Ważnym (kolejnym) rokiem na drodze do pozytywnej komunikacji i unikania krzyku jest nauka słyszenia siebie nawzajem. Przyjmowania do wiadomości komunikatów.

Naprawdę, często wystarczy jeśli powiesz coś raz i dasz dziecku kilka chwil na to żeby zareagowało. Najczęściej potrzebuje tych chwili do zakończenia czynności (np. zabawy). Nigdzie nie jest powiedziane, że dziecko musi rzucać wszystko i wykonywać prośbę rodzica od razu. Daj prawo do takich reakcji, bo sobie zapewne też do tego dajesz prawo.

Działa to również w drugą stronę

Pewnie zdarzyło ci się zareagować na wołanie dziecka, słowami: Chwilkę, tylko napiszę dwa zdnania w tym e-mailu. Ty też przecież nie musisz rzucać wszystkiego (jeśli oczywiście sytuacja nie jest związana z zagrożeniem życia czy zdrowia) i biec na każde zawołanie dziecka.

Tylko jak sprawić żeby dokończyć tego maila i nie słyszeć takiej litanii?

– Ale maaaaamo!
– Już?
– Nooo chodź!
– Wooołam Cię!
– Ma-mo!
– Już napisałaś?
– Czeeekam tu!

Czasem człowiek rzuci robotę w połowie żeby już nie słuchać tych wrzasków. Oczekując, że dziecko zareaguje na twoją prośbę za pierwszym razem, też reaguj na jego prośby/wołanie.

Reakcją nie musi być  zerwanie się z krzesła i natychmiastowe stawienie się na zawołanie/wykonanie prośby/porzucenie wykonywanej czynności.

Reakcją jest też ustalenie np. za ile minut przyjdziesz (nie dłużej niż 10, bo dłuższe czekanie dla kilkulatka to wieczność) i dlaczego nie może to być natychmiast.

Tym sposobem:

  • informujesz,
  • pokazujesz, że słyszysz,
  • szanujesz to wołanie,
  • jesteś zainteresowana.

Dla malucha to także komunikat, że rodzic jest, słucha, ale nie musi się zrywać i biec od razu. Może dokończyć czynność. Dziecko też może (a nawet powinno) dokończyć zabawę zamiast rzucać wszystko w połowie, bo rodzic woła.

Jedna uwaga

Jeśli za każdym razem kiedy dziecko zawoła, będziesz reagować komunikatem: Poczekaj, muszę coś zrobić, to w końcu przestanie wołać na dobre. A to o wiele gorze niż krzyk.

Informacja i szacunek: Słyszę cię kochanie (nie musisz więcej krzyczeć), przyjdę jak dokończę dwa zdania. I jeśli to ma być naprawdę pozytywna komunikacja, to niech te dwa zdania do końca e-maila, nie zajmą kolejnych dwóch godzin. Inaczej będziesz nie fair, a niedotrzymanie słowa wyzwoli dwie sprawy:

  • w pełni uzasadniony krzyk teraz i w przyszłości: Ale choooodź już!,
  • ignorowanie twoich informacji/reakcji, że przyjdziesz za chwilę.

To jest fragment (dosłownie wycinek) rodzicielskiego kursu on-line, o którym więcej możesz przeczytać tutaj: Rodzic to przewodnik, a nie kumpel z podwórka. Jak rozmawiać z dziećmi żeby w naszym domu nie było tak wiele krzyku, nerwów i kłótni? Oparłam go na zasadach świadomego budowania dobrych relacji w rodzinie.

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This