Trzylatki mają dobrą opinię. Mieć trzylatka w domu to wielka radość. Ale bywają czasem trudne we współpracy. Tak, w s p ó ł p r a c y. To czas, kiedy dziecko już mówi, chodzi, a nawet biega. Zależy mu na czymś więcej niż byciu zaopiekowanym. Ma swoje zdanie, ale wciąż jeszcze trudno mu ogarnąć emocje.

Czasem mówimy rzeczy, które zamiast zachęcać do współpracy, zaogniają sytuację. O ile w przypadku starszych dzieci, da się szybciej wytłumaczyć pewne sprawy, tak w przypadku 3-4 latków, często najpierw jest wybuch emocji, a potem (ewentualne) rozmowy.

Czy da się ten etap przeskoczyć? Nie da się. Czy da się przetrwać? Jasne, ale zamiast słowa przetrwać, użyłabym wspólnie przeżyć. To jest męczące, ale też bardzo radosne, że twoje dziecko dorasta. Pewnie, że chciałoby się zawsze widzieć uśmiech na jego buzi i móc wyłącznie cieszyć się tym etapem macierzyństwa. Maluch jest już samodzielny, nie trzeba go nosić na rękach, nie pęka ci kręgosłup od schylania się przy asekurowaniu pierwszych kroków. Jest się z czego cieszyć. Ale jak to w macierzyństwie bywa – do beczki miodu natura dorzuciła odrobinę dziegciu.

Czego mogę się spodziewać?

Każdy wiek ma swoje cechy charakterystyczne. Trzylatek ma emocje na wierzchu. To bardzo ważny moment budowania na nowo waszych relacji. Do tej pory byłaś całym światem. Nadal jesteś, ale dziecko odkrywa, że świat to coś więcej niż ciepłe ręce mamy, dom i podwórko. Odkrywa, że coś się z nim dzieje. W środku.

Chcesz porozmawiać z pedagogiem on-line? Kliknij po więcej informacji»

Przygotowałam kilka informacji na temat rozwoju społecznego i emocjonalnego trzylatka. Wymienię je tutaj, bo na czymś muszę osadzić przykłady do rozmawiania o zachęcaniu do współpracy. Jednak wiem, że w dużej mierze są to książkowe wytyczne. Z ich realizacją w życiu, różnie bywa, prawda?

Bawi się z innymi dziećmi i zawiera przyjaźnie

Tak przez chwilkę, jak ma dobry humor, to się bawi. Ale jeszcze często stroni od innych dzieci, bo nie do końca potrzebuje ich do zabawy. Lubi je obserwować, ale bywa wycofany. Nic na siłę. Zdarza się, że trzylatki wybierają sobie ulubionego kolegę np. w przedszkolu, ale ich emocje nie są jeszcze na tyle rozwinięte, by mówić o prawdziwej przyjaźni. To wstęp do przyjaźni, który warto pielęgnować i o nim rozmawiać.

Dzieli się zabawkami

Powiedziałabym raczej, że uczy się dzielić. To bardzo skomplikowany temat. Dużo o tym pisałam tutaj Jak nauczyć dziecko dzielenia się zabawkami? Zacznij od karmienia gołębi. Jedno jest pewne. Taki maluch uczy się odraczać pragnienia. To oznacza, że zaczyna rozumieć, że nie wszystko może dostać natychmiast. Tu i teraz. To bardzo trudna i długa lekcja. Dziecko potrzebuje do tego pomocy dorosłego.

Jest nastawiony na współpracę

I to jest dobra wiadomość, choć to nastawienie też zależy od kilku spraw. W dużej mierze od przeszłości i waszych dotychczasowych relacji. Jeśli do tej pory pociecha rządziła dorosłymi, a dorośli zamiast okazywać zrozumienie, starali się podporządkować zachowanie dziecka do swoich oczekiwań, to mowa o współpracy jest tylko teoretyczna.

Żaden trzylatek nie budzi się w dniu swoich urodzin gotowy do współpracy. Ale prawda jest taka, że chętniej niż – często strachliwy dwulatek – poznaje nowe rzeczy i podąża za ciekawymi pomysłami dorosłych.

