Zawitała do nas Mela. Chodzi do przedszkola i jak każde dziecko opisane w książce, przeżywa różne ciekawe przygody. Tajemnicze przygody Meli. Jest pogodną dziewczynką, choć jak sama mówi, zdarza się jej być niegrzeczną.

Osobiście uważam, że nie ma niegrzecznych dzieci, ale jeśli Mela ma inne zdanie w tej sprawie, to szanuję. I trochę mi smutno, że już na wstępie czepiam się (tego konkretnego słowa).

Jednak jeśli ma to być książka dla przedszkolaków, to wolałabym żeby nie zawierała etykietek.
A  n i e g r z e c z n y – samo w sobie niewiele znaczy, bo to żaden konkret – etykietuje dziecko negatywnie.

Na szczęście, Mela ma też kochanego dziadka. A dziadek ma zawsze niespodziankę dla Meli. Zazwyczaj są to cukierki (ach, ci dziadkowie!). Ale pewnego dnia, Mela dostaje od niego bursztynek. Taki, który dziadek znalazł, jak był tylko troszkę starszy od Meli, czyli bardzo dawno temu.

Skarb

Dziadek twierdzi, że ten bursztynek jest zaczarowany. Mela szybko się o tym przekonuje. Bo przecież zanim go dostała, nie spotykała na swojej drodze wróżek rozdających lody, gadających smoczków, krasnali i postaci z kreskówek wychodzących z telewizora. A teraz właśnie to wszystko zaczęło się dziać.

Wydaje mi się, że przygody Meli są dobrym wyjściem do rozmawiania z dziećmi o tym, że to co dzieje się w bajkach jest na niby nie dzieje się w prawdziwym życiu. Umiejętność odróżniania fikcji od rzeczywistości jest bardzo ważna. Warto ją ćwiczyć z pociechami w wieku przedszkolnym, choć to jeszcze ten wiek, że nie zawsze da się to odróżnić.

Po co?

Choćby po to, żeby dziecko wiedziało, co ma robić kiedy się zgubi. Tak konkretnie. Mela miała dużo szczęścia, bo bursztynek wyczarował na jej drodze krasnoludka. A krasnoludek wiedział, jak odszukać mamę i cała przygoda z ze zgubieniem się, właściwie dobrze się skończyła.

Ale czy w prawdziwym życiu, zgubione dziecko powinno stać i czekać na pojawienie się krasnoludka? No właśnie, dlatego warto sięgnąć po przygody Meli, żeby porozmawiać z dzieckiem o ważnych sprawach i prawdziwych rozwiązaniach. Rozumiem, że tu zamysłem artystycznym jest lekka opowieść zodrobiną magii w tle, ale wiesz, ja zawsze próbuję coś pedagogicznego wyciągnąć z książki.

Zwłaszcza, że wiem, jak bardzo przedszkolaki potrafią się utożsamić z bohaterami książek. Dlatego tak mi zależy, żeby nie zostawiać dziecka z krasnoludkowym rozwiązaniem, bez omówienia, jak jest na prawdę.

Jeśli masz ochotę na trochę więcej rozważań na temat bezpiecznych zachowań i kilka pomysłów na zabawy z tym związane, zapraszam do wysłuchania podcastu. Koniecznie ściągnij sobie aplikację Tylkodlamam.pl żeby nie przegapić kolejnych odcinków.

TDM 018: Jak reagować kiedy dziecko wciąż mi ucieka?

Z wyobraźnią

Te przygody Meli są naprawdę przeurocze. I mają jeszcze jedną zaletę. Są znakomitym ćwiczeniem dla wyobraźni przedszkolaka. Pokazują prawdziwe oblicze przedszkolaka i Mela takim przedszkolakiem własnie jest. Zdarza jej się psocić, nie posłuchać rodziców. Normalka.

Kiedyś wstała w środku nocy, żeby pooglądać bajki w telewizji. Na szczęście Bolek i Lolek wyperswadowali jej całonocne oglądanie. Czy wstała jeszcze kiedyś na ponowne oglądanie? Tego nie wiem. Mam nadzieję, że nie. Bo jednak noc jest potrzebna dzieciom do spania, nie do oglądania, prawda?

Jeśli masz w domu przedszkolaka, z którym czasem trudno się dogadać i wyjaśnić, że noc jest do spania, nie do oglądania bajek w telewizji, to zerknij na wpis.

Jak zachęcić trzylatka i czterolatka do współpracy? Najpierw ułóż klocki w swojej głowie

Najbardziej podoba mi się przygoda ze smoczkami. Mela żegna je obiecując, że nie będzie już z nimi spała. Właściwie, to smoczki żegnają się z Melą. Tłumaczą, że są już zmęczone, że chciałyby odpocząć. I mela zgadza się na takie rozwiązanie.

Temat smoczków w rzeczywistości jest trudny, bo takie rozstania są trudne. Ale smoczki w bajce są tak zabawne, że uśmiałam się czytając (a właściwie trochę grając) ten bardzo „sepleniący” rozdział. Maciej Orłoś – autor opowiadań o Meli dał się ponieść skrzydłom wyobraźni. I dobrze, lubię pozytywnie zakręconych autorów.

I podoba mi się postać dziadka. Mam wrażenie, że jakoś babcie są bardziej w literaturze dla dzieci, docenione. A tu dziadek jest wielkim przyjacielem Meli. I dla dziadka Mela szykuje w ostatnim rozdziale, wspaniałą niespodziankę. Nie, nie powiem jaką 🙂

Autor Maciej Orłoś
Wydawnictwo Jaguar

Jeśli masz ochotę dołączyć do grupy na FB, gdzie rozmawiamy o ciekawych książkach dla dzieci i polecamy sobie fajne tytuły, to zapraszam serdecznie Mama czyta książki dla dzieci.

Spodobała ci się recenzja? Sprawdź cenę tej książki!

Przejdź do księgarni

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.
Data recenzji
Nazwa produktu
Tajemnicze przygody Meli
Ocena
41star1star1star1stargray

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This