Nasze małe rodzicielskie batalie toczą się każdego dnia. O ile nie przepadam za spoglądaniem na wychowanie jak na toczącą się wojnę, tak wielu rodziców właśnie w ten sposób pyta mnie o różne sprawy: Jak mam przechylić szalę zwycięstwa na moją stronę? 

Czy naprawdę budowanie rodzinnych relacji polega na zwycięstwach w różnych sytuacjach? Może tak to trochę wygląda kiedy próbujemy przekonać dwulatka, że wyjście na śnieg w szpilkach mamy, to nie jest najlepszy pomysł. Zwłaszcza gdy wszyscy już ubrani, spieszymy się, bo ktoś gdzieś czeka. A tu rewia mody podparta histerią.

Oczywiście ta rewia to tylko przykład. Pewnie wiesz, że może ich być znaczenie więcej. Pisałam o tym w tym artykule:

Mam tę moc czy jej nie mam? Skąd się biorą powody do histerii?

Dobrym sposobem, o którym już parę razy wspominałam może być ustalenie wcześniej z dzieckiem (nie mam na myśli wyłącznie dwulatków, bo z nimi raczej trudno coś ostatecznie ustalić), w co się ubierze i ile będzie miało na to czasu. Uprzedzanie i przypominanie o zbliżających się zdarzeniach jest jednym z najlepszych sposobów na szukanie porozumienia. Wtedy też o wiele mniej tych batalii do wygrania lub przegrania, bo ich po prostu unikasz.

Warto kruszyć kopie?

Jednak jest jeszcze jeden świetny sposób, który może się sprawdzić w wielu sytuacjach. Odpuść i pozwól na odrobinę swobody. W tym wypadku nie mam na myśli spacerowania w szpilkach po śniegu, ale o głęboki oddech i zastanowienie się w wielu sytacjach, czy naprawdę musi być po mojej myśli?

Czy świat się zawali jeśli wyjdziemy z domu (o czasie!), a na podłodze zostaną porozwalane zabawki? Czy coś się stanie jeśli dziecko pojedzie do kościoła w niedopasowanych kolorystycznie skarpetkach? Wszystko oczywiście zależy od sytuacji, ale dla własnego zdrowia psychicznego, warto nauczyć się odpuszczać pewne batalie (które tak naprawdę bataliami nie są).

I mówiąc o uczeniu się, mówię to z pełnym przekonaniem, bo czasem wydaje nam się, że coś musimy, że ktoś sobie coś pomyśli, że zwróci nam uwagę, że dziecko wejdzie nam na głowę. Nie odpuszczasz przecież przy każdej sytuacji, ale umówmy się – prędzej zwariujesz niż ustawisz świat (dziecko, rodzinę) wyłącznie po swojej myśli. Jest mnóstwo sytuacji, o które spinamy się, a tak naprawdę nie mają najmniejszego znaczenia. I tu warto zawalczyć… ze sobą.

Jeśli czujesz lekki niedosyt i zależy ci na dowiedzeniu się więcej na temat wychowania wspierającego, zapraszam cię do naszej grupy, w której rozmawiamy na wszystkie rodzicielskie tematy – klik.

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.

Te wpisy też mogą Cię zainteresować: