Samo pojęcie błędów wychowawczych jest dla mnie tematem rzeką. Z jednej strony wiem, że istnieją. Z drugiej jednak, nie ma idealnego modelu wychowania. Założę się, że za kilka lat dzisiejsze modele, o które tak walczymy, poddane zostaną krytyce przez przyszłe pokolenia. Dzisiaj są dobre, jutro przestaną pasować do zmieniającej się rzeczywistości i staną się „błędami”.

Jednak na użytek tej szybkiej porady, będę używać tego określenia, bo każdy wie o co chodzi. Chodzić może o wszystko: nakrzyczałam, szarpnęłam, oskarżyłam, choć nie miałam racji; on pyskował, to ja też do niego pyskowałam; tak prosił, że nie miałam serca odmówić, choć wiem, że to nie jest zdrowe; nie przypilnowałam lekcji; zaspałam do przedszkola; pobłażam jej; ulegam; nie byłam konsekwentna; nie mam czasu. W zasadzie to dopiero początek góry lodowej.

To co uznajemy za błąd może być również lekcją dla naszego dziecka, jak sobie radzić w takich trudnych, nerwowych, nieciekawych sytuacjach. Nie chodzi o to żeby brać zawsze winę na siebie, ale o to żeby jednak poczuwać się do odpowiedzialności jeśli wina leży po naszej stronie.

Zamiast więc zrzucać winę na: deszcz, budzik, szefa, korki, migrenę, kolejkę do kasy, niewygodny materac, śliską podłogę i tysiąc innych rzeczy, można pokazać dziecku w kilku krokach, jak wygląda branie odpowiedzialności za swoje czyny/słowa. Bo nie zawsze jest tak, że winny jest cały świat tylko nie ja.

  • Uświadomiłaś sobie jakiś rodzicielski błąd? Ochłoń zanim zrobisz coś więcej. W nerwach niewiele da się załatwić pozytywnie.
  • Spokojnie pomyśl, co to był za błąd. Możesz nawet powiedzieć głośno. To zawsze pomaga skupić się na konkretach, oczyścić myśli z niepotrzebnej gonitwy np.: Nakrzyczałam na ciebie kiedy weszłam do twojego pokoju, a tam na środku stały moje najlepsze szpilki pomalowane plakatówkami.
  • Przeproś jeśli uznałaś i wypowiedziałaś na głos błąd: Nakrzyczałam zamiast spokojnie zapytać, dlaczego pomalowałeś farbami moje szpilki. Przepraszam cię za to. Nie stracisz tym w oczach dziecka ani odrobiny swojej rodzicielskiej mocy, a maluch na pewno chętnie wybaczy. Woli mieć spokojną, rozumiejącą sytuację mamę niż taką wrzeszczącą.
  • Ustalcie wspólnie zasady na przyszłość. Oczywiście takich sytuacji będzie jeszcze bardzo wiele. Nie da się ustalić raz na zawsze i mieć z głowy, ale może to np. brzmieć tak: Jeśli chcesz się bawić rzeczami mamy, najpierw zawsze zapytaj czy możesz.

wrzeszczącej babie przeczytasz trochę więcej tutaj:

Co czujesz krzycząc na dziecko? A co ono czuje słysząc twój krzyk? (podcast TDM 031)

Czujesz, że to o czym piszę ma sens? Chciałabyś dowiedzieć się więcej na temat pozytywnej komunikacji w rodzinie? Koniecznie zerknij na ten Rodzicielski kurs on-line.

Podcast

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak sobie radzić z pyskowaniem w waszych rodzinnych relacjach, posłuchaj jednego z odcinków podcastu, w którym opowiadam o tym temacie.

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This