Skoki rozwojowe to czas kiedy dziecko trochę zmienia swoje zachowanie. Bywają trudnym momentem, bo rodzicom wydaje się, że z dzieckiem jest „coś nie tak”. Nagle zaczyna zapominać, jest rozkojarzone, wycofane. Pojawia się niepokój.

Czwarty rok życia

Po spokojniejszym czasie z trzylatkiem, masz teraz w domu rozemocjonowanego czterolatka. Nie mówimy już o buncie (jak w przypadku dwulatka), ale o kryzysie. Słowa zresztą nie są tak ważne jak zachowania i emocje, które się za nimi kryją.

A kryje się chęć zaznaczenia swojej obecności na świecie. Niby banał, każdy taką chęć w sobie posiada i chciałby być traktowany w indywidualny sposób. Jednak będąc czterolatkiem nie bardzo można zrozumieć tę chęć, która popycha do sprawdzania, ile jeszcze mi rodzice pozwolą? To ten moment kiedy często, przy wspólnych ustaleniach, może poszerzać, zmieniać granice.

Oczywiście nie dlatego, że nasz czterolatek histeryzuje, płacze, marudzi, ale po to żeby pokazać dziecku, że widzimy ten rozwój. Że jego zdanie się liczy w naszej rodzinie, że wspieramy to poczucie, że mam większy wpływ na swoje życie.

Więcej o ich ustalaniu i zmienianiu napisałam tutaj:

Nie lubię tego! Zrobię po swojemu! Podążam za potrzebami czy spełniam zachcianki?

To wszystko brzmi bardzo poważnie, ale często w praktyce sprowadza się do marudzącego, jęczącego wręcz czterolatka, który na dobrą sprawę, sam nie wie czy chce być już dużym przedszkolakiem, czy jeszcze przez chwilę dzidziusiem. Tak naprawdę wszystkim i niczym jednocześnie. Ma prawo nie wiedzieć i nie musi się określać.

Najlepszym wsparciem jakie może od nas dostać w tym momencie jest pokazanie, że rozumiemy jego rozdarcie i różne emocje. Zabawy uczące radzenia sobie z trudnymi emocjami są jak najbardziej pomocne. Chodzi o taki prosty komunikat – nie ma emocji lepszych i gorszych, masz prawo do wszystkich. Ktoś może pomyśleć, że to wręcz zachęcanie do marudzenia, obrażania się i płaczu. Trochę tak jest, ale to bardzo potrzebna czterolatkowi faza. To o wiele większe wsparcie niż słyszenie z każdej strony: Nie ma powodu do płaczu, Nie bądź beksą, Jesteś już na to za duży itd.

Słysząc takie komunikaty dziecko dostaje jasny sygnał, że rodzicom nie zależy na jego emocjach, bagatelizują powody do ich ujawniania, nawet karzą za złe zachowanie i marudzenie. A jest przecież zupełnie odwrotnie. Najważniejsze co teraz ten nasz kompletnie zdezorientowany czterolatek chce słyszeć, to bez względu na sytuację: Kocham cię, Jestem, Wspieram, Zawsze będę.

Szósty rok życia

Pięciolatek pewnie dał chwilę oddechu, dzięki której mogłaś zregenerować siły i przygotować się na starcie z emocjami sześciolatka. One nie są już tak bardzo kryzysowe jak u czterolatka. Teraz rodziców niepokoją trochę inne sprawy.

Bardzo dużo o tym roku życia napisałam w artykule, który może ci się przydać jeśli masz w domu (lub za chwilę będziesz mieć) sześciolatka:

Jestem matką Godzilli! A nie, to tylko sześciolatek

Czasem zdarza mi się rozmawiać z rodzicami podczas konsultacji on-line o tych niepokojach i obawach. Dziecko kończące zerówkę lub idące do szkoły, przeżywa coś na kształt regresu edukacyjnego. Kiedyś lepiej mu szło rysowanie szlaczków czy literek. Składało nawet pierwsze wyrazy, ale teraz jakby… zapomniało. To jest prawda. Dziecku zdarza się zapomnieć i faktycznie następuje coś na kształt regresu.

