Kiedyś już pisałam o tym jegomościu. Turlututu to stworek, który wydostał się spod skrzydeł Herve’a Tulleta. Francuskiego artysty, który zupełnie niespodziewanie (dla samego siebie) został sławnym autorem książek dla dzieci.

Był kiedyś w Polsce, właśnie przy okazji promocji Turlututu, który był jeszcze dość mało znanym w Polsce, stworkiem. Napisałam o tym kilka słów przy okazji recenzji innej książki tego autora. Zerknij na wpis:

Naciśnij mnie Herve’a Tulleta

Dzisiaj jest już zupełnie inaczej. Turlututu to gwiazda wśród stworków. Ma swoich wiernych fanów wśród dzieci i rodziców.

Sam autor mówi, że do czytania opowieści o Turlututu, trzeba się trochę przygotować. Tam akcja dzieje się między postaciami, więc rodzic czytając, powinien się wcielić w rolę. Dać coś z siebie.

Nie ma nic nudniejszego niż rodzic czytający książkę od niechcenia. Jakby za karę. Wiem, czasem naprawdę już nie ma się ochoty, bo przecież już tysiąc razy ta przygoda została przeczytana, opowiedziana i zagrana.

Koszty wyobraźni

Ale jeśli chce się mieć dziecko z głową pełną pomysłów i bogatą wyobraźnią, to niestety trzeba zacisnąć zęby i po raz kolejny wcielić się w rolę dziwacznego stworka, który przeżywa najróżniejsze przygody.

Zaciskanie zębów na pewno zaprocentuje. Przecież ten świat jest tak radosny, zwariowany i kolorowy. Dziecko wraca do niego po tysiąc razy, właśnie dlatego, że on taki jest. Inny od wesołego, jednak pełnego reguł, nakazów i zakazów – przedszkola. Zupełnie inny od spacerów z mamą i tatą. Inny od wszystkiego, co dziecko otacza.

Jakby znany

A jednocześnie trochę jakby taki sam. Czytając o przyjęciu urodzinowym Turlututu, trochę się rozumie, o co stworkowi chodzi, prawda? Za to nigdy nie wiadomo, co się wydarzy w następnej kolejności.

Turlututu jest trochę jak sam autor. A może to autor jest jak Turlututu? Gdzieś, na chwilę, zatarły się ich dwa światy. Widać to wyraźnie w sposobie bycia (choćby warsztaty) i sposobie podejścia autora do spotkań z dziećmi. Niby trochę zaplanował, ale zawsze gotowy jest na kolejną niespodziankę.

Obejrzyj koniecznie film, w którym opowiadam więcej o Turlututu, a kuku, to ja!Turlututu, gdzie jesteś? Odkryłam kolejne, ważne zadanie tych książek! Czasem opowiadam recenzje. Jeśli nie chcesz żadnej przegapić, to zasubskrybuj kanał Tylkodlamam.pl na You Tube.

Wiek 2+, ale tak naprawdę, każdy wiek jest dobry na te książki.
Autor Herve Tullet
Wydawnictwo Babaryba

Przeczytaj też inne recenzje książek Herve Tulleta na moim blogu:

Ufo kuku!

Już jadę!

Figle migle

Jeśli masz ochotę dołączyć do grupy na FB, gdzie rozmawiamy o ciekawych książkach dla dzieci i polecamy sobie fajne tytuły, to zapraszam serdecznie Mama czyta książki dla dzieci.

Spodobała ci się recenzja? Kup tę książkę!

Przejdź do księgarni

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.
Data recenzji
Nazwa produktu
Turlututu, a kuku, to ja!
Ocena
51star1star1star1star1star

Te wpisy również mogą cię zainteresować:

Shares
Share This