Skoki rozwojowe to hasło, które zna każdy rodzic. Każdy słyszał i mniej więcej jest na nie przygotowany. Nie bardzo jednak wiadomo, jak takie skoki rozpoznać i jak reagować kiedy dziecko, które (jak na się wydawało) świetnie znamy, nagle zmienia swoje zachowania (i emocje) o 180 stopni.

Rodzicielstwo to jednak jest nieustanny rollercostr. Dla lubiących skoki adrenaliny i mocne przeżycia, to idealny czas. Z tym że nie da się normalnie funkcjonować stale będąc na najwyższych obrotach, pod wpływem adrenaliny lub w wiecznym stanie gotowości. Nie ma zresztą takiej potrzeby. Warto być przygotowanym do skoku na głęboką wodę, ale nie od razu trzeba skakać stylem wyczynowym bez koła ratunkowego.

Właśnie o skoki chodzi

Niespodzianki to jest cudowna sprawa, tylko w przypadku bycia rodzicem, nie zawsze dobrze być zaskakiwanym. Nie jest to dobre dla rodzica, ale też nie jest dobre dla dziecka. Jeśli można sobie ułatwić jakoś bycie rodzicem, warto z tego korzystać. Jednym z większych ułatwień jest ogarnięcie kalendarza skoków rozwojowych. Jego znajomość bywa ratunkiem dla nerwów i cierpliwości.

Oczywiście nie wszystkie niepokojące (zaskakujące) zachowania można podpiąć pod skok rozwojowy i się nim nie przejmować. Często zdarza mi się podczas konsultacji on-line, że problemy są bagatelizowane, bo przecież „on z tego wyrośnie”. Z drugiej strony, wiedza na temat skoków rozwojowych sprawia, że nie zaczynamy panikować kiedy coś się dzieje inaczej niż zwykle. Nie zadajemy sobie pytania: Co w niego wstąpiło? bo wiemy, że nic nie wstąpiło. Rozwija się zgodnie z planem.

Będąc dzieckiem rozwija się niesamowicie szybko i w nierównym tempie. Dlatego czasami mamy wrażenie, że dziecko które już świetnie radziło sobie z różnymi sytuacjami, nagle jakby wycofuje się, następuje regres. Wtedy też często dostaję maile od zaniepokojonych rodziców:

  • Co się dzieje? Już tak ładnie mu szło z ubieraniem, a tu nagle jakby wszystkie zapomniał. A przecież już od dawna jest przedszkolakiem!
  • Sama pięknie już spała w łóżeczku, a teraz budzi się z krzykiem co chwilę.
  • Mówiłam mu tysiąc razy i dobrze wie jak to zrobić, ale jakby zapomniał.
  • Nagle stał się marudny, płaczliwy, drażliwy. A było już tak spokojnie!

Skoki rozwojowe w pierwszym roku

5 tydzień

Do malucha zaczynają docierać wrażenie z zewnątrz. Zaczyna się jakby budzić z tego poporodowego snu i poznawać powoli otoczenie. Inaczej odczuwa wtedy smak, inaczej czuje zapachy. Po prostu budzą się zmysły. To może powodować lęk, a nie ma lepszego miejsca dla jego ukojenia niż ramiona mamy więc się ich domaga.

Widząc, że ten „nagły atak” wielu bodźców sprawia, że maluch jest marudny, postaraj się zapewnić mu więcej spokojnych chwil. To też czas kiedy maleństwo chcą odwiedzać znajomi i rodzina. Takie spotkania bywają miłe, ale wieczorem i na drugi dzień to ty (nie znajomi) masz w domu dziecko płaczące przez cały czas.

7-8 tydzień

To moment kiedy maluch odkrywa swoje ręce. Próbuje podnosić główkę i łapać różne przedmioty w zasięgu wzroku. Jak się odkryje ręce to warto ich przecież używać. W tym czasie sprawdzą się proste piosenki, cicho nucone przez mamę, bo dziecko odkrywa też coś na kształt rytmu, powtarzalności pewnych sekwencji i to sprawia mu ogromną przyjemność. Relaksuje i koi nerwy.

Możesz wesprzeć pociechę w tym czasie zachęcając do ćwiczenia dłoni. Wystarczy powiesić w łóżeczku jakąś ciekawą zabawkę lub spędzać czas na podawaniu najróżniejszych przedmiotów. Wtedy też pewnie zauważysz, które zabawki maluchowi podobają się bardziej, a które nie wzbudzają zainteresowania.

