Kiedyś przeprowadzono takie badania w CN Kopernik, w których obserwowano, na ile dzieci są zainteresowane eksponatami, zabawą, doświadczaniem i odkrywaniem zagadek. Wyniki trochę mnie zaskoczyły.

Okazało się, że wygląd niektórych eksponatów bardziej przyciągał męską część publiczności. Czyli konkretne urządzenia przyciągały uwagę chłopców. Potwierdza się to ze znaną prawdą, że mężczyźni i kobiety nieco inaczej (komunikacyjnie) postrzegają świat.

Dużo opowiedziałam o tym w podkaście, koniecznie posłuchaj!

Po pierwsze – zaciekawić

Pracownicy Kopernika zastosowali najmądrzejszą z możliwych odpowiedzi, na to jednostronne zaciekawienie. Sprawili żeby dany eksponat stał się trochę bardziej interesujący również dla dziewczynek. Dodali więcej kolorów, zaokrąglili niektóre kanty, przygotowali miejsca do wspólnej zabawy. I to pomogło.

Chcesz porozmawiać z pedagogiem on-line? Kliknij po więcej informacji»

Taka obserwacja małego człowieka pozwala zrozumieć, jak działa ciekawość, a właściwie, jak można  z a c i e k a w i ć  dziecko. Odkrywanie świata przez poznawanie i doświadczanie, to najlepszy sposób na zaciekawienie… wszystkim. Zagadka, to coś, co dzieci lubią, bo zachęca do aktywności.

Po drugie – nie podawać na tacy

Dorosły łatwo może zepsuć zabawę i zagadkę jeśli na pytanie dziecka odpowie wprost. Poda odpowiedź na tacy. Czasem nam się wydaje, że tak trzeba, bo przecież dziecko pyta i chce od razu wiedzieć. Być może chce od razu wiedzieć, jednak nie zawsze warto od razu odpowiadać.

To daje czas na zastanowienie się nad odpowiedzią. Daje też możliwość znalezienia takiej formy tej odpowiedzi, która najbardziej zaciekawi i zapadnie w pamięć. To co podane na tacy, nie zostaje w pamięci. To, czego mały człowiek doświadczy, zostaje w głowie na dłużej.

Mało tego, z tej samodzielnie odkrytej wiedzy, dziecko robi użytek łatwiej i częściej, niż z treści po prostu gdzieś usłyszanych. Podanych dosłownie. Nie jest tajemnicą, że maluchy potrzebują konkretnych działań. Żeby łatwiej się nauczyć trzeba więc zaangażować. Zaciekawić.

Po trzecie – nie przeszkadzać

Czasem nawet lepiej żeby dorośli wyłączyli się z zabawy i dali dziecku samodzielnie pokombinować. Skoro już jestem przy opowieściach naukowców z Kopernika, to podrzucę kolejną ciekawostkę. Zauważyli oni, że najdłużej zainteresowane eksponatami i najlepiej bawiące się dzieci to te, których rodzice co chwilę powtarzali: Już wychodzimy! Już musimy iść! Kończ zabawę!

Każdy rodzic wie, że to jest takie bardzo typowe – trzeba wychodzić, to zaczyna się najlepsza zabawa. A gdyby tak wykorzystać tę konieczność do zachęcenia, większego zaciekawienia? Muszę to kiedyś wypróbować, choć to oczywisty brak konsekwencji. Mówisz coś i nic z tym nie robisz dalej. Okazuje się, że (od czasu do czasu, bo na dłuższą metę, to wiadomo, że rozwala system) i taka postawa bywa korzystna.

Interesujące też jest spostrzeżenie, że lepiej bawiły się dzieci, których rodzice spędzili jakiś czas gapiąc się w telefon. Nie cały dzień, ale jakiś czas. Niby dziwne, a jednak nie do końca, bo wtedy zaciekawionym dzieciom nikt nie przeszkadzał. Można było eksplorować do woli i bawić się według własnych pomysłów. To oczywiście też nie może być usprawiedliwienie lub zachęta do patrzenia w ekran telefonu przez cały dzień, ale…, jak się okazuje, wszystko z umiarem jest dla ludzi.