Słucha i wykonuje

Może faktycznie na tle zbuntowanego dwulatka, ten starszy o rok słucha, ale naprawdę trzeba dużo cierpliwości jeśli chodzi o wykonywanie poleceń (używam słowa polecenia, bo tak najczęściej się o tym mówi, ale chciałabym, żeby było jasne – chodzi o prośby, a nie rozkazy). Jest na to jedna, prosta i dość oczywista rada.

Jeśli chcesz żeby trzylatek zrobił o co prosisz, to zamieniaj konkretne czynności w zabawę. Jeśli chcesz nauczyć sprzątać zabawki, możecie się pobawić w królestwo książek i królestwo miśków itd. Tak ze wszystkim, co znane, ale przede wszystkim nowe i trzeba oswoić.

Chce wiedzieć, że jest kochany

O ile 3-4 latek ma sporo trudności z ogarnięciem własnych emocji i przede wszystkim z nazywaniem ich, tak doskonale wie, że chce być kochany. Tej wiedzy i pewności potrzebuje, jak tlenu do oddychania. Dlatego trzylatki potrafią być tak bardzo przytulaśnemilusińskie. To ich sposób na okazywanie, ale też odbieranie od ciebie miłości. To ważne, żeby pokazywać dziecku uczucie. Ty jesteś ważniejszy niż telefon, komputer, gotowanie obiadu. Jeśli potrzebujesz przytulasa, to zawsze możesz do mnie przyjść.

Ta potrzeba jest bardzo ważna, jednak to też dobry czas, żeby popracować nad tym odraczaniem pragnień. Jeśli więc smażysz kotlety, wieszasz pranie czy wykonujesz inną czynność, której przerwanie jest dość kłopotliwe, a pociecha akurat woła, to poproś żeby poczekała. To też pewna procedura. Jeśli powiesz tylko: Nie teraz lub Później, to maluch może się poczuć odrzucony.

Najlepiej powiedz, co robisz i ile ci zajmie skończenie tej czynności. Powiedz, dlaczego nie możesz wszystkiego rzucić (bo np. kotlety się przypalą) i poproś o chwilę cierpliwości. Nie od razu, ale na pewno dziecko nauczy się, jak się czeka na spełnienie pragnienia.

Lubi słuchać o sobie

Nadal jest małym egoistą, który uważa, że świat został stworzony dla jego uciechy. Kiedy okazuje się, że świat miewa w tej kwestii inne zdanie, pojawiają się czasem łzy i lekka dezorientacja. No jak to? Jeśli chcesz wytłumaczyć dziecku różne kwestie tak, żeby jak najszybciej dotarło, używaj opowieści o nim.

Trzylatek lubi słuchać o tym, jak: był mały, dzielny, co się wydarzyło podczas zeszłorocznych wakacji itd. Jeśli chcesz wesprzeć trochę jego poczucie wartości, to zaaranżuj sytuację, w której dziecko (niby przypadkiem) usłyszy, jak zachwalasz jego osiągnięcia do innej osoby np. podczas rozmowy telefonicznej z babcią.

Bardzo ważne, żeby maluch słyszał w tych opowieściach wyłącznie prawdę na swój temat. Jeśli wiesz, że np. dziecko jest nieśmiałe lub boi się innych dzieci, to głośne (i bezpodstawne) mówienie o śmiałości, odwadze, nie przekonają nikogo. Nie chodzi o to, żeby mówić dla mówienia, ale żeby pomóc znaleźć w zachowaniu pociechy te chwile, w których poradziła sobie z konkretnym problemem np. nieśmiałe dziecko zaprosiło do siebie ulubionego kolegę z grupy.

Boi się rozłąki i ciemności

Każdy wiek ma swoje lęki. Akurat trzylatek zaczyna mieć problemy z zasypianiem w ciemnym pokoju. Nawet jeśli do tej pory nie było tematu, to może się pojawić. Ma to związek z rozwijającą się wyobraźnią i niemożnością odróżnienia (oddzielenia) fikcji od rzeczywistości. Sporo mówiłam o rozwiązaniu tego problemu w podcaście TDM 010: Jak pomóc dziecku, które boi się ciemności.

Lubi pomagać w domu

To z kolei bardzo dobry moment na uczenie samodzielności i podstaw odpowiedzialności. Jeśli trzylatek garnie się do domowych obowiązków, nie mów mu, że jest jeszcze za mały albo że ma na to czas, teraz niech się skupi na zabawie.