11-12 tydzień

Dziecko potrafi powiedzieć rodzicowi, że się nudzi. Oczywiście nie słowami, ale dźwiękami, czasem płaczem. To moment kiedy uczy się rozróżniać ton głosu dorosłego. Wszystko wkłada do buzi i po prostu potrzebuje przestrzeni do wierzgania nogami i machania rękami. Dlatego czasem trudno ubrać pociechę na spacer, ale też łatwiej przemówić uspokajającym głosem, bo pewnie na niego zareaguje.

Zamiast unikać wielu bodźców, warto je wykorzystać do zabawy. Oczywiście wszystko z umiarem, nie mówimy o dyskotece. Jednak wiele radości sprawią maluchowi zabawy z dźwiękami, różnymi fakturami materiałów, obserwowanie bobasa w lustrze, możliwość smakowania różnych rzeczy (wszystko ląduje w buzi), manipulowanie paluszkami przy zabawkach itd.

14-19 tydzień

To cięższy czas, bo malec po prostu marudzi. A trudno zabawić na dłużej takiego bobasa więc pozostaje przetrwać to marudzenie i szukać różnych sposobów spędzania wspólnie czasu. Wiele przyjemności sprawia wtedy dziecku rozmawianie na zasadzie gaworzenia: mamamama, tatatata. To wspaniałe zabawy i ćwiczenia poprzedzające pierwsze słowa.

Bardzo sprawdzą się w tym momencie zabawy z książeczkami, gdzie jest sporo obrazków lub elementy do manipulowania, naciskania, grające. To też czas kiedy wspólnie czytając warto dużo dziecku pokazywać, mówiąc głośno: To jest pies. Pies robi hau hau. Otoczenie słowami bardzo pomaga później przy nauce mówienia.

6 miesięcy

Zaczynają się problemy ze snem. To znaczy mogą się zacząć, niekoniecznie zawsze tak jest. Jeśli jednak wcześniej już było lepiej z tym spaniem, tak teraz (z powodu lęku separacyjnego) maluch może się budzić częściej. To z kolei sprawia, że w ciągu dnia dziecko jest marudne.

W tym czasie znowu potrzebna jest chwila wyciszenia. Wiedząc o lęku separacyjnym, nie ma co na siłę zostawiać dziecka z babcią czy ciocią jeśli nie ma takiej konieczności. To czas na więcej zabaw „przy rodzicach” np. przytulanie, delikatne łaskotki, masażyki z piosenkami, rymowanki itd.

36-40 tydzień

Zmienia się perspektywa, bo dziecko już swobodnie siedzi i próbuje raczkować. To niesie wiele ciekawych doświadczeń, zatem mniej marudzenia (bo zwyczajnie nie ma czasu i powodu). To bardzo miły dla rodzica czas, bo dziecko zaczyna się komunikować na trochę innym poziomie np. okazuje emocje, przytula zabawki itd.

Męcząca może być chęć rozkładania zabawek na czynniki pierwsze, ale jak tu nie pozwolić na te eksperymenty? Po prostu nie warto inwestować w drogie zabawki, których rozebranie spowoduje złość rodzica, „bo to takie drogie, a ty nie szanujesz”.

To najlepszy moment by wykorzystać tę wrodzoną ciekawość do poznawania świata i np. pozwalać na pierwsze zabawy plastyczne, wygłupiać się, naśladować zwierzaki, gdakać, szczekać i objaśniać. Świetną zabawą na ten czas jest pokazywanie dziecku przedmiotów na obrazku i szukanie ich w otaczającej przestrzeni.

44-48 tydzień

To czas kiedy maluch wszystkie te rozebrane zabawki zechce poskładać i naprawić. Jego rozumowanie znowu przechodzi na wyższy poziom, w którym maluch widzi, że pewne zdarzenia następują po sobie i ma na nie wpływ np. umie zbudować wieżę z klocków żeby potem (ku wielkiej uciesze) ją zburzyć. I potrafi to robić wiele razy w ciągu dnia, bo takie odkrycie sprawia ogromną przyjemność.

Zabawa jest teraz waszym żywiołem i tylko dzięki niej można tak wiele maluchowi wyjaśnić i pokazać. Dziecku w tym czasie zależy na aktywnym rodzicu, zachęcającym do zabawy, ale też uczestniczącym w niej. Roczniak bacznie obserwuje rodziców i często próbuje naśladować. To jest sposób uczenia się. Im bardziej zaangażujesz się w zabawy tym więcej okazji dla dziecka do podpatrywania i zapamiętywania.

