważne, że dzieci dostają takie informacje. Kiedy naprawdę zdarzy się przedwczesny poród dziecko będzie wiedziało, że to w zasadzie mogło się zdarzyć. Tak prosta informacja sprawia, że sytuacja (na pewno podwójnie stresująca dla wszystkich) nie będzie jednak kompletnie nowa, było o niej w książce!

Tak samo zresztą jak o cesarskim cięciu. Już nie chcę nawet podejmować polemiki z idiotycznymi twierdzeniami, że cesarskie cięcie to pikuś, a tak naprawdę to nawet nie poród. Zakładam, że żyjemy w cywilizowanym świecie i czasach, w których dzieci po prostu informuje się, że i tak poród może wyglądać.

Skąd się wzięło dziecko w brzuchu mamy?

Z naszej dorosłej perspektywy, ciąża często nazywana jest cudem i to trudnym do wyrażenia słowami. Dla dzieci jest to tym bardziej trudne, że mają mniejszą wiedzę, możliwości językowe, poznawcze i mniejsze doświadczenie w myśleniu abstrakcyjnym. Tak naprawdę, mało które dziecko potrafi wyobrazić sobie brata lub siostrę w brzuchu mamy.

Dlatego też wspomniałam o szacunku i szczerości wobec małego czytelnika. Całość napisana jest bardzo lekkim językiem, ale nie pozostawia cienia wątpliwości, co do tego, jak to się dzieje, że w brzuchu mamy znajduje się dziecko.

Dzieci pytają o sprawy dosłownie: Jak to zamieszkało w brzuchu? Kiedy się wprowadziło? Cudownie, że kilka razy w tekście powtarzają się te dosadne zdziwienia. Dla dorosłych wszelkie ogólniki typu: „Pojawi się dzidziuś” są oczywistością. Dla dziecka to kompletna abstrakcja. Pojawi się? Skąd? Jak?

Oprócz konkretnego, prostego języka, niezmiernie mocną stroną tej książki są ilustracje. Ciepłe, przyjazne dla oka, bardzo szczegółowe, nie pozostawiające „pola dla bociana”. Idealnie uzupełniają teksty i to również w tych (dla niektórych) krępujących obszarach, jak na przykład rozmawianie o seksie czy częściach intymnych. Są też przygotowaniem do lekcji biologii w szkole, gdzie dziecko będzie już wyposażone w podstawową wiedzę.

Wiedza daje poczucie bezpieczeństwa

Daje też poczucie komfortu, bo pozwala odnaleźć się w najróżniejszych sytuacjach. Także tych rówiesniczych, kiedy Jaś czy Marysia rzucają w eter słowo „penis” i nie do końca wiadomo czy to przekleństwo, czy może jakieś zwierzę? Im więcej dzieci wiedzą, tym łatwiej odnajdą się na takich momentach. Ta wiedza ma związek również z niewybrednymi żartami, na które niekoniecznie będą sobie pozwalały rozumiejąc ideę szanowania własnej (i cudzej) intymności.

Nie tylko dla oczekujących

To nie jest książka wyłącznie dla dzieci wyczekujących rodzeństwa, jest dla wszystkich dzieci, bo nie znam domu, w którym prędzej czy później nie padnie pytanie: Skąd się wzięło dziecko w brzuchu mamy?

Zdecydowanie przyda się też do rozmawiania z najmłodszymi o bezpiecznym zachowaniu czy złym dotyku. Ciocia w pewnym momencie tłumaczy rodzeństwu, czym miłość różni się od seksu, wyraźnie podkreślając, że seks jest zarezerwowany dla dorosłych, choć mówi się, że ludzie się kochają. Ta różnica jest wyraźnie opisana. Dzieci powinny mieć takie informacje żeby wiedzieć, jak asertywnie stawiać granicę w żartach lub konkretnych sytuacjach zagrożenia np. molestowanie.

Autorka  Anna Herzog
Ilustracje Joëlle Tourlonias
Wydawnictwo Sam >>
Spodoba się dzieciom 3-8 lat.