Ani się obejrzysz, a dziecko będzie starsze, a ty zdziwiona, że książę lub księżniczka nawet talerza po sobie nie wyniesie do zmywarki. Zerknij na wpis Obowiązki domowe. Dawać czy nie dawać? Piszę w nim, co udział w codziennych pracach daje także tym najmłodszym dzieciom.

Bywa płaczliwy

Oczywiście każde dziecko, w każdy wieku może takie być. Często ma to związek z pójściem do przedszkola i spędzaniem z rodzicami mniejszej ilości czasu. Ma to zresztą związek z wieloma nowymi sytuacjami w życiu dziecka, z którymi po prostu musi się zmierzyć.

Te nowe sytuacje to także: rówieśnicy, nowe obowiązki, emocje, wyzwania i zmiana rzeczywistości. Do tej pory dziecko jakoś funkcjonowało w rodzinie, mimo zmian. Jednak właśnie trzylatek potrzebuje nieustannego zapewnienia, że zmiana to coś dobrego.

Samo zapewnienie jednak nie wystarczy. Potrzebne są konkretne działania i przykłady. Trzylatek nie jest jeszcze na tyle rozwiniętym komunikacyjnie człowiekiem, że wszystko można opierać na tłumaczeniu, czyli rozmowie. Jednak ta rozmowa ma ogromne znaczenie jeśli chodzi o zachęcanie dziecka do współpracy.

Dlatego poniżej mówię o rozmowach i zachowaniach, które wcielone w życie sprawią, że dziecko będzie się czuło bezpiecznie. Tym samym, będzie chętniej współpracowało, rozmawiało o emocjach.

Zachęcanie do współpracy

Kiedy marudzi, błaga, jęczy i prosi o coś po raz piąty z rzędu

Wyjaśnij, dlaczego nie zgadzasz się np. na kolejne ciastko tego dnia. Jeśli nadal jęczy, to zakończ tę „zabawę”: Zapytałeś i ja już ci odpowiedziałam. Na pewno nie zostawiaj (wiem, irytujących błagań) z odpowiedzią: Nie bo nie i koniec.

Pokaż zrozumienie i konkretne emocje

Rozumiem, że masz ochotę na kolejne ciastko. Pewnie jesteś zdenerwowany, że nie możesz go dostać? Co najlepiej zrobić kiedy jest się zdenerwowanym? Tą odpowiedzią lekko odwracasz uwagę od ciastka, a kierujesz na działanie związane z konkretną emocją.

Sama przestań jęczeć

Często dorośli oczekują od dziecka natychmiastowego wykonania polecenia. Jeśli to się nie dzieje, powtarzamy do znudzenia. Postaw się w sytuacji dziecka i wyobraź, że szef zleca ci jakąś pilną robotę. Wcześniej o tym z tobą nie rozmawiał, a ty zajęta jesteś swoimi sprawami. Słyszysz jego prośbę i masz zamiar ją wykonać, ale to nie oznacza, że – jak w wojsku – nagle rzucasz wszystko i wykonujesz rozkaz. Bo rodzina to nie wojsko.

Teraz wyobraź sobie, że po twojej reakcji: Dobrze, zrobię to, szef co minutę ci o tym przypomina. Jakieś emocje? Coś czujesz? Jedni wybuchną po kilku minutach i powiedzą szefowi, co o nim myślą. Inni potulnie wykonają polecenie dla świętego spokoju, a jeszcze inni, wyłączą się i przestaną słuchać tego jęczenia, próbując skupić się na dokończeniu wykonywanej czynności.

Zaskakująco wielu rodziców uważa, że jeśli powtórzą 10 razy, to prośba/polecenie zostanie lepiej wykonane, może szybciej, może chętniej? Sama jestem tym rodzicem, który musiał sobie wiele (i długo) w głowie przestawiać. Nękanie w kółko sprawia jedynie, że dziecko skupia siłę i energię na wyłączeniu się. To rujnuje komunikację w rodzinie i irytuje do granic możliwości.

Ułóż w kolejności

Tylko teraz co, zamiast jęczenia? Konkret. Jeśli widzisz, że dziecko za długo nie reaguje, to wspólnie ustalcie kolejność działania np. Proszę żebyś ubrała skarpetki jak skończy się bajka, którą oglądasz albo: Po przeczytaniu tej książki pomożesz mi sprzątać klocki, dobrze?