Po czwarte – bądź

Jednak najwięcej wynoszą z takich wypadów dzieci z zaangażowanymi rodzicami. Nie chodzi o to żeby stać maluchowi za plecami i zarzucać tysiącem informacji. Jednak nie ulega wątpliwości, że dziecko skorzysta więcej, widząc zainteresowanie rodzica, słysząc ciekawe opowieści, wspólnie spędzając czas. To najbardziej zaciekawia nowościami i otwiera na ich poznawanie.

Idąc dokładnie tym tokiem myślenia, szukałam książki, którą będę mogła zaproponować kilkulatkom zaciekawionym światem. Tym, które wciąż o coś pytają i lubią odkrywanie (wspólne i samodzielne) ciekawostek. To jest bardzo fajna zabawa.

I znalazłam

Cała seria o Detektywie Pozytywce. Pewnie miłośnikom książek dla dzieci jest dobrze znana. Teraz ukazała się najnowsza część: Tajemnicze zniknięcie Detektywa Pozytywki. Jest naprawdę zagadkową zagadką, bo nie ma w niej Detektywa. Tytuł sugeruje zniknięcie i dokładnie tak się dzieje.

Zaniepokojeni sąsiedzi nie widzieli go od kilku dni i zaczynają się domysły, poszukiwania. Nikt nie wie, gdzie się podział przemiły detektyw. Mało tego, okazuje się, że mieszkając i pracując obok siebie, można nie znać sąsiada. Nikt nawet nie wie, jak detektyw ma na imię, ile ma lat… ogólnie, mało o nim wiadomo. Wiemy, że prowadzi agencję detektywistyczną Różowe Okulary w kamienicy, którą opiekuje się dozorca Mietek. Bardzo życzliwy człowiek.

Życzliwa jest też sąsiadka z dołu – pani Majewska, która niepokoi się nieobecnością detektywa. Zagaduje pana Mietka i okazuje się, że pan Mietek też nic nie wie. I faktycznie, dawno nie widział detektywa. Dzielny dozorca sam zabiera się za próbę rozwiązania zagadki.

To jednak wcale nie jest proste kiedy jest się dozorcą, a nie detektywem. Choć trzeba przyznać, że znajomość z Detektywem Pozytywką, dała mieszkańcom trochę wiedzy w temacie. Dlatego w poszukiwaniach wspierają go wszyscy sąsiedzi. Niestety, ostatecznie lądują na posterunku policji i zgłaszają zaginięcie, które przyjmuje dociekliwy policjant Mroczek.

Dla wszystkich, którzy jeszcze nie znają Detektywa Pozytywki lub chcą się dowiedzieć, jak wyglądało to zgłoszenie, zostawiam fragment do przeczytania.

Zagadka ósma, czyli tyle tajemnic, że aż chce się płakać!

Ciekawość zostaje do końca

To jest jedna z tych książek, które zaciekawiają. Każdy rozdział to osobna , krótka zagadka do rozwiązania. Nie daje ostatecznej odpowiedzi na pytanie tytułowe, ale pozwala dziecku poznać pewne rzeczy, czegoś się nauczyć. Zaciekawia światem. Jest trochę właśnie, jak eksponat w Koperniku, który można badać, domyślać się i sprawdzić, jak to działa i czy miało się rację.

Jeśli czytacie wspólnie, to maluch ma okazję zadać dodatkowe pytania. Jeśli dziecko czyta już samodzielnie, to na pewno zaskoczy cię niejedną ciekawostką, ukrytą w kolejnych rozdziałach. Po prostu dawką wiedzy podaną w lekki i wciągający sposób. To jest właśnie książka, która prostym, zabawnym i ciekawym językiem, zachęca dzieci do bycia detektywami.

Autor Grzegorz Kasdepke
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Spodoba się dzieciom 4+.
Informacje o badaniach w CN Kopernik, zaczerpnąłem z artykułu w Gazecie Wyborczej.

Jeśli masz ochotę dołączyć do grupy na FB, gdzie rozmawiamy o ciekawych książkach dla dzieci i polecamy sobie fajne tytuły, to zapraszam serdecznie Mama czyta książki dla dzieci.

Spodobała ci się recenzja? Sprawdź cenę tej książki!

Przejdź do księgarni

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.

Data recenzji
Nazwa produktu
Tajemnicze zniknięcie Detektywa Pozytywki
Ocena
51star1star1star1star1star

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This