Drugi i trzeci rok życia

Hasłem przewodnim jest tu indywiduacja. Ten skok następuje najczęściej między 18 a 24 miesiącem. Oczywiście granica jest umowna, bo przecież nie każde dziecko (mało które) rozwija się „książkowo”. Nie da się tego przeoczyć, bo to moment, w którym pociecha zaczyna rozumieć, że mama i ja nie jesteśmy jednym organizmem. Mogę się sam przemieszczać, brać do rąk co chcę, zaczynam chodzić, a co za tym idzie, mogę też uciekać.

Ten czas przedłuża się niekiedy do prawie trzeciego roku życia. Niektórzy nazywają go buntem dwulatka. Słowo bunt bierzemy w cudzysłów, bo właściwie dziecko nie buntuje się przeciwko niczemu. W naturalny sposób poznaje otoczenie, a żeby to zrobić musi czasem pobiec, upaść, nie zgodzić się na jakąś propozycję ze strony rodzica.

Być może skojarzenie z buntem bierze się stąd, że maluch w tym czasie używa (wielu rodziców pewnie stwierdzi, że nadużywa) słowa „nie”. To prawda, to jest bardzo mocne słowo, a jak już pociecha nauczy się nim posługiwać, szybko z tego nie zrezygnuje. Żeby to było tylko słowo, jeszcze pół biedy. Jednak dwulatek nie ogranicza się do prostego sygnału werbalnego. On to słowo pokazuje na każdym kroku… bo umie. Chce żeby wiele spraw toczyło się po jego myśli więc pewnie często słyszysz w tym czasie „sama”, „chcę sam”.

To jest właśnie ten skok – zauważenie, że mogę o sobie decydować. Problem często polega na tym, że taki maluch kompletnie nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń otaczającego świata. Kiedy więc chce decydować, nie zawsze możemy na to pozwolić. Stąd awantury i histerie. Wybuchy emocji, które buzują w dziecku przez cały czas.

Skupienie na zlikwidowaniu tego buntu (jego objawów) jest właściwie krzywdą dla malucha. Lepszym rozwiązaniem jest przeczekanie. Oczywiście nie z założonymi rękami, ale aktywnie wspierając dążenie do samodzielności. To jeden z ważniejszych skoków rozwojowych dla dziecka więc stłumienie go w zarodku (np. przez kary i wieczne zakazy) sprawi, że maluch straci poczucie bezpieczeństwa. A i bez tego bunt dwulatka jest dla malucha trudnym doświadczeniem.

Zerknij na artykuł:

Cała prawda o dwulatku

Często dochodzą do tego wymagania ze strony dorosłych i nowe wyzwania do ogarnięcia np. przygotowanie do przedszkola, odpieluchowanie itd. Nie jest przecież tak, że maluch może robić co chce i kiedy chce. Potrzebuje (mimo nadużywania słowa „nie”) wsparcia ze strony rodzica. I to ogromnego wsparcia.

Wsparcie dla rodzica

Wiem, że wspierasz dziecko jak tylko się da. To zajmuje czas i wymaga nakładów energii. Dlatego ogromnie się cieszę, że właśnie ten artykuł powstał przy współpracy z Baby Box Club. To pierwsza w Polsce usługa, dzięki której możesz zamówić zapas pieluszek na cały miesiąc bez wychodzenia z domu. Dostawa pod drzwi. Coś jak prennumerata gazety, tylko zamiast gazety dostajesz pod do domu zapas pieluch.

Taka usługa dostępna jest na razie na terenie Warszawy. Jednak to od nas – rodziców – i od naszego zainteresowania tematem zależy, jak szybko uda się poszerzyć ofertę takich pieluchowych boxów na inne regiony. Mam nadzieję, że bardzo szybko!

Zawsze chętnie wspieram praktyczne rozwiązania, które odciążają rodzica. Dzięki temu możemy się skupić na dzieciach, nie tracąc czasu na bieganie po sklepach i dźwiganie pakunków. Przy maluchach i tak jest sporo biegania i dźwigania. Koniecznie zajrzyj na ich stronę www.babyboxclub.pl i daj mi znać, co sadzisz o takim „pieluchowym abonamencie”.

 

 

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This