Im cześciej będziesz podpowiadać, jak zaplanować działanie, tym rzadziej będziesz musiała powtarzać prośbę. Dziecko będzie potrafiło samo ułożyć sobie w głowie, co i jak. Pewnie, że 3-4 latek ma prawo zapomnieć, co miał zrobić po bajce. Pewnie, że możesz przypomnieć. Ale niech to nie będzie jęczenie nad głową, tylko konkret.

Im starsze dziecko, tym bardziej samodzielne w tym planowaniu. Dobrym pytaniem naprowadzającym na to planowanie może być: Jak myślisz, co najlepiej zrobić najpierw, a co później, żeby się sprawnie ubrać/umyć zęby/wymyć w wannie? To ustala w głowie kolejność wykonywanych czynności i uczy planowania.

Poczucie bezpieczeństwa

  • Rozumiem, że czujesz gniew kiedy trzeba przerwać ciekawą zabawę i szykować się do snu.
  • Masz prawo czuć się zdenerwowana, bo to fajna zabawa, a już trzeba się szykować do kąpieli.
  • Złość jest w porządku. To ważna emocja.
  • Jesteś zdenerwowana, dlatego mnie popchnęłaś? Rozumiem, że jest ci smutno, bo trzeba przerwać zabawę, ale popychanie boli. Może masz jakiś inny pomysł na tę złość?

Budowanie tego poczucia bezpieczeństwa wydaje się takie oczywiste. A tak naprawdę jest bardzo podstępne. Trzeba z siebie wykrzesać pokłady cierpliwości i zrozumienia w najgorszych momentach. Właśnie wtedy kiedy dziecko wydziera się, że nie chce do kąpieli, kopie, szturcha cię, bo to ty poprosiłaś o przerwanie zabawy.

Jeśli obrazisz się w tym momencie albo zaczniesz krzyczeć (bo ono też krzyczy), to dasz do zrozumienia, że jesteś emocjonalnie na poziomie trzylatka. Nie radzisz sobie z negatywnymi uczuciami. Dasz też do zrozumienia, że nie rozumiesz tych emocji, bo wybuchasz i sprawiasz, że dziecko nie czuje się bezpiecznie. Następnym razem, właśnie z tego strachu, zacznie dusić je w sobie. A to najgorsze, co może zrobić dla swojego układu nerwowego.

Najlepsze (i najtrudniejsze zarazem) co możesz zrobić w tej sytuacji, to być sobą. Czyli kochającą, rozumiejącą, spokojną mamą. Nawet jeśli dziecko świruje, krzyczy czy się obraża, to ty wciąż je kochasz, prawda? Pokaż mu tę miłość właśnie teraz.

Pokaż, że nic się nie zmieniło, że kochasz niezależnie od rodzaju emocji, które rodzą się w trzylatku. Dla niego to wszystko (zwłaszcza nazywanie tego) może być nowością. Dla ciebie to zwykłe fochy. Dla dziecka to zupełnie nowy świat do odkrycia.

Poczucie winy

Czasem zdarzy się, że dziecko coś spsoci, nabałagani, wkurzy cię swoim działaniem. Najczęściej wybuchamy przy bałaganie, którego (o dziwo, bo mając dziecko w domu to normalne) jakoś nigdy się nie spodziewamy.

Zamiast atakować: Coś ty tu znowu narobił?
Dowiedz się: Jestem ciekawa, co tu się wydarzyło? Powiesz mi?

Dziecko zachęcone twoim pytaniem do rozmowy, pewnie coś niecoś opowie. Na pewno nie poczuje się zagrożone twoim wybuchem, zatem bardziej skore do współpracy – przy rozmowie, a potem sprzątaniu.

Wrzaski zamiast rozmowy

Czasem emocji jest za dużo i wybuchają. To się nazywa histeria. Może mieć różne odmiany i różnie wyglądać. Dużo o tym znajdziesz tutaj Jak sobie poradzić z histerią dziecka. Trzylatki często miewają takie wybuchy, choć nie jest to może już ten rodzaj histerii, który dopada dzieci w wieku 1,5-2,5 roku.

Zainteresował cię ten temat? Zapisz się na newsletter i nie przegap kolejnego wpisu »

Dobrze, jeśli nazwiesz te emocje (zachowanie) i zaproponujesz pomoc. Tak zwyczajnie, jak człowiek człowiekowi: Porozmawiamy jak się trochę uspokoisz. Chcesz żebyśmy razem znaleźli sposób na tę złość czy wolisz przez chwilkę posiedzieć w spokoju?

