Jest taka jednak piękna lekcja, zaczerpnięta wprost z montessoriańskich Wielkich Lekcji, która pomaga dzieciom zrozumieć emocje.

Zrozumieć emocje to trochę co innego niż nad nimi panować. Kiedy dziecko słyszy, że musi się nauczyć panować nad emocjami, to ani słowo musi, ani panować, ani emocje, nie są tak do końca zrozumiałe.

Jeśli ktoś mi mówi, że coś muszę, od razu wzbiera we mnie opór. Wielu dorosłych tak ma i właściwie jest to bardzo zdrowy odruch. Dzieci też powinny go w sobie pielęgnować. Po co? Przecież to utrudnia rodzicom wiele spraw. Tak, ale kiedy twoje dziecko kiedyś usłyszy: Musisz kopnąć Krzyśka żeby być w naszej bandzie, jest spora szansa, że się zastanowi: Po co mam to robić?

Panować nad emocjami to trochę magiczne hasło, którego sama używam w rozmowach z rodzicami, bo jest jasne dla dorosłych. Choć też nie zawsze. Czy jednak jest jasne dla dzieci? Panowania nad emocjami ludzie uczą się latami. Wymaganie tego od dzieci jest naiwnością.

Pokaż mi, a zrozumiem

Natomiast pokazywanie maluchom na czym polega panowanie nad emocjami, to już inna sprawa.

Jakt to zrobić? Przede wszystkim swoim zachowaniem. Dzieci kopiują nasze działania komunikacyjne. Dlatego stworzyłam kurs on-line, dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej.

Dowiedz się więcej o kursie!  

Przez zabawę

Chciałabym tu zostawić jedną zabawę mantessoriańską, o której wspominam też w kursie on-line. Pozwala najmłodszym lepiej zrozumieć, co dzieje się w głowie człowieka, który działa lub rozmawia w wielkich emocjach.

Wystarczy nalać wody do słoika (mniej więcej do połowy), wrzucić tam plastikowe koraliki, wycisnąć tubkę kleju z brokatem.

Zakręć słoik i poproś dziecko żeby nim potrząsnęło. Wyjaśnij, że drobinki pływające w wodzie to nasze emocje. Kiedy się kłócimy, denerwujemy, oburzamy, działamy pod wpływem dużych emocji, w naszych głowach dzieją się właśnie takie rzeczy. Wszystko fruwa przypadkowo i chaotycznie.

W takim chaosie trudno dostrzec np. jeden niebieski koralik, bo zasłaniają go inne drobinki i „emocje”. Wtedy też trudno podejmować decyzje, dogadać się, bo trudno znaleźć odpowiednie słowa i spokój. Nie ma spokoju kiedy słoik się trzęsie i wszystko lata dookoła.

Co wtedy zrobić?

Postaw słoik i obserwujcie drobinki opadające na dno. Wyjaśnij dziecku, że potrzeba czasu aby po takiej burzy wszystko wróciło na swoje miejsce. Żeby nastał spokój. Dokładnie to samo dzieje się z emocjami. Potrzeba czasu żeby ochłonąć i dopiero wtedy warto rozmawiać. Bo jest łatwiej. Więcej widać, nic się nie trzęsie, nic nie zasłania widoku.

Bardzo się ucieszyłam, że Karolina robiła w szkole takie słoiki z innymi dziećmi. Cała klasa ma swoje słoiki emocji, chyba nawet wszystkie dzieci w szkole. Opowiedziała mi, że mieli spotkanie z nauczycielami w sprawie tych słoików (może być plastikowa butelka jeśli masz małe dziecko pewnie będzie bezpieczniej). Nauczyciele pokazali dzieciom jak je zrobić i do czego używać.

Za każdym razem kiedy czujesz, że jesteś zdenerwowany, zbiera w tobie złość, weź taki słoik, potrząśnij i zrób chaos. Potrząsaj nim tyle razy ile potrzebujesz. To też jest sposób na radzenie sobie ze złością. Kiedy już uznasz, że dosyć trzęsienia, możesz obserwować opadające drobinki. Wraz z ich wędrówką na dno, twoje emocje też trochę opadną. Wtedy łatwiej nam będzie rozmawiać.

Proste rozwiązania są zawsze najlepsze.

Jeśli masz ochotę poznać trochę  więcej montessoriańskich zabaw, zerknij do tej książki.

To też się może przydać

Książki dla dzieci o emocjach

Spodobała ci się recenzja? Sprawdź cenę tej książki!

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This