Wydawnictwo sam to marka Anity i Roberta Jonczyków – jesteśmy młodymi rodzicami, tłumaczami i literaturoznawcami. Na polskim rynku wydawniczym jest wiele wspaniałych książek, ale jeszcze tyle można przetłumaczyć dla naszych dzieci!

Skąd nazwa „SAM”? To jedno z pierwszych słów, które wypowiada każde dziecko (poza „nie!”). Tę samodzielność chcemy wspierać. Nasze książki kupisz na stronie wydawnictwosam.pl >>

Lubię opowiadać o książkach

Wtedy razem możemy zajrzeć do środka, a ja mogę opowiedzieć, co ciekawego wypatrzyło w niej moje pedagogiczne oko. Nie przegapisz żadnego filmu zapisując się na mój Newsletter Tylko dla Mam >>

Podcast Aktywne Czytanie – książki dla dzieci

Jeśli lubisz słuchac opowieści o ciekawych książkach dla dzieci, zapraszam do subskrybowania podcastu Aktywne Czytanie – książki dla dzieci

Moje opowieści są ścieżką dźwiękową z recenzji filmowych, dlatego czasami mówię o oglądaniu ilustracji. Słychać też szelest przewracanych kartek, bo to się często dzieje na żywo.
Nie każdy jednak może (lub chce) oglądać, niektórzy wolą posłuchać.

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i mnóstwo aktywnego czytania.
Jednorożce w książkach dla dzieci

Jednorożce w książkach dla dzieci

Jednorożce w książkach dla dzieci to hit. Zresztą, jednorożce ogólnie są hitem, bo ostatnio stały się bardzo modne. Poznajmy więc „Stowarzyszenie magicznych jednorożców” i „Oskara. Głodnego jednorożca”.

Stowarzyszenie magicznych jednorożców. Oficjalny poradnik

W tej książce magia aż skrzy się na każdej stronie. Przepięknie wydana, na papierze kredowym, z mnóstwem delikatnych zdobień i kolorowymi ilustracjami.

Miłośnicy jednorożców będą zachwyceni, bo w tym oficjalnym poradniku, kryją się wszystkie tajemnice związane z tymi magicznymi stworzeniami.

Autor Phipps Selwyn
Wydawnictwo K.E.Liber
Umieszczam w mojej wirtualnej biblioteczce na półkach: książki dla siedmiolatka, książki dla ośmiolatka, książki dla dziewięciolatka.
Tematy przewodnie: jednorożce, baśnie, legendy

Zerknij do środka tej książki i przeczytaj komentarze rodziców na Instagramie Tylko Dla Mam >>

Kliknij w zdjęcie żeby sprawdzić cenę. 

Sprawdź cenę i dostępność tej książki!

Oskar. Głodny jednorożec 

Oskar nie jest typowym jednorożcem. O ile oczywiście bierzemy pod uwagę znane nam powszechnie, delikatne, niemal eteryczne jednorożce. Większość przynajmniej tak się kojarzy. 

Oskar ma jeden cel – jedzenie. Zjada wszystko, co nawinę się w okolicę pyska. Nie przysparza tym sobie przyjaciół w baśniowej krainie, ale wygląda, jakby się nie przejmował. 

W końcu i on trafią na osobę, która kocha go z tym całym apetytem i nie oczekuje, że Oskar się zmieni. Bo niby po co miałby się zmieniać?

Autorka Lou Carter
Ilustracje Nikki Dyson
Wydawnictwo Zielona Sowa
Umieszczam w mojej wirtualnej biblioteczce na półkach: książki dla trzylatka, książki dla czterolatka, książki dla pięciolatka.
Tematy przewodnie: baśnie, jednorożce, książki o jednorożcach. 

Zerknij do środka tej książki i przeczytaj komentarze rodziców na Instagramie Tylko Dla Mam >>

Kliknij w zdjęcie żeby sprawdzić cenę. 

 

Sprawdź cenę i dostępność tej książki!

Lubię pokazywać książki dla dzieci

Wtedy razem zaglądamy do środka, a ja mogę opowiedzieć, co ciekawego wypatrzyło pedagogiczne oko. Nie przegapisz żadnego filmu zapisując się na Newsletter – KLIK!

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i mnóstwo aktywnego czytania.