Od twojego przygotowania do histerycznych wybuchów zależy chęć do współpracy teraz i w przyszłości. Często się mówi, że to maluchy muszą się uporać z takimi wybuchami. Jestem skłonna przypuszczać, że więcej pracy w opanowanie i zaakceptowanie tego zachowania wkładają jednak rodzice. Dla dzieci to poniekąd naturalny krok, dla rodziców bardziej szok.

Zdenerwowany nie znaczy krzywdzący

W złości dziecko może różnie odpowiedzieć, czasem nieprzyjemnie. Sprowadzaj rozmowę do konkretnego komunikatu: Złość jest w porządku, ale ona nie daje ci prawa do robienia krzywdy. Częściej niż w sytuacji dorosły-dziecko, takie złośliwości zdarzają się między rówieśnikami.

Kłócące się dziecko potrafią sobie robić krzywdę, ale też niszczyć ulubione zabawki brata czy siostry. Robienie krzywdy (słowem lub czynem) drugiej osobie (lub sobie) nie jest dobrym sposobem na rozładowanie złych emocji. To musi wybrzmieć za każdym razem.

Jeśli niszczenie przedmiotów pojawia się dość często, spróbuj porozmawiać zadając pytanie: Czy ten sposób wyładowania złości wart jest utraty ulubionego misia/klocków/świnki skarbonki? Tylko tyle. Dziecko ma szansę przemyśleć sprawę i pytanie więc nie wyrywaj się z gotową odpowiedzią.

Nawet jeśli w tym momencie (afekcie) jeszcze ten raz coś zniszczy, to być może po kilku takich uwagach, zacznie się zastanawiać, czy może jest jakiś inny sposób na te emocje, bo faktycznie szkoda zabawki.

Frustracja

Narastająca frustracja to emocja, której dziecko nie potrafi nazwać. Czasem i dorosły ma z tym problemy. Jednak pewnie nie raz ci się zdarzyło, że czułaś po prostu nadciągającą burzę. Wskazywało na to zachowanie dziecka i to coś, co wisiało w powietrzu.

Jeśli takie monety zdarzają się wam dość często, spróbuj uporać się z nimi w tych kilku krokach:

  • Pokaż dziecku, że widzisz jego zdenerwowanie. Udawanie, że emocja nie istnieje, nie sprawi, że ona zniknie lub rozejdzie się po kościach. Pobazgrałeś swój rysunek. Widzę, że jesteś zdenerwowany.
  • Pokaż, że rozumiesz te emocje: Tak bywa, wiem maluchu, wiem.
  • Pomóż określić emocje na konkretnym przykładzie, ale bez ostatecznej pewności (ta decyzja należy do dziecka): Widziałam, że Zosia nabazgrała ci dwie fioletowe kreski na obrazku, czy to cię tak zdenerwowało?
  • Daj czas na przetrawienie emocji. Zadałaś pytanie i dałaś podpowiedź (nazwanie emocji). Nie jest jednak pewne, czy trafiłaś. Powód może być inny, emocja inna. Może też być dziecku potrzebny czas na przemyślenie, czy twoja podpowiedź jest trafna. Nie nalegaj na odpowiedź.
  • Pomóż skupić uwagę dziecka na rozwiązaniu problemu z emocjami np. Potrzebujesz chwili spokoju? Nowej kartki? Przytulenia? Trzy podpowiedzi wystarczą. Jeśli zarzucisz malucha propozycjami, to może tylko bardziej zirytować.

Najpierw/później

Lepsza komunikacja oznacza dookreślenie. Im więcej miejsca na domysły i niedopowiedzenia, tym większa szansa na gniew i niezrozumienie. Czasem zamiast prosić kilka razy o to samo np. wołanie do stołu, informuj np.:

  • Jak umyjesz ręce, to zapraszam na obiad.
  • Pewnie, że ułożymy puzzle, jak tylko pozbieramy klocki, które właśnie układaliśmy.
  • Najpierw umyj zęby, a potem jasne, że możesz poukładać puzzle.