Jednak to tylko chwilowa sytuacja, która ma związek z neurobiologicznymi procesami zachodzącymi w mózgu. Konkretnie – z jego rozwojem. W głowie dziecka dzieje się tak wiele, że zwyczajnie trzeba z czegoś na chwilę zrezygnować żeby normalnie funkcjonować. Panikowanie, że umiał i zapomniał więc jak sobie poradzi w szkole, niczego nie zmieni i nie przyspieszy.

Najlepszym wsparciem w tym wypadku jest danie możliwości zrelaksowania się, oddechu. Jeśli twoje dziecko właśnie przeżywa skok rozwojowy, to niekoniecznie powinno być zapisywane na zajęcia dodatkowe, rysować więcej szlaczków czy ćwiczyć czytanie „żeby sobie przypomnieć”. Potrzebuje więcej godzin spokojnego snu, zabaw relaksujących, wspólnego spędzania czasu i dużo śmiechu.

Oczywiści nie trzeba całkowicie rezygnować z zabaw wspierających koncentrację, ale bardziej niż ślęczenie nad zeszytami i szlaczkami, sprawdzą się codzienne czynności, w które wciągasz pociechę każdego dnia. Więcej o tym napisałam w artykule:

„Rozchlapał, zapomniał, zgubił. Na pewno z tego wyrośnie”. A ja mówię: Nie odpuszczaj 5-7 latkowi!

7-9 latki

Tutaj nie ma już tak spektakularnych skoków rozwojowych, które objawiają się histerią, marudzeniem czy płaczem. Jest znowu falowe przeżywanie i dorastanie do postrzegania siebie wśród innych. Siedmiolatek i dziewięciolatek swój skok przeżywają podobnie – przez lekkie wycofanie.

To czas kiedy dziecko potrzebuje przestrzeni dla siebie. Lubi się bawić w swoim pokoju, oglądać ulubione programy, grać w ulubione gry. W ten sposób się relaksuje i uspokaja. Nie ma też mowy o wielkim rozchwianiu emocjonalnym. Choć właśnie wtedy warto okazać zrozumienie dla prywatności.

Niektórzy rodzice martwią się, że dziecko zrobiło się smutne, wycofane. Czy to aby nie depresja? Jeśli nie ma żadnych innych niepokojących objawów, to wszystko w porządku. To tylko moment, w którym dziecko bardzo pozytywnie skupia się na budowaniu własnej przestrzeni. Najlepsze co możemy wtedy zrobić to mu ją po prostu zapewnić.

I właśnie w związku z jej zapewnianiem podczas tego skoku rozwojowego, najwięcej pracy mają do wykonania rodzice. Trzeba sobie wytłumaczyć, że nie mamy w domu już malucha, który zadaje tysiąc pytań na minutę, ale dziecko, które więcej obserwuje niż mówi. Co wcale nie znaczy, że nie przeżywa wszystkiego wewnętrznie.

Większe znaczenie zaczynają mieć obcy, to znaczy rówieśnicy i nauczyciele (o ile są wartościowi). Siedmiolatek dużo zastanawia się nad tym co powiedzą lub pomyślą o nim inni i bardzo chce się dopasować do rówieśników. Nikt nie lubi odrzucenia, ale będąc dorosłym wiele spraw można sobie jakoś wyjaśnić, zracjonalizować. Siedmiolatek dopiero się tego uczy. Dlatego tak istotna jest w tym czasie uważność rodziców.

  • Rozmawiajcie wtedy kiedy dziecko sygnalizuje chęć, zamiast wyduszać na siłę informacje, bo przecież muszę wiedzieć, co się dzieje w twojej głowie.
  • Nie wmawiaj dziecku, że jest z nim coś nie tak kiedy zamyka się w swoim pokoju, nie oskarżaj o izolowanie się od rodziny. To nie foch lub widzimisię, to potrzeba spokoju.
  • Rozmawiajcie na różne, nawet trudne tematy (w tym czasie dziecko jest bardzo wrażliwe na losy innych ludzi).
  • Nie zmuszaj do zawierania przyjaźni, nic na siłę. W tym czasie dziecko nie ma ochoty na nowe znajomości, trudniej niż przedszkolak zaprzyjaźnia się z rówieśnikami.

Mam nadzieję, że choć trochę rozjaśniłam sprawy związane ze skokami rozwojowymi, które potrafią być dla rodzica… zaskakujące. Dla dziecka też często są więc warto żeby to właśnie dorosły był do nich przygotowany i wspierał malucha w ich przeżywaniu.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This