Im częściej będziesz ustalać działania: co najpierw, a co potem, tym bezpieczniej będzie się czuło dziecko. Jak z każdą nową (ale nie tylko nową) sytuacją. Lubimy wiedzieć, co się wydarzy. Maluch chętniej będzie z tobą współpracował, wiedząc, że po wykonaniu koniecznej czynności np. zjedzeniu kolacji czy umyciu zębów, czeka na niego miłe „później” np. deser lub układanie klocków.

Mogę ci pomóc?

Zazwyczaj to trzylatek potrzebuje pomocy i dobrze o tym wie. Przy całym skupieniu na samodzielności, jest jeszcze bardzo dużo takich momentów, kiedy potrzebna jest ingerencja rodzica. Czasem dziecko pragnące zrobić wszystko po swojemu i samodzielnie, nie ma ochoty na tę interwencję.

Kiedy jednak zapytasz, czy możesz pomóc, stawiasz się w zupełnie innej pozycji. Schodzisz z piedestału  w s z y s t k o u m i e j ą c e g o  dorosłego i pozwalasz zadecydować, czy dziecko przyjmie twoją pomoc. Taka zmiana perspektywy często otwiera drogę do współpracy.

Nauczysz mnie?

Czasem idź o krok dalej i zamiast pytać, czy możesz pomóc, poproś dziecko żeby nauczyło cię coś robić. Taka zamiana ról jest bardzo potrzebna coraz bardziej samodzielnemu 3-4 latkowi. Pokazuje też, że jesteś zainteresowana światem malucha. Jego pomysłami, wyobraźnią, sposobem działania.

Przy uczeniu ciebie, dziecko nabiera bardzo ważnej umiejętności – ćwiczy komunikację. I to już nie chodzi o komunikowanie o swoich potrzebach, ale o takie tłumaczenie, żeby druga osoba zrozumiała. Nie ma lepszego sposobu na uczenie dziecka, jak się porozumiewać ze światem.

Jęczące żądanie

Czasem 3-4 latek jest zdenerwowany/rozdrażniony i to widać, choć w tym momencie nie skupiacie się na konkretnej emocji. Na przykład prosi cię o coś w niemiły/jęczący sposób. Akceptowanie emocji nie oznacza wcale godzenia się na niemiłe traktowanie, żeby tylko dziecko nie wybuchło i nie było kolejnej awantury.

Dziecko może sobie nie zdawać sprawy z tego, że taki sposób komunikacji jest męczący dla otoczenia. Informuj, to najlepsze co możesz zrobić:

Chcę to ciastkoooo!

  • A znasz jakieś magiczne słowa? One mogą sprawić, że zgodzę się na kolejne ciasto. Czasem wystarczy przypomnieć (nawet z przymróżeniem oka) o dobrych manierach, które mogą zdziałać cuda. Ta zasada jednak nie obowiązuje tylko dziecka, ale wszystkich domowników.
  • Poproś mnie o ciastko w trochę milszy sposób. Nie mówisz: Nie!, nie pokazujesz, że ty tu rządzisz, ale domagasz się innego traktowania i dajesz szansę na poćwiczenie pozytywnej komunikacji.
  • Lepiej rozumiem o co mnie prosisz, kiedy używasz swojego normalnego głosu. Nie mówisz nic o jęczeniu, ale dajesz do zrozumienia, że nie jest to zwykły sposób komunikacji w rodzinie.
  • Słyszę, że jesteś zdenerwowany, ale nie słyszę, czego ode mnie chcesz? Spróbuj jeszcze raz, dobrze? Pokazujesz, że rozumiesz i szanujesz emocje. Uczysz też komunikowania o potrzebie w sposób zrozumiały i przemyślany.

Wyszło 13 porad

Oczywiście ta trzynastka (bo tyle ich naliczyłam w tym wpisie) nie wyczerpuje tematu komunikacji zachęcającej do współpracy. Jednak to już jakiś pozytywny początek, prawda? Nie twierdzę, że to złoty środek, ale wiem na pewno, że w wielu przypadkach zadziała.

Kiedy już raz uda się wam wspólnie przerobić sprawy i wcielić w życie konkretny sposób rozmawiania, to zostanie on z wami na długie lata. I prawda jest taka, że jest to najlepszy moment, bo potem dziecko mierzyć się będzie z kolejnymi etapami rozwoju i zaczną też się zmieniać twoje rozmowy z kilkulatkiem. Ale podstawy zostaną, czyli macie fundament. To najważniejsze.

Zdjęcie: Designed by Teksomolika – Freepik.com

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This